Do współtworzenia serialu zgłosić się może właściwie każdy. – Ten projekt jest skierowany do ludzi od 7 do 107 lat – mówią współtwórczynie projektu Dagmara Bednarek i Joanna Szeligowska z zespołu Martyna.tv – Bo każdy ma coś do powiedzenia i do przekazania innym. Wystarczy się zalogować na stronie Martyna.tv.
Kiedy serial już powstanie, każdy też będzie mógł w nim zagrać. – Casting będzie również wirtualny – mówią współtwórczynie projektu – to państwo wytypują, kto zagra Martynę, jej rodzinę i przyjaciół. Czekamy nie tylko na amatorów, ale również profesjonalnych aktorów.
Opowiadanie "Martyna", które jest bazą dla scenariusza serialu, również zostało stworzone przy współudziale osób na co dzień zupełnie nie zajmujących się tworzeniem literatury. Podstawę stworzył pisarz Janusz Leon Wiśniewski. Czytelnicy mieli dopisać dalszy ciąg zdarzeń. Tym razem jest szansa, by stworzyć serial. I to nie tylko od strony scenariusza, ale właściwie każdej. Będziemy także wymyślać i współtworzyć scenografię i charakteryzację.
Skąd się wziął pomysł na Martynę? – To było jakieś 10 lat temu. Mieliśmy wykombinować coś na wakacje. Zastanawialiśmy się, co by to mogło być, skoro w wakacje z reguły wszyscy wyjeżdżają i siedzą na plażach – mówią współautorki projektu. – Nie wiadomo nawet kiedy przyszło nam do głowy, że może by tak ludzie zaczęli pisać. Wakacje, miłość, romans… kto wie?
Wówczas grupa znajomych stworzyła portal internetowy "Martyna". – Do udziału zaprosiliśmy pana Janusza Leona Wiśniewskiego. To był czas "Samotności w sieci", więc był szał – opowiadają Bednarek i Szeligowska. – Wszystko polegało na tym, że pan Janusz pisał opowiadanie i urywał je w kulminacyjnym momencie. Czekaliśmy z ciekawością na to, w jaki sposób ludzie dokończą opowiadanie. Bo przecież wszystko było możliwe.
W ten sposób powstały aż trzy opowiadania. Temat był wdzięczny, bo w opowiadaniach znalazło się i miejsce na miłość i studia, a bohaterką była młoda dziewczyna. – Okazało się też, że ludzie mają pęd, by pokazywać to, co tworzą, dzielić się z innymi. I nie boją się konstruktywnej krytyki, a wręcz jej potrzebują - mówią goście Czwórki. – Poza artystycznym aspektem tego przedsięwzięcia ważne jest, że wówczas wytworzyła się bardzo specyficzna atmosfera, narodziła się społeczność, a nawet przyjaźnie, które trwają do dzisiaj. Na tym zależy nam i tym razem.
Więcej na temat projektu "Martyna" dowiesz się, słuchając audycji "Na cztery ręce". Wystarczy kliknąć ikonkę dźwięku w ramce po prawej stronie artykułu.
(kd)