X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Czwórka

Grosz zniknie z obiegu?

16.05.2012
Grosz zniknie z obiegu?
Foto: Mennica Polska
Na razie NBP nie ma takich planów, sprawdziliśmy jednak, do czego ten grosz jest nam tak potrzebny.
Posłuchaj
09'02 Co się dzieje z jednogroszówkami - materiał Ani Depczyńskiej.

Jeden grosz to oczywiście pieniądz, ale jest miliony innych pomysłów na jego wykorzystanie. Może służyć do zdrapywania wlepek, może spełniać życzenia i można go wrzucić do fontanny - podpowiadają nasi słuchacze.

Ania Depczyńska sprawdziła czy rzeczywiście jednogroszówki nie znikną. - Na razie nie ma takich planów, żeby monety drobne, jedno- i dwugroszowe wycofać - mówi Przemysław Kuk, rzecznik NBP. - Choć rzeczywiście mamy pewien problem z kosztami, dlatego analizujemy pewne scenariusze. Niestety jako bank centralny obowiązuje nas tajemnica handlowa - dodaje.

Ponoć wyprodukowanie jednego grosika to 5 groszy i kompletnie się to nie opłaca. Skąd ta cena? - Wszystko przez miedź, która kiedyś była o wiele tańsza. Ona stanowi 60% stopu grosza.
- W zeszłym roku samych monet jednogroszowych wybiliśmy 270 milionów sztuk. Monet drobnych, do 10 groszy, w tym momencie jest więcej niż połowa wszystkich monet, które są w obiegu, ale nie wszystkie są w obiegu - mówi Kuk.

Okazuje się, że większość z nas chomikuje grosiki w domu - wrzucamy je do kufli, sakiewek, szuflad, nie lubimy ich nosić w portfelu, bo są za ciężkie. Warto te grosze spożytkować i np. dołączyć do akcji "Góra grosza". - 1 grosz znaczy niewiele, nie ma żadnej wartości, za 1 grosz nic nie możemy kupić. Ale w kupie mogą wiele. Już zebraliśmy 2,5 miliona złotych w groszach - mówi koordynatorka akcji, Elżbieta Prządka. Te pieniądze trafią do Rodzinnych Domów Dziecka - to ogromna pomoc. 

Co jeszcze możemy zrobić z groszem, a czego nie możemy dowiesz się słuchając czwórkowego "Poranka".

(pj)



Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Kieliszek ma znaczenie

Pijemy coraz więcej wina. - To dobrze, bo to alkohol najzdrowszy, najbardziej różnorodny i dostarczający najwięcej emocji - mówi sommelier, Tomasz Kolecki-Majewicz.
Posłuchaj
11'08 Tomasz Kolecki-Majewicz radzi jak wybrać dobre wino i kieliszek do niego.

Ze statystyk wynika, że Polacy coraz chętniej piją wina. Ponad połowa z nas sięga, w miarę regularnie, po ten alkohol. Najchętniej pijemy wina czerwone, hiszpańskie i francuskie, w cenie około 27 złotych za butelkę. A wino kupujemy najczęściej w supermarketach. I nie ma w tym nic dziwnego, wszystko dzieje się tu prawidłowo, twierdzi znawca win Tomasz Kolecki-Majewicz, Mistrz Polski Sommelierów.

- Polacy mają taki smak jak wszyscy ludzie na całym świecie. Supermarkety są wiodącą siła na większości rynków - wyjaśnia gość Karoliny Mózgowiec i Romka Wójcika.

Sommelier to nie tylko znawca win, ale i wszystkich używek. - Jednak to wino, ze wszystkich płynów alkoholowych, dostarcza najwięcej emocji, jest najbardziej różnorodne - samych odmian mamy kilka tysięcy - mówi Tomasz Kolecki-Majewicz.

Win jest bardzo dużo, często nie wiemy, które wybrać. Czwórkowy gość podpowiada, żeby kierować się przede wszystkim własnym smakiem i zdrowiem. Wina czerwone są najzdrowsze, ale też najbardziej alergogenne. Na duże imprezy, jak np. wesela, powinniśmy wybierać wina "bezpieczne" - unikamy wysokiej słodyczy i wysokiej kwasowości. Nie bez znaczenia jest również kieliszek, w jakim podajemy trunek.

- To samo wino, podane w czterech różnych kieliszkach, będzie smakowało inaczej - twierdzi Kolecki-Majewicz.  - Wybierając wino, powinniśmy zadbać o odpowiednią czaszę kieliszka. Trzeba dać winom możliwość pokazania aromatu - dodaje.
Jak wybierać wino, czy w cenie do około 20-30 złotych znajdziemy dobrej jakości trunek i jakie tajemnice kryje w sobie wino różowe, dowiesz się słuchając czwórkowej audycji "Poranek".
(pj)

Zobacz więcej na temat: Polska

Czytaj także

Plaża tylko dla psów?

Symbol przekreślonego psa, to oznaczenie, które możemy znaleźć przy wielu zejściach na plażę. By umożliwić czworonogom legalny wypoczynek nad morzem władze w Gdyni wyznaczyły dla nich specjalną strefę.
Posłuchaj
07'13 Kasia Węsierska o plaży dla psów

Odcinek plaży przeznaczonej dla czworonogów liczy 100 metrów i znajduje się z dala od obleganych kąpielisk.

- Plaża znajduje się na wysokości Parku Kolibki, daleko od plaży strzeżonej i sceny letniej w Orłowie - mówiła w Czwórce, Joanna Grajder, rzecznik urzędu prasowego w Gdyni.

By uniknąć szybkiego zanieczyszczenia piasku, strefa została wyposażona w dystrybutory z torebkami do zbierania psich odchodów. - Przypuszczamy, że psiaki zanim dojdą na plażę, to już zdążą załatwić to i owo - wyrażała nadzieję rozmówczyni naszej reporterki Kasi Węsierskiej.

By umożliwić czworonogom wyhasanie się w drodze nad morze, trasa prowadząca na plażę została wyposażona w tor przeszkód dla psów, zaś na ich właścicieli czekają ławeczki. Co najważniejsze ta specjalna plaża dla psów będzie bezpłatna i otwarta przez cały sezon.

Więcej o tym rewolucyjnym pomyśle dowiecie się, słuchając nagrania audycji.

bch

Zobacz więcej na temat: Czwórka Gdynia

Czytaj także

Ukraińskie przygotowania do Euro

Euro 2012 już tuż, tuż... Sprawdziliśmy, jakie nadzieje wiążą z nim młodzi Ukraińcy i czy sprawa Julii Tymoszenko nie pokrzyżuje planów organizatorów.

Na Ukrainie mówi się o Euro 2012, ale coraz częściej sprawę przyćmiewa sytuacja byłej premier Julii Tymoszenko, która od kilku miesięcy przebywa w więzieniu. Prezydent Wiktor Janukowycz oświadczył, że Ukraina słucha opinii w sprawie traktowania byłej premier Julii Tymoszenko, ale nie chce być poniżana na arenie międzynarodowej. Dodał, że bez względu na apele o bojkot mistrzostw na Ukrainie Euro się odbędzie. A jak postrzegają tę sytuację młodzi ludzie, jak oceniają przygotowania do Euro Kasia Tarnopolska zapytała młodych Ukraińców.

- Mi się wydaje, że młodzież ukraińska podzieliła się wyraźnie na dwie kategorie. Pierwsza z nich to demonstracyjni ignoranci Euro. Celowo podczas organizacji Euro w Kijowie, Doniecku czy innym miejscu wyprowadzają się z miasta, zamykają mieszkania, aby nie mieć z kibicami nic wspólnego - wyjaśnia Olena Babakowa z ukraińskiej redakcji Polskiego Radia. - Druga grupa to są ludzie, którzy z Euro chcą skorzystać.

Dla młodych Ukraińców Euro to szansa na podszkolenia się w językach obcych i zarobienie pieniędzy. Jedna z koleżanek Oleny założyła biuro podróży, które oferuje wycieczki po kraju.

- Większość młodych ludzi postrzega Euro 2012 jako szansę. Chcą pokazać się z lepszej strony. Chcą poprawić opinie o Ukrainie. Wszystko jest jak w Warszawie. Ludzie oczekują Euro - mówi Tatiana Hawier, która kilka dni temu wróciła z Ukrainy.
Aleksy Miarkowski, od kilku lat uczy się i pracuje w Polsce, a regularnie wraca do domu na Ukrainę, pomysł bojkotu Euro 2012 uważa za chybiony. Jego zdaniem to zagranie polityczne.

W sprawie byłej premier Ukraińcy są podzieleni - często nie interesują się polityką, inni współczują Tymoszenko. Aleksy Miarkowski uważa, że manifestacje pod więzieniem są wywoływane sztucznie, a ludzie są opłacani przez pieniądze partii. - Społeczeństwo nie jest tym zainteresowane - dodaje.
Pamiętajmy, że Euro 2012 to przede wszystkim impreza dla ludzi, fanów sportu, a nie dla polityków. Bojkot Euro 2012 na Ukrainie może uderzyć właśnie w zwykłych ludzi, którzy z Euro wiążą duże nadzieje.

O sytuacji na Ukrainie w oczach młodych ludzi rozmawialiśmy w Czwórkowym "Poranku"  - posłuchaj.