X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Czwórka

Kabaczek to dorosła cukinia

07.09.2012
0 0 0
Czym się różni kabaczek od cukinii? - to pytanie dręczące wielu, wielka zagadka kulinarna. Czwórkowym reporterom jednak niestraszne żadne pytania, na to również znaleźli odpowiedź.
Posłuchaj
03'02 Czym się różni kabaczek od cukinii ? - materiał Kamila Piechowskiego

Okazuje się, że kabaczek i cukinia to to samo warzywo, a różnią się od siebie jedynie stadium rozwoju.
- Cukinia to jest młoda cukinia, młode warzywo. Po osiągnięciu stadium, w którym nasiona są już gotowe do zasadzenia, cukinia przemienia się w kabaczka - wyjaśnia Rafał Grzelak, kucharz z restauracji Restro.  - Przyrządzając kabaczka obiera się go ze skóry, wyrzuca się gniazda nasienne bo są zbyt łykowate. Cukinię, można zjeść w całości.
Cukinia i kabaczek różnią się też smakiem. Młode warzywo jest bardziej delikatne. W jakiej postaci najlepiej smakuje to warzywo podpowiada nasz ekspert:

- Z cukinii polecam prostą sałatkę. Należy pokroić cukinie w plastry, dodać kolendrę, sok z limonki, trochę miodu, imbir i sezam. Można też z cukinii zrobić placki, a la placki ziemniaczane - jajko, mąka, sól, pieprz, trochę gałki muszkatołowej i czosnku. Kabaczek natomiast można pokroić w kostkę, podsmażyć delikatnie albo wrzucić od razu do bulionu, poczekać aż się zagotuje, dodać białe wino, oregano, czosnek, chili, masło - zmiksować i jest dobra zupa krem - mówi kucharz.
Cukinia to świetne zastępstwo dla ziemniaków, można z niej nawet zrobić babkę ziemniaczaną - posłuchaj audycji "W cztery oczy" i dowiedz się więcej o cukinii i kabaczku.

(pj)

0 0 0
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Zakupy prosto od rolnika

Coraz więcej mieszkańców miast zrzesza się w grupy, które z pominięciem pośredników zapewniają sobie stały dostęp do świeżych warzyw i owoców.
Posłuchaj
06'32 Karolina Mózgowiec o kooperatywie spożywczej

Kooperatywy spożywcze to inaczej spółdzielnie zrzeszające mieszkańców, którzy robią wspólne zakupy – nie w hipermarketach, ale prosto od rolników i na giełdach rolnych. Dzięki temu jest taniej i ma się pewność, że zakupione owoce i warzywa są smaczne i świeże.

- Dopytujemy się skąd przyjechały te warzywa, czy są gdzieś od nas z Mazowsza, jak były hodowane - mówiła w Czwórce Magda Szaniawska z Warszawskiej Kooperatywy Spożywczej. - Oszczędność nie jest pierwszym celem kooperatywy. Kupowanie bez pośredników sprawia, że trochę zaoszczędzamy, ale zależy nam, żeby rolnikom ekologiczna produkcja żywności się opłacała, dlatego płacimy trochę więcej, niż w najtańszym hurcie - tłumaczyła.

Żeby założyć taką koopertywę wystarczy się skrzyknąć w kilka osób, zorganizować zakupy i dystrubucję produktów. W Polsce podobne formy samozaopatrzenia działają już w kilku miastach. Pierwszy zjazd takich kooperatyw zaplanowano w Warszawie w weekend 14-15 kwietnia. W spotkaniu wezmą udział również zagraniczni goście, którzy podzielą się swoimi doświadczeniami.

- W Nowym Jorku jest kooperatywa, która zrzesza kilkadziesiąt tysięcy osób. To są spółdzielnie, które mają sieć swoich sklepów. Z kolei gość z Niemiec będzie opowiadał o koopertywie, która sama prowadzi własne gospodarstwo - opowiadała Szaniawska.

Więcej na temat kooperatyw spożywczych dowiesz się słuchając nagrania audycji.

bch

0 0 0

Czytaj także

Śmieciowe jedzenie na cenzurowanym!

Coraz więcej krajów na świecie decyduje się, w ramach walki z otyłością, na opodatkowywanie niezdrowego jedzenia. Czy takie działania przynoszą skutek?

Sprawdzimy w audycji "Pod Lupą". Powiemy, które kraje wprowadziły swoim obywatelom ograniczenia dotyczące sprzedaży słodyczy, tłustych przekąsek czy jedzenia typu fast-food, sprawdzimy gdzie trzeba płacić podatek "hamburegrowy" oraz przyjrzymy się etykietom niezdrowych produktów. Bo chociaż dostęp do śmieciowego jedzenia podlega coraz większym restrykcjom, producenci mają na to swoje patenty!


To wszystko i wiele więcej w audycji "Pod Lupą". Od godziny 13. zaprasza Justyna Dżbik.

0 0 0

Czytaj także

Azerbejdżan: kraina kontrastów

Azerbejdżan położony jest na tyle daleko od Polski, że rzadko wybieramy go na wakacyjny cel. Tymczasem to piękny i bardzo zróżnicowany zakątek świata. Czy wiedzieliście na przykład, że Baku to polskie miasto?...
Posłuchaj
07'19 Rozmowa z Pawłem Lickiewiczem

Azerbejdżan to dla Polaków miejsce tajemnicze. O tym kraju wiemy mniej więcej tyle, że jest od lat permanentnie targany różnymi konfliktami. Tymczasem są tam bezpieczne oazy. Wszystko zależy od tego, dokąd chcemy się udać.
- Konflikty z Armenią wciąż się tam tlą, więc okolic tej granicy Azerbejdżanu lepiej unikać... chyba, że lubimy ten rodzaj turystyki - mówi gość Czwórki, Paweł Lickiewicz z portalu Eastbook.eu.

Stolicą Azerbejdżanu jest Baku. Niektórzy mówią nawet, że to… polskie miasto. A to dlatego, że wielu współtworzących je architektów było naszymi rodakami.  - Baku jest dużym miastem, ma ponad 2 mln mieszkańców - opowiada Lickiewicz. - Polecam obejrzenie szybów naftowych na Morzu Kaspijskim z miejskiej promenady. Pierwszorzędny widok!

Niezwykła w Azerbejdżanie jest przyroda. Mamy tu bowiem aż 9 stref klimatycznych, a temperatura w jednym miejscu potrafi wahać się od - 30 do + 40 stopni Celsjusza. Ci, którzy chcą wylegiwać się przez cały urlop na plaży, także znajdą tu coś dla siebie.

Dowiedz się więcej o Azerbejdżanie, stolicy tego kraju, słuchając całej rozmowy z audycji "4 do 4".

(kd)

0 0 0