Czwórka

T.Love nagrywa w studiach Polskiego Radia!

30.04.2012 17:27
- Nagrywamy celowo w tych starych radiowych studiach, ponieważ one są w drewnie i brzmią dobrze, oldschoolowo – mówił w Czwórce Muniek Staszczyk, który na antenie zdradził szczegóły nowego krążka zespołu.
Posłuchaj
10'53 Muniek Staszczyk w Czwórce
więcej
Obejrzyj
Muniek o nowej płycie T.Love "Old is Gold"

Premierę pierwszej od 6 lat, studyjnej płyty T.Love zaplanowano na październik tego roku. Album zatytułowany "Old is Gold" będzie dwupłytowym wydawnictwem - hołdem złożonym korzeniom rocka.

- Ideę tej płyty wymyśliłem bardzo dawno temu, to był czas, kiedy zamknąłem się mocno w starej muzyce, w źródłowym bluesie i starych płytach Boba Dylana. Namówiłem chłopaków, żebyśmy pokazali zwłaszcza naszym młodszym słuchaczom, skąd się wziął rock’n’roll – opowiadał Ewelinie Grygiel Muniek Staszczyk.

By uzyskać odpowiednio stare i szlachetne brzmienie, zespół zdecydował się nagrywać w studiach Polskiego Radia, metodą analogową, na tzw. setkę. - Wszyscy idą do przodu, używają komputerów, a my się z premedytacją cofamy. W studiu Polskiego Radia jest niezwykła akustyka, to z niej się bierze ta fajna atmosfera, którą potem słychać na płytach - cieszył się frontman grupy.

Pierwszego "oldschoolowego" singla z nowej płyty możemy oczekiwać już we wrześniu. Więcej na temat albumu "Old is Gold" dowiesz się słuchając nagrania audycji.

bch

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Historia "Prymitywu" T.Love

07.10.2011 07:00
Zapraszamy na opowieść o jednej z ulubionych płyt Muńka Staszczyka, przedstawioną przez Annę Gacek i Tomasza Żądę w audycji „Historia Pewnej Płyty”.
Muniek Staszczyk w teledysku do piosenki Bóg
Muniek Staszczyk w teledysku do piosenki "Bóg"

- Zawsze postrzegałem nas jako zespół, który ma w dorobku sporo fajnych piosenek i żadnego dobrego albumu. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że "Prymityw", "Pocisk miłości" i "King" to świetne płyty od początku do końca – mówił przed tygodniem w audycji "Myśliwiecka 3/5/7" lider T.Love.

Ostatnią z tych płyt redaktorzy "Historii Pewnej Płyty" omówili w jednym z wcześniejszych odcinków audycji. Teraz zapraszamy na opowieść o płycie "Prymityw". Album ukazał się w 1994 roku i był pierwszym studyjnym krążkiem nagranym po odejściu z grupy gitarzysty Jana Benedka, autora wcześniejszych hitów zespołu jak "Warszawa" czy "Dzikość serca". Grupa pomimo utraty głównego kompozytora nie zatraciła umiejętności pisania melodyjnych przebojów. Tuż przed wydaniem "Prymitywu" potwierdził to podbijający listy przebojów utrzymany w tonacji reggae singiel "I Love You". Wkrótce swoją formę grupa udowodniła całym albumem dziś pamiętanym z takich kompozycji jak "Potrzebuje wczoraj", "Bóg" czy "To nie jest miłość".

O płycie, która w 1994 roku zdobyła status złotej, muzycy T.Love opowiedzą w Trójce w niedzielę, 9 października, o godz. 9.

Czytaj także

Muniek: mama nauczyła mnie, jak prowadzić zespół

Trzydziestoletnia historia T.Love obfitowała w zaskakujące epizody. Wiele z nich zdradził lider słynnej grupy, który gościł w czwórkowym "DJ Paśmie".
Posłuchaj
23'18 Muniek Staszczyk w Czwórce
więcej
Obejrzyj
Muniek Staszczyk w studiu Czwórki

- Zygmuś, trzymaj się zespołu - powiedziała Pani Staszczyk, z zawodu kierowniczka sklepu spożywczego, gdy w 1994 roku opuścić T.Love postanowił Jan Benedek, dotychczas główny kompozytor grupy. To był przełomowy moment: zespół pod wodzą Muńka Staszczyka miał za sobą przebojowy album "King" (1992), który pozwolił mu przenikać do muzycznego mainstreamu.

Osieroceni przez Benedka muzycy nie poszli jednak za ciosem. - Pomyślałem wtedy, że T.Love, choć mentalnie wyrasta z punk rocka, nigdy nie nagrał punkowej płyty - wspomina Muniek Staszczyk. Kolejna studyjna płyta "Prymityw" (1994) skomponowana i nagrana została więc według formuły "trzy akordy, darcie mordy" i... powtórzyła sukces poprzedniczki. Do dziś należy zresztą do ulubionych albumów fanów zespołu oraz samego Staszczyka.

O wiele większe kontrowersje wzbudziły dwie kolejne produkcje: przesiąknięta duchem disco "Al Capone" (1996) oraz osadzony w klimacie glam rocka lat 70. "Chłopaki nie płaczą" (1997). - Wtedy po raz pierwszy odsunęła się od nas spora część fanów - wspomina bez żalu Staszczyk. - Myślę jednak, że dzięki tej wolcie znakomicie udało nam się oddać specyfikę ówczesnej Polski, która nie była już krajem komunistycznym, ale nie stała się jeszcze nowoczesnym państwem.

Burzliwą historię T.Love dokumentuje nowy 16-płytowy boks. "T.Love Story", który pojawi się na rynku już 17 października, zawiera nie tylko wszystkie oficjalne albumy zespołu, lecz także DVD z kompletem klipów oraz premierowe CD z trzema nowymi kawałkami i trzynastoma niepublikowanymi nigdy wcześniej nagraniami z lat 1999-2009.

Czytaj także

Muniek kończy 48 lat!

5 listopada 1963 roku na świat przyszedł Zygmunt Staszczyk. Przypominamy czwórkową rozmowę z Muńkiem, w której artysta zdradził m.in, że mama nauczyła go, jak prowadzić zespół...
Posłuchaj
23'18 Muniek Staszczyk w Czwórce
więcej
Obejrzyj
Muniek Staszczyk w studiu Czwórki

- Zygmuś, trzymaj się zespołu - powiedziała Pani Staszczyk, z zawodu kierowniczka sklepu spożywczego, gdy w 1994 roku opuścić T.Love postanowił Jan Benedek, dotychczas główny kompozytor grupy. To był przełomowy moment: zespół pod wodzą Muńka Staszczyka miał za sobą przebojowy album "King" (1992), który pozwolił mu przenikać do muzycznego mainstreamu.

Osieroceni przez Benedka muzycy nie poszli jednak za ciosem. - Pomyślałem wtedy, że T.Love, choć mentalnie wyrasta z punk rocka, nigdy nie nagrał punkowej płyty - wspomina Muniek Staszczyk. Kolejna studyjna płyta "Prymityw" (1994) skomponowana i nagrana została więc według formuły "trzy akordy, darcie mordy" i... powtórzyła sukces poprzedniczki. Do dziś należy zresztą do ulubionych albumów fanów zespołu oraz samego Staszczyka.

O wiele większe kontrowersje wzbudziły dwie kolejne produkcje: przesiąknięta duchem disco "Al Capone" (1996) oraz osadzony w klimacie glam rocka lat 70. "Chłopaki nie płaczą" (1997). - Wtedy po raz pierwszy odsunęła się od nas spora część fanów - wspomina bez żalu Staszczyk. - Myślę jednak, że dzięki tej wolcie znakomicie udało nam się oddać specyfikę ówczesnej Polski, która nie była już krajem komunistycznym, ale nie stała się jeszcze nowoczesnym państwem.

Burzliwą historię T.Love dokumentuje nowy 16-płytowy boks. "T.Love Story", który pojawi się na rynku już 17 października, zawiera nie tylko wszystkie oficjalne albumy zespołu, lecz także DVD z kompletem klipów oraz premierowe CD z trzema nowymi kawałkami i trzynastoma niepublikowanymi nigdy wcześniej nagraniami z lat 1999-2009.