Czwórka

Nowy wymiar mowy nienawiści

17.01.2013 10:00
Granice w sieci coraz łatwiej nam się przekracza. Nie chodzi o granice geograficzne, ale… dobrego smaku. - Trzeba się zastanowić, kim są tak naprawdę ludzie, którzy obrażają innych w internecie, co chcą przez to osiągnąć - mówi w Czwórce Michał Czernuszczyk, psychoterapeuta.
Posłuchaj
05'00 Nowy wymiar mowy nienawiści - materiał reporteraki
03'02 Sonda: Czy często piszesz o innych szkalujące komentarze, albo czytasz takie rzeczy o sobie?
19'00 Rozmowa z drem Piotrem Zańko, oraz Michałem Czernuszczykiem
więcej

Wyobraź sobie, że obok ciebie jest ktoś, kto lepiej się ubiera, ma nowocześniejsze gadżety. I obnosi się z tym. Co zrobić, by "zakończyć sprawę"? Okazuje się, że to nic trudnego, tak przynajmniej pomyśleli uczniowie pewnego liceum w Bydgoszczy. W ubiegłym roku założono tam fanpage na jednym z serwisów społecznościowych. Celem nowej strony było bezpardonowe szkalowanie kolegów. "Pedały", "lalusie", "lansiarze” - to przykładowe epitety, które możemy tam znaleźć. Wiele z nich opatrzonych jest zdjęciami konkretnych uczniów. A jak wiadomo, zawiść ludzka nie ma dna, więc chętnych, by podzielić się swoimi opiniami, nie brakuje. Strona w ciągu kilku pierwszych dni funkcjonowania zyskała kilka tysięcy sympatyków.

– Strona liceum z Bydgoszczy jest w pewien sposób mało wysublimowaną formą prowokacji kulturowej – mówi w Czwórce dr Piotr Zańko z Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego. – Jednocześnie sygnalizuje bardzo istotny problem, bo obnaża polaryzację w edukacji. Mamy podział na szkoły elitarne i środowiska wykluczone z dyskursu społecznego.

Zdaniem psychologa i psychoterapeuty z Pracowni Terapii i Rozwoju, Michała Czernuszczyka, obława w sieci związana jest ze zjawiskiem znanego od tysięcy lat "kozła ofiarnego". – Łatwo jest zwalić winę na kogoś innego – mówi gość Czwórki. – Warto też zastanowić się, kim są osoby, którzy takie strony tworzą, a potem kolportują w świat, jakie mają problemy.

Dowiedz się więcej m. in. o tym, skąd bierze się "mowa nienawiści" w internecie i jak możemy walczyć, gdy padniemy ofiarą takiej "nagonki", słuchając nagrań rozmów z audycji "4 do 4".

(kd)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Poducha z fartuchem, czyli latający dywan, który naprawdę istnieje

Istnieją maszyny, na których można poruszać się zarówno po wodzie jak i na lądzie. Można też używać ich na cienkim lodzie. A wszystko dzięki uniwersalnej poduszce powietrznej.
Posłuchaj
07'24 Poduszkowiec jako nowoczesny dywan latający. Posłuchaj materiału Michała Matusa
więcej

 - Poduszkowce to specyficzne pojazdy, które poruszają się na poduszce powietrznej - tłumaczy ekspert Jakub Formański. - Poducha utrzymywana jest przez fartuchy umieszczone dookoła pojazdu i na skutek tego urządzenie unosi nad powierzchnią - od 10 do 50 centymetrów. I to niezależnie od tego czy jest to woda, czy ląd, śnieg a nawet bagno.
Największą zaletą poduszkowców jest to, że mogą pokonywać niewielkie przeszkody bez konieczności ich omijania. Osiągają tez dużą prędkość, zwłaszcza w konfrontacji z okrętami.
 - Mówiąc o poduszkowcach jestesmy gdzieś między łodziami i samolotami - śmieje się roz mówca Michała Matusa. - Część rozwiązań konstruktorzy zaczerpnęli z pojazdów wodnych, część z lotnictwa. Poduszkowce maja bardzo lekkie silniki, które czerpią dużą moc z bardzo małej masy.
Jaką prędkość poduszkowce osiągają i do czego się przydają? Posłuchaj nagrania z "Czwartego Wymiaru", a staniesz się ekspertem od tego sposobu poruszania się:)  
kul

 


Zobacz więcej na temat: Czwórka

Czytaj także

Ożywiony obraz rozszerza naszą rzeczywistość

Wybierasz się do miasta, którego nie znasz? W zwiedzaniu pomoże ci supernowoczesna technologia Augmented Reality, której tajniki odsłoniliśmy w "Czwartym Wymiarze".
Posłuchaj
12'30 O ożywionych obrazach i technice Augmented Reality opowiada gość "Czwartego wymiaru"
więcej

 - Rzeczywistość rozszerzona polega na tym, że ożywiamy obraz. Dodajemy wartość temu, co statyczne - tłumaczy specjalista IT, Kasia Bednarska. - Może to być plakat, reklama na samochodzie, na przystankach. Generalnie rzecz biorąc wszystko to, co mamy w bliskiej odległości. Mniej więcej na wyciągnięcie ręki. Do tego służy nam telefon komórkowy albo tablet i specjalna aplikacja.

Augmented Reality zaciera granice między tym, co użytkownik widzi, a treścią jakiej dostarcza mu technologia. Poszerzona rzeczywistość polega na nakładaniu wirtualnych informacji lub obrazów na realne obiekty. Bywa, że jest ona mylona z rzeczywistością wirtualną, gdzie wszystko co obserwuje użytkownik jest generowane komputerowo. Elementy wirtualne, które nakładane są na rzeczywisty obraz, pokazywane są za pomocą różnych wyświetlaczy (np.: smartfonów, tabletów).
 - Dzięki niej możemy dowiedzieć się więcej o produkcie, usłudze, czy też miejscu, w którym jesteśmy - wyjaśnia dalej gość "Czwartego wymiaru". - Mamy okazję obejrzeć dedykowane mu wizualizacje, filmy video. Ta technologia sprawia, że możemy zebrać dużo więcej informacji niż oferuje nam standardowa reklama.
Więcej o Augmented Reality dowiesz się z nagrania dołączonego do artykułu. Posłuchaj jakie testy wykonali w studiu: Kasia Bednarska - dyrektor agencji marketingu mobilnego oraz prowadzący audycję, Kuba Marcinowicz.  
kul 

 


Czytaj także

Posłuchaj, jak działa wytwórnia filmowa

15.01.2013 06:00
Zapukaliśmy do drzwi Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych, aby sprawdzić jak wygląda proces tworzenia filmu.
Posłuchaj, jak działa wytwórnia filmowa
Foto: fot. sxc.hu
Posłuchaj
06'12 Posłuchaj, jak działa wytwórnia filmowa
więcej
Obejrzyj
Z wizytą w wytwórni filmowej

Tworzenie profesjonalnego filmu to proces żmudny, wymagający fachowej wiedzy i nie lada umiejętności. By dowiedzieć się, jak dokładnie on przebiega, zajrzeliśmy do hali maszyn, wywołujących filmy, odwiedziliśmy montażownię i przyjrzeliśmy się uważnie, "klatka po klatce", jak wygląda praca w wytwórni filmów.

- Są dwie maszyny, wywołujące materiały – tłumaczy Małgorzata Rogulska, szefowa Labolatorium Filmowego, tłumacząc początkowy etap prac nad produkcją filmu. – W pierwszej wywołuje się materiały z planu zdjęciowego, a w drugiej – pozytywowej, wykonujemy kopie, czyli to, co będzie potem pokazywane w kinie. Niestety, ten sprzęt pracuje dość szybko i wydajnie, ale przez to także natężenie hałasu jest spore.

Wywołanie negatywu filmowego to właściwie praca, którą wykonują głównie maszyny. – Materiał ładowany jest w ciemniach do odpowiednich kaset, które przypinamy do maszyn – mówi Rogulska. – Maszyny już same radzą sobie z przeprowadzaniem procesów wywoływania.

Sprawdziliśmy także, na czym polega praca analizatora barwnego. By dowiedzieć się więcej, m.in. jak nazywa się najpiękniejszy element w maszynie kopiującej, posłuchaj nagrania materiału z Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych z "Czwartego Wymiaru".

(kd)

 

Zobacz więcej na temat: Czwórka film