X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Czwórka

Krwisty księżyc i spadające gwiazdy już niebawem!

05.12.2011
0 0 0
Gościem Czwórki jest Karol Wójcicki z Centrum Nauki Kopernik. Zdradza nam, co ciekawego będziemy mogli zobaczyć na grudniowym niebie i kiedy szukać pierwszej wigilijnej gwiazdki.
Posłuchaj
09'50 Karol Wójcicki w Czwórce

- Grudzień ma dobre strony – mówi w Czwórce Karol Wójcicki. – Dużo jest ciemności, mamy najkrótszy dzień w roku – 22 grudnia. Plusem 22 XII jest choćby to, że każdy kolejny dzień jest dłuższy.

Grudniowe ciemności przydadzą się wszystkim fanom obserwacji astronomicznych. A będzie się działo! Pierwszą atrakcją będzie ostatnie w tym roku całkowite zaćmienie Księżyca. – Zobaczymy je już 10 XII. Księżyc wzejdzie o g. 15:30 i będzie już wtedy całkowicie zaćmiony. Efekt będzie bardzo fajny, ponieważ zarówno podczas zaćmienia, jak i wschodu, Księżyc jest bardzo czerwony. Jak dodamy czerwony do czerwonego, otrzymamy bardzo czerwony. Warto skusić się na taki widok – opowiada Wójcicki.

Księżyc to nie jedyny z wyjątkowych obiektów. Na niebie pojawią się także Geminidy i Ursydy. – To dwa roje metorów. Ursydy są raczej mało zauważalne, ale Geminidy są jednym z trzech najbardziej aktywnych rojów, zaraz po Perseidach i Leonidach. Ich maksimum przypada na 14 XII – zapowiada  Wójcicki. Tej nocy będzie można zobaczyć do 100 spadających gwiazd na godzinę. – Warto ciepło się ubrać, bo noce są teraz bardzo zimne – przypomina gość Czwórki.

Jaki obiekt będzie pierwszą gwiazdką w wigilijny wieczór? - Gwiazdami będą Capella z gwiazdozbioru Woźnicy lub Wega. Ale mogą być pomylone z jasnym Jowiszem – mówi Wójcicki. Więcej o obserwacjach nieba w grudniu dowiedzieć się można słuchając całej audycji.

pg

Zobacz więcej na temat: Centrum Nauki Kopernik księżyc
0 0 0
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Geminidy dały pokaz

Tegoroczne Geminidy dopisały! Można było obserwować nawet ponad 100 "spadających gwiazd" na godzinę - informują strony internetowe Interanational Meteor Organization (IMO).

Geminidy to jeden z najaktywniejszych rojów meteorów naszego nieba. W maksimum, które występuje w okolicach nocy z 13 na 14 grudnia potrafi on popisywać się aktywnością sięgającą nawet 120 meteorów na godzinę. I własnie tak było w tym roku.

Jak wynika z wykresu aktywności prezentowanego i uaktualnianego na bieżąco na stronach Interanational Meteor Organization (IMO), ten rok nie należał do wyjątkowych i Geminidy tradycyjnie już dopisały. Miłą niespodzianką okazało się przesunięcie momentu maksimum z południa 14 grudnia o kilka godzin wcześniej, dzięki czemu najwyższą aktywność mogli podziwiać także obserwatorzy w Europie.

Liczby godzinne na poziomie 100 meteorów lub większym dało się bowiem obserwować od godziny 2 w nocy z 13 na 14 grudnia do godziny 11. Kto miał pogodę w drugiej połowie nocy, nie przestraszył się mrozu i wyszedł na obserwacje miał na co popatrzeć.

Geminidy wciąż widać na naszym niebie, tyle że obecnie ich aktywność sięga już około 20 meteorów na godzinę i szybko spada. Ostatnie meteory z tego roju będziemy mogli obserwować w nocy z 17 na 18 grudnia.

(ew/pap)

Zobacz więcej na temat: astronomia Europa
0 0 0

Czytaj także

Centrum Nauki Kopernik: kino nie z tej ziemi (wideo)

"Niebo Kopernika" to jedno z najnowocześniejszych planetariów w Europie: jego zaawansowana technologia zapewnia naprawdę kosmiczne doznania. CNK zaprasza już od 19 czerwca!
Posłuchaj
00'29 Urszula Dudziak zaprasza na otwarcie Planetarium CNK

Planetarium najczęściej kojarzy się z oglądaniem rozgwieżdżonego nieba. Ale "Niebo Kopernika"  jest czymś znacznie więcej. Planetarium Centrum Nauki Kopernik to kino o możliwościach, których trudno szukać nawet w najnowocześniejszych Imaxach.

Zanurz się w obrazie

Po pierwsze: obraz, który otoczy Cię z każdej strony. Dzięki systemowi Definity firmy Sky-Skan będziemy mogli nie tylko obejrzeć rozgwieżdżone niebo, lecz również oderwać się od powierzchni ziemi i odlecieć w podróż ku odległym galaktykom. Wszystko, co widzimy podczas cyfrowego pokazu gwiazdowego, jest  bowiem projekcją w czasie rzeczywistym, a nie filmem. Oznacza to, że możemy w każdej chwili zbliżyć się do dowolnego obiektu wyświetlonaego na ekranie, a obraz będzie realistycznie dostosowywał się do naszego ruchu.

Projekcję obsługuje 25 komputerów o bardzo dużej mocy obliczeniowej oraz 4 najnowsze rzutniki JVC o rozdzielczości 4K (4000 pikseli), a całością zarządza system Digital Sky firmy Sky-skan.

Uwagę na środku sali zwraca, wysuwający się spod podłogi, Megastar - supernowoczesny projektor gwiazdowy. Przyjechał z Japonii. Zrobiono go na specjalne zamówienie CNK. W firmie Ohira Tech, która go wyprodukowała, pracuje tylko dziesięć osób. Przypomina ona ekskluzywną fabrykę samochodów, która od czasu do czasu wypuszcza jedno, ale za to bardzo wysmakowane auto. Wszystko sami projektują, konstruują, a potem montują. W Europie nie ma ani jednego takiego projektora; kilka Megastarów jest w Japonii, a dwa - w Indiach. Ale żaden z nich nie jest tak dobry jak ten polski. Dlaczego? Poza kosmicznym wyglądem, urządzenie ma także nieziemskie możliwości. Wyposażone jest w 32 układy obiektywów; każdy ma lampę LED z maską, w której wytrawione zostaly dziurki - najmniejsze wielkości zaledwie 10 nanometrów (czyli na jednym milimetrze można by ich ułożyć 100 000!)). Taka konstrukcja zapewnia bardzo realistyczny obraz gwiazd.

Megastar z "Nieba Kopernika" potrafi pokazać aż 20 milionów gwiazd, podczas, gdy w większości innych planetariów można ich zobaczyć tylko 100-200 tysięcy.

W gwiazdach na leżance

Złudzenie spoglądania w niebo z perspektywy astronauty zawieszonego w przestrzeni kosmicznej nie byłoby możliwe gdyby nie specjalny ekran rozpięty na 16-metrowej kopule w taki sposób, że nie widać łączeń między jego 209 elementami. Otaczając nas ze wszystkich stron, staje się on całkowicie niewidoczny w trakcie projekcji, co daje niezwykłe poczucie przebywania w samym środku akcji. Do tego na krawędzi kopuły zamontowano projektory laserowe, 32 lustra i wytwornicę dymu.

Komfort oglądania zapewnia specjalnie zaprojektowana widownia - fotele w kolejnych rzędach wychylają się tak, by wszyscy patrzyli mniej więcej w ten sam punkt ekranu, wysoko ponad głowami. Najbardziej "rozkładają się" oparcia foteli w dolnej części sali - można się poczuć trochę tak, jakby oglądało się film na leżance.

Do tego wszystkiego: dźwięk. Siedem głośników o łącznej mocy 10 tysięcy watów (w tym jeden tzw. zenitowy, czyli skierowany w szczyt kopuły) pozwala na uzyskiwanie naprawdę niezwykłych efektów specjalnych.

A co będzie można zobaczyć poza gwiazdami?  Projekcje pomyślane są tak: przez pierwsze 15-20 minut prezenter pokazuje ruchomy obraz rozgwieżdżonego nieba, objaśniając widzom, co oglądają; następnie wyświetlany jest film. W tej chwili CNK ma w repertuarze sześć tytułów, ale już szykuje kolejne premiery.

POZNAJ REPERTUAR PLANETARIUM >>>

Obejrzeć można więc m.in. opowieści o czarnych dziurach czy podboju kosmosu, ale także filmy przyrodnicze albo poświęcone ewolucji. "Niebo Kopernika" mieści się przy Centrum Nauki Kopernik, więc pokazy będą w większości miały charakter popularnonaukowy.

Czy "Niebo Kopernika" ma jakieś wady? Tylko jedną: sala mieści zaledwie 140 osoby. Decyzji o przyjściu do planetarium nie warto więc odkładać na ostatnią chwilę.

Publiczności niezwykły obiekt udostępniony zostanie już 19 czerwca (więcej szczegółów >>>).

(CNK,ew)

0 0 0

Czytaj także

Księżyc był czerwony

Podczas wczorajszego całkowitego zaćmienia Księżyc miał szkarłatny kolor. Widzieliśmy to nie tylko w Polsce. To samo zjawisko obserwował cały świat, od Australii po Europę. Co oznacza?

Zaćmienie z 15 czerwca było najdłuższym zaćmieniem Księżyca w tym stuleciu. Zwykle dobrze nam znana srebrna tarcza staje się brązowa, tym razem jednak była czerwona. Nie wiadomo jeszcze dokładnie, dlaczego. Mogło to być wynikiem pyłu wulkanicznego z niedawnej erupcji chilijskiego wulkanu. - Nie jesteśmy jeszcze pewni – zastrzega Geoffrey Watt z Obserwatorium w Sydney. - Pył w atmosferze nie powoduje czerwieni, ale raczej wszystko czyni ciemniejszym.

W Obserwatorium Sydney zjawisko obserwowało około 130 osób, niektóre przebrane były za... wampiry. - Gdybyśmy patrzyli na zjawisko od strony Księżyca, widzielibyśmy wspaniały czerwony pas cienia rzucany na Ziemię przez zaćmiony Księżyc – opowiadał im prof. Fred Watson z Australijskiego Obserwatorium Astronomicznego.

W Singapurze 700 widzów zebrało się pod lokalnym centrum nauki. Niektórzy entuzjaści przybyli na miejsce z kilkugodzinnym wyprzedzeniem. Podobnie było w stolicy Filipin, Manili. Tam powstało miasteczko ludzi na kocach i z kawą w termosach. - Nigdy nie będę miał dość oglądania takich rzeczy – mówił 67-letni Maximo Sacro z Narodowego Muzeum i Planetarium w Manili. - Księżyc wszedł w cień Ziemi dokładnie w jego środku, przechodził po średnicy i dlatego zaćmienie trwało tak długo.

W Delhi w Indiach odbył się „księżycowy karnawał”. W Planetarium Nehru pojawiły się specjalne teleskopy do podziwiania zjawiska. Oczywiście, nie wszyscy byli entuzjastami. Niektóre indyjskie świątynie uznały zjawisko za zły omen i zamknęły się szczelnie, aby odprawiać modły. Podobnie było w Kabulu w Afganistanie – tam zapełniły się meczety. - Wierzymy, że zaćmienie to znak potęgi Allaha – wyjaśnia Mir Ahmad Joyenda, afgański komentator.

W Polsce dopisały warunki pogodowe. Początek całkowitego zaćmienia nad Krakowem był słabo widoczny. – Było jeszcze jasno, a Księżyc znajdował się nisko na horyzontem, ukryty chmurach - wyjaśnia Ewa, która zaćmienie obserwowała na ternie Kampusu UJ. - Był nawet moment, kiedy Księżyc zniknął zupełnie.

Potem było już jednak znakomicie, a koniec całkowitego zaćmienia, kiedy na krańcu czerwonej tarczy pojawił się srebrny pas, zapewnił widzom spektakularne widoki. W Warszawie zjawisko przypominało niektórym Księżyc za chmurami. I tutaj jednak pogoda dopisała, a chmur nie było. Ci, którzy nie chcieli zaćmienia oglądać sami, mogli wybrać się do Centrum Nauki Kopernik. Przed budynkiem Planetarium wspólne można było podziwiać to kosmiczne przedstawienie. Obserwacja była znacznie łatwiejsza niż w przypadku zaćmień Słońca - nie był potrzebny żaden specjalny sprzęt.

Następne podobne zjawisko, chociaż już nie tak długie, zobaczymy w Polsce 10 grudnia. Wcześniej, w czerwcu, lipcu i listopadzie, na ziemi będą widoczne trzy częściowe zaćmienia Słońca. Żadne, niestety, nie w Polsce.

(ew)

0 0 0

Czytaj także

Zaćmienie Księżyca i spadające meteory

30.11.2011
0 0 0
Zaćmienie Księżyca i spadające meteory
Foto: fot. Mila Zinkova/CC
Grudzień obfituje w dużą ilość ciekawych zjawisk astronomicznych. Między innymi zobaczymy dwa ciekawe roje meteorów: Geminidy i Ursydy, a także całkowite zaćmienie Księżyca.

W grudniu, Słońce, z racji zbliżania się do punktu przesilenia zimowego, wznosi się najniżej nad horyzontem i dni trwają rekordowo krótko. Moment przesilenia zimowego i tym samym początek astronomicznej zimy wypada w tym roku 22 grudnia o godzinie 6:30. W tym samym momencie Słońce osiąga minimalną deklinację, a ona powoduje, że w trakcie dnia nasza gwiazda wznosi się w Warszawie, w okolicach południa, niespełna 16 stopni nad horyzontem. W dniu przesilenia Słońce wschodzi o 7:43, a zachodzi o 15:25, więc dzień trwa tylko 7 godzin i 42 minuty.

10 grudnia wieczorem, dojdzie do całkowitego zaćmienia Księżyca. Zjawisko to, w pełnej krasie, będą mogli obserwować mieszkańcy Azji, Australii, Alaski oraz wysp na Pacyfiku. W Polsce zaćmienie będzie widoczne przy wschodzie Księżyca. Srebrny Glob wzejdzie już całkowicie zaćmiony i będziemy mogli obserwować tylko drugą część całego zjawiska, gdy tarcza naszego naturalnego satelity będzie wyłaniać się z cienia Ziemi.

Jaśniejące Merkury i Wenus

W drugiej połowie grudnia, nad ranem, nisko nad południowo-wschodnim horyzontem, można obserwować Merkurego, który na godzinę przed wschodem Słońca wzniesie się na wysokość prawie 9 stopni świecąc z jasnością -0,2 wielkości gwiazdowych, czyli z blaskiem porównywalnym do najjaśniejszych gwiazd na niebie.

Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>

Dla odmiany, wieczorem możemy podziwiać jasną Wenus. Planeta, godzinę po zachodzie Słońca, jest widoczna około 10 stopni nad południowo-zachodnim horyzontem.
Druga połowa nocy to czas, w którym możemy obserwować Marsa. Świeci on z jasnością 0.9 wielkości gwiazdowych w konstelacji Lwa.


Miesiąc meteorytów przed nami

Grudzień to miesiąc dwóch sporych rojów meteorów: potężnych Geminidów i mniejszych Ursydów. Geminidy widać od 7 do 17 grudnia z wyraźnym maksimum rzędu 100 zjawisk na godzinę, które w tym roku wystąpi 14 grudnia w szerokim zakresie godzin od 2 do 23. Niestety w tym roku w obserwacjach będzie przeszkadzał Księżyc znajdujący się 4 dni po pełni.

Ursydy "promieniują" w dniach 17-26 grudnia, a ich dość szerokie maksimum wypadnie w tym roku 23 grudnia około godziny 3 naszego czasu. Zwykle w maksimum obserwuje się około 10-15 meteorów na godzinę, ale Ursydy są rojem bardzo nieregularnym i gotowym do sprawiania miłych niespodzianek. Rój ten popisał się dwoma dużymi wybuchami aktywności w latach 1945 i 1986. Co ciekawe, wzmożoną aktywność na poziomie 30-70 meteorów na godzinę obserwowano także w latach 1988, 1994, 2000, 2006, 2007 i 2008. Na obserwacje wyjść warto tym bardziej, że w tym roku warunki są wręcz idealne, bo maksimum aktywności prawie pokrywa się z nowiem Księżyca.

PAP, gs

0 0 0