Czwórka

Reklamy bardziej i mniej lubiane

08.10.2010 13:55
Reklama porównawcza studzi entuzjazm odbiorcy, a nagość odwraca uwagę od produktu – wyjaśnia ekspert.
Posłuchaj
24'14 Rozmowa ze Sławomirem Wojtkowskim, dyrektorem Warszawskiej Szkoły Reklamy
więcej

– Gdy ktoś mówi, że reklama na niego nie działa, i na dodatek w to wierzy, to powinien jeszcze raz mocno się nad sobą zastanowić – żartuje Sławomir Wojtkowski, dyrektor Warszawskiej Szkoły Reklamy. W audycji "Na cztery ręce" wyjaśniał, jakiego rodzaju reklamy preferują konsumenci.

Z badań społecznych wynika, że konsumenci nie lubią reklam porównawczych. Reklama, która usiłuje dowieść wyższości jednego produktu nad innym, studzi zapał potencjalnych nabywców. Dlaczego? – Taki zabieg marketingowy kojarzy się z polityką i z obrzucaniem błotem –wyjaśnia gość Czwórki.

Duże uznanie zyskują natomiast wszelkie gry słowne i wieloznaczności językowe. Konsumenci lubią, gdy przekaz informacyjny nie jest podany wprost, stanowi zagadkę, skłania do myślenia i zarazem jest łatwy do rozszyfrowania. Tego typu zabiegi wykorzystywane są głównie w sloganach czy krótkich spotach reklamowych.

Na korzyść producentów wpływa zaangażowanie w kampanię reklamową osoby znanej, którą może np. aktor, pisarz, muzyk. Ważne, by stanowił pewnego rodzaju autorytet i był "odpowiedni" do promowania danego produktu. – Nie każda twarz nadaje się do każdej reklamy – podkreśla gość audycji.

Dlaczego w reklamach jest dużo nagości? – W reklamach jest to, co ludzie chcą oglądać – odpowiada Sławomir Wojtkowski. – Nagość skupia na sobie uwagę – dodaje. Z jej wykorzystaniem wiąże się jednak pewne niebezpieczeństwo dla samego produktu. Gdy nagość jest zbyt atrakcyjna i absorbująca, powoduje, że produkt znika w jej cieniu. Wtedy odbiorca może nie pamiętać, jaki towar był promowany. – Z tej pięknej nagości reklamodawca ma niewiele pożytku – puentuje Sławomir Wojtkowski.

Posłuchaj całej rozmowy Sławomira Wojtkowskiego z prowadzącymi audycję "Na cztery ręce": Hubertem Augustyniakiem i Bogusią Marszalik.

ap

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Komitet Obrony Robotników

Czytaj także

Logotyp dziełem sztuki

Coraz częściej tworzeniem logotypów zajmują się profesjonalni artyści.
Posłuchaj
02'44 Logotyp dziełem sztuki
więcej

Coca-Cola, McDonald, Nike, Tchibo … każda firma, stowarzyszenie, organizacja, impreza, partia czy produkt mają własny, niepowtarzalny logotyp. To znak graficzny, spełniający rolę marketingową i informacyjną. Dzięki niemu identyfikujemy markę i jesteśmy w stanie odróżnić dany produkt czy usługę od innych.

Coraz częściej kreowaniem logotypów zajmują się profesjonalni artyści, którzy na co dzień tworzą sztukę wyższą i nietuzinkową. – By logotyp był uniwersalny i ponadczasowy, musi być dziełem sztuki – tłumaczyła w "Poranku" Elżbieta Zielińska z Yeslogo. Tworzenie logotypu to długa i czasochłonna praca. Zaczyna się od zbierania pomysłów i przygotowywania szkiców, dalej robi się wizualizacje i konsultuje każdy krok z klientem.

- Atrakcyjność logotypu jest rzeczą subiektywną, gdyż nie wszystkim podoba się to samo. Tworząc logotyp należy pamiętać, że jego zadaniem jest przyciągnąć klientów, zwrócić ich uwagę, zaskoczyć. Oni są głównymi adresatami – wyjaśnia Elżbieta Zielińska.

Dobry logotyp to taki, który jest dostosowany do branży firmy i czytelny nawet przy małych wielkościach – podkreśla gość "Poranka".


Szczegóły w reportażu.

ap

Zobacz więcej na temat: dzieła sztuki firma nike

Czytaj także

Każdy gość jest VIP-em

Jak się witać? Czy w cudzym mieszkaniu należy zdejmować buty? Jak dawać i przyjmować prezenty? – Oto garść porad od specjalisty.
Posłuchaj
04'26 Zdejmować czy nie zdejmować, czyli obuwniczy savoir vivre
04'37 Czekoladki: spróbować i zachwycić się
05'11 Z nami się nie napijesz?
więcej
Obejrzyj
Stanisław Krajski w studiu Czwórki

– Jeśli w trakcie odwiedzin zdejmujemy buty, to tylko po to, by założyć drugie, na przykład – zamiast ubłoconych kozaczków – szpilki. Jeśli jest sucho, gość wchodzi w butach do salonu. Kapcie proponuje się cioci – żartuje Stanisław Krajski, filozof i historyk, specjalista od savoir vivre’u. W studiu Czwórki radził, jak w bardziej i mniej oficjalnych sytuacjach uniknąć towarzyskich gaf.

Jak się witać?

– Witając się z kobietą, mężczyzna powinien zawsze zaczekać,  aż ona pierwsza wyciągnie do niego  rękę. Nie wypada również witać się ze wszystkimi obecnymi zaraz po przyjściu, gdyż to rozprasza i odwraca uwagę od tematu rozmowy – radzi gość Justyny Dżbik.

Gdy zupa jest za słona…

Dobrze wychowany gość mówi prawdę. Choć, rzecz jasna, niezupełnie wprost. – Jeśli potrawa mu smakuje, gość mówi, że jest smaczna. Jeśli natomiast jest zbyt słona, gość mówi: to nie w moim guście. O gustach się nie dyskutuje – poucza Stanisław Krajski.

Z nami się nie napijesz?

– Według zasad savoir vivre’u, jedynym alkoholem, jaki serwuje się gościom, jest wino, przy czym dolewa się go jedynie, gdy gość opróżnił kieliszek – mówi Stanisław Krajski. Jak dodaje, dopuszczalne jest podanie symbolicznego kieliszka wódki na zakąskę albo na dobre trawienie po posiłku. Przymuszanie do picia jest wykluczone. W przypadku toastów, wypada choćby symbolicznie „umoczyć usta”.

Dobry prezent nie musi być drogi


 – W sytuacjach oficjalnych i półoficjalnych podarowujemy przedmiot związany z hobby gospodarza. Jeśli będzie to nowa rzecz do jego kolekcji, może sprawić wielką radość – mówi ekspert. Jeśli dajemy alkohol, to najlepiej trudno dostępny, przywieziony z zagranicy, egzotyczny, którego samo spróbowanie może być frajdą. Gospodarzy również obowiązują pewne zasady. – Jeśli otrzymujemy prezent, powinniśmy się nim zachwycić. Jeśli prezentem są czekoladki, należy ich spróbować. Jeśli buty od męża, trzeba je założyć – radzi ekspert.

Gdy gość się zasiedzi


Jak się uwolnić od gości, którzy mimo późnej pory ani myślą sobie pójść? – W przypadku przyjęć oficjalnych savoir vivre czyni nas bezradnymi. Nie możemy powiedzieć gościom, że jesteśmy zmęczeni i chcielibyśmy wreszcie pójść spać. Jeśli naszymi gośćmi są bliscy znajomi, nie musimy się krępować – rozwiewa wątpliwości Stanisław Krajski.

Posłuchaj całej rozmowy Justyny Dżbik ze Stanisławem Krajskim.


ŁSz/Am

Czytaj także

Zaaranżuj swoje wnętrze

– Gdy w domu nic się nie zmienia, życie się zatrzymuje – mówi Barbara Koniarz, aranżator wnętrz.
Posłuchaj
12'26 Rozmowa z Barbarą Koniarz, aranżator wnętrz.
więcej
Obejrzyj
Barbara Koniarz w studiu Czwórki

Jesienna szarość jest dobrym pretekstem do zainicjowania zmian w mieszkaniu. – Pozytywne zmiany w domowej przestrzeni pociągają za sobą równie pozytywne zmiany w życiu – przekonuje gość "Poranka", aranżator wnętrz Barbara Koniarz.

Okazuje się, że wystarczy przestawić jakiś mebel, zmienić abażur czy kupić świeże kwiaty, aby nabrać życiowej energii, zyskać nowy punkt widzenia i wiarę we własne możliwości. Gość "Poranka" podkreśla, że przebywanie w otoczeniu zharmonizowanym z naturą daje człowiekowi siłę do pokonywana codziennych trudności i przynosi szczęście.

Barbara Koniarz zwraca uwagę, że nie należy zbyt długo trzymać w domu tych samych przedmiotów czy gadżetów. – Zbieractwo blokuje energię potrzebną do sprostania nowym sytuacjom – wyjaśniała. Nie należy na przykład przechowywać w domu suszonych kwiatów. Mało kto wie, że uważane są one za symbol śmierci. Zwiędłe kwiaty trzeba zatem jak najszybciej wymieniać na świeże.

Równie istotne jak dobór elementów wystroju wnętrza jest samo ustawienie mebli, a zwłaszcza łóżka. – Łóżko powinno znajdować się w takim miejscu, aby za głową leżącego była ściana, a nie okno. Ponadto nie możne spać z nogami skierowanymi w stronę drzwi, co może powodować choroby ośrodkowego układu nerwowego – mówi Barbara Koniarz.

A gdy łóżko stoi już na właściwym miejscu, warto nasycić wnętrze ciepłymi kolorami, które pozytywnie wpływają na nasze samopoczucie.

ap/ŁSz

Zobacz więcej na temat: mieszkanie

Czytaj także

Śląsk ma patent na promocję

– Staramy się wykorzystywać wszelkie nowoczesne narzędzia promocji regionu – zapewnia Witold Czyż z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego.
Posłuchaj
07'23 Waldemar Bojarun i Witold Czyż o promocji województwa śląskiego
więcej

– Przez ponad 40 lat Górny Śląsk przedstawiany był jako kraina węgla i stali. Ciężko jest zmienić ten wizerunek, ale intensywnie nad tym pracujemy – mówi Waldemar Bojarun, rzecznik prasowy Prezydenta Miasta Katowice. O promocyjnych inicjatywach Śląska opowiadał ramię w ramię z Witoldem Czyżem z Wydziału Promocji Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego.

Goście "Magazynu" zgodnie przyznają, że nie tylko w Katowicach, ale w całym regionie na przestrzeni kilku ostatnich lat dokonało się wiele przeobrażeń. – Nasze miasta można ze spokojem nazwać nowoczesnymi. Aglomeracje tętnią życiem –z dumą stwierdza Waldemar Bojarun.

W dużej mierze jest to zasługa licznych inwestycji, a także imprez o charakterze kulturalnym, sportowym czy naukowym, które cieszą się wsparciem władz. Warto chociażby wspomnieć o Rawa Blues Festival, którego kolejna odsłona odbędzie się 9 października w katowickim Spodku.

"Spotkajmy się na Mariackiej" to hasło kampanii, która na celu ma promowanie wyremontowanej w 2008 roku ulicy Mariackiej w Katowicach. W zamyśle władz miasta ulica ma pełnić rolę deptaku i być miejscem wielu przeróżnych inicjatyw. – I cały czas jest – podkreśla Waldemar Bojarun. – W ciągu dwóch lat zorganizowanych zostało tam mnóstwo imprez, m. in. spektakle teatralne, pokazy taneczne, turnieje gier planszowych, występy street artowców – dodaje gość "Magazynu".

Kolejna kampania odbywa się pod hasłem "Pasjonauci polecają Śląskie" i funkcjonuje w ramach większego projektu zatytułowanego "Śląskie. Pozytywna energia." – Koncepcja kampanii nawiązuje do ludzi, którzy z miłością i zaangażowaniem realizują na terenie naszego województwa swoje pasje i, co ważniejsze, dzielą się nimi z innymi, promując w ten sposób region – podkreśla Witold Czyż.

– Staramy się być na czasie i wykorzystywać wszelkie nowoczesne narzędzia promocji – wyjaśnia Witold Czyż. Naszym wielkim sukcesem jest KISS, czyli Katowicki Informacyjny Serwis SMS-owy i konto na portalu społecznościowym  Facebook, które znacznie przyczyniają się do promocji regionu. – Nasz facebookowa społeczność liczy ponad 3 tys. ludzi, którzy aktywnie biorą udział w dyskusji o naszym województwie i jego przyszłości – podkreśla Witold Czyż.

ap