Polscy jazzmani i Kasia Sobczyk? "To nie grzech"...

Jedynka
Michał Mendyk 16.01.2012
Polscy jazzmani i Kasia Sobczyk? "To nie grzech"...
Katarzyna Sobczak, foto: (fot. kasiasobczyk.eu)

Tytuł wzięty z porannej prasy i trzy minuty komponowania przy fortepianie – tak powstał jeden z największych przebojów ery bigbitu.

W 1965 roku autor piosenek Andrzej Kudelski oraz ceniony pianista i kompozytor jazzowy – znany ze współpracy m.in. ze Zbigniewem Namysłowskim, Janem "Ptaszynem" Wróblewskim i Andrzejem Kurylewiczem – Krzysztof Sadowski brali udział w nowatorskiej audycji Polskiego Radia pt. "Piosenki od ręki". Zgodnie z tytułem celem programu było stworzenie szlagieru w ciągu jednego dnia na podstawie tytułu prasowego. Tym razem brzmiał on "Osiemnaście mieć lat to nie grzech". Nad tekstem spreparowanym naprędce przez Kudelskiego Sadowski pracował przy fortepianie kilka minut.

Po emisji panowie uznali, że piosenka jest za dobra, by zapomnieć o niej po jednym zaledwie wykonaniu. Wtedy Sadowski zaproponował nowo powstały szlagier zespołowi Czerwono-Czarni. Choć, jak większość polskich jazzmanów, uważał "polską młodzież śpiewającą polskie piosenki" za muzycznych amatorów, z podopiecznymi Franciszka Walickiego zaprzyjaźnił się już w 1961 roku. Czerwono-Czarni grali wtedy w czysto męskim składzie, a w repertuarze mieli przede wszystkim – bliskie sercu Sadowskiego – amerykańskie bluesy. Dlatego ceniony jazzman zgodził się występować w warszawskiej restauracji "Kongresowa" m.in. z cyganem Michajem Burano oraz miłośnikiem kowbojskich piosenek Tonim Keczerem. Najprawdopobniej pierwsze rock'n'rollowe koncerty w Polsce skończyły sie po trzech miesiącach ze względu na... zbyt dużą frekwencję.

Gdy Kasia Sobczyk śpiewała po raz pierwszy "To nie grzech", Czerwono-Czarni byli już innym zespołem, a słowo rock'n'roll miało w Polsce zupełnie odmienne znaczenie. Więcej w felietonie Adama Halbera.

Czytaj także:

Pierwsza hard rockowa grupa w kraju

Wojciech Gąssowski to postać kojarzona z przebojami big beatowymi, mało kto wie, iż na początku lat 70. śpiewał w jednym z najostrzej grających polskich zespołów.

Nie żyje Karin Stanek

Piosenkarka zmarła w niemieckim szpitalu, gdzie od trzech tygodni leczyła się na zapalenie płuc.

Fakty i mity o warszawskim koncercie Stonesów z 1967 roku

Z legend o pobycie najgorętszej wówczas gwiazdy rocka za żelazną kurtyną można by ułożyć gruby tom. Zapewne liczba tych, którzy zarzekają się, że widzieli koncert Stonesów w Warszawie przekracza kilkakrotnie pojemność Sali Kongresowej.

Komentarze:

Zaloguj się, nie będziesz musiał wpisywac kodu obrazkowego!
Skomentuj
0 komentarzy
    brak