Prawa ojca: na co dzień i od święta

Ostatnia aktualizacja: 23.06.2014 11:44
Polskie sądy rodzinne w większości przypadków przyznają opiekę nad dzieckiem matce. Ojcowie nie dają jednak za wygraną i walczą o swoje prawa do kontaktu z dzieckiem.
Audio
  • 23.06.14 Michał Fabisiak: „Według danych Ministerstwa Sprawiedliwości do tej pory od 1989 roku odebrano prawo rodzicielskie około 4 milionom rodziców (…)”
  • Adam Dębowski: „Można mieć poczucie uznania i spełnienia wychowując dziecko, będąc w związku, ale równocześnie rozwijając siebie samego”
Prawa ojca: na co dzień i od święta
Foto: flickr/Steve Koukoulas

Właściwy rozwój dziecka zapewniony jest jedynie w momencie wychowywania przez dwoje rodziców. Matka nigdy nie zastąpi ojca i na odwrót, stąd tak ważny jest kontakt dziecka z obojgiem rodziców.

Trudy ojcostwa w Polsce

W Polsce ojcowie są dyskryminowani. Niemal każdy wyrok w sprawie opieki nad dzieckiem kończy się przyznaniem jej matce. Statystyki nie pozostawiają złudzeń, a sądownictwo jest jednostronne.

– Według danych Ministerstwa Sprawiedliwości do tej pory od 1989 roku odebrano prawo rodzicielskie około 4 milionom dzieci. Tylko 4 proc. tych dzieci pozostało przy ojcach. Sąd ustala miejsce zamieszkania dziecka przy rodzicu, przy którym obecnie znajduje się dziecko. Wystarczy, że matka zabierze dziecko i sąd opiekę przyznaje z automatu – mówił w PR24 Michał Fabisiak , prezes Stowarzyszenia Dzielny Tata.

– Ustawodawca doszedł do wniosku, że skoro małżonkowie się rozstają i nie ma między nimi porozumienia, to ktoś musi władzę rodzicielską sprawować. Podstawą do ograniczenia praw jednego z rodziców jest sam fakt braku porozumienia między rodzicami dziecka – wyjaśniał mec. Tomasz Tomaszczyk , ekspert ds. prawa rodzinnego.

Podział ról i zmiany w prawie

Współcześnie wyraźny podział ról domowych ulega powoli zatarciu. Mimo to w większości przypadków ciężar utrzymania gospodarstwa domowego spada na ojca, a wychowania dziecka na matkę.  Sytuację ojców w kwestii opieki na dzieckiem mogą poprawić stosowne zapisy prawne.

– Większość rodzin wygląda tak, że mama zajmuje się dzieckiem, a tata zarabia więcej i mniej czasu może na to wszystko poświęcić. W każdym razie nie dyskwalifikuje go to. Kwestia dotyczy tego, czy mogę faktycznie zajmować się swoim dzieckiem, a nie czy chcę. Istnieje wiele spraw, w których matki grają dziećmi, żeby odgryźć się w jakiś sposób byłemu małżonkowi – tłumaczył w PR24 mec. Tomasz Tomaszczyk .

– Postulujemy o to, aby dziecko do 18 roku życia miało możliwość posiadania dwóch miejsc zamieszkania. Chcemy usunąć artykuł o ograniczeniu władzy rodzicielskiej komukolwiek, którego konsekwencją jest zapis kodeksu karnego, że jeśli ojciec zabierze swoje dziecko, to grozi mu kara pozbawienia wolności do lat 3 – powiedział Michał Fabisiak.

– Na dziś zgadzamy się, że opieka naprzemienna stanowi „złoty środek”. Wyklucza on z miejsca połowę konfliktów około rozwodowych. Prawo powinno wejść zatem do szkół, żeby nasi potomkowie nie byli zastraszani – ocenił Erwin Błażewicz ze Stowarzyszenia Dzielny Tata.

Tata na placu zabaw

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu wychowanie dzieci było wyłączną domeną matek, a zaangażowanie ojca w opiekę nad potomstwem było odbierane jako niemęskie. Na szczęście, takie stereotypy powoli odchodzą w niepamięć.

– 10-15 lat temu na placach zabaw widać było niemal tylko matki, ewentualnie babcie. Teraz przychodzi tam więcej ojców. Nie wstydzą się tego, że są ze swoim dzieckiem, przytulają je i wspierają, działają ramię w ramię z matką. To się zmienia – powiedział Marek Kuch z biznestata.pl

Tata w domu i w pracy

Większe zaangażowanie ojców w wychowywanie dzieci wymaga od nich umiejętności łączenia życia zawodowego i rodzinnego. W jaki sposób tata powinien dzielić swój czas i energię, aby mógł realizować się w pełni na obu tych polach?

– Mówimy, że biznestata ma cztery ćwiartki. Trzeba dbać o siebie i swoje marzenia, o swoją partnerkę, o dziecko i o rozwój zawodowy. Jeśli w każdym miesiącu, tygodniu, roku dba się o wszystkie te cztery ćwiartki, to życie jest pełniejsze. Jest się bardziej spełnionym, zadowolonym, a mniej wypalonym zawodowo – podkreślał Adam Dębowski, psycholog biznesu.

Pieniądze szczęścia nie dają

Starając się zapewnić dobrobyt rodzinie, ojcowie powinni pamiętać, że w rzeczywistości wzrost dochodów nie gwarantuje szczęścia. Warto więc inwestować w inne, niematerialne dobra, na przykład wzmacniając więzi rodzinne.

– Gdy osiąga się pewien poziom zaspokojenia potrzeb, to wzrost dochodów nie przekłada się na poziom szczęścia. To zjawisko nazywa się adaptacją hedonistyczną. Dość szybko przyzwyczajamy się, do tego, że zarabiamy więcej i szybko pieniędzy znowu zaczyna brakować. To jest wpisane w naturę człowieka – stwierdził Jarosław Kulbat, psycholog społeczny z SWPS.

PR24/Grzegorz Maj/Anna Mikołajewska

Zobacz więcej na temat: rodzice tata
Komentarze3
aby dodać komentarz
Sortuj: od najnowszegood najstarszego
mateusz2014-06-23 21:29 Zgłoś
Orzecznictwo Sądów Rodzinnych, w znakomitej większości przypadków, jest głęboko degradująca dla życia rodziny. Przeraża skala zjawiska, jego negatywne skutki, lekkość z jaką SR dopuszczają się przemocy wobec rodziny, oraz niechęć innych władz państwowych do przeciwstawienia się bezsprzecznej patologii. DzielnyTata i jego naczelny postulat wprowadzenie opieki naprzemiennej jest jednocześnie próbą przeciwstawienia się złu orzecznictwa SR i rozsądną ( sprawdzoną w innych krajach ) alternatywą złagodzenia negatywnych skutków rozejścia się rodziców. Zasadza się na elementarnym ludzkim doświadczeniu, które wskazuje konieczność posiadania obojga kochających rodziców jako warunku koniecznego dla wzrastania dzieci zdolnych w przyszłości być szczęśliwymi ludźmi i kochającymi rodzicami.
miesow7002014-06-23 17:09 Zgłoś
Popieram i zgadzam się z postulatem "opieki naprzemiennej". Trzymam za Was kciuki. Walczmy o lepsze jutro dla naszych dzieci.
andrzejmiedzyn2014-06-23 15:25 Zgłoś
Ojcostwo według KRiO jest anachroniczne. Konstrukcja tego prawa pochodzi z okresu głębokiej komuny, gdy w częsci było to prawo martwe, a w części oparte na barkach państwa, czyli wszystkich podatników. Stąd w przeszłości nie budziło większych emocji i dotyczyło zwykle przypadków patologii. Obecnie jest skrajną formą nierówności społecznej rodziców, z korzyścią dla matek i pozbawieniem praw rodzicielskich dla ojców. Obowiązki i wolności im pozostawiono, a głównie ojcowm wolno płacić alimenty. Przejawami dyskryminacji ojców jest przede wszystkim sama definicja ojca, który nie musi być wcale biologiczny, wystarczy, że jest wskazany przez prawo lub matkę dziecka. To ojciec musi udowodnić w ściśle określonym przedziale czasowym, że nim nie jest. Tak więc paradoksalnie ojcem może zostać ktoś, kto już nie żył w chwili gdy powinno nastąpić zapłodnienie dziecka, albo ktoś kogo matka nigdy nie widziała na oczy. To wskazany przez matkę musi udowodnić, że nie jest tym za kogo podaje go matka dziecka. Matki mają swoje okna życia ale ojcowie są ich pozbawieni. Matki nie muszą udowadniać ani potrzeb dziecka ani możliwości finansowych tzw. ojca, To wskazany przez matkę musi udowodnić, że dziecko nie wymaga określonych nakładów oraz że on sam nie posiada środków, których oczekuje matka. Sądy nie muszą znać matematyki ani kierować się żadnymi przesłankiami co do standardów życia rodziny. Wystarczy ich swobodne uznanie oraz silne przekonanie wewnętrzne. Przy czym sądy nigdy nie orzekną opieki naprzemiennej o ile jedna ze stron się na to nie godzi. Podobnie jak sądy nigdy nie orzekną rozwodu bez winy o ile strony same tego nie uzgodnią, W każdym innym przypadku sąd na siłę znajdzie winę, nawet jeżeli to ma być zwykłe prowadzenie budżetu domowego ( zwane przez sądy nadmierną buchalterią). Te nierówności są pogłębiane poprzez brak regulacji zachęcającej adwokatów do polubownego finalizowania spraw, gdyż strony odbierają takie ustalenia jako brak procesu i bierną rolę prawników, a adwokaci nie są za takie rozwiązania dodatkowo finansowo premiowani, czyli zwykle doradzają spór. Wszyscy, począwszy do matki dziecka, poprzez sędziów i adwokatów są ekonomicznie zainteresowani licznymi sporami rodzinnymi, rozwodami oraz częstym orzekaniem o wygórowanych alimentach. Na początku tego łańcucha pokarmowego znajduje się ojciec, który to wszystko ma sfinansować. Dziecko wcale nie jest ważne i nikt o nim nie myśli.