Teatr mój słyszę ogromny…

polskieradio.pl
Katarzyna Ingram 01.02.2012
Studio Koncertowe Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego
Studio Koncertowe Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego

Historia Teatru Polskiego Radia. Część I - Początki


Tak by można sparafrazować słowa Stanisława Wyspiańskiego (wiersz [I ciągle widze ich twarze] )w odniesieniu do stosunkowo młodej sztuki, jaką jest Teatr Polskiego Radia.

Przywołanie Wyspiańskiego jest tym bardziej uzasadnione, że właśnie jego Warszawianką rozpoczał działalność radiowy teatr.

Słuchowisko w adaptacji Alojzego Kaszyna, ówczesnego kierownika programowego, miało swoją premierę 29 listopada 1925 roku i stanowiło, obok części muzycznej, uświetnienie obchodów rocznicy powstania listopadowego.

W dramacie Wyspiańskiego tytułowa pieśń odgrywa bardzo ważną rolę, jest bohaterem. Podobnie było w realizacji Kaszyna - melodia Warszawianki tworzyła tło muzyczne, prawie nigdy nie milkła, odgrywana na fortepianie bądź wykonywana przez chór mieszany. Oprawę do pieśni przygotował zespół smyczkowy Antoniego Adamusa, który na wstępie zagrał fantazje z Halki, zaś zwieńczyła pierwsze w polskiej historii słuchowisko, wiązanka najbardziej znanych motywów polskich.

Radiowy teatr od samego poczatku wykorzystywal efekty akustyczne, stanowiące drugi- zaraz obok słowa- komponent sztuki radiowej. Ówczesne możliwości techniczne były o wiele skromniejsze od tych, którymi dysponujemy dzisiaj. I tak przemarsz piechoty oddany był za pomocą mocnego pocierania szczotkami ryżowymi o meble, a przejeżdżająca konnica- za pomocą wybijania rytmu o kolana.

Słuchowisko nadane było na żywo i, ze względu na niemożność utrwalenia go, możemy je odtworzyć jedynie na podstawie notatek prasowych i recenzji.

Pierwszy etap działalności teatru Polskiego Radia, rozpoczęty Warszawianką, stanowiły adaptacje. Dopiero w marcu 1928 roku w Wilnie, ogłoszono konkurs na oryginalne słuchowisko.

17 maja 1928 roku, o godzinie 17:45, rozgłośnia wileńska nadała w ogólnopolskim programie pierwszy dramat napisany specjalnie dla radia. Byl to Pogrzeb Kiejstuta autorstwa Witolda Hulewicza.

Tematem był pogrzeb wielkiego księcia litewskiego Kiejstuta, zaczerpnięty z dawnych podań litewskich. Całość otwierał pochód z Krewna do Wilna, z ciałem księcia umieszczonym na wysokim tronie. Kondukt otoczony był młodymi mężczyznami na koniach, którzy odpędzali złe duchy, płaczkami opowiadajęcymi zasługi zmarłego, kapłanami, wajdelotami oraz ludem. W dalszej części pojawił sie Witold, syn Kiejstuta. Tu zarysowany zostal konflikt między „starą” i „nową” Litwą. Ceremonia uwieńczniona została spaleniem ciała księcia oraz jego koni, psów i rozlicznych darów.

W Pogrzebie... zastosowane zostały pewne nowe elementy.

Pierwszym z nich było wprowadzenie postaci Ślepego Starca, któremu przebieg wydarzeń relacjonuje Córka. Do tej pory w słuchowisku występował informator (lektor), którego funkcja porównywana jest do tej, jaką w filmie niemym pełniły napisy. Zapoczątkowało to zmiany formalne w obrębie dramatu, które doprowadziły do powstania dramatu radiowego.

Drugim elementem zastosowanym po raz pierwszy, było wprowadzenie kilku mikrofonów i dwóch planów- studia oraz pleneru (brzeg Wilii). Dzięki temu uzyskano wieloplanowość akustyczną, która nie byłaby możliwa przy użyciu wyłącznie studia. Należy jeszcze dodać, że wykorzystano muzykę na chór i orkiestrę, skomponowaną specjalnie na potrzeby tego słuchowiska, przez Tadeusza Szeligowskiego.

Pogrzeb Kiejstuta
Witolda Hulewicza wpłynął na rozwój teoretycznej myśli dotyczącej słuchowiska, a w przyszłości także na rozwój tego, co zwykło się nazywac polską szkołą słuchowiska.

W latach 1925 – 1939 dominował dramat klasyczny. Na tym gruncie ulubionymi dramaturgami byli Stanisław Wyspiański i Aleksander Fredro. Zrealizowano niemal wszystkie ich utwory.

Wsród dzieł Wyspiańskiego są te najbardziej znane, jak Wesele, Wyzwolenie, Akropolis, Sędziowie, Skałka, ale też i mniej popularne, np. Królowa Korony Polskiej, Spuścizna czynu czy Daniel.

Z repertuaru Fredry przeniesiono do radiowego teatru m.in. Pana Jowialskiego, Damy i huzary, Kalosze, Gwałtu co się dzieje, Jestem zabójcą i wiele innych. Nie zabrakło również literatury współczesnej.

Adaptowano twórczość Kazimierza Wierzyńskiego, Emila Zegadłowicza czy Jerzego Szaniawskiego ( który wkrótce zaczął pisać utwory specjalnie dla potrzeb radia).

W programie największej sceny polskiej pojawiły się także najznakomitsze nazwiska z literatury powszechnej, jak choćby Oscar Wilde, Maurice Maeterlinck, Wiliam Szekspir, Charles Dickens, Tomasz Mann, J. W. Goethe czy Antoni Czechow.

Okres międzywojenny zamknęło słuchowisko nadane 31 sierpnia 1939 roku, pt. Larum w obozie. Był to montaż o polskim życiu obozowym w XIII wieku, w reżyserii K. Zaremby.


Justyna Berger