Kogo obraziła gra w berka w komorze gazowej?

PAP
Katarzyna Karaś 31.10.2011
Kogo obraziła gra w berka w komorze gazowej?
, foto: fot. frag. "Berka" Artura Żmijewskiego

Film polskiego artysty Artura Żmijewskiego pt. "Berek" został usunięty z berlińskiej wystawy o tysiącleciu sąsiedztwa polsko-niemieckiego "ze względu na szacunek dla ofiar obozów koncentracyjnych".

Zgodzono się, że w Berlinie, mieście sprawców Zagłady, konieczne jest szczególne wyczulenie na zdanie ofiar - oświadczyła dyrekcja muzeum Martin-Gropius-Bau.

Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>

"Berek" był jednym z blisko 800 eksponatów, pokazywanych na otwartej we wrześniu ekspozycji "Obok. Polska-Niemcy. 1000 lat historii w sztuce". Trwający ponad 4 minuty film nawiązuje do Zagłady i traumy II wojny światowej. Żmijewski sfilmował grającą w berka grupę nagich osób w dwóch pomieszczeniach: neutralnej przestrzeni piwnicy oraz w komorze gazowej byłego obozu koncentracyjnego.

Kurator wystawy Anda Rottenberg powiedziała, że z przedstawionej jej do wglądu korespondencji pomiędzy dyrekcjami berlińskiego muzeum i Zamku Królewskiego wynikało, iż praca została zdjęta z wystawy po interwencji prominentnego przedstawiciela gminy żydowskiej w Berlinie. Ani kurator, ani też artysta i warszawska galeria Zachęta, do której praca należy, nie zostały powiadomione o zamiarze usunięcia filmu z ekspozycji.

Rzeczniczka gminy żydowskiej w Berlinie Maya Zehden poinformowała, że gmina nie wniosła oficjalnego protestu przeciwko wystawieniu pracy Żmijewskiego. - Nic nam nie wiadomo o tej sprawie. Jest jednak możliwe, że interweniował jeden z członków gminy, nie informując nas o tym - powiedziała Zehden.

Pochodzący z 1999 r. "Berek" był pokazywany na całym świecie, w tym w USA i wielokrotnie w Niemczech. Praca ta nigdy dotąd nie wzbudziła tak dużych kontrowersji.

PAP,kk

Czytaj także:

Artysta zbyt kontrowersyjny

"Zbigniew Libera. Prace 1982-2008" pod takim tytułem warszawska Zachęta przygotowała pierwszą w Polsce, drugą na świecie, retrospektywną wystawę prac czołowego artysty polskiej sztuki krytycznej.

Premiera krytycznej sztuki o Stevie Jobsie

Nowojorski Public Theater nie zamierza odkładać premiery sztuki o zmarłym w środę Stevie Jobsie, choć przedstawia ona w krytycznym świetle warunki, w jakich chińskie fabryki wytwarzają iPhony i iPody pochodzące z jego firmy.

Komentarze:

Zaloguj się, nie będziesz musiał wpisywac kodu obrazkowego!
Skomentuj
3 komentarzy
  1. Hans
    (gość) 2012-02-14 19:20:50
    Wszystko co nie pokazuje jak żydzi cierpieli jest złe żenada po prostu jak zwykle pewne środowisko zareagowało i jak tchórze nie potrafią się przyznać ale to u nich normalne. Tak odnośnie ichniego holokaustu to w Auschwitz zginęło tam 150 tys. żydów a niewolno zapominać ze 300 tys. również polaków tam oddało życie i to nie jest żadne miejsce pamięci dla żydów tylko miejsce pamięci dla Polaków przede wszystkim !!! Drażnią mnie takie pokazywania jak są zjazdy żydów tam a my jako naród nie potrafimy pokazać że tam ginęli nasi rodacy z krwi i kości Słowianie i to oni tam pierwsi trafiali a żydzi dopiero od 43 i to są fakty udowodnione przez historyków oraz dokumentacje z tamtego obozu !!
  2. Irka
    (gość) 2012-01-09 18:15:59
    Poczucie estetyki i rozumienie przesłania jakie rzekomo niesie film p.Żmijewskiego jest żenujące i żałosne. Na szczęście Niemcy bez problemu odróżniają miernotę od sztuki i słusznie zdjęli pracę z wystawy.
  3. tr
    (gość) 2011-10-31 21:27:57
    W końcu przebrała sie miarka zasłużonemu dla krytyki politycznej Żmijewskiemu i ktoś wywalił tą pseudo sztukę. Robić sobie jaja ze śmierci ludzi to nie wypada, nawet jak GW w obronę go bierze.

Kultura na antenach

"Literatura baskijska to... fałszerstwo"

- A to dlatego, że tworzymy tradycję, której nie ma - wyjaśniają w Dwójce Rikardo Arregi i Harkaitz Cano, poeci, którzy niedawno gościli w naszym kraju na zaproszenie Instytutu Cervantesa.

Pałeczkami i palcami, czyli "Jiro śni o sushi"

- Dla mnie największym przesłaniem tego filmu jest idea stałego doskonalenia się, stawiania sobie celów wyższych. I mam nadzieję, że dokument spowoduje, że wrócimy do prawdziwej formy sushi - mówi Jacek Wan i zaprasza do kin.