Ta historia nie mogła pozostać nieopowiedziana

Trójka
Agnieszka Szałowska 15.02.2012
Ta historia nie mogła pozostać nieopowiedziana
Zdjęcie z procesu kpt. Witolda Pileckiego opublikowane w "Głosie Ludu" w marcu 1948, foto: źr. Wikipedia

W czasie drugiej wojny światowej pewien Polak dobrowolnie wszedł do obozu w Oświęcimiu i zorganizował tam ruch oporu. Historia rotmistrza Pileckiego zainspirowała włoskiego pisarza, który poprzez książkę przywraca pamięć o wielkim człowieku.

- Dla mnie największą niespodzianką było to, że ta postać była dla wielu nieznana. Czułem wręcz dumę, że mogłem ją opowiedzieć - powiedział z mocą Marco Patricelli goszcząc w "Klubie Trójki".

Włoski historyk i dziennikarz dodał, że w polskiej historii jest tyle skarbów, wiele historii wspaniałych postaci, które trzeba opowiadać z dumą. - Pilecki, Kazimierz Leski czy Krystyna Skarbek byli wyjątkowi, dlatego, że poświęcili wszystko nie dla ideologii, ale dla wartości, jaką jest człowieczeństwo. To stanowi o ich wyjątkowości - podkreślił w rozmowie z Dariuszem Bugalskim.

W książce "Ochotnik. O rotmistrzu Witoldzie Pileckim" Patricelli opowiada historię życia rotmistrza kawalerii Witolda Pileckiego, który 19 września 1940 roku pozwolił się aresztować podczas łapanki, by się dostać do Auschwitz. - Wiedział, co robi, pod fałszywym nazwiskiem dostał się do obozu i już w listopadzie zredagował pierwszy raport o sytuacji w obozie. Dokument ten, który dotarł do aliantów w Londynie, stanowi pierwszy dowód na istnienie fabryki śmierci, jaką był Oświęcim - opowiadał pisarz.

/

Marco Patricelli podkreśla, że Polak był nie tylko żołnierzem, był przede wszystkim Człowiekiem. Pilecki przecież pisał wiersze, malował obrazy, opiekował się dziećmi. Rotmistrz dokonał trudnego wyboru, gdyż miał rodzinę, ale w swoich raportach nie potępiał, nie opowiadał z nienawiścią o tym, czego tam doświadczał. - Można powiedzieć, że dokonał w obozie dwóch arcydzieł. Pierwsze to sieć konspiracyjna, która obejmowała 2 tysiące członków. A jeszcze bardziej subtelne i mistrzowskie było to, czego dokonał w werbowaniu ludzi, potrafił dotrzeć nawet do niemieckich kryminalistów - podkreśla autor "Ochotnika".

Czym zajmowała się sieć Pileckiego? Co dawało rotmistrzowi siłę do przetrwania i jakie były jego dalsze losy? Dlaczego ani rotmistrz, ani Jan Karski, który również donosił o wydarzeniach z obozów zagłady, nie zostali wysłuchani przez armie alianckie? Dowiesz się słuchając całego "Klubu Trójki, 15 lutego 2012", w której znalazły się także fragmenty archiwalnej audycji, w której o Witoldzie Pileckim opowiadał Jan Mierzanowski.

Tłumaczył Paolo Gesumunno.

Audycji "Klub Trójki" można słuchać od poniedziałku do czwartku o 21. Zapraszamy.

(asz)

Czytaj także:

Klasyczny wodolej ucieka z Oświecimia

- Jerzy "Joker" Pieńkowski potrafił wmówić wszystko. Wygrywał tym zarówno w obozie koncentracyjnym, jak i potem - "bajerując" ludzi podczas ucieczki, by mu pomogli - niezwykłą wojenną historię opowiada Krzysztof Jaszczyński, miłośnik historii.

Komentarze:

Zaloguj się, nie będziesz musiał wpisywac kodu obrazkowego!
Skomentuj
0 komentarzy
    brak

Kultura na antenach

"Literatura baskijska to... fałszerstwo"

- A to dlatego, że tworzymy tradycję, której nie ma - wyjaśniają w Dwójce Rikardo Arregi i Harkaitz Cano, poeci, którzy niedawno gościli w naszym kraju na zaproszenie Instytutu Cervantesa.

Jacek Bławut: II wojna światowa się nie skończyła

- Zapisuję narodziny pewnej epoki i gatunku - homo virtualis. Gry internetowe traktujemy jak niegroźne strzelanki, które uprawiają dzieci. U mnie w filmie są osoby, które mają od 20 do 70 lat, tworzą pewną społeczność z hierarchią, systemem szkoleń, ideologią - opowiada reżyser "Wirtualnej wojny”.

Buty na sztyletach i sukienki z papieru

- Ta książka to dowód na to, że moda to jeden wielki eksperyment – mówiła w Czwórce Katarzyna Kornet, która na antenie polecała książkę "M.O.D.A." autorstwa Katarzyny Świeżak.