Kultura

Beksiński oswaja nasze lęki

Ostatnia aktualizacja: 25.06.2012 12:23
- Pokolenie XX-wieczne przyzwyczajone do formalnej strony sztuki nie jest w stanie go właściwie ocenić, natomiast ktoś, kto się będzie zastanawiał nad człowiekiem XX wieku i jego problemami w twórczości Beksińskiego znajdzie odpowiedzi - mówił w Trójce Wiesław Banach, dyrektor Muzeum Historycznego w Sanoku.
Audio
Zdzisław Beksiński przed Muzeum Historycznym w Sanoku
Zdzisław Beksiński przed Muzeum Historycznym w Sanoku Foto: Wikimedia Commons/Piotr Dmochowski/lic. CC 3.0

Muzeum Historyczne w Sanoku, rodzinnym mieście artysty, poprzez publikacje i otwarcie Galerii Zdzisława Beksińskiego przypomina twórczość znakomitego artysty. Ukazała się też monografia "Zdzisław Beksiński 1929-2005" pióra dyrektora sanockiego muzeum, Wiesława Banacha. Zdzisław Beksiński był kiedyś chyba najbardziej znanym polski artystą. Nie miał jednak powodzenia u krytyków. Owszem, chwali się jego fotografię. Do malarstwa zaś, które przyniosło Beksińskiemu największy rozgłos, przylgnęła etykieta "grafomańskie".
Jego Matka mówiła: "Zdzisek zawsze był w poprzek". W 1960 roku odrzucił stypendium Muzeum Guggenheima w USA. - Wiedział jedno, że już robi coś innego, że został nagrodzony za etap twórczości, który już zamknął, nie może oszukiwać. Dla niego najważniejsze było wtedy wykreować swoją nową drogę - podkreślił Wiesław Banach. Przyjaciel artysty, kolekcjoner i znawca malarstwa, wybitny śpiewak Wiesław Ochman mówił, że Beksiński zdawał sobie sprawę ze swojej wspaniałej techniki i był bezkompromisowy, jeśli chodzi o swój udział w sztuce.
W latach 50., gdy możliwości techniczne były prawie żadne, daleki, skromny, prowincjonalny Sanok całkowicie mu wystarczał, by stworzyć taką twórczość fotograficzną, która przeszła do historii fotografii światowej. - Nosił to w sobie. Realizował fotografie, które widział pod powiekami i w sercu. Aranżował je, ustawiał kompozycje, nawet wykonywał rzeźby do niektórych prac, by je odpowiednio podświetlić i sfotografować. Właściwie w latach 50. wyprzedził niemalże większość kierunków awangardowych sztuki lat 60. - stwierdził gość Dariusza Bugalskiego w "Klubie Trójki".
- To na szczęście był artysta, który zdawał sobie z tego doskonale sprawę, że trzeba opowiedzieć swoją historię i w jakimś momencie zrezygnować z wyścigu awangardowego. Zrozumiał, że trzeba się wycofać, że trzeba mówić o sobie własnym językiem, nawet jeśli ten język będzie niechciany i odepchnięty - opowiadał Wiesław Banach. I faktycznie na początku lat 70. tak się stało, krytyka odwróciła się od Beksińskiego.
- To był kokiet. Człowiek, który kochał życie, pomimo tych strasznych tragedii, przez które przeszedł, bo i śmierć Tomka, i śmierć Zosi – żony, był optymistycznie nastawiony do życia. Jego obrazy to może próba oswojenia się z kwestią przemijania czasu, z odejściem. W życiu towarzyskim był niezwykle miłym człowiekiem, uroczym kompanem. Znał się na muzyce i czuł ją doskonale - wspominał spotkania w małej pracowni artysty Wiesław Ochman.

Dyrektor sanockiego Muzeum Historycznego przyznał, że sprowadzanie twórczości Beksińskiego, do jakiegoś wąskiego wątku to jest jej okaleczanie. - To pełna twórczość, która pokazuje potęgę przeżyć duchowych. Beksiński jest artystą głębokim, to sztuka wielowarstwowa - mówił Wiesław Banach, przekonując, że ta sztuka pełna niepokoju, bolesna i dramatyczna uzyskiwała zarazem piękną formę, choć sam Beksiński mawiał wielokrotnie: "znaczenie jest dla mnie bez znaczenia" i zręcznie unikał etykietki "piękna", argumentując, że nie jest ekspertem od definicji.

- Nie cierpiał wyrazu "symbole". Jest w tym zawarta jakaś prawda o jego duchowości, nigdy nie da się tych symboli wyodrębnić. Nienawidził opowiadania obrazu. Obraz ma się dziać poprzez kontakt nas z tym obrazem, mamy go wchłaniać nie rozpatrując jego znaczeń. To jest siłą jego malarstwa - podsumował Wiesław Banach.
Dlaczego Zbigniew Beksiński został architektem, a nie reżyserem jak marzył w młodości? Posłuchaj jak kiedyś wyjaśnił to sam artysta. Jakim był człowiekiem i jak odbierana jest jego sztuka, dowiesz się słuchając opowieści przyjaciół w "Klubie Trójki – 25 czerwca 2012".

(ed)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
www.narodoweczytanie.polskieradio.pl
Cichociemni

Czytaj także

Zdzisław Beksiński jak James Dean

Ostatnia aktualizacja: 17.04.2012 12:10
Beksiński robił sobie zdjęcia a´la agent Secret Service lub James Dean. Jeden z najbardziej pesymistycznych malarzy lubił odważną, awangardową fotografię.
rozwiń zwiń