Znicz pod....

...pod Lhotse. Właśnie dzisiaj. W sobotę 24 października. W chwilach bombardowania nas informacjami o "walce stulecia" szukałem ciszy w górach. Oczywiście tylko w myślach. Myślach o jednym z najwybitniejszych polskich sportowców. O Jerzym Kukuczce. Zginąl dokładnie 20 lat temu. Pękła lina, gdy znów chciał zdobyć piekielną górę. Lhotse. Od niej rozpocząl podbój Himalajów. 14 najwyższych szczytów świata. Jerzy Kukuczka w ciągu niespełna 10 sezonów zdobył Koronę Himalajów. Szybciej bliżej nieba stanął tylko Włoch Reinhold Messner. To była prawdziwa walka stulecia, choć alpiniści nie cierpią takich określeń. Kto pierwszy zdobędzie 14 najwyższych gór świata - Polak czy Włoch, Włoch czy Polak. Zadawali sobie najpiękniejsze ciosy w tej walce. Czyste, krystaliczne... Walczyli niemal w samotności, ale porywali nas swoimi wyczynami. Nie potrzebny był ring, okrzyki, doping... Romantyczny alpinizm... Słuchałem wielu opowieści Kukuczki. Mam kasety z nagraniami rozmów z człowiekiem, którego podziwiałem jak Szurkowskiego, Kuleja, Pawłowskiego, Lubańskiego.... Ale na wiele pytań nie otrzymałem odpowiedzi. Bo często przekładaliśmy spotkania. Od 20 lat marzę by choć raz stanąć pod Lhotse. Zapalić znicz przy tablicy Jerzego Kukuczki. Palę zawsze taki znicz w moich myslach. Takich jak ON brakuje dzisiaj. Dzisiaj "walkę stulecia" toczą inni. Dla mnie jednak w cieniu Kukuczki...

 

Komentarze do artykułu (5)
komentarze od 1 - 5 z 5
  • 1 26.10.2009 21:54 Nie szybciej tylko wcześniej. Kukuczka zdobył Koronę Himalajów w 8 lat, a Messnerowi zajęło to chyba z 15, jeśli dobrze pamiętam K
  • 2 26.10.2009 22:05 Jakże się cieszę, że mój ulubiony sprawozdawca i wyjątkowo rozsądny komentator znów się odezwał na tym blogu (szkoda tylko, że stosowne winietka dziwnie zniknęła z głównej strony Polskiego Radia - czyżby Red. Tomek komuś się naraził...?) - dobrze także ,iż obok tej histerii wokół pojedynku Gołota-Adamek dostrzegł sprawy inne, jakże ważne. Kukuczka był znakomitym człowiekiem i Wielkim sportowcem. Na zawsze pozostał w syokich górach - jak Wanda Rutkiewicz, Stanisław Latałło, Tadeusz Piotrowski i - niestety - wielu innych. Pamiętajmy o tych wspaniałych ludziach; szanujmy też tych, ktorzy wspinają się pod niebo nadal. Bo Góry istnieją... BACA
  • 3 27.10.2009 07:38 Zawsze podziwiałam himalaistów Kukuczkę, Wandę Rutkiewicz i wielu wielu innych i zastanawiałam się co sprawia, że mimo ogromnego niebezpieczeństwa ciągle się wspinają.Zrozumiałam tę miłość do GÓR gdy sama zaczęłam chodzić po górach zaczynając od Giewontu potem ŚWINICA , Orla Perć i Rysy to takie moje Himalaje, każdgo roku urlop spędzałąm w Zakopanem by wędrować po Tatrach. Ten tydzień spędzony w górach to ładowanie akumulatorów na cały rok. Góry są cudowne, kocham góry i zawsze tam wracam, niestety już nie na ukochane Granaty czy Kozie Wierchy, ale na Łomnicę kolejką.
    Miałąm okazję zapytać Paną Kingę Baranowską w Niedzieli z Mistrzem czy nie żal wracać gdy już się jest na szczycie, bo ja zawsze czuję żal, że trzeba zejść w doliny, a tam na górze jest tak pięknie, człowiek czuje się wolny jak ptak i jest bliżęj Boga. Pani Kinga powiedziałą, że jest na szczycie bardzo krótko, zaledwie kilka minut i trzeba wracać. Góry uczą pokory i odpowiedzialności, jeden nierozważny krok może spowodować tragedię. Mówią o tym Cmentarz pod Osterwą w Tatrach Słowackich, tabliczki na Wiktorówkach i pod Łomniczką w Karkonoszach.Niestety...Zawsze pamiętam o tych WSPANIAŁYCH LUDZIACH GÓR.
    pozdrawiam serdecznie
    Jadwiga
  • 4 27.10.2009 21:32 Cieszę się, że dla Nas - niestety chyba zdecydowanej mniejszości w społeczeństwie - ważniejsze od wszędzie nagłaśnianej polskiej "pseudowalki" stulecia (naprawdę kiepskie określenie) - ważniejsza jest pamięc o naszym legendarnym himalajczyku - wielkim Polaku oraz wielkim Człowieku. W przededniu Święta Wszystkich Zmarłych - warto chyba abyśmy (Zwłaszcza miłośnicy Tatr pośród nas ) wspomnieli o ludziach gór, których już nie ma pośród nas, a którzy odeszli...za wcześnie. Dotyczy to zarówno Jerzego Kukuczki ale i przez wielu nazywanym jego następcą - Piotrem Morawskim. Pamiętajmy o mentorze i ojcu polskiego ruchu himalaistyki w stylu alpejskim - Andrzeju Zawadzie, ale i również o Wandzie Rutkiewicz.
    Może niektórzy z nas w niedzielę będą na Pęksowym Brzysku, czy na wspomnianym cmentarzyku symbolicznym pod Osterwą, a może chodź myślami pod krzyżem na Giewoncie, krzyżykiem na Rysach czy na Gerlachu - w tych przypadkach - warto pamiętac o ratownikach TOPR - którzy zgineli ratując innym życie - szczególnie o załodze z Sokoła (14.08.1994 - stok Kopieńca) czy Marku Olszańskim i Bartku Łabunowiczu (30.12.2001 pod Szpiglasową Przełączą).
    nostalgicznie pozdrawiam
    romario
  • 5 28.10.2009 01:20 Toteż, póki jeszcze się da i nam wolno, spuśćmy zasłonę miłosierdzia nad walką pseudowalką, pseudostulecia i co rychlej na dziennikarzazmi, którzy bez mrugnięcia okiem nam to usiłują wmówić, choć sami nie są anonimowymi amatorami fachu, zostawmy, bo szkoda zdrowia. Ja nie rozumiem wspinaczy, a już zwłaszcza tych od najwyzszych szczytów; oczywiście ich niezwykle podziwiam, cenię i uważam, bez żadnej z mej strony przesady, za bohaterów Sportowców i Ludzi Sukcesu, tego prawdziwego, własnego i namacalnego, ja tego duchowego, to bez dyskusji. Jednak nie rozumiem; a jeśli już osiągnął jeden z drugim cele, zdobył góry które chciał, po co tam znów zasuwa i to w tych samych lub gorszych warunkach, skoro już tam był. Oczywiście, to są takie myśli człowieka, nie znoszącego chodzenia po górach; od piątego roku życia po dziś dzień próbowano mnie do tego przekonać, bezskutecznie; jeśli miałem w tym inny cel to mogłem=mogę się gdzieś wgramolić ostatecznie, ale tak to dziękii; przecież wiem, że, 1 to ich pasja, a z pasjami sięnie dyskutuje tylko popiera lub ne, a zawsze wspiera i generalnie docenia, 2 wiadomo, udało się, więc może znów się uda, 3 tęsknota do powtórzenia sukcesu, co jest o wiele większym osiągnięciem niż jednorazowy wyczyn, nie umniejszając nikomu; wszystko to i na pewno masa innych czynników, już nie mówię o charakterze i sile połączonej z pokorą i dystansem, cecechuje tych wielkich ludzi; chwała im i brawa. Mogę nie rozumieć, czy nie iść w ślady, w tym dosłownym sensie, bo ich postawy często warto naśladować, ale podziwiać muszę i chcę, bo warto! przemek
komentarze od 1 - 5 z 5
podpis:

mail:

komentarz:

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Polskie Radio S.A. nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze zawierające wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.), będą usuwane.

Polskie Radio SA: reklama| archiwum| studia muzyczne| Chór PR w Krakowie|

Polska Orkiestra Radiowa| Orkiestra Kameralna PR AMADEUS| Redakcja Katolicka| Radiowe Centrum Kultury Ludowej| Radiowa Agencja Fonograficzna| Studio Reportażu i Dokumentu|

zamówienia publiczne|

RSS Podcast Kontakt Forum

Copyright © Nowe Media, Polskie Radio S.A. Wszelkie prawa zastrzeżone