Oficjalnie selekcjoneren zostanie w połowie grudnia. Pracę trenera reprezentacji rozpoczyna dzisiaj. W dresie. W tym Franciszek Smuda czuje się najlepiej. Krawat go uciska. Widać to było kilka dni temu na oficjalnej konferencji prasowej. Była sztampowa. Jak wiele takich. A przecież można było zorganizować ją inaczej. Piszę o tym dlatego, że i pod tym względem PZPN musi pomóc Smudzie. Związek nie pomagał przed laty Pawłowi Janasowi. I szkoda, że nikt nie wyciąga z tego wniosków. Janas był antymedialny. Na dodatek kamery, mikrofony wywoływały dodatkowy szczękościsk. Janas podczas każdej konferencji sprawiał wrażenie, jakby uwierało go krzesło. Nie lubił spotkań z dziennikarzami. Tych oficjalnych. Męczył wtedy sam siebie. Głównie jednak innych. Ale nikt w PZPN nie wpadł na pomysł by to zmienić. Podobne wrażenia mam po ubiegłotygodniowej konferencji Smudy. To nie był trener jakiego znam. Sztywny, ważący każde słowo. A powinien pozostać naturalny, swobodny. Bo na tym też polega urok Smudy. W czasie wspomnianej konferencji, Antoni Piechniczek życzył Smudzie, by się nie zmieniał, by pozostał sobą. Franciszek Smuda jest postacią ciekawą. Ale -właśnie - nie wolno pozbawiać go naturalności. Sztampy wokół niego powinno być jak najmniej. Nie zamykajmy Smudy w oficjalnych ramach. Nie zasługuje na to.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Polskie Radio S.A. nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze zawierające wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.), będą usuwane.