Historia

Feliks Selmanowicz "Zagończyk" - życie partyzanta

Ostatnia aktualizacja: 28.08.2017 06:04
"Odchodzę w zaświaty. To, co pozostawiam na tym świecie najdroższego, to Polskę i Ciebie" – napisał przed śmiercią do syna Feliks Selmanowicz. Zamordował go strzałem w tył głowy dowódca plutonu egzekucyjnego Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Audio
  • Losy żołnierzy podziemia antykomunistycznego. Audycja Katarzyny Jankowskiej z cyklu "Naukowy wieczór z Jedynką". (PR, 29.03.2011)
Feliks Selmanowicz Zagończyk. Fotografia wykonana w Urzędzie Bezpieczeństwa w Gdańsku
Feliks Selmanowicz "Zagończyk". Fotografia wykonana w Urzędzie Bezpieczeństwa w GdańskuFoto: Wikimedia Commons/dp

71 lat temu, 28 sierpnia 1946 komunistyczni oprawcy rozstrzelali Feliksa Selmanowicza "Zagończyka".

Jego młodość przypadła na burzliwy okres I wojny światowej i walki o niepodległość. W 1918 roku wstąpił do Samoobrony Wileńskiej, polskiej ochotniczej formacji wojskowej. Mimo młodego wieku, miał wykazać się wówczas odwagą podczas walk.

Od 1919 roku służył w szeregach Wojska Polskiego jako ochotnik w wojnie polsko-bolszewickiej. Po demobilizacji w 1921 roku wstąpił do Milicji Ludowej Pasa Neutralnego – obszaru, który po zakończeniu walk między Litwinami i Polakami znajdował się pod kontrolą międzynarodową.

Wojna

W połowie lat dwudziestych ożenił się z Apolonią Skorczyk, z którą prowadził gospodarstwo w Sokolnikach. Rok po ślubie przyszedł na świat syn Selmanowicza, również Feliks. Pół roku później małżonkowie rozstali się. Od tej chwili małżeństwo było w separacji. Prawdopodobnie w dwudziestoleciu międzywojennym współpracował z polskim i francuskim wywiadem wojskowym.

Posłuchaj audycji "Losy żołnierzy podziemia antykomunistycznego"

W chwili wybuchu II wojny światowej służył w Korpusie Ochrony Pogranicza. W pierwszych dniach września został internowany przez Litwinów i osadzony w obozie, z którego jednak szybko uciekł. Przedostał się do Wilna, gdzie wdał się w konspirację. Po wkroczeniu do Wilna Armii Czerwonej został aresztowany przez NKWD i skazany na karę śmierci. Życie uratował mu chaos towarzyszący wycofywaniu się Sowietów z Wilna. Selmanowiczowi udało się uciec z transportu.

Wśród "Wyklętych"

W 1944 roku wstąpił w szeregi 5. Brygady Wileńskiej dowodzonej przez Zygmunta Szendzielarza "Łupaszkę". Po kilku tygodniach Selmanowicz przeszedł pod komendę Longina Wojciechowskiego "Ronina" i wraz z jego oddziałami walczył z wycofującymi się z Wilna Niemcami. 18 lipca 1944 jego oddział został rozbrojony przez Sowietów, a on sam trafił do obozu w Kałudze. Udało mu się stamtąd uciec w kwietniu 1945 roku. Powrócił do Wilna, skąd w październiku 1945 roku wraz z przesiedleńcami przedostał się do Polski. Zamieszkał w Suszu, gdzie zaczął pracę w elektrowni.

W Boże Narodzenie 1945 roku skontaktował się z nim "Łupaszka". Od stycznia 1946 roku "Zagończyk", jako dowódca jednego z oddziałów podległych mjr Szendzielarzowi, prowadził akcje propagandowe i dywersyjne na Pomorzu. Dzięki napadom na państwowe przedsiębiorstwa zdobył 235 tys. złotych na cele organizacji.

Donos, areszt, śmierć

Zgubę na "Zagończyka" sprowadził donos Reginy Zylińskiej. Funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa aresztowali Selmanowicza 8 lipca 1946. Wkrótce w więzieniu znaleźli się jego podkomendni. Żołnierz "Łupaszki" został przewieziony do Aresztu Śledczego w Gdańsku, gdzie czekało go brutalne śledztwo. 17 sierpnia 1946 Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku skazał "Zagończyka" na śmierć. W ostatniej drodze Feliksowi Selmanowiczowi towarzyszyła Danuta Siedzikówna "Inka". Oboje zostali zgładzeni przez pluton egzekucyjny 28 sierpnia 1946.

bm

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak