Historia

Jan Cybis i kwestia artystycznej wolności

Ostatnia aktualizacja: 16.02.2017 06:00
Wolność twórczego wyrażania siebie była dla tego malarza najważniejsza. Swoją postawę przypłacił artystycznym ostracyzmem w czasach socrealizmu.
Audio
  • 29'07
    Życie i osobowość malarska Jana Cybisa. Audycja Lidii Nowickiej. (PR, 15.11.1983)
Profesor Akademii Sztuk Pięknych, malarz Jan Cybis.
Profesor Akademii Sztuk Pięknych, malarz Jan Cybis.Foto: PAP/Jerzy Baranowski

120 lat temu przyszedł na świat Jan Cybis, malarz, pedagog i współtwórca grupy kapistów.

"Czy można malować tak, jakby współczesność nie istniała?" – zastanawiał się Jan Cybis. To pytanie wydaje się towarzyszyć artyście przez całe życie. Najpierw, jako przywódcy kapistów (kolorystów), bliżej mu było do Paul Cézanne’a niż modnych wówczas malarzy awangardowych, później, po wojnie, jako temu, który sprzeciwiał się narzucaniu artystom socrealistycznej estetyki.

Posłuchaj audycji Lidii Nowickiej o Janie Cybisie

Przyszedł na świat 16 lutego 1897 we Wróblinie na Śląsku Opolskim. Pierwsze artystyczne kroki stawiał we Wrocławiu, zaś w wieku dwudziestu czterech lat przeniósł się do mekki polskich artystów, Krakowa.

Tam kształcił się pod okiem Józefa Pankiewicza. Grupie młodych studentów z pracowni tego artysty szybko przestał wystarczać Kraków. Pragnęli tworzyć i kształcić się w światowej stolicy sztuki, Paryżu. Ubodzy studenci powołali Komitet Paryski, w ramach którego organizowali różne imprezy. Uzyskany z nich dochód przeznaczony był na podróż i życie w stolicy Francji. Od pierwszych liter Komitetu powstała nazwa kapiści.

Komitet Paryski

Podczas pobytu w Paryżu wykształcił się styl malarstwa Cybisa. Dla artysty najważniejsza była barwa, kontrast barw ciepłych i zimnych, choć zawsze pretekstem dla pracy z nią był malarski temat: martwa natura, pejzaż, portret czy akt. Uciekał od tematów literackich, historycznych – od całej spuścizny dziewiętnastowiecznego polskiego malarstwa. Cybis nigdy nie tworzył szkiców, malował od razu nakładając farbę na płótno.

Malarz powrócił do kraju w 1931 roku. Osiadł w Krakowie ze swoją pierwszą żoną Hanną Rudzką, również kapistką. Tam zajął się – poza malowaniem – redagowaniem "Głosu Plastyków", periodyku Związku Plastyków. W 1937 roku podczas pleneru poznał swoją przyszłą drugą małżonkę, młodą malarkę, Helenę Zarembę. Los połączy ich ponownie w czasie okupacji.

Wybuch wojny zastał Cybisa w Krakowie. Zmobilizowany, ruszył ze swoim oddziałem w kierunku Tarnopola. Po klęsce wrześniowej pozostał w okupowanym przez Sowietów Krzemieńcu na Ukrainie, gdyż obawiał się, że jako osoba urodzona na Śląsku zostanie wcielony do Wehrmachtu. To tam spotkał po raz drugi Helenę.

Po ataku III Rzeszy na ZSRR Krzemieniec przeszedł w ręce niemieckie. W 1943 roku znalazł się w Warszawie. Brał udział w ratowaniu najważniejszych dzieł polskiej kultury.

- Dyrektor Stanisław Lorentz zorganizował wielką wywózkę i ratowanie dzieł sztuki w Muzeum Narodowym. Jan Cybis służył jako tłumacz w rozmowach z gestapowcami. Musiał ich codziennie zajmować, żeby nikt nie zauważył jak ludzie Lorentza pakują dzieła – wspominała jego druga żona.

Ostracyzm doby socrealizmu

Po wojnie został profesorem Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Nadzieje na odbudowę artystycznego życia w powojennej Polsce okazały się płonne. Stalinizm podporządkowywał wszystko ideologii, także sztukę. Lata 1951-54 były dla Cybisa trudne. Był przeciwnikiem socrealizmu, za co został przez władze skazany na artystyczną banicję. Jego dzieł nie wystawiano, stracił pracę na warszawskiej ASP, niemal całe środowisko malarskie się od niego odsunęło.

- Jego postawa w latach 50. XX wieku była konsekwentna i bezkompromisowa. Walczył o sprawę sztuki. Myślę, że to stanowisko, broniące podstawowych wartości sztuki, a szczególnie malarstwa i w konsekwencji wolności wypowiedzi twórczej, uczyniła z niego postać sztandarową - mówił jego uczeń w audycji Lidii Nowickiej. - Swoją sztuką potrafił przekazać nie tylko  przekazać wartości estetyczne, wiązał ją z osobowością człowieka, który wierzy, w to, co robi i wie, że ma rację.

W tym czasie nadal tworzył, zawsze zgodnie ze swoim poczuciem estetyki. Znalazł zatrudnienie w Muzeum Narodowym (gdzie dyrektorem wciąż był Stanisław Lorentz). Do dydaktyki artystycznej na warszawskiej ASP mógł powrócić dopiero w następstwie odwilży październikowej.

Dożył sędziwego wieku. Zmarł 13 grudnia 1972 roku. Rok później ustanowiono doroczną nagrodę jego imienia w zakresie malarstwa, która pozostaje jednym z najbardziej prestiżowych wyróżnień artystycznych.

bm

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Cichociemni

Czytaj także

24 lata temu zmarł Józef Czapski

Ostatnia aktualizacja: 12.01.2017 06:03
Portret wielkiego malarza, pisarza, więźnia Starobielska, współtwórcy paryskiej "Kultury". Przedstawiamy fragmenty kilkudziesięciu godzin nagrań z lat 1982-86.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Claude Monet – meteorologiczny esteta

Ostatnia aktualizacja: 14.11.2016 06:01
Zaczął od koloru i na kolorze skończył. Zaczął od wyzwalania go od zwyczajowych układów, akademickich reguł i wiekowych konwencji. Skończył na doprowadzeniu do absolutu.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Władysław Strzemiński - unizm i powidoki

Ostatnia aktualizacja: 26.12.2016 06:00
- Był jednym z największych reformatorów malarstwa,  był też artystą, który w swoich koncepcjach do końca pozostał samotny - mówił na antenie Polskiego Radia krytyk sztuki Stanisław Krzysztof Stopczyk.
rozwiń zwiń