Historia

Jan Tadeusz Stanisławski – "profesor" mniemanologii stosowanej

Ostatnia aktualizacja: 21.04.2017 06:00
10 lat temu, 21 kwietnia 2007 zmarł Jan Tadeusz Stanisławski, satyryk, współtwórca teatrzyków studenckich i kabaretów, autor radiowych "wykładów" z zakresu mniemanologii stosowanej z cyklu "O wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia".
Audio
  • Rozważania po świętach Bożego Narodzenia - felieton pt. "O podjęciu walki o udowodnienie wyższości świąt Wielkiej Nocy nad świętami Bożego Narodzenia". (PR, 27.12.1975)
  • Samodzielna Akademia Mniemanologii Stosowanej – wykład Jana Tadeusza Stanisławskiego z cyklu "O wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia”. (PR, 4.08.1972)
  • Wykład z cyklu "Kompromitacja słów, czyli skandal w lingwistyce". (PR, 1975)
Jan Tadeusz Stanisławski podczas uroczystego koncertu z okazji 35 lecia istnienia Centralnego Klubu Studentów Politechniki Warszawskiej Stodoła przy ul. Batorego 10.
Jan Tadeusz Stanisławski podczas uroczystego koncertu z okazji 35 lecia istnienia Centralnego Klubu Studentów Politechniki Warszawskiej Stodoła przy ul. Batorego 10. Foto: PAP/Witold Jabłonowski

Przygoda Jana Tadeusza Stanisławskiego z kabaretem rozpoczęła się w czasach studenckich. W 1957 roku student ekonomii i filozofii po rozpadzie Dyskusyjnego Klubu Filmowego Uniwersytetu Warszawskiego założył wraz z kolegami kabaret Stodoła działający przy Politechnice Warszawskiej. Później, od 1962 roku, współpracował ze Studenckim Teatrem Satyryków, stworzył krótkotrwały kabaret filozoficzny Jamnik-czyli pies cynicki, a następnie trafił do kabaretu Owca i Pod Egidą.

Bawił słuchaczy do łez

W latach 70. prowadził w ramach "Ilustrowanego Tygodnika Rozrywkowego" tzw. "wykłady" z mniemanologii stosowanej. Humorystyczne felietony, w których Stanisławski wcielał się w profesora, który był zarówno przeintelektualizowany, jak i niedouczony, były satyrą na absurdy PRL i nowomowę, subtelnie wytykały wszelkie polskie wady. Mniemanologia obfitowała w błyskotliwe, celne uwagi, np. "Jeżeli pędzi się inteligencję, inteligencja pędzi bimber", niepozbawione nieraz filozoficznego wydźwięku - "Nawet niebo oglądane z góry jest dnem i nawet dno oglądane od spodu zda się czasem niebem".

Formułowaniem chwytliwych sentencji zarabiał na życie nie tylko w kabarecie i na antenie. Przez lata dorabiał sobie wymyślaniem sloganów reklamowych. Dziś nazwalibyśmy go copywrighterem, w czasach, gdy Stanisławki umieszczał słynne Sienkiewiczowskie "Ojciec, prać?" w reklamie proszku do prania, nikt tego zawodu tak nie nazywał.

Jedyny profesor mniemanologii stosowanej był też autorem tekstów do niezapomnianych szlagierów, to spod jego pióra, a raczej maszyny do pisania produkcji czechosłowackiej, wyszły takie utwory jak "Cała sala śpiewa z nami", "Na deptaku w Ciechocinku", "Orkiestry dęte" i "Czterdzieści lat minęło" do serialu "Czterdziestolatek" Jerzego Gruzy.

...i to by było na tyle...

Po stanie wojennym i delegalizacji "Solidarności" wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Zamieszkał w Chicago, gdzie występował dla Polonii amerykańskiej i prowadził kawiarnię. Jego stałym klientem w tym czasie był Feliks Konarski, autor tekstu do "Czerwonych maków spod Monte Cassino". Został felietonistą "Dziennika Związkowego", z którym współpracę kontynuował także po powrocie z emigracji do kraju. Występował w kabarecie Olgi Lipińskiej.

Wspomnienie Jana Tadeusza Stanisławskiego wypada zakończyć tylko w jeden sposób: zwrotem, którym kończył każdy "wykład" mniemanologii stosowanej, a który mimo niepoprawności gramatycznej wszedł do powszechnego użytku. Sam Stanisławski pisał o nim, że "Stanisław Tym uważa, że ten zwrot jest jedynym sukcesem peerelu. Bo tylko w peerelu można było uwierzyć w jego językową poprawność i w to, że Stanisławski jest naprawdę profesorem". Ten zwrot to: "I to by było na tyle".

bm

Zobacz więcej na temat: HISTORIA kabaret PRL STS
www.dkkozienice.pl

Czytaj także

Jonasz Kofta – jaki był naprawdę, nie wie nikt

Ostatnia aktualizacja: 19.04.2017 06:05
Kapryśny, trudny, o wielu twarzach, ale przede wszystkim dowcipny i błyskotliwy - taki pozostał Jonasz Kofta we wspomnieniach przyjaciół. Chciał, żeby ludzie go kochali.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Wojciech Młynarski: cenzurę trzeba było umieć wywieść w pole

Ostatnia aktualizacja: 11.04.2015 20:11
- To był rodzaj gry. Chodziło o to, by powiedzieć, co się chciało, a jednocześnie by cenzorzy nie mieli się do czego przyczepić - tłumaczył w Jedynce artysta.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Jan Pietrzak o kabaretach z okresu PRL

Ostatnia aktualizacja: 09.11.2016 17:00
Jedną z cech wyróżniających Polskę na tle innych krajów demokracji ludowej w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, obok silnej opozycji wewnętrznej i niezwykle rozwiniętego niezależnego obiegu wydawniczego, była duża przestrzeń wolności w sferze kultury.
rozwiń zwiń