Historia

Ernest Wilimowski – decyzja, która zniszczyła legendę

Ostatnia aktualizacja: 30.08.2017 06:00
Jesienią 1938 roku najlepszy polski piłkarz mówił, że będzie grał tylko w biało-czerwonych barwach. Trzy lata później występował już w reprezentacji nazistowskich Niemiec. Po wojnie nigdy nie wrócił do Polski.
Audio
  • "Piłkarze w trybach polityki" - audycja Michała Nowaka z cyklu "O wszystkim z kulturą". (PR, 15.06.2016)
  • Reportaż "Legenda trwa" Daniela Karasia, Norberta Tkacza i Dawida Zeisky'ego. (PR, 9.06.2014)
Ernest Wilimowski w 1936 roku
Ernest Wilimowski w 1936 rokuFoto: Wikimedia Commons/Domena Publiczna

20 lat temu, 30 sierpnia 1997 roku zmarł Ernest Wilimowski, prawdopodobnie najwybitniejszy piłkarz w historii polskiej piłki nożnej. Postać kontrowersyjna ze względu na postawę po wybuchu II wojny światowej.

Świat usłyszał o nim 5 czerwca 1938. Mecz 1/8 finału świata. Polska gra z Brazylią. Nie jest dobrze. Przegrywamy w pierwszej połowie 1:3. Wtedy na murawę wchodzi Ernest Wilimowski. Z nieodłącznym szelmowskim uśmiechem, rudą czupryną i odstającymi uszami nie sprawia wrażenia sportowego herosa. Dopóki nie zaczyna grać. W zaledwie 6 minut doprowadza do wyrównania wyniku. Spotkanie skończyło się wynikiem 6:5 dla Brazylii. Ostatnie trzy bramki padły w doliczonym czasie gry. Autorem jednej z nich był "Ezi".

Posłuchaj wspomnień Ernesta Wilimowskiego w reportażu "Legenda trwa".

Chłopak z Katowic

Ernest Wilimowski, a właściwie Ernest Otton Pradella, przyszedł na świat 23 czerwca 1916 w Katowicach. Rzeczpospolitej nie było wówczas na mapie Europy, była jeszcze tylko marzeniem walczących na frontach I wojny światowej polskich żołnierzy. Konflikt, który pochłonął prawie 40 mln ofiar, zabrał chłopcu ojca. Jego matka wyszła za polskiego urzędnika, Romana Wilimowskiego, i to jego nazwisko przyjął Ernest.

- Wychowywany w domu przez matkę, mówił raczej po niemiecku, doskonale władał śląską gwarą – podkreślał dr Marcin Wiatr w audycji Michała Nowaka "Piłkarze w trybach polityki - nie tylko o Erneście Wilimowskim".

Karierę rozpoczynał w FC Kattowitz. Klub miał charakter ściśle niemiecki, jego zawodnikami i kibicami byli głównie Niemcy. W 1933 roku "Ezi" zmienił barwy. Porzucił FC Kattowitz dla polskiego Ruchu Hajduki Wielkie (ob. Ruch Chorzów).

Chcieli go nawet w Brazylii

- W styczniu 1934 roku zaczął grać dla Ruchu. I to zaczął grać rewelacyjnie. Zdobył tytuł wicekróla strzelców – podkreślał dr Robert Gawkowski, historyk sportu.

Fantastyczny sezon dał mu przepustkę do kadry narodowej. W jej barwach wystąpił 22 razy, strzelił 21 bramek. Jednocześnie grał w Ruchu, z którym czterokrotnie zdobywał mistrzostwo kraju.

- Miałem szczęście chodzić na mecze z jego udziałem przez wybuchem II wojny światowej. Był to chyba najbardziej efektowny polski piłkarz – wspominał Bohdan Tomaszewski, komentator sportowy w reportażu "Legenda trwa".

Do legendy przeszły nie tylko jego osiągnięcia piłkarskie, ale też skłonność do nadużywania napojów wyskokowych. "Napiszcie, że tak gra alkoholik, niech to dotrze do Warszawy" miał krzyknąć do dziennikarzy po meczu Ruchu, w którym zdobył sześć bramek. Podobno to pod wpływem alkoholu miał zgodzić się na występowanie w lidze brazylijskiej. Do wyjazdu do Ameryki Południowej nigdy nie doszło. Wilimowski był zbyt cenny dla PZPN.

Decyzja, która zniszczyła legendę

Po wybuchu wojny Wilimowski podpisał Volkslistę. W 1940 roku wyjechał w głąb Rzeszy, by grać w tamtejszych klubach. "Ezi" utrzymywał, że nie znał się na polityce, chciał tylko grać, a w okupowanej Polsce rozgrywki ligowe były zabronione. W kadrze niemieckiej zagrał osiem razy, zdobył 13 bramek. Z TSV Monachium zdobył Puchar Niemiec.

Posłuchaj o postawach śląskich piłkarzy w czasie II wojny światowej w audycji Michała Nowaka "Piłkarze w trybach polityki - nie tylko o Erneście Wilimowskim".

"Zdrajca – nie do końca nie na miejscu"

Po zakończeniu II wojny światowej Wilimowski pozostał w Niemczech. W piłkę grał do 1959 roku. Zapytany przez Kazimierza Górskiego, dlaczego nie wrócił do kraju, miał odpowiedzieć: "bałem się". Przez propagandę PRL został właściwie zapomniany, jego nazwisko było pomijane. Nigdy nie odwiedził Polski. Na jego pogrzebie, zdaniem córki, zabrakło delegacji PZPN. Jak ocenić Wilimowskiego?

- My tu jesteśmy w Polsce, Armia Krajowa, walka podziemna, a on sobie tam gra w barwach niemieckich. A więc słowo "zdrajca" nie jest całkowicie nie na miejscu, ale niełatwo rzuca się to słowo – podkreślał Bohdan Tomaszewski.

Bez względu na ocenę moralną decyzji Wilimowskiego, nie sposób nie zgodzić się ze słowami autora serii "Encyklopedia Piłkarska FUJI", Andrzeja Gowarzewskiego: - Ponad wszelką wątpliwość był najlepszym polskim piłkarzem w historii. Być może, gdyby doszło do mistrzostwa świata w 1942 roku, nie mówilibyśmy dziś o Pelem, ale właśnie o nim.

bm

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Ostatni mecz przed wybuchem wojny. Polacy rozbili potęgę

Ostatnia aktualizacja: 28.08.2017 16:19
Gdy Europa szykowała się do wojny, a piłkarze byli wzywani do mobilizacji, polska piłka odniosła jeden z największych, na pewno najbardziej zapomniany sukces. 27 sierpnia 1939 reprezentacja pokonała wielkie Węgry 4:2. Co stało się z tamtymi piłkarzami?
rozwiń zwiń