X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Historia

Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej

13.04.2015
Ekshumacja zwłok polskich oficerów zamordowanych w Katyniu (1943 r.). foto: PAPArchiwum
Ekshumacja zwłok polskich oficerów zamordowanych w Katyniu (1943 r.). foto: PAP/Archiwum
13 kwietnia obchodzimy Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej, ustanowiony przez Sejm 14 listopada 2007 roku. Upamiętnia on rocznicę opublikowania przez Niemcy w 1943 roku informacji o odkryciu w Katyniu pod Smoleńskiem w Rosji, masowych grobów oficerów Wojska Polskiego, zamordowanych przez NKWD w 1940 roku.
Posłuchaj
28'22 "Człowiek, który widział Katyń" - rozmowa Jacka Kalabińskiego i Witolda Zadrowskiego z oficerem armii amerykańskiej, który został zabrany przez Niemców z obozu jenieckiego do Katynia, aby zobaczyć zbiorowe groby pomordowanych polskich oficerów. Archiwalna audycja Rozgłośni Polskiej RWE (05.03.1989)

Wiosną 1940 roku NKWD wymordowało z motywów politycznych blisko 22 tysiące obywateli polskich wziętych do niewoli po agresji ZSRR na Polskę. Byli wśród nich oficerowie Wojska Polskiego - wybitni dowódcy i stratedzy, policjanci, urzędnicy, uczeni, profesorowie wyższych uczelni, artyści, lekarze, nauczyciele, prawnicy. Stanowili oni elitę narodu, jego potencjał obronny, intelektualny i twórczy.

Zobacz serwis specjalny o Katyniu >>>

Jeńcy ginęli od strzału w tył głowy. Ofiary dokonanej zbrodni były pogrzebane w zbiorowych mogiłach Katyniu, Charkowie oraz Miednoje. Egzekucje trwały od kwietnia do maja 1940 roku.
Około 15. tysięcy ofiar stanowili więźniowie przetrzymywani wcześniej w obozach specjalnych NKWD w Starobielsku, Ostaszkowie i Kozielsku. Byli to głównie oficerowie wojska i policjanci. Pozostałe 7 tysięcy, w większości cywilów, osadzono w więzieniach zachodnich obwodów republik Ukraińskiej i Białoruskiej, czyli terenach wschodnich Polski, włączonych w 1939 roku do Związku Radzieckiego. Dotychczas nie znamy miejsc ich pochówku.

Polskich jeńców rozstrzelano na podstawie uchwały Biura Politycznego KC Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) z 5 marca 1940 roku. Nakazano w niej zamordowanie ponad 25. tysięcy polskich jeńców wojennych przetrzymywanych w obozach i więzieniach na Ukrainie i Białorusi. Decyzja została jednogłośnie zaakceptowana przez członków Biura Politycznego - Stalina, Woroszyłowa, Mołotowa, Mikojana, Kalinina, Kaganowicza i Berię, którzy złożyli pod nią swoje podpisy.

Prawda była ukrywana przez ponad pół wieku

Pierwsze transporty śmierci z polskimi jeńcami, formowane przez NKWD, ruszyły 3 kwietnia 1940 roku z obozów w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku. Likwidacja trzech obozów rozpoczęła się w tym samym czasie, według jednolitego planu przygotowanego przez moskiewską centralę NKWD.

Informację o odkryciu masowych grobów w Katyniu pierwsi podali Niemcy 13 kwietnia 1943 roku. Dwa dni później radio moskiewskie zakomunikowało, że zbrodnię popełnili Niemcy w 1941 roku podczas zajmowania okolic Smoleńska. Próby wyjaśnienia sprawy przez rząd polski z pomocą Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, doprowadziły do zerwania przez Kreml 25 kwietnia 1943 roku stosunków z Polską. Wersję o eksterminacji jeńców przez hitlerowskie Niemcy upowszechniała propaganda ZSRR, a wraz z nią władze PRL.

Prawda o zbrodni katyńskiej była ukrywana przez ponad pół wieku. Dopiero 13 kwietnia 1990 roku władze ZSRR przyznały, że zbrodnię popełniło NKWD. Jako winni wskazani zostali wówczas komisarz NKWD Ławrientij Beria i jego zastępca Wsiewołoda Mierkułow. Tego samego dnia prezydent ZSRR Michaił Gorbaczow przekazał prezydentowi Polski Wojciechowi Jaruzelskiemu pierwsze dokumenty archiwalne dotyczące wymordowania Polaków.

Dwa lata później, 14 października 1992 roku, na polecenie prezydenta Borysa Jelcyna, naczelny archiwista państwowy Rosji Rudolf Pichoja wręczył prezydentowi Lechowi Wałęsie w Belwederze kopie głównych dokumentów, dotyczące sprawy katyńskiej. Dokumenty zostały opublikowane w 1992 roku w Polsce w zbiorze "Katyń. Dokumenty ludobójstwa", a w Rosji w pierwszym numerze miesięcznika "Woprosy istorii" w 1993 roku.

W 2000 roku, w 60. rocznicę zbrodni katyńskiej, w Charkowie, Katyniu i Miednoje zostały otwarte polskie cmentarze.

Śledztwo w sprawie zbrodni katyńskiej prowadzi Instytut Pamięci Narodowej. Historycy IPN uważają "zbrodnię katyńską" za ludobójstwo, ze względu na jej ideologiczne umotywowanie względami klasowymi, a faktycznie narodowymi oraz jej masowość. We wrześniu 2005 roku zakończyło się 14-letnie śledztwo rosyjskiej prokuratury wojskowej. Rosjanie uznali, że mord nie był zbrodnią ludobójstwa i nikogo nie postawili przed sądem.

mk

Komentarze1
aby dodać komentarz
mater2015-04-14 17:24 Zgłoś
Wszystkich ofiar tamtej zbrodni jeszcze nie znamy!Ale to się stanie!

Czytaj także

Rząd USA ukrywał zbrodnię? Zeznania jeńców

11.09.2012
Rząd USA ukrywał zbrodnię? Zeznania jeńców
Foto: archives.gov
Dwaj amerykańscy jeńcy wojenni potajemnie informowali Waszyngton o zbrodni w Katyniu. W 1943 r. widzieli w lesie katyńskim zwłoki polskich oficerów.
Posłuchaj
00'51 Korespondencja Marka Wałkuskiego (IAR)

Jak pisze agencja Asscociated Press - opublikowane dokumenty z archiwów USA przemawiają na rzecz poglądu, że wyciszanie sprawy na najwyższych szczeblach rządu USA pomogło ukryć odpowiedzialność Sowietów za zamordowanie w 1940 r. 22 tys. polskich oficerów i innych więźniów w lesie katyńskim i w innych miejscach - podkreśla AP.

Zdaniem historyków, którzy widzieli ok. 1000 stron ujawnionych w poniedziałek dokumentów, najważniejszym - jak dotychczas - odkryciem są dowody wysłania do wywiadu wojskowego USA zaszyfrowanych informacji o zbrodni przez dwóch amerykańskich jeńców wojennych pojmanych przez Niemców - kpt. Donalda B. Stewarta i ppłk. Johna H. Van Vlieta jr. AP pisze, że dotychczas dokumenty te nie były znane i przemawiają na rzecz tezy, iż administracja prezydenta Franklina D. Roosevelta stosunkowo wcześnie dowiedziała się o sowieckiej zbrodni.

Zobacz serwis specjalny: KATYŃ>>>

Według tych dokumentów, Stewart i Van Vliert w maju 1943 r. znajdowali się w grupie amerykańskich i brytyjskich jeńców, których Niemcy przywieźli do Katynia aby byli świadkami ekshumacji masowych mogił polskich oficerów. AP pisze, że obaj Amerykanie nienawidzili hitlerowców i nie chcieli uwierzyć, że zbrodni dokonali Sowieci. Niemcy chcieli wykorzystać jeńców propagandowo aby wbić klin między ZSRR i jego zachodnich sojuszników.

Jednak fakt daleko posuniętego rozkładu zwłok oraz znalezione na miejscu przedmioty, takie jak listy, pamiętniki i wycinki z gazet, z których żaden nie pochodził z okresu późniejszego niż wiosna 1940 r., przekonał ich, że zbrodni dokonali Sowieci.

- Opinia publiczna i naukowcy uzyskają teraz znacznie szerszy dostęp do tych materiałów. Najważniejsza rzeczy są już jednak znane - oświadczył amerykański historyk Allen Paul. Jego zdaniem już w 1943 roku do administracji prezydenta Roosevelta dotarły raporty na temat zbrodni katyńskiej, ale Biały Dom nie chciał ich ujawniać ponieważ na Związku radzieckim spoczywał wtedy główny ciężar wojny. Amerykański historyk uważa, że ówczesna postawa władz była zrozumiała. Allen nie znajduje jednak wytłumaczenia dla przemilczania prawdy o Katyniu po 1945 roku.

aj

Czytaj także

Amerykańskie akta ws. Katynia. "Sensacji nie ma"

11.09.2012
Amerykańskie akta ws. Katynia. Sensacji nie ma
Foto: archives.gov
Opublikowane w USA dokumenty na temat Katynia w większości znane były historykom - powiedziała Polskiemu Radiu mieszkająca w Nowym Jorku badaczka zbrodni katyńskiej Krystyna Piórkowska.
Posłuchaj
00'20 Mieszkająca w Nowym Jorku badaczka zbrodni katyńskiej Krystyna Piórkowska w rozmowie z Polskim Radiem
00'20 Amerykański historyk Allen Paul powiedział Polskiemu Radiu, że większość dokumentów była znana historykom
00'25 Wicedyrektor Muzeum Historii II Wojny, profesor Piotr Majewski

Zobacz serwis specjalny: KATYŃ>>>

W poniedziałek amerykański rząd udostępnił opinii publicznej całość materiałów na temat Katynia jakie posiada w swoich archiwach. - Chodzi przede wszystkim o odtajnione rzeczy, których nie ma tak wiele. Jednak z opublikowanych dokumentów wynika wyraźnie, że rządy Stanów Zjednoczonych i Anglii wiedziały już w lecie 1943 o prawdzie katyńskiej - i to od własnych obywateli - zaznaczyła Piórkowska.

Według działaczki Stowarzyszenia Rodzin Katyńskich opublikowane materiały potwierdzają jej wcześniejszą tezę, że jeńcy amerykańscy i brytyjscy, zawiezieni przez Niemców do Katynia, pisali do władz w Waszyngtonie i Londynie o odkryciu tam masowych grobów polskich oficerów.

Wśród dokumentów, które zniknęły po wojnie, miał być raport pułkownika Johna Van Vlieta. Krystyna Piórkowska podkreśla, że wobec takiego stanu rzeczy należy zabiegać o odtajnienie archiwum dowódcy pułkownika Vileta - generała Johna Collinsa. Do niego musiał bowiem trafić raport Vileta po jego wyjściu z obozu jeńców. Zdaniem badaczki należy zadać sobie pytanie dlaczego generał nie wystąpił przed komisją śledczą Kongresu, która w latach 1951 - 52 badała sprawę Katynia. Krystyna Piórkowska sugeruje, że mogło chodzić o ochronę amerykańskich jeńców w Korei, którzy również wysyłali do Waszyngtonu zaszyfrowane raporty.

Badaczka wyraziła nadzieję, że śladem Amerykanów pójdzie teraz Wielka Brytania, odtajniając i publikując swoje materiały dotyczące Katynia i wiedzy rządu w Londynie na ten temat.

Wszystko już wiedzieliśmy

- Nie sądzę, by te dokumenty specjalnie zmieniły nasze ogólne rozumienie polityki amerykańskiej w sprawie Katynia. Potwierdzają one zasadniczo to, co wiemy, że wielu przedstawicieli rządów USA i Wielkiej Brytanii wcześnie wiedziało, że to ZSRR jest za ten mord odpowiedzialny - powiedział z kolei znany historyk dziejów najnowszych z Uniwersytetu Harvarda, profesor Mark Kramer.

- Dokumenty pokazują wewnętrzne dyskusje i spory w rządzie amerykańskim czy powinno się ujawnić prawdę w czasie wojny. Jest tego więcej niż się spodziewałem. Byli ludzie - nie wyżsi funkcjonariusze, tylko urzędnicy Departamentu Stanu i naszej ambasady w Moskwie - którzy chcieli powiedzieć to, co wszyscy wiedzieli. Roosevelt nie był jednak do tego skłonny. Ale nie jest to nic nowego - dodał.

Kramer zwrócił jednak uwagę, że z dokumentów wynika, że rządy USA aż do rozpadu ZSRR w 1991 r. wzbraniały się przed oficjalnym uznaniem sowieckiej odpowiedzialności za Katyń.

- W 1992 r. jeden z działaczy Polonii amerykańskiej napisał do administracji prezydenta George'a W.H.Busha w sprawie Katynia. Urzędnik Departamentu Stanu odpowiedział mu, że aż do przyznania w kwietniu 1990 r. przez rząd ZSRR, że to Stalin odpowiada za Katyń, władze amerykańskie "nie miały wystarczających informacji" na ten temat. Jak można było tak mówić, skoro prawda była znana już ponad 40 lat wcześniej? - zapytał retorycznie profesor.

Wiele wątpliwości

Bardziej surową ocenę postawy władz amerykańskich wystawił Allen Paul, amerykański dziennikarz i pisarz, autor bestselleru o Katyniu, wydanego w Polsce w 2007 r.

- Nowo odtajnione dokumenty pozostawiają niewiele wątpliwości, że rząd amerykański był poinformowany przez niezawodne źródło na długo przed końcem II wojny światowej, że Rosjanie zamordowali tysiące polskich oficerów w lesie katyńskim. Źródłem tym był płk Van Vliet - powiedział Paul na konferencji z okazji publikacji dokumentów w poniedziałek na Kapitolu.

Według Paula, raport Van Vlieta dotarł "do samej góry, czyli z Departamentu Wojny do samego prezydenta F.D.Roosevelta".

IAR, PAP, mr

Czytaj także

Stalin - odpowiedzialny za śmierć milionów ludzi

05.03.2013
Józef Stalin, foto: PAPDPA
Józef Stalin, foto: PAP/DPA
- Gruzin odchodzi, Gruzin przepada. Gruzin, który tyranizował i uciskał całą ludzkość, gnębił miliony ludzi, odchodzi z tego świata - tak 5 marca 1953 roku prof. Wiktor Sukiennicki na antenie Rozgłośni Polskiej RWE komentował śmierć Józefa Stalina.
Posłuchaj
01'12 Śmierć Stalina komentuje prof. Wiktor Sukiennicki (05.03.1953)

Mija 60 lat od śmierci Józefa Stalina, działacza komunistycznego, współtwórcy sukcesu rewolucji październikowej i wieloletniego przywódcy ZSRR, uważanego za jednego z największych tyranów dwudziestego wieku.
Komentując śmierć dyktatora prof. Wiktor Sukiennicki mówił: - zaczyna się epoka jeszcze gorsza niż była po śmierci Lenina. Rozpocznie się epoka partyzantki, epoka wzajemnego podgryzania się Malenkowa z Berią, Wasilewskiego z Mołotowem, partii z NKWD i wojskiem. Wszystkie te czynniki zaczną zwalczać się wzajemnie na tle niezwykle skomplikowanym.

Więcej archiwalnych dźwięków w serwisie - Radia Wolności >>>
Stalin był twórcą najbardziej ludobójczego, obok hitleryzmu, systemu politycznego minionego stulecia. Doprowadził ZSRR do statusu militarnego supermocarstwa. Jednocześnie był winny śmierci milionów istnień ludzkich: ofiar wojny, obozów pracy, zesłań, przesiedleń i czystek. Wprowadził dyktatorski kult własnej osoby.
W kwietniu 1922 roku Stalin został sekretarzem generalnym partii bolszewickiej. Cztery lata później, po śmierci Lenina, stał się faktycznym dyktatorem ZSRR.
Dzień przed wybuchem drugiej wojny światowej Stalin zainicjował tzw. pakt Ribbentrop-Mołotow podpisany z III Rzeszą. Rezultatem zawarcia paktu było zagarnięcie w 1939 roku przez ZSRR wschodnich terenów Polski oraz Estonii, Łotwy, Litwy, wschodniej Rumunii i Karelii. W państwach tych zostały ustanowione rządy komunistyczne. W 1945 roku Stalin otrzymał tytuł generalissimusa i bohatera ZSRR.

Zmarł 5 marca 1953 roku w nie wyjaśnionych do końca okolicznościach. Prawdopodobnie miał wylew. Jego zabalsamowane zwłoki spoczęły w mauzoleum, obok wodza rewolucji październikowej - Włodzimierza Lenina. Jednak 8 lat później na XXII zjeździe KPZR podjęto uchwałę o przeniesieniu grobu wodza pod mur kremlowski – tradycyjne miejsce pochówku wybitnych Rosjan. Jego ciało zostało spopielone i umieszczone w nowym grobie 31 października 1961 roku. Urnę z prochami zalano grubą warstwą betonu, a w miejscu pochówku ustawiono popiersie wodza.

Czytaj także

NKWD mordowało polską elitę

05.03.2013
Ekshumacja zwłok polskich oficerów zamordowanych w Katyniu (1943 r.). foto: PAPArchiwum
Ekshumacja zwłok polskich oficerów zamordowanych w Katyniu (1943 r.). foto: PAP/Archiwum
- Wszyscy są zatwardziałymi wrogami władzy sowieckiej, pełnymi nienawiści do ustroju sowieckiego [...] sprawy należy rozpatrzyć bez wzywania aresztowanych i bez przedstawiania zarzutów, decyzji o zakończeniu śledztwa i aktu oskarżenia - pisał o polskich oficerach szef NKWD Ławrientij Beria.
Posłuchaj
28'22 "Człowiek, który widział Katyń" - rozmowa Jacka Kalabińskiego i Witolda Zadrowskiego z oficerem armii amerykańskiej, który został zabrany przez Niemców z obozu jenieckiego do Katynia, aby zobaczyć zbiorowe groby pomordowanych polskich oficerów. Archiwalna audycja Rozgłośni Polskiej RWE (05.03.1989)

5 marca 1940 roku Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) podjęło uchwałę o rozstrzelaniu polskich jeńców wojennych przebywających w sowieckich obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz polskich więźniów przetrzymywanych przez NKWD na obszarze przedwojennych wschodnich województw Rzeczypospolitej. W wyniku tej decyzji zgładzono około 22 tysięcy obywateli polskich.

Zobacz serwis specjalny o Katyniu >>>
- Nawet wtedy było dla mnie oczywiste, że Rosjanie mordowali polskich oficerów dlatego, że oficerowie Ci stanowili elitę. Stanowili wykształcone, oczywiste jądro antykomunizmu, które pozostałoby w powojennej Polsce i uczyniłoby Polskę znacznie trudniejszą do strawienia przez Rosję. Byli oni przeszkodą, którą trzeba było usunąć i która została siłą usunięta - mówił 5 marca 1989 roku na antenie Rozgłośni Polskiej RWE amerykański pułkownik John Van Vliet.

Notatka Ławrentija Berii do Józefa Stalina
Decyzja o masowym rozstrzeliwaniu obywateli polskich zapadła na najwyższym szczeblu sowieckich władz partyjnych i państwowych. Jej podstawą było ściśle tajne pismo, które 5 marca 1940 roku ludowy komisarz spraw wewnętrznych Ławrientij Beria skierował do Józefa Stalina.
Szef NKWD pisał w nim m.in.: "W obozach dla jeńców wojennych NKWD ZSRS i w więzieniach zachodnich obwodów Ukrainy i Białorusi w chwili obecnej przetrzymywana jest wielka liczba byłych oficerów armii polskiej, byłych pracowników policji polskiej i organów wywiadu, członków nacjonalistycznych kontrrewolucyjnych partii, członków ujawnionych kontrrewolucyjnych organizacji powstańczych, uciekinierów i innych. Wszyscy oni są zatwardziałymi wrogami władzy sowieckiej, pełnymi nienawiści do ustroju sowieckiego".
Według danych zawartych w piśmie Berii do Stalina, w obozach dla jeńców wojennych przetrzymywano (nie licząc szeregowców i kadry podoficerskiej): "14 736 byłych oficerów, urzędników, obszarników, policjantów, żandarmów, służby więziennej, osadników i agentów wywiadu - według narodowości: ponad 97 proc. Polaków".

"Zatwardziali wrogowie władzy sowieckiej"
Oceniając, że wszyscy polscy jeńcy wojenni przetrzymywani w obozach oraz Polacy znajdujący się w więzieniach "są zatwardziałymi, nierokującymi poprawy wrogami władzy sowieckiej", Beria wnioskował o rozpatrzenie ich spraw w trybie specjalnym, "z zastosowaniem wobec nich najwyższego wymiaru kary - rozstrzelanie". Dodawał, że sprawy należy rozpatrzyć bez wzywania aresztowanych i bez przedstawiania zarzutów, decyzji o zakończeniu śledztwa i aktu oskarżenia. Formalnie wyroki miały być wydawane przez Kolegium Specjalne NKWD, w składzie: Iwan Basztakow, Bogdan Kobułow i Wsiewołod Mierkułow.
Powyższe wnioski przedstawione przez szefa NKWD zostały w całości przyjęte 5 marca 1940 roku przez Biuro Polityczne KC WKP(b). Pod pismem Berii znalazły się aprobujące podpisy Stalina - sekretarza generalnego WKP(b), Klimenta Woroszyłowa - marszałka Związku Sowieckiego i komisarza obrony, Wiaczesława Mołotowa - przew. Rady Komisarzy Ludowych i komisarza spraw zagranicznych i Anastasa Mikojana - wiceprzewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych i komisarza handlu zagranicznego, a także ręczna notatka: "Kalinin - za, Kaganowicz - za". (Michaił Kalinin - przew. Prezydium Rady Najwyższej ZSRS - teoretycznie głowa państwa sowieckiego; Łazar Kaganowicz - wiceprzewodniczący Rady Komisarzy Ludowych i komisarz transportu i przemysłu naftowego).

Zamordowani strzałami w tył głowy
3 kwietnia 1940 roku NKWD rozpoczęło likwidację obozu w Kozielsku, a dwa dni później obozów w Starobielsku i Ostaszkowie.
Z Kozielska 4404 jeńców przewieziono do Katynia i zamordowano strzałami w tył głowy. 3896 jeńców ze Starobielska zabito w pomieszczeniach NKWD w Charkowie, a ich ciała pogrzebano na przedmieściach miasta w Piatichatkach. 6287 jeńców z Ostaszkowa rozstrzelano w gmachu NKWD w Kalininie, obecnie Twer, a pochowano w miejscowości Miednoje. Łącznie zamordowano 14 587 osób.
Na mocy decyzji z 5 marca 1940 roku NKWD wymordowało także około 7300 Polaków przebywających w różnych więzieniach na terenach włączonych do Związku Sowieckiego. Na Ukrainie rozstrzelano 3435 osób, a na Białorusi około 3,8 tys.
Spośród jeńców z Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa ocalała grupa 448 osób (według innych źródeł 395). Byli to ci, których przewieziono do utworzonego przez NKWD obozu przejściowego w Pawliszczew Borze, a następnie przetransportowano do Griazowca.
W nocy z 12 na 13 kwietnia 1940 roku, a więc w czasie kiedy NKWD mordowało polskich jeńców i więźniów, ich rodziny stały się ofiarami masowej deportacji w głąb ZSRS przeprowadzonej przez władze sowieckie. Decyzję o jej zorganizowaniu Rada Komisarzy Ludowych podjęła 2 marca 1940 roku. Według danych NKWD w czasie dokonanej wówczas wywózki zesłano łącznie około 61 tysięcy osób, głównie do Kazachstanu.

Ujawnienie masowych grobów w Katyniu
Późną wiosną 1943 roku Niemcy zabrali z obozu w Rothenburgu czterech przebywających w tym oflagu oficerów alianckich i zawieźli ich do Katynia, aby tam pokazać im zbiorowe groby pomordowanych polskich oficerów.
Grupa jeńców wojennych składała się z podpułkownika Franka Stevensona z Armii Południowoafrykańskiej, kapitana lekarza Stanleya Gildera z Armii Brytyjskiej, oraz dwóch oficerów amerykańskich, kapitana Donalda Stewarda i pułkownika Johna Van Vlieta.
Pułkownik Van Vliet w wywiadzie udzielonym redaktorowi Rozgłośni Polskiej RWE Jackowi Kalabińskiemu opowiadał o tamtej podróży do Katynia. Mówił również o losach raportów na ten temat. Pierwszy raport pułkownika Van Vlieta złożony w Waszyngtonie w maju 1945 roku zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Drugi napisany w latach 50. był podstawą dochodzeń na temat zbrodni katyńskiej prowadzonych przez specjalną komisję Kongresu Stanów Zjednoczonych.
Posłuchaj wspomnień pułkownika Johna Van Vlieta wyemitowanych na antenie Rozgłośni Polskiej RWE 5 marca 1989 roku.
mk