Historia

Zaczęło się w Świdniku - początek strajków 1980 roku

Ostatnia aktualizacja: 08.07.2017 06:00
Robotnicy ze Świdnika przełamali barierę strachu. Za nimi poszła cała Polska.
Audio
  • Mirosław Kaczan, pracownik WSK Świdnik: władza była zaskoczona. (PR, 1980)
  • Henryk Gontarz: traktujcie nas jak ludzi. (PR, 1980)
Na zdjęciu jedni z organizatorów strajku w 1980 roku w WSK Świdnik (od lewej): Jan Leśnik, Alfred Bondos, Piotr Karwowski i Stanisław Pietruszewski
Na zdjęciu jedni z organizatorów strajku w 1980 roku w WSK Świdnik (od lewej): Jan Leśnik, Alfred Bondos, Piotr Karwowski i Stanisław PietruszewskiFoto: PAP

8 lipca 1980 wybuchł strajk w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w Świdniku. Był to jeden z pierwszych protestów społecznych, który zapoczątkował "polski sierpień".

Władza zaskoczona

Strajk w zakładach lotniczych Świdnika był początkiem "Lubelskiego Lipca". W następnych dniach do strajkujących robotników dołączyli pracownicy innych lubelskich zakładów pracy m.in. Fabryki Maszyn Rolniczych Agromet, Lubelskich Zakładów Naprawy Samochodów Ciężarowych i Lubelskich Zakładów Przemysłu Skórzanego.

Bezpośrednią przyczyną strajku w WSK Świdnik była ogłoszona dzień wcześniej podwyżka cen żywności. Mirosław Kaczan, robotnik, który jako jeden z pierwszych zatrzymał maszyny i ogłosił strajk wspominał, że reakcja załogi była kompletnym zaskoczeniem dla kierownictwa zakładu. Przyczyną strajku były także stale pogarszające się warunki życia. Dlatego jednym z najważniejszych postulatów była poprawa zaopatrzenia Świdnika w żywność. Nie było żądań o charakterze politycznym, wyjaśniał Mirosław Kaczan.

Traktujcie nas jak ludzi

Strajk wybuchł w okresie głębokiego kryzysu zaufania społecznego do władzy. Robotnicy stracili wiarę w obietnice poprawy sytuacji, składane przez kierownictwo zakładu i sekretarzy rządzącej partii PZPR. Henryk Gontarz, wówczas elektryk w WSK Świdnik mówił, że na strajkowych wiecach robotnicy domagali się przede wszystkim poważnego traktowania.

Robotnicy Świdnika mieli świadomość, że ich protest może zakończyć się tragicznie, jak w 1956 roku w Poznaniu, czy w 1970 roku na Wybrzeżu. Piotr Karwowski, wówczas mistrz zmianowy w WSK Świdnik podkreślał, że strajkujący robotnicy Świdnika zrozumieli, że po raz pierwszy odnieśli sukces.

Przełamać strach

Zdaniem Mirosława Kaczana, zakończenie protestu bez użycia siły i spełnienie żądań strajkujących robotników WSK Świdnik przełamało barierę strachu. To spowodowało, że w sierpniu strajkowa fala rozlała się po całym kraju, od Wybrzeża po Śląsk.

W ciągu kilkunastu dni lipca 1980 roku na Lubelszczyźnie stanęły 154 zakłady, zatrudniające blisko 50 tysięcy pracowników. Fala protestów robotniczych, które wkrótce ogarnęły cały kraj zapoczątkowała upadek systemu komunistycznego w Polsce.

pd/mk

Komentarze1
aby dodać komentarz
wiechosta2014-07-08 12:51 Zgłoś
To taki dla Świdnika powód do dumy bo mam zupełnie inne odczucia ? To może niech ktoś rozsądny sprawdzi jakie było bezrobocie wtedy a jakie jest teraz. Miny katolom zrzedną.

Czytaj także

"3 x TAK", czyli wielkie kłamstwo

Ostatnia aktualizacja: 30.06.2017 06:07
To referendum stało się symbolem manipulacji i fałszowania wyborów w powojennej Polsce przez komunistów.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Poznański Czerwiec - największa masakra w historii PRL

Ostatnia aktualizacja: 28.06.2017 06:01
W czerwcu 1956 roku na ulice Poznania wysłano około 8. tysięcy żołnierzy, 300 czołgów, kilkadziesiąt transporterów opancerzonych i samoloty.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Grzegorz Przemyk - śmiertelnie pobity maturzysta

Ostatnia aktualizacja: 14.05.2017 06:09
Jak propaganda relacjonowała proces śmierci maturzysty Grzegorza Przemyka – posłuchaj archiwalnych dźwięków Polskiego Radia.
rozwiń zwiń