Historia

Jan Karski - nikt nie chciał słuchać jego słów

13.07.2013 00:00
Był świadkiem eksterminacji Żydów i od 1942 roku apelował o ratunek dla nich u rządów alianckich. Nikt nie mógł lub nie chciał mu uwierzyć.
Prof. Jan Karski (28.06.1996 r.), foto: PAPCAF
Prof. Jan Karski (28.06.1996 r.), foto: PAP/CAF
Posłuchaj
00'27 Jan Karski o wybuchu II wojny światowej
więcej

13 lipca 2000 zmarł profesor Jan Karski, legendarny kurier AK, który pierwszy przekazał na Zachód osobistą relację o zagładzie Żydów w okupowanej przez hitlerowców Polsce.

Jan Karski ( wł. Jan Kozielewski)  urodził się 24 czerwca 1914 w Łodzi. Ukończył studia prawnicze i dyplomatyczne na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie i podchorążówkę artylerii konnej we Włodzimierzu Wołyńskim. Od 1935 roku praktykował w MSZ, gdzie został zatrudniony w styczniu 1939 roku.

>>>>>>>>>JAN KARSKI W RADIACH WOLNOŚCI>>>>>>>>>>

Podczas wojny obronnej trafił do sowieckiej niewoli. Objęty wymianą jeńców pomiędzy Niemcami i ZSRS trafił w ręce hitlerowców. Jesienią 1939 roku uciekł z niemieckiego transportu, dotarł do Warszawy i podjął pracę konspiracyjną. Od 1940 roku był kurierem władz państwa podziemnego do rządu emigracyjnego we Francji. W czerwcu 1940 roku został aresztowany przez Gestapo na Słowacji. Jednak dzięki kolegom z podziemia został odbity ze szpitala w Nowym Sączu. Następnie działał w Biurze Propagandy i Informacji KG AK.

Kurier

Kilkakrotnie jako kurier emisariusz dostarczał informacji rządowi na uchodźstwie. W listopadzie 1942 roku przedostał się do Londynu i przekazał doniesienia o sytuacji w okupowanej Polsce, a zwłaszcza informacje o eksterminacji Żydów, które zdobył osobiście, docierając w przebraniu do obozu w Izbicy, który był "ostatnim etapem" na drodze do obozu zagłady w Bełżcu i do getta warszawskiego. W 1943 roku złożył raport prezydentowi Franklinowi Rooseveltowi.

Raport

O swoim pobycie w gettcie pisał między innymi: "Panował smród. Ulice były nie sprzątane. Rynsztoki wypełnione fekaliami. I trupy. Nagie trupy [...] Wyjrzałem przez okno. Środkiem ulicy szło dwóch młodych Niemców w mundurach. Byli wysocy, wysportowani. Jeden z nich trzymał w ręku pistolet. Ulica była pusta. Wodził wzrokiem po oknach. Przystanęli. Ten z pistoletem uważnie wpatrywał się teraz w jakiś punkt. Uniósł broń i starannie wycelował. Padł strzał. Doleciał nas brzęk szkła i rozpaczliwy okrzyk bólu. Strzelający uniósł rękę w geście satysfakcji. Jego kolega zamaszyście poklepał go po plecach".

Z Izbicy raportował: "Wedle wojskowych regulaminów wagon towarowy przeznaczony był na osiem koni lub czterdziestu żołnierzy w transporcie. Upychając ludzi na siłę i bez jakiegokolwiek bagażu, można było pomieścić w wagonie sto osób. Niemcy wydali rozkaz pakowania po stu trzydziestu, ale jeszcze dopychali dodatkową dziesiątkę. Gdy drzwi nie dały się zamknąć, tłukli na oślep kolbami, strzelali do środka wagonu, wrzeszczeli na nieszczęsnych Żydów. Ci, aby zrobić miejsce dla nowych, wspinali się na ramiona i głowy już znajdujących się wewnątrz. Z głębi wagonu dochodził jakiś potępieńczy ryk i wycie. Gdy upchnięto już sto czterdzieści osób, strażnicy przystąpili do zamykania drzwi. Były ciężkie, wykonane z drewna obitego żelazem. Miażdżyły wystające na zewnątrz kończyny wśród wrzasków bólu. Po zasunięciu drzwi zabezpieczano je żelazną sztabą i ryglowano."

Po wojnie

Po wojnie osiedlił się w Stanach Zjednoczonych. Podjął pracę na Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie, gdzie wykładał historię dyplomacji. W 1952 roku otrzymał tytuł doktora filozofii. Prowadził także wykłady w Pentagonie dla amerykańskiego korpusu oficerskiego. Podczas jednego z ostatnich publicznych spotkań w Polsce, w siedzibie Związku Literatów Polskich w Warszawie, Jan Karski podkreślał wielkie znaczenie zmian, które zaszły w ostatnich latach w naszym kraju. " Wielkie rzeczy dzieją się w Polsce - mówił - i wszystko odbywa się pokojowo. Jan Karski wielokrotnie opisywał swoje doświadczenia wojenne. W 1996 roku w jednej z rozmów z dziennikarzem Maciejem Wierzyńskim wspominał dzień wybuchu wojny w 1939 roku.

Był doktorem honoris causa Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie oraz Uniwersytetu Łódzkiego. Został odznaczony Orderem Orła Białego, przyznano mu dwukrotnie order Virtuti Militari (przez generała Stefana Roweckiego (Grota) oraz generała Władysława Sikorskiego. Otrzymał także amerykański Medal Eisenhowera. W 1982 roku przyznano mu tytuł "Sprawiedliwy Wśród Narodów świata" i honorowe obywatelstwo Izraela. Był też laureatem nagrody imienia Brata Alberta za "heroiczną służbę Polsce".

Jan Karski był autorem wielu prac historycznych, między innymi "Wielkie mocarstwa wobec Polski 1919-1945. Od Wersalu do Jałty". Zmarł 13 lipca 2000 w Waszyngtonie.

pd/mk

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Poznań'56

Czytaj także

Leopold Okulicki - ostatni dowódca Armii Krajowej

12.11.2014 06:00
Rodzice chcieli, by został księdzem. Jego życie potoczyło się w zupełnie innym kierunku.
Kraków, 27.05.2012. Odsłonięcie pomnika gen. Leopolda Okulickiego Niedźwiadka w Parku im. dr H. Jordana w Krakowie. PAP
Kraków, 27.05.2012. Odsłonięcie pomnika gen. Leopolda Okulickiego "Niedźwiadka" w Parku im. dr H. Jordana w Krakowie. PAPFoto: Jacek Bednarczyk
Posłuchaj
28'46 Proces szesnastu - aud. Agnieszki Steckiej z cyklu "Na historycznej wokandzie", komentarz dr Rafała Habielskiego i dr Piotra Girdwoynia (30.11.2001)
więcej

12 listopada 1898 r. urodził się Leopold Okulicki, ostatni komendant główny Armii Krajowej. Droga do tego stanowiska rozpoczęła się już we wrześniu 1913 r., kiedy to wstapił do Związku Strzeleckiego. To tu uzyskał stopień podoficerski. W listopadzie 1918 r. sformował pluton złożony z uczniów swojego gimnazjum, który następnie wszedł w skład 4. Pułku Piechoty Legionów i ruszył z odsieczą do Lwowa. Od sierpnia 1919 r. Okulicki dowodził kompanią piechoty, a w czasie wojny z bolszewikami w 1920 r. walczył w rejonie Wołkowyska, Lidy i pod Mołodecznem.

W Warszawskiej Szkole Wojennej

Po zwycięskiej wojnie z bolszewikami Leopold Okulicki został skierowany do Wyższej Szkoły Wojennej w Warszawie. W 1922 roku wziął ślub z Władysławą Jabłonowską. Z tego małżeństwa urodził się jego jedyny syn - Zbigniew.

W czasie pełnienia służby wojskowej, Okulicki wielokrotnie awansował, między innymi był wykładowcą taktyki w Centrum Wyszkolenia Piechoty oraz szefem sztabu 13. Kresowej Dywizji Piechoty w Równem. W 1935 r. awansował do Sztabu Głównego Wojska Polskiego. Rok później objął Wydział "Wschód", w którym opracowywane były plany wojny obronnej ze Związkiem Sowieckim. Właśnie tam, w cieniu długich sztabowych korytarzy zastał go wybuch II wojna światowej.

W czasie II wojny światowej

Gdy Naczelny Wódz opuścił Warszawę, Leopold Okulicki pozostał w stolicy, pełniąc funkcję oficera łącznikowego Edwarda Rydza-Śmigłego przy Armii "Warszawa". Od 10 września 1939 r. Okulicki brał udział w obronie miasta, najpierw jako szef sztabu odcinka Warszawa-Wschód, potem jako dowódca zgrupowania na Woli. W tym czasie jego żona i syn szczęśliwie przedostali się przez granicę polsko-rumuńską. Po kapitulacji Warszawy Leopold Okulicki jako jeden z pierwszych oficerów wstąpił do Służby Zwycięstwu Polski, został zaprzysiężony 28 września 1939 r.

Józef

 

Nz: Józef Gawlina, biskup polowy Armii Andersa (po lewej) i Leopold Okulicki ps. Niedźwiadek (po prawej), zdjęcie z kolekcji Stanisława Szlachciuka, Szymic1, Wikipedia/CreativeCommons (2010)

W październiku 1939 r. działał w Łodzi. Z początku w SZW, później w Związku Walki Zbrojnej. W tym czasie awansowano go do stopnia pułkownika, jednakże zagrożony aresztowaniem, Okulicki zdecydował się na powrót do stolicy w marcu 1940 roku. W Warszawie mianowano go komendantem terenów wschodnich Rzeczypospolitej okupowanych po 17 września 1939 roku przez Armię Czerwoną. W październiku 1940 r., jako Jan Mrówka, wyjechał z Warszawy do Lwowa.

Niestety jego otoczenie zostało szybko rozpracowane przez sowiecką agenturę i służby. NKWD aresztowało go w styczniu 1941 r. i wywiozło do Moskwy, gdzie trafił na Łubiankę. Nie poddał się, mimo że był długo i okrutnie torturowany. Trafił do Lefortowa, skąd wypuszczono go dopiero po podpisaniu układu Sikorski - Majski. Wówczas Okulicki został szefem sztabu Armii Polskiej w Związku Sowieckim i uczestniczył w rozmowach gen. Andresa ze Stalinem. Wziął udział między innymi w spotkaniu, w trakcie którego poruszano kwestię dotyczącą zaginionych polskich oficerów aresztowanych po kampanii wrześniowej i wywiezionych do sowieckich obozów.

W 1943 roku Okulicki trafił do Londynu. Cały czas pozostawał w gotowości do przerzucenia do kraju. Dopiero w 1944 roku, jako członek elitarnego grona cichociemnych, był brany pod uwagę w planowanych akcjach w okupowanej ojczyźnie.

Powrót do okupowanej Polski

W nocy z 21 na 22 maja 1944 roku zrzucono go nad Polską. Awansowany do stopnia generała brygady miał przekazać dowódcy AK - gen. Komorowskiemu, rozkazy i listy od Naczelnego Wodza - gen. Sosnkowskiego. Z mianowania dowódcy AK został zastępcą szefa sztabu i szefa operacji w Dowództwie AK.

27 lipca 1944 roku zastąpił pułkownika "Nila" Fieldorfa na stanowisku komendanta organizacji "NIE". Natomiast 30 lipca 1944 roku "Bór" wyznaczył go na swojego następcę na wypadek ujawnienia się wobec Armii Czerwonej po zajęciu Warszawy lub jakiejkolwiek niemożności dalszego dowodzenia. Z tego powodu gen. Leopold Okulicki po wybuchu powstania pozostał w konspiracji. Należy jednak podkreślić, iż to właśnie on wyjątkowo naciskał na "Bora" aby rozpocząć działania powstańcze w Warszawie. Po kapitulacji Powstania Warszawskiego 2 października 1944 roku gen. Leopold Okulicki opuścił stolicę wraz z ludnością cywilną i przez obóz przejściowy w Pruszkowie trafił do Częstochowy. 21 grudnia 1944 r. Leopold Okulicki stanął na czele AK. Stanowisko ostatniego dowódcy AK piastował do 19 stycznia 1945 roku, kiedy wydał rozkaz rozwiązania AK i zejścia do konspiracji.

Aresztowanie i proces

27 marca 1945 roku gen Leopold Okulicki został podstępnie aresztowany w Pruszkowie i wywieziony przez NKWD do Moskwy. Tam postawiono go przed sądem w sławnym procesie szesnastu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, których oskarżono o szpiegostwo, terroryzm oraz dywersyjną działalność na tyłach Armii Czerwonej.

O procesie szesnastu Agnieszka Stecka rozmawiała w audycji "Na historycznej wokandzie", nadanej w listopadzie 2001 r. Gośćmi programu byli: historyk, dr Rafał Habielski oraz prawnik, dr Piotr Girdwoyń.

"Śledztwo" trwało trzy miesiące. Oskarżonych skazano, mimo protestów Zachodu i rządu RP w Londynie. Gen. Leopold Okulicki, jako jeden z nielicznych oskarżonych, odważył się zabrać głos w trakcie procesu.

- Proces ten ma charakter polityczny - mówił. - Nie możecie dowieść, że nie walczyliśmy z Niemcami w ciągu 5 lat, ale jak w każdym takim procesie politycznym pragnęlibyście pozbawić nas argumentu. (...) Oskarżacie nas o współpracę z Niemcami, godząc w nasz honor. Oskarżając 300 tysięcy żołnierzy Armii Krajowej, oskarżacie cały Naród Polski. (...) Powstanie Warszawskie to bohaterska walka i nie daje ona podstaw do politycznych represji. (...) W bitwie warszawskiej walczyliśmy z Niemcami przez 63 dni i pomagaliśmy tą drogą Armii Czerwonej. (...) Naród Polski ma wiele wad, ale ma jedną wyrównującą je zaletę - umiłowanie wolności. Chcę przyjaźni z Rosją, ale pod jednym warunkiem - jest nim utrzymanie niepodległości Polski.

W ten sposób generał Okulicki zaprotestował przeciwko bezprawiu i oszustwu. Odpowiedzią na jego mowę był gromki śmiech funkcjonariuszy NKWD i kilku prosowieckich zachodnich dziennikarzy. Był to śmiech jednoznaczny, tragiczny, mówiący wszystko...

Proces toczył się przed kolegium Wojskowym Sądu Najwyższego ZSRS od 18 do 21 czerwca 1945 roku. Gen. Leopold Okulicki został skazany na najwyższą karę - 10 lat więzienia. W odróżnieniu od innych typowych "sowieckich" procesów, wyrok był "wyjątkowo" łagodny w stosunku do postawionych zarzutów. W 1955 roku władze Związku Sowieckiego oświadczyły, że Leopold Okulicki rzekomo miał umrzeć na atak serca i paraliż w czasie odsiadywania wyroku w Wigilię Bożego Narodzenia 24 grudnia 1946 roku. Podobno zgon nastąpił w szpitalu więziennym w Butyrkach w Moskwie. Oficjalnie strona sowiecka twierdziła, że jego ciało spalono. Można jednak śmiało przypuszczać, że więzień celi 66 został zamordowany na Łubiance. Antoni Pajdak i Adam Bień, osadzeni razem z gen. Leopoldem Okulickim, słyszeli jak wyprowadzano go z celi, do której już nigdy więcej nie powrócił.

Bohater Wolnej Polski

Leopold Okulicki był czterokrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych, raz Krzyżem Niepodległości i Virtuti Militari IV i V klasy oraz pośmiertnie medalem zasługi "The Legion of Merit", nadanym przez prezydenta USA Ronalda Regana.

Syn Leopolda Okulickiego – Zbigniew, poległ 8 lipca 1944 roku w walkach 2. Korpusu Polskiego w okolicach Ankony we Włoszech. "Miał dwadzieścia lat. Do dziś łudziłem się, że to nieprawda. Nikogo tak w życiu nie kochałem, jak jego" - mówił Leopold Okulicki Janowi Nowakowi-Jeziorańskiemu w grudniu 1944 roku.

Symboliczny grób Leopolda Okulickiego znajduje się na warszawskich Powązkach.

Zajrzyj na strony serwisu "II wojna światowa">>>

Mariusz Podgórski/bs

Czytaj także

Zygmunt Szendzielarz - zamordowany przez bezpiekę

08.02.2016 06:04
- Wypowiedzieliśmy walkę na śmierć lub życie tym, którzy za pieniądze, ordery lub stanowiska z rąk sowieckich, mordują najlepszych Polaków - pisał w 1946 roku Zygmunt Szendzielarz, pseudonim "Łupaszka”.
Zygmunt Szendzielarz, foto: wikipediadomena publiczna
Zygmunt Szendzielarz, foto: wikipedia/domena publiczna
Posłuchaj
12'45 Józef Rusak wspomina Zygmunta Szendzielarza
00'30 Józef Ejsmont o Łupaszce
04'29 "Tym żył świat" - (PR, 23.02.2011)
więcej

Przez dziewięć lat walczył o wolną Polskę. Najpierw z Niemcami, a później z Sowietami. Zginął 8 lutego 1951 w ciemnej piwnicy mokotowskiego więzienia.

Zobacz więcej o Żołnierzach Wyklętych w serwisie specjalnym Polskiego Radia.

"Łupaszka"

Zygmunt Szendzielarz urodził się 12 marca 1910 w Stryju. W 1934 roku ukończył Podchorążówkę w Grudziądzu i uzyskał stopień podporucznika. Trafił do 4 Pułku Ułanów Zaniemeńskich w Wilnie i w tej jednostce walczył podczas kampanii wrześniowej. W trakcie walk dostał się do sowieckiej niewoli, z której po kilku dniach uciekł. Po nieudanych próbach przedostania się na Węgry, jesienią 1939 roku wrócił do Wilna. Od początku 1940 roku zaangażował się w  działalność konspiracyjną. Przyjął wtedy pseudonim "Łupaszka”, na cześć  Jerzego Dąbrowskiego, legendarnego kresowego zagończyka z okresu wojny z bolszewikami, zamordowanego przez NKWD w 1940 lub 1941 roku.

Działalność w konspiracji

W kwietniu 1943 roku nawiązał kontakt z Komendą Wileńskiego Okręgu AK. W sierpniu został skierowany na stanowisko dowódcy oddziału partyzanckiego AK działającego na Pojezierzu Wileńskim pod dowództwem ppor. Antoniego Burzyńskiego "Kmicica". Po dotarciu na miejsce dowiedział się, że oddział został rozbrojony przez sowieckich partyzantów, a "Kmicic" razem z 80 żołnierzami AK zamordowany.

Na czele V Brygady Wileńskiej AK

Szendzielarz z resztek oddziału utworzył nową jednostkę - V Brygadę Wileńską AK. Walczyła ona z wojskami niemieckimi i z litewskimi jednostkami, które z nimi kolaborowały, a także z wrogo nastawioną sowiecką partyzantką. W starciu z Niemcami pod Worzianami 31 stycznia 1944 został ranny. Kilka miesięcy później, w kwietniu 1944 roku, podczas pobytu w Wilnie, został aresztowany przez Niemców. Udało mu się uciec i powrócić do oddziału.

V Brygada Wileńska, zgodnie ze wcześniejszymi ustaleniami z komendantem okręgu, nie brała udziału w operacji wileńskiej. Jej żołnierze walcząc z niemieckimi jednostkami, wycofywali się na zachód. 23 lipca 1944 Brygada została częściowo rozbrojona przez Armię Czerwoną. Wielu jej żołnierzy przedarło się jednak na zachód. W sierpniu 1944 roku część z nich ponownie znalazła się pod dowództwem Szendzielarza w rejonie Bielska Podlaskiego. Po podporządkowaniu się Komendzie Białostockiego Okręgu AK, Szendzielarz na czele niewielkiego oddziału przeszedł do Puszczy Różańskiej. W listopadzie 1944 roku awansowany został na stopień majora.

Akcje przeciwko NKWD, UB, MO i KBW

Wiosną 1945 roku odbudowana V Brygada Wileńska liczyła około 250 żołnierzy. Jej żołnierze przeprowadzili kilkadziesiąt akcji przeciwko NKWD, UB, MO i KBW. We wrześniu 1945 roku, na rozkaz dowództwa, Szendzielarz rozformował V Brygadę Wileńską. Jesienią wyjechał na Pomorze, gdzie po nawiązaniu  kontaktu z konspiracyjnymi strukturami podporządkował się  komendantowi eksterytorialnego Wileńskiego Okręgu AK ppłk. Antoniemu Olechnowiczowi "Pohoreckiemu".
W 1946 roku wrócił do walki, rozpoczynając działalność dywersyjną. W kwietniu odtworzył w Borach Tucholskich V Brygadę Wileńską i stanął na jej czele. Jej liczebność wynosiła w tym czasie około 70 ludzi. Brygada działała na terenie województwa zachodniopomorskiego, gdańskiego i olsztyńskiego.

Marzec 1946 roku,  z ulotki "Łupaszki": Nie jesteśmy żadną bandą, tak jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej ojczyzny. My jesteśmy z miast i wiosek polskich. My chcemy, by Polska była rządzona przez Polaków oddanych sprawie i wybranych przez cały Naród, a ludzi takich mamy, którzy i słowa głośno nie mogą powiedzieć, bo UB wraz z kliką oficerów sowieckich czuwa. Dlatego też wypowiedzieliśmy walkę na śmierć lub życie tym, którzy za pieniądze, ordery lub stanowiska z rąk sowieckich, mordują najlepszych Polaków domagających się wolności i sprawiedliwości.

Jesienią 1946 roku razem z niewielką grupą żołnierzy przeniósł się na teren Białostocczyzny, gdzie dołączył do VI Brygady Wileńskiej, dowodzonej przez ppor. Lucjana Minkiewicza "Wiktora". W marcu 1947 roku opuścił oddział. Początkowo przebywał w Warszawie. Później ukrywał się w Osielcu koło Makowa Podhalańskiego. 30 czerwca 1948 został aresztowany przez funkcjonariuszy MBP.

Pokazowy proces

Śledztwo trwało blisko dwa i pół roku. Proces "Łupaszki" i innych oficerów podziemia niepodległościowego miał charakter pokazowy. Był transmitowany przez radio i szeroko opisywany przez prasę. Oskarżonym zarzucono zamachy na funkcjonariuszy sowieckiej i polskiej bezpieki, prowadzenia działalności wywiadowczej na rzecz obcego państwa oraz współpracy z Niemcami w okresie okupacji.

2 listopada 1950 Zygmunt Szendzielarz skazany został przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie na karę śmierci. Wyrok wykonany został 8 lutego 1951 w warszawskim więzieniu na Mokotowie. W tym samym dniu strzałem w tył głowy zamordowano jeszcze trzech innych oficerów wileńskiej AK: ppłk. Antoniego Olechnowicza "Podhoreckiego", por. Lucjana Minkiewicza "Wiktora" i por. Henryka Borowskiego "Trzmiela".

Szczątki "Łupaszki" zostały odnalezione dopiero w 2013 roku przez członków grupy poszukiwawczej IPN w tzw. Kwaterze na Łączce na Powązkach.

24 kwietnia 2016 major Zygmunt Szendzielarz ma spocząć na warszawskich Powązkach Wojskowych.

Więcej w serwisie - Radia Wolności >>>

pd/mk

Czytaj także

Aktion Reinhard - apogeum zagłady

70 lat temu rozpoczęła się likwidacja warszawskiego getta. Hitlerowcy wywozili Żydów do obozu zagłady w Treblince.

22 lipca 1942 roku wyruszył pierwszy transport z ponad 6. tysiącami Żydów. Do września, w ramach tzw. "Aktion Reinhard", do Treblinki z getta warszawskiego trafiło około 300. tysięcy Żydów.

19 lipca 1942 roku, Himmler nakazał zakończenie "likwidacji" ludności żydowskiej do końca roku. Trzy dni później, 22 lipca, na zwołanym o 10-tej rano posiedzeniu Rady Żydowskiej, pełnomocnik Einzatz Reinhard, osławiony Herman Hoefle, przedstawił szczegółowe rozporządzenia wykonawcze dotyczące "przesiedlenia na wschód".

Punktem zbornym był plac leżący w sąsiedztwie Dworca Gdańskiego, przylegający do ulic Stawki, Niskiej i Zamenhofa, służący dotąd jako "korytarz" między gettem a dzielnicą aryjską. Miejsce to stało się "placem przeładunkowym" - Umschlagplatz. Pierwszego dnia akcji spędzono tam, wtłoczono do wagonów i wywieziono do Treblinki 6250, a następnego dnia 7300 ludzi. Przewodniczący Rady Żydowskiej Adam Czerniaków popełnił samobójstwo. W liście do Zarządu Gminy tak tłumaczył ten krok: "Postanowiłem odejść. (...) Jestem bezsilny, serce pęka mi z żalu. Dłużej znieść tego nie mogę. Mój czyn wykaże prawdę i może naprowadzi na właściwą drogę działania".

/

Fotografia

 

Nie tylko Warszawa

Deportacje z Warszawy przebiegały równolegle z deportacjami z innych miast i dzielnic kraju. Tam, gdzie getta były mniejsze, likwidowano je w ciągu jednego lub dwu dni.        Getto warszawskie zostało ostatecznie zlikwidowane i zrównane z ziemią 16 maja 1943 roku. Niemieccy okupanci po zdławieniu powstania w getcie wysadzili w powietrze Wielką Synagogę przy ulicy Tłomackie. Później na terenie getta Niemcy przeprowadzali masowe egzekucje mieszkańców Warszawy -  polskich więźniów politycznych oraz Żydów schwytanych po "aryjskiej stronie". Od lata 1943 roku w okolicach ulicy Gęsiej funkcjonował niemiecki obóz koncentracyjny - Konzentrationslager Warschau. Według źródeł niemieckich, do Treblinki wywieziono z Warszawy ponad 253 tysiące Żydów, według szacunków żydowskich - około 300. tysięcy. Na terenie getta pozostało kilkadziesiąt tysięcy Żydów. Zorganizowano tam obóz pracy składający się z kilku wydzielonych i odizolowanych od siebie enklaw, pomiędzy którymi rozciągały się wyludnione dzielnice. W całej Generalnej Guberni pod koniec 1942 roku w gettach i obozach pracy przebywało już tylko 300 tysięcy Żydów, a na ziemiach włączonych do Rzeszy 235 tysięcy, nie licząc ukrywających się. W 1943 roku likwidowano ostatnie getta, w tym warszawskie. 

Getto
Getto warszawskie, targ między budynkami Leszno 42 i Nowolipie 35, 1941 r., fot. Bundesarchiv.

 

Treblinka

Obóz koncentracyjny w Treblince nad Bugiem powstał w 1942 roku obok istniejącego już karnego obozu pracy. Służył hitlerowcom do realizacji planów eksterminacji narodu żydowskiego w Europie. Codziennie trafiały tam transporty z Polski oraz innych krajów europejskich - Austrii, Belgii, Czechosłowacji, Francji, Jugosławii, Niemiec i Związku Radzieckiego. Obóz w Treblince funkcjonował do listopada 1943 roku. W ciągu kilkunastu miesięcy zginęło w nim ponad 800 tysięcy ludzi. W sierpniu 1943 roku wybuchł tu zbrojny bunt więźniów, którym udało się zabić prawie stu hitlerowców. Zginęło wówczas blisko 800 więźniów, a 200. zbiegło.

Pomnik
Pomnik w Treblince

 

Pierwsze getto na terenie okupowanej Polski powstało już 8 października 1939 roku w Piotrkowie Trybunalskim. Getto warszawskie zostało utworzone przez okupacyjne władze hitlerowskie 2 października 1940. W tym dniu szef dystryktu Fischer podpisał oficjalne zarządzenie o utworzeniu getta wraz z załącznikiem wymieniającym ulice graniczne "dzielnicy żydowskiej". Do marca 1941 roku Niemcy stłoczyli na jej terenie 460 tys. osób.

Czytaj także

Warszawa: można usiąść obok Jana Karskiego

11.06.2013 18:31
Jan Karski ma swój pomnik. Niekonwencjonalny, bo w formie ławeczki. Można się do rzeźby słynnego Polaka dosiąść i wysłuchać z głośnika jego wspomnień.
Ławeczka Jana Karskiego w Warszawie
Ławeczka Jana Karskiego w WarszawieFoto: PAP/Paweł Supernak
Posłuchaj
00'18 Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy o Janie Karskim, (IAR)
więcej

Pomnik stanął w skwerze przy Muzeum Historii Żydów Polskich. Uroczystego odsłonięcia dokonała prezydent stolicy. Przyjechali też uczniowie ze szkół im. Jana Karskiego w Polsce.

Zobacz serwis specjalny - Powstanie w Getcie >>>
Hanna Gronkiewicz-Waltz wskazała na heroizm Jana Karskiego w misji powiadomienia świata o Holokauście. Jak dodała, Ławeczka Karskiego będzie na co dzień przypominać o tym ważnym dla naszej historii człowieku. Zaznaczyła, że Jan Karski to symbol godności tych wszystkich Polaków, którzy angażowali się w walkę z Niemcami. Jak dodała, starał się o to, by Holokaust był zauważony wtedy, kiedy jeszcze miliony ludzi można było uratować, ale tak się niestety nie stało.
Jan Karski właściwie Jan Kozielewski urodził się w Łodzi 24 czerwca 1914 roku. Zmarł 13 lipca 2000 roku w Waszyngtonie. W czasie II wojny światowej był kurierem Polskiego Państwa Podziemnego. Na polecenie Delegata Rządu na Kraj sporządził raport o zagładzie Żydów. Aby zebrać materiały przedostawał się do warszawskiego getta i obozu koncentracyjnego. Jesienią 1942 roku wyruszył z okupowanej Polski do Wielkiej Brytanii. Po dotarciu na miejsce zdał relację jako naoczny świadek z eksterminacji Żydów. W 1943 przedstawił swój raport prezydentowi USA. Wiadomości i apele Karskiego o pomoc Żydom nie spotkały się z odzewem.
Warszawska Ławeczka Karskiego jest szóstym tego typu pomnikiem sławnego Polaka. Podobne Ławeczki istnieją w Waszyngtonie, Kielcach, Nowym Jorku, Łodzi i Tel-Awiwie.

Zobacz galerię: dzień na zdjęciach >>>

IAR, to