Historia

11 września 2001. Dzień bez Boga...

Ostatnia aktualizacja: 11.09.2017 06:00
Mija 16 lat od - najtragiczniejszego w historii świata - zamachu terrorystycznego na wieże World Trade Center w Nowym Jorku.
Centrum Strefy Zero. Plac między budynkami nie został całkowicie zniszczony. Jan Szumański stoi pośrodku. - Po lewej stronie jest  rzeźba, która przetrwała i którą w późniejszym czasie wyciągnąłem z gruzów. Przez wiele lat stała w Battery Park jako tymczasowy pomnik zamachów  - pisze Jan Szumański.
Centrum Strefy Zero. Plac między budynkami nie został całkowicie zniszczony. Jan Szumański stoi pośrodku. - Po lewej stronie jest rzeźba, która przetrwała i którą w późniejszym czasie wyciągnąłem z gruzów. Przez wiele lat stała w Battery Park jako tymczasowy pomnik zamachów - pisze Jan Szumański.Foto: Archiwum Jana Szumańskiego

Zapraszamy do serwisu specjalnego poświęconego tym tragicznym wydarzeniom i ich konsekwencjom>>>

Wojna z terroryzmem trwa

Zamach ten doprowadził do globalnej wojny z terroryzmem. Globalnej, choć prowadzonej lokalnie. Globalnej, bo po 16 latach mamy znacznie więcej zamachów terrorystycznych niż w 2001 roku i zdarzają się one praktycznie każdego dnia, niemalże we wszystkich zakątkach świata. O tych mniejszych, w których ginie kilka osób, media już nie piszą. Przestały być "newsem". Teraz, żeby trafić na czołówki gazet, potrzeba 100 albo więcej ofiar. Wiedzą o tym zarówno terroryści, jak i służby specjalne próbujące powstrzymać zamachowców.

Wojna trwa. Konflikt nie tylko nie został rozwiązany, ale jego przyczyny nawet nie zostały dobrze zdiagnozowane. Międzykulturowy pożar tli się nadal. Włożono wiele wysiłku i środków, z obu stron, w zlikwidowanie przywódców i zadanie jak najboleśniejszych ran, ale nie zrobiono prawie nic, by choć po części zrozumieć źródła problemu. Dowodem jest fakt "bezreligijnych" uroczystości upamiętniających zamach na World Trade Center.

Wściekłość i duma

W niecały miesiąc po zamachach Oriana Fallaci, jedna z najsłynniejszych dziennikarek, napisała artykuł, który wstrząsnął europejską i amerykańską opinią publiczną. Wywołał debatę, która przetoczyła się przez świat niczym burza. Jedni okrzyknęli Fallaci rasistką nawołującą do mordowania muzułmanów i wytaczali jej procesy o podżeganie do nienawiści. Inni podpisywali listy domagające się zaprzestania śledztw i byli gotowi bronić jej do upadłego. Co takiego napisała, wówczas śmiertelnie chora na raka piersi, pisarka i dziennikarka? Napisała to, co po zamachach myślała zapewne większość Europejczyków i Amerykanów, ale bała się to otwarcie powiedzieć, by nie narazić się na zarzuty o polityczną niepoprawność, czy wręcz rasizm i nawoływanie do pogromów.

Fallaci pisała:

"Ludzie, obudźcie się! Zahukani przez strach, nieskłonni płynąć pod prąd, czyli ściągnąć na siebie oskarżenie o rasizm (słowo zresztą niewłaściwe, ponieważ tu nie chodzi o rasę, lecz o religię); nie rozumiecie lub nie chcecie zrozumieć, że właśnie się toczy Krucjata, tyle że na odwrót. Przyzwyczajeni do podwójnej gry, zaślepieni krótkowzrocznością, nie rozumiecie lub nie chcecie zrozumieć, że właśnie toczy się wojna religijna. Której chce i którą wypowiada być może tylko odłam tamtej religii, lecz i tak jest to wojna religijna. Wojna, którą oni nazywają dżihad. Święta Wojna. Wojna, której celem być może nie jest zdobycie naszych terytoriów, lecz której celem z pewnością jest podbój naszych dusz. Unicestwienie naszej wolności i naszej cywilizacji. Zniszczenie naszego sposobu życia i śmierci, naszego sposobu modlenia się lub niemodlenia, naszego sposobu jedzenia, picia, ubierania, rozrywki i przekazu informacji... Nie rozumiecie albo nie chcecie zrozumieć, że jeśli się nie przeciwstawimy, jeśli nie będziemy się bronić, walczyć, to dżihad zwycięży. I zniszczy świat, który lepiej lub gorzej udało się nam zbudować, zmienić, ulepszyć, uczynić nieco bardziej inteligentnym, czyli mniej bigoteryjnym lub całkowicie wolnym od bigoterii. I tym samym zniszczy naszą kulturę, naszą sztukę, naukę, moralność, nasze wartości, nasze przyjemności... Jezu! Czy nie zdajecie sobie sprawy, że ludzie tacy, jak Osama ben Laden, czują się uprawnieni do tego, żeby zabijać was i wasze dzieci tylko dlatego, że pijecie wino lub piwo, że nie nosicie długiej brody albo czarczafu, chodzicie do teatru i kina, słuchacie muzyki i śpiewacie piosenki, dlatego że tańczycie w dyskotekach albo we własnym domu, bo oglądacie telewizję, nosicie minispódniczki albo krótkie skarpetki, bo w morzu albo w basenie stoicie nago lub prawie, bo pieprzycie się, kiedy macie ochotę, gdzie macie ochotę i z kim macie ochotę? Nawet to was nie obchodzi, idioci?" (29 września 2001 roku, "Corriere della Sera").

Artykuł Oriany Fallaci był bardziej krytyką zachodnich polityków, którzy jej zdaniem nie mieli "jaj" i nie potrafili się przeciwstawić kolonizacji Europy przez muzułmańskich imigrantów docierających pontonami do wybrzeży Włoch i Hiszpanii. A gdy już ich przyjęto na terytorium Europy, to domagali się praw takich samych, jakie mają mieszkańcy starego kontynentu, jednocześnie żądając, by respektowano ich kulturową i cywilizacyjna odrębność. Chcieli mieć europejskie przywileje, ale żądali, by nikt nie wtrącał się w to, jak traktowane są kobiety, w aranżowane małżeństwa, w wielożeństwo, w prawo szariatu.

Fallaci z pasją opisywała, jak muzułmańscy imigranci podczas protestu przeciwko nieprzyznawaniu im prawa pobytu w UE załatwiali się w historycznych włoskich świątyniach katolickich. Jak włoscy politycy przyznali jej rację, że należy natychmiast zakończyć okupacyjne protesty muzułmańskich imigrantów, ale w obawie przed oskarżeniami o rasizm i polityczną niepoprawność nie robili nic.
Dla Oriany Fallaci wydarzenia 11 września 2001 były niczym innym, jak potwierdzeniem tez Samuela Huntingtona. Oto jesteśmy świadkami zderzenia cywilizacji. Jeśli zachodnia cywilizacja się nie ocknie, zginie.

Asyż wspólnego Boga

W styczniu 2002 roku Papież Jan Paweł II zaprosił do Asyżu na ekumeniczną modlitwę muzułmanów. Spotkanie było obserwowane przez cały świat. Do miasta świętego Franciszka przybyło blisko 30 muzułmańskich duchownych. Wspólnie modlono się o pokój i wzajemne zrozumienie.

Papież Polak mówił miesiąc po tragicznych wydarzeniach do uczestników zgromadzenia plenarnego Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego:

- Przedmiotem refleksji waszego zgromadzenia jest rozwój dialogu międzyreligijnego w czasie, gdy cała ludzkość wciąż jeszcze pozostaje wstrząśnięta wydarzeniami z 11 września br. Pojawiła się opinia, że jesteśmy świadkami rzeczywistego starcia między religiami. Jednakże, jak już mówiłem przy wielu okazjach, byłoby to równoznaczne z zafałszowaniem samej religii. Ludzie wierzący wiedzą, że nie tylko nie wolno czynić zła, ale że ich obowiązkiem jest czynienie dobra; celem ich działania ma być ulżenie ludzkim cierpieniom oraz wspólne budowanie sprawiedliwego i harmonijnego świata.

Papież nigdy nie powiązał islamu z terroryzmem. Dla Jana Pawła II zamach z 11 września nie był przejawem wojny między religiami. Tak samo dla obecnych na spotkaniu duchownych muzułmańskich. Wielki Szejk Mohammed Sajed Tantaui mówił o przykazaniu Allaha, by wzajemnie czynić sobie dobro i zaprowadzać na świecie pokój.

/

Na zdjęciu: Jan Paweł II podczas spotkania z przedstawicielami religii żydowskiej, muzułmańskiej i prawosławnej. Baku 2002. Fot. PAP/EPA

Fallaci krytykowała Ojca Świętego. Uważała, że dialog z islamem jest zgodą na "islamski faszyzm", na przejmowanie Europy. W swoim słynnym artykule w "Corriere della Sera" pisała o świętujących Palestyńczykach, kiedy dowiedzieli się o zamachach na WTC. Dialog, o który apelował Papież, wydawał jej się absurdalny. Niemożliwy wobec ogromu zbrodni, jakiej dokonało 19 terrorystów 11 września 2001 roku. Dla niej wojna między islamem a zachodnią cywilizacją była nie do uniknięcia, bo dotyczyła wartości. Świętych dla Europejczyków, a znienawidzonych przez muzułmanów.

Theo Van Gogh, Madryt, Londyn

Prawnuk brata słynnego malarza Vincenta Van Gogha został zastrzelony w listopadzie 2004 roku w Amsterdamie. Jego ciało przeszyło 7 kul. Mohammed Bouyeri, Holender marokańskiego pochodzenia, poderżnął mu także gardło. Theo Van Gogh zginął dlatego, że nakręcił film "Submission" opowiadający o przymusowym obrzezaniu kobiet w społeczności islamskiej, o maltretowaniu przez mężów swoich żon, o gwałtach jakich dopuszczano się w muzułmańskich rodzinach, a za które karano nie gwałcicieli, lecz ich ofiary.

Zbrodnia wstrząsnęła tolerancyjną Holandią, ale także i całą Europą. W marcu 2004 roku światem wstrząsnął z kolei zamach w Madrycie. Ponad rok później islamscy ekstremiści podłożyli bomby w Londyńskim metrze i autobusie. Przepowiednie Fallaci zdawały się sprawdzać. Zachodni świat był w trakcie wojny cywilizacji.  

Oriana Fallaci pisała, że muzułmanie domagają się, by respektowano ich prawa w laickiej Europie. Domagali się uszanowania szariatu, ich kulturowej odrębności. Jednocześnie w krajach arabskich kobiety były traktowane jak przedmioty. Nie miały praw, chodziły w chustach na twarzy, nie mogły chodzić do lekarza, nie pozwalano im prowadzić samochodów; były, według europejskich standardów, ludźmi drugiej kategorii.

Muzułmanie, pisała Fallaci, domagają się poszanowania ich religii w Europie. W tym samym czasie za noszenie na szyi krzyża w wielu arabskich krajach groziła kara śmierci. W Europie buduje się meczety, a protesty mieszkańców starego kontynentu uważa się za przejaw nietolerancji. W muzułmańskich krajach powstanie chrześcijańskiej świątyni jest nie do pomyślenia. W wielu państwach, jak choćby w sprzymierzonej z USA Arabii Saudyjskiej, wyznawanie chrześcijaństwa jest traktowane jako zbrodnia i karane śmiercią.

Muzułmanie chcą, by ich prawa zapanowały w Europie. Ba, w całym świecie. Głosiła Fallaci:
"Osama ben Laden twierdzi, że cała planeta Ziemia musi się stać muzułmańska, że musimy nawrócić się na islam, że po dobroci albo pod przymusem nas nawróci, że w tym celu nas masakruje i w dalszym ciągu będzie nas masakrował."

Rasistka, rasistka!

Tak nazywano Orianę Fallaci. Tak samo określano Huntingtona. Ale dla milionów Europejczyków i Amerykanów tezy głoszone przez nich były i są przekonujące. Kiedy w Warszawie ogłoszono plany budowy meczetu, rozgorzały protesty. Podobnie działo się w Kolonii, gdzie miał powstać (i powstał) największy meczet w Europie. W Szwajcarii przeprowadzono referendum i zakazano budowy meczetów z minaretami.

I choć w Europie miliony muzułmanów od lat żyją razem z przedstawicielami innych religii w zgodzie i poszanowaniu wzajemnej odrębności, w Azji oraz Afryce konflikty między wyznawcami Allaha i Chrystusa, czyli tego samego Boga, pochłaniają tysiące ofiar. Ofiar, których ani ateistka Oriana Fallaci, ani Jan Paweł II, ani przytłaczająca większość muzułmańskich duchownych nie chce.

Andrzej Szozda

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Oriana Fallaci - mistrzyni zadawania celnych pytań

Ostatnia aktualizacja: 29.06.2017 06:03
- Każdy wywiad jest moim portretem, rodzajem debaty, w której nie ma miejsca na obiektywizm. Robię dwa lub trzy wywiady rocznie i tylko z ludźmi, którzy mnie naprawdę interesują z historycznego albo ludzkiego punktu widzenia - mówiła jedna z najbardziej znanych dziennikarek na świecie.
rozwiń zwiń