Historia

Radziecki minister na czele Wojska Polskiego

06.11.2014 06:00
Nominacja obywatela radzieckiego, marszałka ZSRR, Konstantego Rokossowskiego na głównodowodzącego polskiej armii miała symbolizować pełną zależność od władz radzieckich.
Powitanie delegacji radzieckiej przybyłej na obrady w Warszawie (maj 1955 r.) Od lewej marszałkowie: Iwan Koniew, Konstanty Rokossowski i Georgij Żukow. PAPCAF
Powitanie delegacji radzieckiej przybyłej na obrady w Warszawie (maj 1955 r.) Od lewej marszałkowie: Iwan Koniew, Konstanty Rokossowski i Georgij Żukow. PAP/CAF
Posłuchaj
03'38 Postacie i wydarzenia II wojny światowej. Postać Konstantego Rokossowskiego
03'42 Konstanty Rokossowski w aktach bezpieki. Fragment audycji Józefa Światły "Za kulisami bezpieki i partii"

W czasach stalinizmu (1948-1956) Polska była całkowicie podporządkowana ZSRR. Chociaż oficjalnie władzę w Polsce sprawował Bierut, to nie miał on prawie żadnego wpływu na wojsko. Tą dziedziną rządził niepodzielnie sowiecki marszałek, Konstanty Rokossowski. Otrzymywał on dokładne instrukcje od sztabu głównego Armii Czerwonej.
Był on z pochodzenia Polakiem, ale z wyboru obywatelem Związku Sowieckiego. Na różnych stanowiskach w Armii Czerwonej dowodził pułkiem, brygadą, dywizją i korpusem kawalerii. W 1937 roku stał się ofiarą stalinowskich czystek: oskarżony o szpiegostwo dla wywiadu japońskiego i polskiego. Był torturowany i więziony w łagrach. W 1940 roku został zwolniony i przywrócony do służby wojskowej. W czasie drugiej wojny światowej dowodził kolejno kilkoma frontami, był jednym z najwybitniejszych dowódców wojskowych.
– Rokossowski nie tylko potrafił bardzo umiejętnie dowodzić. Był jedynym dowódcą sowieckim, co podkreślają wszyscy jego podkomendni, który rachował koszty ludzkie, brał pod uwagę minimalizację strat. To powodowało, że oficerowie i żołnierze marzyli żeby znaleźć się pod rozkazami Rokossowskiego – mówi historyk Paweł Wieczorkiewicz.
65 lat temu, 6 listopada 1949 na polecenie Stalina, Rokossowski, na podstawie porozumienia rządu polskiego i ZSRR, został polskim ministrem obrony narodowej PRL. Mianowano go marszałkiem Polski. Od 1950 został członkiem Biura Politycznego PZPR, a w 1952 wicepremierem. Wśród historyków istnieje opinia, że Rokossowski w pewnym stopniu ponosi odpowiedzialność za represje wobec przedwojennych polskich oficerów, czystki oraz sowietyzację w Legionach Wojska Polskiego po II wojnie światowej. Dla młodzieży z rodzin antysocjalistycznych, w miejsce służby wojskowej, wprowadził represyjny system pracy przymusowej w kamieniołomach, kopalniach węgla i rud uranu.
W trakcie wydarzeń poznańskich w 1956 roku to on zaproponował Biuru Politycznemu KC PZPR wysłanie wojsk do Poznania w celu stłumienia strajku.
W październiku 1956, w czasie trwania VIII Plenum Komitetu Centralnego PZPR, wydał rozkaz okrążenia Warszawy przez wojska radzieckie i polskie, który wycofał po wizycie delegacji radzieckiej z N.S. Chruszczowem na czele.
Po objęciu funkcji I sekretarza KC PZPR przez Władysława Gomułkę w październiku 1956 roku Konstanty Rokossowski odszedł ze składu Biura Politycznego KC PZPR. Wkrótce odwołano go ze stanowiska ministra obrony narodowej i wicepremiera. Rokossowski opuścił Polskę wraz z 500 doradcami, zajmującymi wcześniej stanowiska w wojsku polskim. Wrócił do ZSRR, gdzie w latach 1958-1962 został wiceministrem obrony narodowej ZSRR.
Konstanty Rokossowski zmarł 3 sierpnia 1968 w Moskwie. Jako wybitnie zasłużony dla ZSRR został pochowany pod murami Kremla.
Więcej o Konstantym Rokossowskim w serwisie Radiach Wolności>>>

mk

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Uderzać o świcie siedemnastego!

16.09.2013 06:00
Tajny rozkaz Klimenta Woroszyłowa nr 16634 dotarł do sowieckich oddziałów zgromadzonych w strefie przygranicznej pod koniec dnia 16 września i nakazywał niemal natychmiastowy atak na Polskę.
Spotkanie żołnierzy Wehrmachtu i Armii Czerwonej pod Brześciem, fot.: BundesarchivWikipedialic. CC
Spotkanie żołnierzy Wehrmachtu i Armii Czerwonej pod Brześciem, fot.: Bundesarchiv/Wikipedia/lic. CC
Posłuchaj
59'31 Uderzać o świcie siedemnastego! (Dwójka/Klub ludzi ciekawych wszystkiego/17.09.2010)

W nocie dyplomatycznej, wręczonej polskiemu ambasadorowi na godzinę przed agresją przez Ludowego Komisarza (ministra) Spraw Zagranicznych Władimira Potiomkina, stwierdzono rozpad państwa polskiego i konieczność, wobec ucieczki rządu polskiego z kraju, wzięcia "w obronę" ludności ukraińskiej i białoruskiej. Był to oficjalny pretekst rozpoczęcia działań militarnych na ziemiach polskich. Jednocześnie ZSRR uznawał wszystkie traktaty zawarte z Polską za niebyłe, jako zawarte z nieistniejącym państwem.

- Było to oczywiste kłamstwo – mówił w audycji Hanny Marii Gizy historyk prof. Andrzej Paczkowski. – Ale w świecie stosunków międzynarodowych jesteśmy przyzwyczajeni do kłamstwa jako argumentu. Ambasador Wacław Grzybowski nie przyjął tej noty, co było niezgodą na ten sposób postępowania, niezgodą na zaprezentowaną argumentację. Nieprzyjęcie noty było jedynym wyjściem.

17 września zredagowano ogólną dyrektywę Naczelnego Wodza. Znalazło się tam słynne zdanie "Z bolszewikami nie walczyć"…

- Wódz Naczelny i władze państwowe znalazły się w stanie konfuzji. Mimo wszystko było to uderzenie niespodziewane. Sowieci nie uderzyli od razu po podpisaniu paktu Ribentropp-Mołotow. Nie było pewne, czy ten sojusz ma charakter agresywny wobec Polski ze strony Sowietów, czy też jest to tylko gwarancja neutralności Sowietów w konflikcie polsko-niemieckim, którego wybuch był już wówczas oczywisty.

W audycji Hanny Marii Gizy prof. Andrzej Paczkowski naświetlił sytuację polityczną Polski przed i w trakcie II wojny światowej, przedstawił konsekwencje niepodpisania przez ZSRR Konwencji Haskiej, wyjaśnił też przyczyny ostrożnego zachowania Zachodu wobec Niemiec i ZSRR w 1939 roku.


Czytaj więcej w serwisie historia >>>


Czytaj także

"Nóż w plecy". 74. rocznica agresji sowieckiej na Polskę

17.09.2013 06:00
- 17 września wicekomisarz spraw zagranicznych ZSRR wezwał mnie do siebie o 3.00 rano i odczytał mi tekst noty Mołotowa, mówiący że państwo polskie przestało istnieć, wobec czego rząd sowiecki nakazał swym wojskom przekroczyć granice Polski - wspominał ambasador RP w Moskwie Wacław Grzybowski.
Wkroczenie wojsk sowieckich do Polski w 1939
Wkroczenie wojsk sowieckich do Polski w 1939Foto: Wikimedia Commons/dp. Źr.: TASS
Posłuchaj
07'00 Agresja ZSRR na Polskę - 17 września 1939 r. Aud. Doroty Truszczak i Andrzeja Sowy z cyklu "1939 - rok pokoju, rok wojny" (2009)
14'40 17 września 1939 r. we wspomnieniach ambasadora RP w Moskwie Wacława Grzybowskiego. Archiwum Rozgłośni Polskiej RWE
04'28 Atak z dwóch stron - wspomnienia Felicjana Sławoja Składkowskiego na temat agresji sowieckiej na Polskę. Wypowiedź nagrana przez Rozgł. Polską RWE po wielu latach milczenia ostatniego premiera II RP (1959)

Wacław Grzybowski odmówił przyjęcia noty od Władimira Potiomkina, oświadczając, że w tej sytuacji może jedynie zawiadomić władze polskie o agresji sowieckiej. Opuścił gabinet wicekomisarza o godzinie 4.30. Wojska sowieckie wtargnęły do Polski pół godziny później.

Józef

Nz.: Józef Stalin (z lewej) i Joachim von Ribbentrop, min. spraw zagr. III Rzeszy. Moskwa 23.08.1939. Wikimedia Commons/cc. Źr.: Bundesarchiv
IV rozbiór Polski
Część historyków uważa najazd Armii Czerwonej na Polskę 17 września 1939 roku za IV rozbiór Polski, a zdecydowana większość - za agresję wojskową, dokonaną "w cieniu" agresji hitlerowskich Niemiec, podjętą, tak jak niemiecka, bez wypowiedzenia wojny. Badacze są zgodni, że dla Stalina i jego współpracowników była to również osobista zemsta za klęskę poniesioną podczas wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku.
Wydarzenia z 17 września przypomnieli w audycji z cyklu ”1939 - rok pokoju, rok wojny” Dorota Truszczak i Andrzej Sowa.
Zobacz ”moje.polskieradio.pl”>>>
- Nad ranem, kiedy pierwsze jednostki Armii Czerwonej przekraczały wschodnią granicę Polski, w wielu miejscach oddziały Korpusu Pogranicza odpowiedziały ogniem - mówił w programie dr Janusz Osica. - W tym momencie w kraju walczyło ponad 20 polskich dywizji. Trwały boje pod Kutnem, Tomaszowem Lubelskim, broniła się Warszawa, Hel - dodaje.
Agresja na Polskę była pogwałceniem zawartych wcześniej przez nasz rząd umów: traktatu ryskiego z 1921 roku i paktu o nieagresji podpisanego między Polską a ZSRR 25 lipca 193., który miał obowiązywać do 1945.

Spotkanie
Spotkanie żołnierzy Wehrmachtu i Armii Czerwonej, 20 września 1939 r. na wschód od Brześcia. Wikimedia Commons/cc. Źr : Bundesarchiv. Fot.: Max Ehlert

Odezwa Mościckiego

Prezydent Ignacy Mościcki, wygłaszając 17 września 1939 roku orędzie do narodu, przesłane także do rządów państw zachodnich, powiedział:
”Obywatele! Gdy armia nasza z bezprzykładnym męstwem zmaga się z przemocą wroga od pierwszego dnia wojny aż po dzień dzisiejszy (..) nasz sąsiad wschodni najechał nasze ziemię, gwałcąc obowiązkowe umowy i odwieczne zasady moralności. Stanęliśmy tedy nie po raz pierwszy w naszych dziejach w obliczu nawałnicy, zalewającej nasz kraj z zachodu i wschodu. Polska sprzymierzona z Francją i Anglią walczy o prawo przeciwko bezprawiu, o wiarę i cywilizację przeciwko bezdusznemu barbarzyństwu. (..). Chodzi o uratowanie od przejściowego kataklizmu tego, co uosabia Rzeczpospolita i stanowi źródło władzy konstytucyjnej. Dlatego zdecydowałem z sercem przepełnionym bólem przenieść siedzibę rządu z kraju do rezydencji, gdzie istnieją warunki zapewniające swobodne wykonywanie pełnej suwerenności i możność czuwania nad interesami Rzeczypospolitej."
Jeszcze przed północą prezydent RP Ignacy Mościcki, Naczelny Wódz marszałek Polski Edward Śmigły-Rydz i premier RP Felicjan Sławoj Składkowski wraz z rządem przekroczyli granicę z Rumunią, gdzie zostali internowani.

Ostatni

Nz.: Ostatni premier rządu II RP Felicjan Sławoj Składkowski (1885-1962). Wikimedia Commons/dp. Źr.: Archiwum Emigracji
Relacja premiera Składkowskiego
W archiwach Rozgłośni Polskiej RWE zachowały się wspomnienia świadków dramatycznych wydarzeń z 17 września 1939 roku: ambasadora Polski w Moskwie Wacława Grzybowskiego oraz ówczesnego premiera Felicjana Sławoja Składkowskiego.
- Nie chcę tu bronić swojego rządu, ale przedstawić warunki, które spowodowały klęskę kampanii wrześniowej - mówił gen. Felicjan Sławoj Składkowski w wywiadzie, jakiego udzielił Rozgłośni Polskiej RWE po wielu latach milczenia, w roku 1959. - Prowadziliśmy politykę neutralności w stosunku do obydwu potężnych naszych sąsiadów. Polska nie upadała, ale pięła się wzwyż, dlatego naród niemiecki rzucił się na nas pod wodzą zachłannego szaleńca, Hitlera, a naród rosyjski wsadził nam nóż w plecy z nakazu chytrego Stalina - powiedział i dodał: - Nie było narodu, który zdołałby się oprzeć jednoczesnemu dwustronnemu uderzeniu ówczesnych potęg Niemiec i Sowietów. Niestety pomoc, do której zobowiązani byli sprzymierzeńcy, nie nadeszła - powiedział Felicjan Sławoj Składkowski.
Pretekst do ataku

W nocie dyplomatycznej przekazanej 17 września 1939 roku przez Władimira Potiomkina polskiemu ambasadorowi w Moskwie, Wacławowi Grzybowskiemu znalazły się niezgodne z prawdą informacje o rzekomym rozpadzie państwa polskiego i ucieczce rządu polskiego. W konsekwencji ZSRR uznał wszystkie układy zawarte uprzednio z Polską za nieobowiązujące, bo zawarte z nieistniejącym państwem.

Zdj.
Zdj. z ekshumacji ciał polskich oficerów zamordowanych przez NKWD w Katyniu w 1940, Katyń 1943. Wikimedia Commons/dp. Źr.: "Zbrodnia katyńska w świetle dokumentów" z przedmową gen. Wł. Andersa. 1946

Zbrodnie Sowietów
Propaganda sowiecka określała atak jako "wyprawę wyzwoleńczą" w obronie mienia i życia Ukraińców i Białorusinów zamieszkujących wschodnie tereny polskie. Od momentu uderzenia na Polskę Armia Czerwona dokonała wielu zbrodni wojennych, mordując jeńców i masakrując ludność cywilną. W wyniku agresji do niewoli trafiło około 15 tysięcy polskich oficerów, którzy zostali wywiezieni do obozów w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku. Na mocy dekretu Stalina z marca 1940 roku rozstrzelało ich NKWD, a ich ciała pochowano w masowych grobach w Katyniu, Miednoje i Charkowie. Po napaści ZSRR na Polskę nastąpiły masowe wywózki na Syberię, które objęły, według różnych szacunków, od 550 tysięcy do blisko 1,5 miliona Polaków.
Więcej w serwisie ”Radia Wolności”>>>

 

 

bs