Historia

Katastrofa "Kurska" – zginęli nie doczekawszy pomocy

Ostatnia aktualizacja: 12.08.2017 08:00
– Jest zbyt ciemno, ale spróbuję pisać po omacku. Chyba nie ma szans, 10-20 procent. Mamy nadzieję, że ktoś to jednak przeczyta – napisał na skrawku papieru jeden z dowódców rosyjskiego okrętu ”Kursk” kapitan Dmitrij Kolesnikow.
Audio
  • SOS na "Kursku" - fragm. Sygnałów dnia (14.08.2000)
  • Czy Amerykanie byli w pobliżu "Kurska" - komentarz Wojciecha Łuczaka (14.08.2000)
  • Dymisje w flocie rosyjskiej - korespondencja Grzegorza Ślubowskiego
  • Akcja wydobycia "Kurska" - fragm. aud. "Z kraju i ze świata" (29.09.2001)
Zapiski kpt. Dmitrija Kolesnikowa, Wikimedia Commonsdomena publiczna
Zapiski kpt. Dmitrija Kolesnikowa, Wikimedia Commons/domena publiczna

Ta tragiczna historia zaczęła się 12 sierpnia 2000. Wtedy to, podczas wielkich letnich manewrów Floty Północnej na Morzu Barentsa, doszło do katastrofy. "Kursk" był najnowocześniejszą łodzią podwodną z napędem atomowym na wyposażeniu armii rosyjskiej.

Skrywana tajemnica

Wiadomość o katastrofie Rosjanie trzymali w tajemnicy, podali ją dopiero dwa dni później. Na pokładzie okrętu znajdowało się 118 członków załogi. Część z nich przeżyła moment wybuchu. 23 marynarzy, którzy ocaleli zgromadziło się w jednym z przedziałów łodzi, czekając na pomoc. Ponieważ reaktory atomowe samoczynnie się wyłączyły, a akumulatorowe zasilanie awaryjne wkrótce się wyczerpało, ludzie pozostawali w całkowitych ciemnościach i z coraz mniejszą ilością tlenu. Akcja ratunkowa była prowadzona przez Rosjan wyjątkowo nieudolnie.

– Rosjanie bardzo opieszale zabrali się do tej operacji. Ten okręt był uzbrojony w torpedy i one najprawdopodobniej eksplodowały w części dziobowej, całkowicie ją rujnując. Rosjanie wybudowali kilka takich łodzi podwodnych, wyposażonych w ogromne pociski o zasięgu 500 km, które miały atakować zachodnie zespoły lotniskowców – mówił gość "Sygnałów dnia", redaktor naczelny magazynu "Raport" Wojciech Łuczak.

– "Kursk" był wyposażony w najnowocześniejszy morski system rakietowy. Ciekawostką jest, że zaprojektowano go i wyprodukowano w  fabryce wózków dziecięcych – komentował.

Nie chcieli pomocy

Początkowo Rosjanie prowadzili akcję ratunkową na własną rękę, mimo, że z ofertą pomocy wystąpili Brytyjczycy, Norwegowie oraz Amerykanie. Dopiero po 5 dniach władze na Kremlu poprosiły o wsparcie. Na Morze Barentsa wyruszyła ekipa brytyjsko-norweska. Norwegowie dotarli do wnętrza "Kurska" 21 sierpnia 2000 roku. Nikt nie przeżył.

– Grupa wysokich oficerów rosyjskiej floty została dyscyplinarnie zwolniona z zajmowanych stanowisk i ze służby – donosił korespondent Polskiego Radia w Moskwie, Grzegorz Ślubowski.

Rosjanie przez wiele miesięcy podejmowali próbę podniesienia wraku. Ostatecznie udało się tego dokonać z pomocą specjalistów holenderskich i norweskich w październiku 2001 roku.

Kolejny zatopiony okręt

"Kursk" nie był jedynym okrętem atomowym, który spoczął na dnie morza. Wojciech Łuczak przypominał w "Sygnałach dnia":

– Jest mnóstwo zatopionych okrętów podwodnych. W Zatoce Biskajskiej leżą najprawdopodobniej wraki dwóch atomowych łodzi podwodnych klasy "November", ale ZSRR się do tego oficjalnie nigdy nie przyznał. O tym fakcie napisali natomiast dwaj Rosjanie, którzy tworzyli podwodną żeglugę tego kraju. Te łodzie nie miały początkowo napędu nuklearnego, przystosowywano je niemalże z marszu. W czasie awarii, czy jakiś problemów marynarze zbierali do wiader wodę radioaktywną szmatami.

Posłuchaj relacji na temat "Kurska" i innych atomowych okrętów podwodnych, które do dziś leżą w morskich głębinach.

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Lenin mógł zginąć z rąk kobiety

Ostatnia aktualizacja: 30.08.2017 06:05
- Lenin wszedł do historii XX wieku jako najbardziej złowroga postać, bo to on był twórcą totalitarnego systemu komunistycznego i ludobójczej polityki sowieckich organów bezpieczeństwa - stwierdził prof. Paweł Wieczorkiewicz.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Włodzimierz Wysocki - bard walczący z reżimem

Ostatnia aktualizacja: 25.07.2015 06:00
"Było w nim pragnienie wolności, niepohamowane pragnienie, niezależne od tego, jak się wykręca człowiekowi ręce. Swoimi pieśniami wydzierał kolejne milimetry i centymetry wolności" - pisał poeta Jewgienij Jewtuszenko.
rozwiń zwiń