Historia

Bohaterowie spod Wizny

Ostatnia aktualizacja: 07.09.2017 06:00
7 września 1939 rozpoczęła się bitwa o Wiznę. 720 polskich żołnierzy kapitana Władysława Raginisa stawiło przez 3 dni opór 42 tysiącom Niemców.
Audio
Strękowa Góra, 6.09.2009. Inscenizacja obrony schronu dowódcy, kpt. Władysława Raginisa, z udziałem około 100 osobowej grupy rekonstrukcyjnej.
Strękowa Góra, 6.09.2009. Inscenizacja obrony schronu dowódcy, kpt. Władysława Raginisa, z udziałem około 100 osobowej grupy rekonstrukcyjnej. Foto: Strękowa Góra, 06.09.2009. Inscenizacja obrony schronu dowódcy, kpt. Władysława Raginisa, z udziałem około 100 osobowej grupy rekonstrukcyjnej. (ar/cat) PAP/Artur Reszko

Ta bitwa jest symbolem polskiej obrony w 1939 roku. W historii, kulturze i literaturze określana jest jako "polskie Termopile".

W starciach pod Wizną zasłynął dowódca umocnionego odcinka, kpt Władysław Raginis. Wraz z nim przeciw XIX Korpusowi gen. Heinza Guderiana walczyło 720 żołnierzy, którzy mimo przygniatającej przewagi wroga, przez trzy dni stawiali opór wiedząc, że ich walka nie miała szans powodzenia.

WRZESIEŃ 1939 - ZOBACZ SERWIS SPECJALNY POLSKIEGO RADIA >>>>>

Stawić czoła korpusowi pancernemu

Odcinek umocniony Wizna, położony w pobliżu przeprawy na Narwi, odgrywał szczególną rolę na mapie. Fortyfikował drogę z Łomży na Białystok i z Zambrowa na Osowiec, gdzie sięgały rozlewiska, trzęsawiska i mokradła biebrzańskie. Na mapach sztabowych odcinek Wizna osłaniał prawe skrzydło polskich wojsk wysuniętych na wschód od Wisły.

W rejonie znajdowały się również umocnienia pod Nowogrodem, Ostrołęką, Różanem i Augustowem, broniącymi przedpola obszaru, na którym miała operować SGO "Narew".

W pobliżu miejscowości Wizna, gdzie znajdowała się przeprawa przez Narew, na wschód wiodła droga, ufortyfikowana rozbudowanym kompleksem obronnym. Przy drodze, nad samą rzeką, znajdowały się dwa lekkie bunkry we wsi Włochówka, stanowiące tzw. czaty. W ich skład wchodziły dodatkowe punkty oporu (drewniano-ziemne umocnienia) w Grądach-Woniecku. Za czatami rozciągała się główna linia umocnień, okopów, stanowisk ogniowych, żelbetowych schronów, blokhauzów i bunkrów, projektowanych zgodnie z ukształtowaniem terenu.

Stanowiły one kompleks obronny z punktem dowodzenia zlokalizowanym w bunkrze dowódczym na Górze Strękowej.

Główna linia obrony pod Wizną utworzona była między wsią Kołodzieje a Giełczynem i Maliszewem. Część umocnień oparta była o wzgórza, które dominowały nad okolicznymi mokradłami. Niestety latem 1939 roku rozlewiska rzeczne i trzęsawiska przeschły, a stan wód w rzekach nie był tak wysoki, jak w poprzednich latach. Naturalne walory obronne tego rejonu nie były zatem, ani dodatkową osłoną dla obrońców, ani przeszkodą dla nacierających czołgów i wozów opancerzonych.

Polskie umocnienia, uzupełnione zasiekami, rowami łącznikowymi i przeciwczołgowymi oraz okopami strzeleckimi, umożliwiały obserwację terenu oraz prowadzenie czołowego i bocznego ognia z karabinów maszynowych i działek. Niestety przed wybuchem wojny stanowiska obronne pod Wizną nie zostały wyposażone w odpowiednią ilość broni przeciwpancernej. Słabością umocnień było również zbyt małe zagęszczenie fortyfikacji, co powodowało, że Niemcy mogli je niszczyć pojedynczo. Mankamenty polskich fortyfikacji wynikały z braku czasu i niedostatku środków na prace wykończeniowe. Tuż przed wybuchem II wojny światowej nie udało się wybudować wszystkich umocnień zaprojektowanych w tym rejonie.

Niemcy atakują!

7 września nad Narwią stanęły jednostki gen. Guderiana, który w pierwszych dniach wojny przebił się pancernym klinem przez Pomorze i przeprowadził swą armię (42200 żołnierzy, w tym zgrupowania pancerne i bataliony artylerii) przez Prusy Wschodnie. Słynny "Panzer Generał" planował uderzyć za linię Narwi i kontynuować natarcie na Siedlce i Brześć, tak by uniemożliwić rozbitym polskim jednostkom wycofanie się za Bug. Była to klasyczna taktyka Blitzkriegu, która pozwoliła Niemcom odnosić zwycięstwa nie tylko w 1939 roku.

Po południu 7 września Niemcy zajęli Wiznę i okopali się na brzegu Narwi. Na wieść o tym kpt. Raginis nakazał wysadzenie mostu i zajęcie stanowisk obronnych. Rankiem 8 września Wehrmacht przekroczył Biebrzę i zaczął szturm umocnień pod Giełczynem. Inne grupy szturmowe sforsowały Narew, ale na drugim brzegu napotkały na ogień polskich karabinów maszynowych, 6 działek przeciwpancernych i 2 karabinów przeciwpancernych wz. 35. Pod silnym ostrzałem Niemcom nie udało się postawić mostu pontonowego i umocnić przyczółków na drugim brzegu. Spore straty zadały im dwa bunkry, które dopiero pod koniec dnia unieszkodliwiła artyleria. W ciągu pierwszego dnia walk niemieckie ataki nie przełamały polskiej obrony.

9 września hitlerowcy zaatakowali przy wsparciu czołgów, artylerii, moździerzy, granatników, lotnictwa i grup szturmowych, w których byli saperzy. Pod naporem takiej siły padły pierwsze schrony pod Giełczynem i zniszczone zostały stanowiska polskiej artylerii przy Górze Strękowej. Pod koniec dnia Niemcy przeprowadzili szturm na umocnienia pod Maliszewem. Wieczorem większość obrońców przeszła na dwa stanowiska obronne przy reducie kpt. Władysława Raginisa.

10 września pod naporem niemieckich czołgów padł ostatni schron w rejonie Giełczyna, otoczonego przez niemiecką piechotę. Pod Maliszewem niemieccy saperzy zlikwidowali ostatnie punkty oporu. Około południa wobec braku amunicji kpt. Raginis nakazał żołnierzom złożenie broni. Wcześniej Polacy nie skapitulowali, mimo iż niemiecki dowódca zagroził, iż każe rozstrzelać wszystkich, którzy będą kontynuować walkę.

Bohaterowie września 1939

Po wydaniu rozkazu złożenia broni, ciężko ranny kpt. Władysław Raginis nie opuścił jednak stanowiska i do końca walczył zgodnie z obietnicą złożoną 3 września, kiedy wraz z dowódcą artylerii por. Stanisławem Brykalskim uroczyście przysięgali, iż żywi nie oddadzą swych pozycji.

Por. Stanisław Brykalski poległ w walce 9 września raniony odłamkami na stanowisku artyleryjskim. Kiedy w południe 10 września do schronu na Górze Strękowej wchodzili Niemcy, polski dowódca wysadził bunkier granatem zabijając wrogów. Zginął bohaterską śmiercią, dopełniając wierności żołnierskiej przysiędze. Niedługo później ucichły strzały pod Wizną.

Spośród 720 polskich obrońców większość zginęła na polu bitwy. Około czterdziestu dostało się do niewoli. Nieliczni wydostali się z matni i podjęli próbę przebicia się do polskich jednostek. Trzydniowe walki pod Wizną opóźniły marsz niemieckiego korpusu pancernego, nie mogły jednak powstrzymać zmasowanego natarcia 350 czołgów, artylerii i lotnictwa. Odsiecz dotarła pod Wiznę dopiero 11 września. Na miejscu zastała zgliszcza i ruiny polskich schronów.

Kilkudniowe powstrzymywanie jednostek Guderiana, pozwoliło w dalszej fazie walk zorganizować obronę na Wiśle i umożliwiło części polskich jednostek dotarcie na południowy wschód, a w końcówce kampanii przebicie się do jednostek SGO "Polesie" gen. Franciszka Kleeberga. Walki pod Wizną nie uchroniły jednak przed rozbiciem SGO "Narew" z której oddziałów okrążonych przez wroga, oderwały się jedynie zgrupowania kawalerii.

Mikołaj Falkowski

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Niemiecki pretekst do napadu na Polskę

Ostatnia aktualizacja: 31.08.2017 06:03
"Stworzę propagandowy powód rozpoczęcia wojny; nieważne, czy będzie on wiarygodny" - zapewniał swoich generałów Führer na posiedzeniu sztabu głównego 22 sierpnia 1939. Takim właśnie powodem była prowokacja gliwicka.
rozwiń zwiń

Czytaj także

A więc wojna...

Ostatnia aktualizacja: 01.09.2016 06:01
1 września 1939 hitlerowskie Niemcy napadły na Polskę. Rozpoczęła się II wojna światowa - największy w historii konflikt zbrojny.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Major Hubal - legendarny rycerz kampanii wrześniowej

Ostatnia aktualizacja: 30.04.2017 07:01
Nigdy nie uważał się za partyzanta. Major Henryk Dobrzański "Hubal" był ostatnim żołnierzem Rzeczypospolitej, który w mundurze chciał przetrwać do przyjścia odsieczy z Zachodu.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Schleswig-Holstein - koń trojański Hitlera

Ostatnia aktualizacja: 25.08.2017 06:09
Oficjalnie przybył po to, by jego załoga mogła złożyć hołd poległym w sierpniu 1914 roku marynarzom zatopionego krążownika "Magdeburg", pochowanym na cmentarzu w Gdańsku.
rozwiń zwiń