Historia

Akcja pod Arsenałem: odbić "Rudego" z rąk Gestapo

Ostatnia aktualizacja: 26.03.2017 06:20
- Mimo lat, jakie upłynęły od tych chwil, wydaje mi się, że pamiętam dobrze wszystkie szczegóły akcji. Najwyraźniej jednak rysuje mi się w pamięci obraz grupki uwolnionych. Trudno zapomnieć tę falę radości – wspominał Stanisław Broniewski ps. Orsza, dowódca akcji pod Arsenałem.
Audio
  • Akcja pod Arsenałem - wspomnienia uczestników akcji odbicia Jana Bytnara z rąk gestapo. Opowiadają: Stanisław Broniewski "Orsza". Lech Suski "Katoda", Witold Bartnicki "Kadłubek", Zygmunt Kaczyński "Wesoły" i Andrzej Wolski "Jur". Aud. Wojciecha Kaliny. (PR, 29.09.1963)
Okres okupacji. Miejsce akcji pod Arsenałem - ulica Długa, widok w kierunku wschodnim. Wikimedia Commons. Źr.: Bundesarchiv
Okres okupacji. Miejsce akcji pod Arsenałem - ulica Długa, widok w kierunku wschodnim. Wikimedia Commons. Źr.: Bundesarchiv

26 marca 1943 pod warszawskim Arsenałem, u zbiegu ulic Bielańskiej i Długiej, grupy szturmowe Szarych Szeregów uwolniły harcmistrza Jana Bytnara "Rudego" oraz 25 innych więźniów politycznych, przewożonych z siedziby gestapo przy Alei Szucha na Pawiak.

Świadkowie mają głos

We wrześniu 1963 roku Wojciech Kalina rozmawiał z uczestnikami brawurowej akcji odbicia więźniów z rąk gestapo. Jego gośćmi byli: Stanisław Broniewski "Orsza". Lech Suski "Katoda", Witold Bartnicki "Kadłubek", Zygmunt Kaczyński "Wesoły" i Andrzej Wolski "Jur".  

W nocy z 22 na 23 marca 1943 niespodziewanie został aresztowany Janek Bytnar "Rudy". W grupie kolegów z Szarych Szeregów niemal natychmiast zrodziła się idea odbicia uwięzionego harcmistrza. Motorem akcji był jeden z najbliższych przyjaciół Bytnara - Tadeusz Zawadzki "Zośka". Za jej przeprowadzenie odpowiadał ówczesny komendant chorągwi warszawskiej, Stanisław Broniewski "Orsza".

Precyzyjny plan

Wywiad Szarych Szeregów szybko ustalił, że "Rudy" będzie przewożony z gmachu gestapo na Pawiak 23 marca. Ale Niemcy zmienili decyzję. Przejazd więźniów został opóźniony o trzy dni.

- Już drugi raz czyhaliśmy na więźniarkę – opowiadał Andrzej Wolski "Jur". - Tadeusz Zawadzki rozkazał mi, bym w restauracji, znajdującej się w pobliżu miejsca wyznaczonego na akcję odebrał telefon. Hasło brzmiało: "Mąka jest już w drodze". Byłem zły, że dostałem takie zadanie, bałem się, że zostanę wyłączony z działań, ale co było robić, z "Zośką" nie było żadnych dyskusji.

Andrzej Wolski mówił o dłużących się minutach wyczekiwania na sygnał, który miał dać inny uczestnik akcji "Wesoły". Jako pracownik firmy "Wedel" często przebywał w siedzibie gestapo przy Al. Szucha. Dostarczał Niemcom czekoladki. To on zadzwonił do restauracji, że więźniowie, w tym Janek Bytnar, zostali załadowani do ciężarówki.

Sygnał wprost z siedziby gestapo

- Miałem dać znać, czy "Rudy" jedzie czy też nie w transporcie - wspominał. - Byłem w Al. Szucha i widziałem go potwornie skatowanego niesionego na noszach do więźniarki. Dałem sygnał bezpośrednio z budynku gestapo. Strasznie się denerwowałem, bo zależało mi na czasie i musiałem skorzystać z telefonu, przy którym siedział Niemiec.

Gdy "Jur" przekazał informację Zośce, do akcji wkroczył "Kadłubek". – Samochód jechał bardzo szybko – opowiadał. – Byłem ogromnie zdenerwowany, bo od momentu przejechania samochodu upłynęło, tak mi się wtedy wydawało, mnóstwo czasu, a nie słyszałem żadnych strzałów. Zacząłem podejrzewać, że akcja z jakiś powodów została przerwana. Ale wkrótce wszystko się zmieniło.

Dylematy "Katody"

O dylematach związanych z akcją mówił w audycji Lech Suski "Katoda". - W pewnym momencie spostrzegłem, że od strony ul. Długiej nadjeżdża niemiecki patrol policyjny na motocyklach – powiedział. – Siedziało na nich trzech żołnierzy. Nie wiedziałem co zrobić, czy puścić ich wolno, czy zacząć strzelać. Decyzja była bardzo trudna. To był jeden z najtrudniejszych momentów mojego życia.

Akcja pod Arsenałem trwała ok. 10 minut. - Myśmy całe nasze siły skupili na odbiciu Janka Bytnara - komentował po latach Stanisław Broniewski.

Uratowani

Poza nim z rąk gestapo udało się odbić 25 innych więźniów. - To byli ludzie wprost wyrwani ze szponów śmierci – powiedział Broniewski. - To było wielkie szczęście tych bojowców, którym dane było brać udział w akcji, że mogli im pomóc.

Po stronie polskiej zaangażowanych było 28 osób. Dwóch akowców zostało ciężko rannych, zmarli wkrótce. Jeden z uczestników został schwytany i później rozstrzelany. Straty nieprzyjaciela wyniosły: 6 zabitych i 4 osoby ranne. Janek Bytnar, bestialsko skatowany przez Niemców, mimo uwolnienia i udzielonej pomocy medycznej, niestety nie przeżył. Zmarł 30 marca 1943. Jego grób znajduje się na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach.

Odwet

W odwecie za akcję pod Arsenałem 27 marca 1943 na dziedzińcu Pawiaka rozstrzelano 140 więźniów.

W kwietniu 1943 roku wywiad Armii Krajowej zidentyfikował głównych sprawców śmierci Jana Bytnara - byli to SS-Oberscharführer Hubert Schulz i SS-Rottenführer Ewald Lange. To oni przesłuchiwali i torturowali 22-letniego "Rudego". Wystawił ich Zygmunt Kaczyński "Wesoły". 6 maja 1943 ppor. Tadeusz Zawadzki "Zośka" zlikwidował Huberta Schulza z wyroku sądu podziemnego, w dwa tygodnie później ppor. Andrzej Góral "Tomasz" wykonał wyrok śmierci na Ewaldzie Lange.

Posłuchaj wspomnień uczestników akcji pod Arsenałem.

bs

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Stanisław Broniewski

Ostatnia aktualizacja: 30.12.2008 07:00
Harcmistrz, honorowy pułkownik Wojska Polskiego, członek kapituły najwyższych orderów Rzeczypospolitej, patriota, wierny syn Ojczyzny i dobry człowiek.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Stefan Grot–Rowecki

Ostatnia aktualizacja: 27.03.2009 14:00
Całe życie świecił przykładem patriotyzmu, odwagi i nieustannej pracy nad sobą. Pokazał jak walczyć o niepodległość i bronić państwa polskiego, które jest dobrem najwyższym.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Kotwica - znak Polski Walczącej

Ostatnia aktualizacja: 20.03.2017 06:07
Charakterystyczny symbol zaprojektowała Anna Smoleńska. To ona wygrała konspiracyjny konkurs na znak Polski Walczącej.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Brawurowa akcja oddziału AK "Jędrusie"

Ostatnia aktualizacja: 29.03.2017 06:05
- 29 marca 1943 nasza szesnastka wyruszyła na rowerach w kierunku Mielca. Broń i amunicję wieźliśmy na furmance pod dużą warstwą słomy. Lał nieustanny deszcz, ciężka glina lepiła się do kół, a do przeprawy mieliśmy 30 km – pisał jeden z członków "Jędrusiów".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Rzeź Woli – tak Niemcy "oczyszczali” Warszawę z ludności cywilnej

Ostatnia aktualizacja: 05.08.2017 06:02
"Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców. Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy” – brzmiał rozkaz wydany przez Hitlera po wybuchu Powstania Warszawskiego.
rozwiń zwiń