X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Historia

Welocyped – przodek współczesnych rowerów

12.06.2014
0 0 0
Pojazd skonstruowany przez Karola Draisa, foto: wikipediaJoachim Khlercreative commons
Pojazd skonstruowany przez Karola Draisa, foto: wikipedia/Joachim Köhler/creative commons
12 czerwca 1817, dzień w którym Karl Drais odbył swoją pierwszą jazdę, skonstruowanym przez siebie wehikułem, uznaje się za początek historii roweru.
Posłuchaj
04'52 Od welocypedu do roweru - o historii roweru opowiada Jerzy Jasiuk, dyrektor Muzeum Techniki w Warszawie (28.04.2001 r.)

Popularny dzisiaj jednoślad powstał na początku XIX stulecia, ale jak to często bywa z wynalazkami, wcześniej też byli pomysłowi ludzie, którzy wyobrażali sobie wehikuł złożony z dwóch kół umieszczonych jedno za drugim oraz kierownicy. Już w 1490 roku Leonardo da Vinci opracował pierwszy projekt roweru, który nigdy jednak nie został zrealizowany.
Welocyped
W drugim dziesięcioleciu XIX wieku mieszkańcy Badenii zobaczyli zjawisko, które ich bardzo zdumiało. 12 czerwca 1817 znany i powszechnie szanowany Karl Drais, zwierzchnik lasów wielkiego księcia Badenii, odbył pierwszą przejażdżkę na niezwykłym wehikule - skonstruowanym przez siebie welocypedzie. Ta tzw. maszyna biegowa, która stała się pierwowzorem roweru, nie posiadała jeszcze pedałów, wprawiało się ją w ruch przez odpychanie się co kilkanaście metrów nogami od ziemi. Pojazd miał drewnianą ramę i dwa okute stalową blachą koła z drewnianymi szprychami, rozwijał prędkość około 10 km/h.
- Na wynalazek Draisa patrzono ze zdumieniem i nawet powątpiewano, czy ten znakomity pan jest całkiem "normalny” – mówił Jerzy Jasiuk, dyrektor Muzeum Techniki w Warszawie.
Oryginalny egzemplarz roweru Niemca znajduje się w muzeum miejskim w Karlsruhe.

Karl
Karl Drais w trakcie przejażdżki na welocypedzie, foto: Wikipedia/Lesseps/domena publiczna

Pierwsza fabryka rowerów
Kolejni konstruktorzy zaczęli udoskonalać ten model. Pierwszymi, którzy w sposób umiejętny zbudowali pojazd rowerowy pod nazwą welocypedu byli Francuzi – Pierre i Ernest Michaux. W 1861 roku machinę biegową Karla Draisa wzbogacili oni o pedały umieszczone na osi przedniego koła. Panowie Michaux otworzyli fabrykę rowerów, w której wytwarzali trzy do pięciu welocypedów dziennie, stopniowo je udoskonalając.
Koła pierwszych welocypedów były okute blachą. – Co oczywiście, biorąc pod uwagę stan ówczesnych dróg, w zasadzie bezdroży, było dosyć niewygodne – opowiadał Jerzy Jasiuk. - Jeśli chodzi o prędkość jaką można było rozwinąć, to nie więcej niż kilkanaście kilometrów na godzinę, i trzeba było przy tym nieźle się napracować - dodaje.
Na gumowej oponie
Jazda na rowerze stała się znacznie wygodniejsza dzięki wynalazkowi pomysłowego weterynarza Johna Dunlopa, który w 1888 roku opatentował oponę pneumatyczną. Na pomysł wpadł, obserwując w swoim ogródku jak jego synek bawił się na niewielkim rowerku, którego koła wżynały się w piaszczyste ścieżki. Dunlop spojrzał równocześnie na wąż służący do podlewania, i w jego głowie zrodził się pomysł, żeby takim wężem obłożyć obwód koła, w ten sposób powstało pneumatycznie uzbrojone koło.
Jak twierdzi Jerzy Jasiuk nie ma wątpliwości, że nawet za sto lat ludzie będą jeździć na rowerach. – Sądziliśmy, że rower ma już swoją historię zamkniętą i już nic nie można nowego wymyślić – mówił dyrektor Muzeum Techniki w Warszawie. – Jednak w latach 60. XX wieku okazało się, że można zbudować składak, a jeszcze 10 lat później Gary Fischer zbudował prototyp roweru górskiego.
mk

Zobacz więcej na temat: historia rower
0 0 0
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

W Salem zaczęło się od zbiorowej histerii, skończyło polowaniem na czarownice

10.06.2014
0 0 0
Proces w Salem. Przesłuchanie opętanej - William A. Crafts. Wikimedia Commons
Proces w Salem. Przesłuchanie "opętanej" - William A. Crafts. Wikimedia Commons
Tych, którzy przyznawali się do stosowania magicznych praktyk wypuszczano na wolność. Tym, którzy nie zgadzali się z aktem oskarżenia, groziła śmierć. W Salem polowanie na czarownice przyniosło śmierć 18 osób.
Posłuchaj
37'22 Czary i czarownice w naszej kulturze - aud. Doroty Truszczak z cyklu "Wieczór z Jedynką", komentarz antropologa kultury, dr Andrzeja Krasnowolskiego (10.08.2011)

Pierwszą spośród 18 skazanych na śmierć "czarownic" powieszono w Salem w stanie Massachusetts 10 czerwca 1692 r.

Konszachty z diabłem

Polowanie na czarownice trwało w Europie przez kilka stuleci. Nasiliły się w wieku XIV i praktycznie zakończyły w wieku XVIII. Na kontynencie amerykańskim najsłynniejszym stał się proces ”czarownic z Salem”.

- Od wieków ludzie byli przekonani, że diabeł działa na Ziemi, ale potrzebuje do tego pomocników w ludzkiej postaci. Uznano, że to właśnie czarownice nawiązywały z nim kontakt - mówił dr Andrzej Krasnowolski, antropolog kultury w audycji Doroty Truszczak z cyklu ”Naukowy Wieczór z Jedynką”. Program został nadany 10 sierpnia 2011 r. w związku z 200. rocznicą ostatniego procesu czarownic w Europie.
Czarownice atakują Salem
Wszystko zaczęło się pod koniec 1691 r. Wtedy to mieszkanki Salem, małej miejscowości leżącej w Nowej Anglii: córka miejscowego pastora, Betty Parris, i jej kuzynka Abigail Williams zaczęły cierpieć na dziwne konwulsje. Obie twierdziły, że zostały "zaczarowane" przez żebraczkę Sarę Goods, starą kobietę Sarę Osborne i murzyńską niewolnicę, Titubę. Stopniowo objawy choroby zaczęły pojawiać się też u innych mieszkanek Salem.

Domniemane "czarownice" osadzono w więzieniu. Kiedy w czasie publicznego przesłuchania któraś z oskarżonych zabierała głos, dotknięte osobliwą "chorobą" dziewczynki tarzały się po podłodze. Jeszcze bardziej zadziwiła sędziego Tituba, która nie tylko przyznała się do winy, ale także podała nazwiska wielu innych mieszkańców miasteczka, rzekomo parających się czarną magią.

"Bóg
"Bóg wie, że ich nie skrzywdziłam” - reprod. fot. obrazu przedstawiającego jedną z oskarżonych o czary - Rebekę Nurse. Autor: Howard Pyle (1853–1911). Wikimedia Commons/dp

Polowanie i proces
1 marca 1692 r. zaczęło się w Salem istne polowanie na czarownice. Oskarżano kolejne osoby. Ich liczba rosła lawinowo, brakowało miejsc w okolicznych więzieniach. Ostatecznie przed sądem stanęło około 80 osób. W maju rozpoczął się proces.

 

Tych, którzy przyznawali się do stosowania magicznych praktyk, wypuszczano na wolność. Tym, którzy nie zgadzali się z aktem oskarżenia, groziła śmierć. Wśród oskarżonych znalazły się nie tylko kobiety, w tej grupie byli również mężczyźni. Proces trwał kilka miesięcy. Między 10 czerwca i 19 października 1692 r. na szubienicy powieszono 19 osób, głównie starsze i ubogie kobiety. Wśród skazanych znalazł się także pastor, który odmówił dalszego aresztowania rzekomych czarownic. Oskarżonego Gilesa Coreya, człowieka 80-letniego, zabito, miażdżąc mu głowę kamieniami.
Zbiorowa histeria
W miasteczku rosła psychoza. Praktycznie każdy mógł być posądzony o uprawianie czarów. Komuś padła krowa, oskarżał sąsiada o rzucanie złych uroków. Tak było w przypadku Marthy Carrier. Na jej widok, dziewczęta, które były świadkami w procesie, dostawały dziwnych spazmów, zwijały się w konwulsjach. Nawet własne dzieci zeznawały w sądzie, że matka uczyła je czarów. Na podstawie takich ”dowodów” kobietę powieszono.

Proces ”czarownic z Salem” zakończył się w styczniu 1693 r. Wywołał powszechne oburzenie społeczeństwa Nowej Anglii. Żądano zadośćuczynienia rodzinom ofiar oraz osobom niesłusznie aresztowanym i prześladowanym. Jednak aż do 1954 r. nie wszyscy skazani na śmierć byli formalnie uniewinnieni.
Od kiedy zaczęto wierzyć w czarownice?
- Nie potrafiłem nigdy wierzyć w żadne zabobony, tym bardziej w czary - stwierdził dr Andrzej Krasnowolski. Pytany o to, skąd się wzięła wiara w czarownice mówił: - Bardzo trudno nam odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ wiara w niektóre umiejętności pewnych osób jest tak stara jak świat, jak ludzka cywilizacja. Nie mamy przekazów z okresu przedpiśmiennego. Jedynymi przekazami pewnymi są malowidła, które znajdujemy w jaskiniach.
Co mówi Biblia?
Zdaniem dr Krasnowolskiego jednym z najstarszych zabytków piśmiennych dowodzących istnienia wiary w czarownice jest Stary Testament. W Księdze Wyjścia można znaleźć zapis: ”Nie pozwólcie żyć czarownicy”. - Ponadto jest napisane, że grzechem jest nie tylko rzucanie zaklęć, ale również niedoniesienie kapłanom o zasłyszanym, rzucanym zaklęciu – komentował gość. - W Księdze Powtórzonego Prawa jest powiedziane, że jeżeli prorok albo wyjaśniacz snów namawia do obcych wierzeń, to musi umrzeć.
Germanie byli pierwsi
Jednak całe wieki nikt czarownic nie palił na stosie. Kto zatem pierwszy uwierzył, że czarownice szkodzą ludziom?
- To jest efekt wierzeń Germanów – mówił antropolog kultury. – W wierzeniach pogańskich Germanów istniało ugruntowane przekonanie o wielkiej mocy kobiet i mocy łączenia się z tym, co jest ponadnaturalne, z tym co jest magiczne. W momencie, kiedy Germanie przyjęli chrześcijaństwo, a było to już w VI w. n. e. rozpoczęły się u nich procesy czarownic.
- Kościół katolicki dość długo bronił się przed tymi germańskimi zabobonami – słyszymy w komentarzu. – Na synodzie zwołanym przez Karola Wielkiego w 785 r. nałożono kary śmierci nie na czarownice, ale na tych, którzy innych o czary posądzali.
Polska też miała swoje wiedźmy
Sytuacja dopiero zmieniła się na przełomie XIII i XIV w. To wtedy zaczęto bardzo mocno wierzyć w czarownice i równie mocno je tępić.
Pierwszy proces przeciwko czarownicy w Polsce odbył się koło Poznania w 1511 r. Polowanie na wiedźmy trwało na ziemiach polskich ok. 250 lat.
Ile osób zginęło? – Szacunki są bardzo różne – komentował dr Andrzej Krasnowolski.  – Od 5 tys. do 50 tys. Udokumentowanych procesów o czary miało być ok. 10 tys.
Wymuszanie zeznań
Posądzone o czary kobiety, bo te przeważały poddawano niezwykle brutalnym torturom. Przypalano ogniem i płonąca siarką, rozciągano ich ciała przy pomocy sznurów, zakładano tzw. hiszpańskie buty, w środku których zamocowane były igły. -  Każdą podejrzaną o czary kobietę bardzo dokładnie golono – komentował gość. – Ponieważ istniał przesąd, że diabeł poprzez włosy daje moc kobiecie. W związku z tym wygalano nawet najmniejszy włosek na ciele kobiety.
A skąd się wzięło słowo wiedźma? – Ono w sposób jednoznaczny wywodzi się od słowa wiedzieć, to oznacza kobietę wiedzącą, wiedząca więcej niż inne – mówił dr Krasnowolski. – Chodziło o to, że kobiety zawsze żyły dłużej niż mężczyźni. I także kobiety zajmowały się leczeniem, a więc miały wiedzę ponad przeciętną. I tak z kobiety wiedzącej zrobiono czarownicę.
Czary, czarownice, ich nieodłączne atrybuty – posłuchaj komentarza antropologa kultury, dr Andrzeja Krasnowolskiego.

Zobacz więcej na temat: historia Salem
0 0 0

Czytaj także

Watykan - najmniejsze państwo świata

07.06.2013
0 0 0
Watykan, widok Placu św. Piotra w Watykanie. foto: PAPEPA (MARIO DE RENZIS)
Watykan, widok Placu św. Piotra w Watykanie. foto: PAP/EPA (MARIO DE RENZIS)
Choć strona kościelna proponowała nazwę "Rzym watykański”, podczas negocjacji traktatów laterańskich w 1929 roku przyjęto nazwę zaproponowaną przez Benito Mussoliniego - Państwo Watykańskie.
Posłuchaj
09'59 Historia Państwa Watykańskiego. Audycja Agnieszki Steckiej z cyklu "Dźwiękowy przewodnik po historii najnowszej" (05.02.2001 r.)

7 czerwca 1929 roku, wraz z wejściem w życie traktatów laterańskich, powstało państwo Watykan. Jest ono najmniejszym państwem na świecie; jego powierzchnia wynosi 0,44 km2, a  zamieszkują je głównie księża, zakonnicy i urzędnicy kościelni.
Watykan, mimo że zrośnięty z Rzymem, jest autonomicznym państwem. Posiada własny rząd, wojsko i policję, jak również walutę (euro watykańskie), banki i rozgłośnię radiową nadającą m.in. audycje w języku polskim.
Nazwa tego państwa pochodzi od wzgórza Watykan na prawym brzegu Tybru. Historia zaś sięga IV wieku, kiedy cesarz rzymski przekazał biskupom Rzymu pałac, który stał się później rezydencją papieską. Początek Państwa Kościelnego, władanego przez papieży, jest związany z prawdopodobnie fałszywym dokumentem, tzw. donacją Konstantyna.

Z Lateranu do Watykanu
Na początku siedzibą papieży był Lateran. Watykan stanowił natomiast miejsce pielgrzymek do grobu św. Piotra. Już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa zbudowano tu klasztory, przytułki i schroniska; rozwinął się też biznes związany z pielgrzymami.
Od drugiej połowy IX wieku, za pontyfikatu papieża Leona IV, kiedy to zbudowano pierwsze umocnienia, Watykan stał się miejscem schronienia Ojca Świętego przed najeźdźcami. Siedzibę papieską przeniesiono z Lateranu do Watykanu w 1377 roku. Przez wieki miasto było rozbudowywane. W 1448 roku papież Mikołaj V założył Bibliotekę Watykańską, Sykstus IV wzniósł Kaplicę Sykstyńską (1475-1483), Aleksander VI wybudował wieżę nad kaplicą (Torre del Borgia), natomiast Juliusz II zatrudnił architekta Bramantego do stworzenia nowej Bazyliki św. Piotra.

Papież "więźniem Watykanu"

Państwo Kościelne utrzymało się do 1870 roku, kiedy to armia króla Włoch Wiktora Emanuela II przyłączyła je do powstającego Królestwa Włoch.
- Ostatecznie szturm na Porta Pia w lipcu 1870 roku, w momencie gdy rozpoczynał się pierwszy Sobór Watykański, położył kres temu państwu; zostało ono zawojowane i przez 60 lat papież rzymski był więźniem państwa włoskiego. Zresztą nigdy się z tym nie pogodził, choć ustawa gwarancyjna z 1871 roku dawała mu dosyć dużą swobodę, zarówno w stosunkach wewnętrznych, jak i zewnętrznych - mówił historyk dr Jan Czaja. W proteście przeciwko zaborowi, papież Pius IX ogłosił się "więźniem Watykanu", zaś kolejni papieże w czasie sprawowania swojego urzędu nie opuszczali rzymskiej rezydencji.
Sprawa stosunków między Watykanem a Włochami została uregulowana ostatecznie w 1929 roku, kiedy to podpisano traktaty laterańskie między kurią papieską a faszystowskim wówczas rządem włoskim. Zawarto wtedy układ zasadniczy, który regulował stosunki polityczne, gwarantował niezależność Watykanu, suwerenność wewnętrzną i zewnętrzną papieża; układ finansowy, który dał pewną rekompensatę papieżowi za 60 lat "niewoli”, oraz konkordat, który mimo pewnej niechęci Mussoliniego i faszystów do religi sankcjonował katoliczym jako główne wyznanie państwa włoskiego.
Traktaty laterańskie akceptowały szczególną rolę religii katolickiej we Włoszech. Zostało to zmienione poprzez podpisanie nowego konkordatu między Włochami a Stolicą Apostolską w 1985 roku,który zmierzał ku laicyzacji państwa włoskiego. Dziś Włochy i Watykan żyją nadal w pełnej symbiozie. Funkcjonowanie Państwa Watykańskiego zależy w dużym stopniu od usług państwa włoskiego. Zwłaszcza w kwestiach finansowych.
- Sam Rzym i Włochy też korzystają potężnie z obecności watykańskiej - mówi dr Jan Czaja. - Co roku odwiedza ten kraj 40 do 50 milionów turystów. Połowa z nich przejeżdża przez Rzym i zostawia tam zapewne liczące się pieniądze. Trudno sobie wyobrazić Rzym bez papieży, a Włochy bez Watykanu - dodaje.
mk

Zobacz więcej na temat: historia Kościół
0 0 0

Czytaj także

Wielka kariera Rockefellera, czyli spełniony amerykański sen

08.07.2014
0 0 0
Twórca dynastii Rockefellerów, John D. Rockefeller ze swym synem, 1915 r. Wikimedia Commonsdp. Fot.: American Press Association
Twórca dynastii Rockefellerów, John D. Rockefeller ze swym synem, 1915 r. Wikimedia Commons/dp. Fot.: American Press Association
– John D. Rockefeller był pierwszym Amerykaninem, który na początku XX wieku uzyskał majątek wart miliard dolarów – powiedział prof. Krzysztof Michałek, autor publikacji poświęconych historii Stanów Zjednoczonych.
Posłuchaj
27'54 John D. Rockefeller - aud. Sławomira Szofa z cyklu "Postacie XX wieku". O narodzinach wielkich magnatów amerykańskich mówi historyk, prof. Krzysztof Michałek (04.02.1996)

8 lipca 1839 urodził się John D. Rockefeller, amerykański przedsiębiorca, fundator Uniwersytetu Chicagowskiego, założyciel Fundacji Rockefellera.
”Świetna wyobraźnia pozwalała im obmyślać transakcje na skale światową, wznieśli się ponad drobnomieszczańskie zasady moralne wiejskiego kowala czy kupca zbożowego. Współdziałając z niezmordowanymi pracownikami nauki i wynalazcami, dokonali cudów masowej produkcji, walnie się przyczyniając do zapewnienia wygodniejszego życia milionom ludzi, którzy sami, gołymi rekami nigdy nie potrafiliby tak świetnie wykorzystać skarbów lasów i gór” – napisali Charles Austin Beard i Mary Ritter Beard w książce "Rozwój cywilizacji amerykańskiej".
Kogo dotyczą te słowa? Ludzi, którzy zbudowali fortuny, stworzyli na przełomie XIX i XX wieku amerykańską arystokrację. Wśród nich była rodzina Rockefellerów.

Rzeźba
Rzeźba Prometeusza przed Rockefeller Center w Nowym Jorku, Paul Manship (1885–1966). Wikimedia Commons/cc. Fot.: Sujit kumar

Narodziny dynastii
Jak rodziła się oligarchia przemysłowa w Stanach Zjednoczonych?
– Ten początek wyznacza okres wojny secesyjnej, w Stanach Zjednoczonych zwanych wojną domową - komentował prof. Krzysztof Michałek audycji Sławomira Szofa z cyklu "Postacie XX wieku". – Lata 1861-1865, to był okres krwawego starcia pomiędzy feudalno-niewolniczym Południem a przemysłową Północą.
Z wojny zwycięsko wyszła Północ. – Wojna secesyjna i zwycięstwo Północy zdynamizowało rozwój kapitalizmu w Stanach Zjednoczonych i pozwoliło aktywnym jednostkom, ludziom którzy wiedzieli w jaki sposób chcą realizować swe życiowe cele wspaniale odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości gospodarczej i politycznej po 1865 r. – powiedział historyk.
Od pucybuta do milionera
John D. Rockefeller był synem farmera. Gdy był jeszcze dzieckiem ojciec zabrał go do rolniczego miasteczka w północnym Ohio, posłał do szkoły, ale chłopiec otrzymał minimalne wykształcenie. Jako 16-latek wydeptywał godzinami ulice Cleveland w poszukiwaniu Pracy aż wreszcie dostał posadę kancelisty i księgowego z początkową pensją 12,5 dolara miesięcznie.
Te dochody wydawały mu się iście królewskie. Zarobione pieniądze wystarczały na utrzymanie. Młodemu Rockefellerowi udawało się nawet nieco środków zaoszczędzić.
W roku 1858 zebrawszy pewien kapitał John D. Rockefeller zajął się handlem komisowym. Przez cały czas trwania wojny domowej siedział przy swoim biurku i w miarę, jak dzięki wzmożonym zapotrzebowaniom rządu, rosły ceny, on zwiększał swój skromny kapitał. Ostrożnie rozszerzał zakres działalności.
Magnat naftowy
Wielką fortunę Rockefeller zbudował dzięki nafcie. To w niej, w jej poszukiwaniu i przetwórstwie ulokował część swoich oszczędności. Najpierw wziął udział w założonym w 1870 r. Standard Oil Company.
– Standard Oil Company na początku istnienia miało kapitał 1 mln dolarów – mówił gość programu. – Potem było gigantyczne przedsiębiorstwo Standard Oil Trust, które stało się na wiele lat monopolistą na rynku amerykańskim.

O karierze Johna D. Rockefelera zdecydowały: przypadek i świadome działanie późniejszego potentata naftowego. – Przypadek, bo w 1859 r. wybudowano w Stanach Zjednoczonych pierwszą rafinerię ropy – stwierdził amerykanista. – Było to małe przedsiębiorstwo, ale Rockefeller uznał, nie bez racji, że wydobywanie ropy i jej przetwórstwo będą jedna z najważniejszych dziedzin w gospodarce amerykańskiej.
Rockefellerowi urodziły się cztery córki. Później przyszedł na świat długo oczekiwany syn – John D. Rockefeller Junior. Jemu z kolei urodził się do dziś żyjący syn David, absolwent Uniwersytetu Harvarda. Amerykański przemysłowiec, filantrop zwany "królem nafty". Jego majątek ocenia się na blisko 3 mld dolarów. To on był pomysłodawcą utworzenia kompleksu World Trade Center w Nowym Jorku.

Nowy

Nz: Nowy Jork. Rockefeller Plaza. Wikimedia Commons/cc. Fot.: David Shankbone
Wykształcenie to nie wszystko
A jakie przygotowanie mieli ludzie pokroju dziadka Davida Rockefellera, przyszli rekini wielkiej amerykańskiej finansjery i przemysłu?
– Otóż ciekawym rysem tej nowej obyczajowości panującej w świecie biznesu w tamtych czasach, po wojnie secesyjnej było uznanie, że wykształcenie formalne nie jest potrzebne, a w każdym razie nie jest warunkiem sukcesu, nie jest warunkiem powodzenia – komentował prof. Krzysztof Michałek. – Ważniejsze były dla nich: duch przedsiębiorczości, określenie swoich celów życiowych i zawodowych oraz konsekwencja w ich realizacji.
Dopiero potem przywiązywać zaczęli wagę do wykształcenia, wspierali finansowo uczelnie, instytuty badawcze, fundacje.

Zostawić po sobie ślad
Tak rodziła się nowa arystokracja amerykańska – arystokracja pieniądza. Ale ci ludzie nie myśleli wyłącznie o tym, jak pomnażać swój majątek. Uważali, że ich pieniądze powinny służyć także amerykańskiemu społeczeństwu. – Rockefeller ze swojego miliardowego majątku wydał ponad 500 milionów na cele społeczne – powiedział amerykanista. – Ufundował wiele instytucji, które istnieją do dnia dzisiejszego.
– Arystokraci europejscy siedzieli w kieszeni bankierów, a magnaci amerykańscy byli jednocześnie bankierami – dodał Sławomir Szof.
Jedni nazywali ludzi takich, jak John D. Rockefeller ”rekinami biznesu”, inni uważali ich za ”złodziejskich bankierów”. Co jest bliższe prawdy?
Posłuchaj historii człowieka, który zrealizował swe wielkie amerykańskie marzenie.
bs

Zobacz więcej na temat: biznesmen historia USA
0 0 0