Historia

Niemcy nie mieli litości podczas pacyfikacji Zamojszczyzny

Ostatnia aktualizacja: 24.06.2017 06:04
- Siostra trzymała mamę za szyję. Niemiec złapał ją za rękę i odrzucił w żyto. Wycelował karabin i strzelił do mamy, drugi strzał oddał do mnie, trzeci do brata. Tatę też zabili - wspominała bohaterka reportażu, która cudem przeżyła pacyfikację wsi Sochy na Zamojszczyźnie.
Audio
  • "Res non humana - rzecz nieludzka" - rep. Bogusława Czajkowskiego, opowiadający tragiczne lody mieszkańców wsi Sochy na Zamojszczyźnie, spacyfikowanej przez Niemców w czerwcu 1943. (PR, 18.05.1972)
Pacyfikacja Zamojszczyzny. Zniszczona wieś Sochy. Czerwiec 1943.
Pacyfikacja Zamojszczyzny. Zniszczona wieś Sochy. Czerwiec 1943.Foto: Wikimedia Commons/dp. Źr.: kolekcja zdjęć z II wojny światowej dr Marka Tuszyńskiego

W nocy z 23 na 24 czerwca 1943 Niemcy rozpoczęli drugi etap akcji wysiedleńczo-pacyfikacyjnej na  Zamojszczyźnie. W 1972 Bogusław Czajkowski nagrał wstrząsający reportaż zatytułowany "Res non humana-rzecz nieludzka" opowiadający o tragicznych losach mieszkańców spacyfikowanej przez Niemców wsi Sochy.

- Zaczęłam piszczeć, płakać okropnie, powtarzałam mamie, że nas Niemcy zabiją - opowiadała po blisko 30 latach jedna z bohaterek. - Wokół domy się paliły, bomby spadały blisko nas, gałęzie z drzew nas przykryły i liście, ale i tak mnie stopy parzyły. Mama powiedziała, żebym siedziała cicho, bo przyjdą Niemcy i nas wszystkich wystrzelają - wspominała.

Wysiedlenia - I etap

Pierwsze akcje Niemców przeciwko ludności Zamojszczyzny rozpoczęły się w nocy z 27 na 28 listopada 1942. Wysiedlonym Polakom okupanci zezwalali jedynie na zabranie bagażu osobistego, nie przekraczającego 30 kg, oraz 20 złotych. Rozdzielano rodziny. Dzieci odbierano rodzicom, z matkami zostawiano jedynie te, które nie ukończyły 6 miesięcy. Wiele osób, które nie chciały opuszczać swych domów, zabijano. Wysiedlanych umieszczano w obozach w Zwierzyńcu i Zamościu. Tam dokonywano selekcji.

Segregacja

Część osób o nordyckich cechach rasowych była kierowana do specjalnego obozu w Łodzi, gdzie poddano je zniemczeniu. Innych, zdolnych do pracy, wysyłano do Rzeszy na roboty przymusowe. Osoby w wieku powyżej 60 lat niezdolne do pracy oraz dzieci do lat 14 odbierano rodzicom i wysyłano do specjalnych wiosek, znajdujących się na terenie powiatów: garwolińskiego, siedleckiego, mińskiego i sokołowskiego. Wiele z nich nie wytrzymało trudów transportu i zmarło z wycieńczenia. Blisko 1/5 mieszkańców Zamojszczyzny znalazła się w obozach koncentracyjnych, głównie w Auschwitz-Birkenau i na Majdanku.

Drugi etap akcji wysiedleńczo-pacyfikacyjnej trwał od czerwca do sierpnia 1943 roku. Niemcy zamierzali spacyfikować blisko 700 wiosek, jednak dzięki oporowi ze strony mieszkańców i organizacji Polski Podziemnej, głównie Batalionów Chłopskich, hitlerowcom udało się wysiedlić ludność z 293 miejscowości.

Żołnierze
Żołnierze Wehrmachtu w rozmowie z mieszkańcami polskiej wsi. Wrzesień 1939. Wikimedia Commons/dp. Bundesarchiv

Niemieckie zbrodnie

W Sochach doszło do jednej z najbardziej krwawych pacyfikacji. Niemcy otoczyli wieś i podpalili. Zabijali wszystkich, bez względu na wiek i płeć, także kobiety, dzieci i starców. Po wycofaniu się wojsk Werhmachtu płonącą wieś zbombardowały samoloty, zrównując ją z ziemią. Z masakry ocalało zaledwie kilka osób

- Zapalali z jednej strony wsi i z drugiej - wspominał jeden z mieszkańców. - Psy strasznie wyły, a to susza była, bo czerwiec. Ogień się szybko rozprzestrzeniał. Gdzie się ukryłem? "W życie". Ocaliłem życie, bo byłem blisko ognia - dodaje. - Mama była młoda, miała 45 lat, tata podobnie - opowiadała inna bohaterka reportażu. - Mąż, 21-letni zginął. Wszyscy zginęli. Tylko ja i brat 12-letni zostaliśmy między tymi nieboszczykami...

Ocaleli nieliczni

W Sochach, na skraju lasu, gdzie Niemcy spalili pierwszą zagrodę, znajduje się cmentarz. W czasie tej akcji Niemcy zabili 183 osoby. Tych, którzy uniknęli śmierci jest niewielu. Helena i Jan Sochowie, Danuta Skrzypa, Bronisława Szawara, Helena Rataj, Stanisław Psiuk, Stefania i Michał Dyjakowie - to oni opowiedzieli o rzeczy nieludzkiej, jak wydarzyła się na Zamojszczyźnie w czerwcu 1943.

bs

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Zamojszczyzna pamięta

Ostatnia aktualizacja: 27.11.2016 06:05
- Oddziały SS otaczały wioskę, ludzi pędzono pieszo lub dowożono furmankami do obozu przejściowego w Zamościu lub w Zwierzyńcu. A tu dochodziło do dantejskich scen. Oddzielano dzieci od rodziców, a następnie je segregowano - wspominał Kazimierz Kubala, świadek wysiedleń na Zamojszczyźnie.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Tworzyli "bastion niemieckości" na Zamojszczyźnie

Ostatnia aktualizacja: 28.01.2013 11:48
W listopadzie 1942 roku Niemcy rozpoczęli akcję wysiedleńczą z Zamojszczyzny, którą uznali za "pierwszy obszar osiedleńczy w Generalnym Gubernatorstwie”. IPN wydał poświęcony tym wydarzeniom album.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Major Hubal - legendarny rycerz kampanii wrześniowej

Ostatnia aktualizacja: 30.04.2017 07:01
Nigdy nie uważał się za partyzanta. Major Henryk Dobrzański "Hubal" był ostatnim żołnierzem Rzeczypospolitej, który w mundurze chciał przetrwać do przyjścia odsieczy z Zachodu.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Las w Palmirach - niemy świadek zbrodni Niemców na Polakach

Ostatnia aktualizacja: 20.06.2017 06:01
- Znalazłem się tam w momencie, gdy nadjechały samochody. Z szosy słychać było straszny krzyk. Niemcy odprowadzali ludzi pod dół, tam ustawiali do egzekucji. Widziałem to z odległości niecałych 200 metrów - wspominał jeden z uczestników reportażu o zbrodni w Palmirach
rozwiń zwiń