Historia

Zygmunt Puławski – pionier polskich myśliwców

21.03.2016 06:03
- Jego postać wprawdzie znajduje się w podstawowych wydawnictwach encyklopedycznych nie ma jednak takiej pozycji i tradycji w świadomości narodowej na jaką by zasługiwała – mówił historyk techniki inż. Jerzy Jasiuk
PZL P1 (pierwszy prototyp, 1928 r.), fot.: wikipediadomena publiczna
PZL P1 (pierwszy prototyp, 1928 r.), fot.: wikipedia/domena publiczna
Posłuchaj
19'20 Zygmunt Puławski - audycja Krystyny Mar z cyklu "Galeria polskich inżynierów" (3.01.1995)
więcej

21 marca 1931 zmarł Zygmunt Puławski, polski pilot i inżynier, konstruktor serii myśliwców.

Początki polskiego przemysłu lotniczego 

Zygmunt Puławski miał olbrzymi wpływ na rozwój lotnictwa polskiego. Jego pokolenie rozumiało, że jeżeli Polska ma przetrwać, to musi zorganizować obronność własnymi rękami. – Ci wszyscy ludzie mieli ogromny zapał, żeby stworzyć polski przemysł, gospodarkę, żeby to wszystko stanęło na nogi, żebyśmy mogli samodzielnie funkcjonować – opowiadał historyk lotnictwa inż. Andrzej Glass.

Po zaznajomieniu się z zagraniczną technologią, w drugiej połowie lat 20-tych XX wieku polski przemysł lotniczy przeszedł na własne konstrukcje. Tworzono biura projektowe, a do pracy przyjmowano młodych absolwentów uczelni technicznych, którzy często mieli już za sobą praktyki we Francji lub Holandii.

Jednym z takich obiecujących talentów był Zygmunt Puławski. Po ukończeniu studiów na Politechnice Warszawskiej praktykował w zakładach Breuget we Francji, odbył też służbę wojskową w Szkole Pilotów w Bydgoszczy.

- W owych czasach wojsko, które było głównym zamawiającym sprzęt lotniczy w przemyśle, uważało, że każdy konstruktor powinien latać, żeby zrozumieć co konstruuje – mówił historyk techniki inż. Jerzy Jasiuk.

Samolot PZL P1 - pierwsza oryginalna, całkowicie metalowa konstrukcja polska

Młody inżynier od 1927 roku pracował jako główny konstruktor w Centralnych Warsztatach Lotniczych w Warszawie, przekształconych następnie w Polskie Zakłady Lotnicze. Tutaj, na zlecenie polskich władz wojskowych, Zygmunt Puławski skonstruował nowoczesny samolot myśliwski PZL P1.

Pierwsza konstrukcja PZL P1 była gotowa już w 1929 roku. Prototyp tego samolotu powstał w mniej niż rok. - Był to samolot konstrukcji metalowej – mówił inż. Jasiuk - podczas gdy większość Europy w tym czasie spawała kadłuby z rurek stalowych, a resztę wykonywała z drewna.

Zanim 25 września 1928 w Warszawie odbył się pierwszy udany lot myśliwca, miesiąc wcześniej doszło do zdarzenia, które mogło przekreślić dalsze prace nad samolotami Puławskiego. Podczas lotu doświadczalnego, kiedy prototypem maszyny sterował Bolesław Orliński, zapadł się blaszany nosek skrzydła i samolot w pewnym stopniu stracił swoje aerodynamiczne własności.

Pilot mógł powiedzieć, że samolot jest niesterowny i wyskoczyć z niego na spadochronie. Bolesław Orliński jednak zachował zimną krew i natychmiast podjął próbę lądowania, co uratowało konstrukcję prototypu przed zniszczeniem.

Wszystkie wady budowy szybko poprawiono i kolejny lot Bolesława Orlińskiego na prototypie PZL P1, odbyty 25 września 1928, przebiegł bez zarzutów.

Konstrukcja myśliwca P1 jak na owe czasy była rewelacyjna. Puławski wprowadził innowacyjne rozwiązania technologiczne, które próbowano naśladować na całym świecie. O ile jego pierwszy samolot nie był na tyle doskonały, żeby wprowadzić go do produkcji, to następny - PZL P6, skonstruowany w 1930 roku stał się wzorcem do seryjnej produkcji.

Zygmunt Puławski zginął w wieku 30 lat w katastrofie samolotu amfibii własnej konstrukcji.

mk

Zobacz więcej na temat: historia lotnictwo technika
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

”Lataj LOT-em” – to hasło zobowiązywało

01.04.2013 07:00
- Przyjechałem na wezwanie zamieszczone w Polskim Radiu, żeby pracownicy Polskich Linii Lotniczych LOT zgłosili się jak najszybciej do Warszawy - wspominał Ludwik Schultz swój powrót do pracy w 1945 r.
Warszawa, rok 1947.Lotnisko Okęcie. Pasażerowie zmierzają do samolotu PLL LOT Languedoc. PAPCAF
Warszawa, rok 1947.Lotnisko Okęcie. Pasażerowie zmierzają do samolotu PLL LOT Languedoc. PAP/CAF
Posłuchaj
27'10 Wspomnienia pilota Ludwika Schultza - powrót do Warszawy i organizowanie PLL LOT po wyzwoleniu Warszawy w 1945 r. Loty na kukuruźnikach. Opowieść o przedwojennych polskich pilotach. Aud. Bogusłąwa Czajkowskiego ( 31.01.1970)
więcej

1 kwietnia 1945 r. Polskie Linie Lotnicze LOT wznowiły rejsy na liniach krajowych. Tego samego dnia, tyle, że 15 lat wcześniej uruchomiły pierwsze połączenie międzynarodowe.
Pilot Ludwik Schultz wspominał w audycji Bogusława Czajkowskiego, nagranej w styczniu 1970 r., swój powrót do Warszawy po wyzwoleniu miasta. Opowiadał o organizowaniu ludzi, sprzętu, by jak najszybciej przywrócić komunikację lotniczą w kraju.
- Lotnisko Okęcie było całkowicie zbombardowane, hangary zniszczone, poryte pasy, sprzętu nie było, do dyspozycji mieliśmy tylko to, co dostaliśmy od Rosjan – mówił.
- Pierwszy mój lot był na kukuruźniku – dodał. - Samolot prowadził kapitan radziecki, ja siedziałem w drugiej kabinie. Pamiętam, jaka to była wielka radość, że lata się znów w powietrzu. W drodze do Poznania to myśmy ze dwa razy sobie stawali. Pilot chciał się mleka napić, to na pierwszej lepszej polanie się lądowało, wstąpiło do jakiegoś gospodarstwa. A potem maszynę się zakręciło i leciało się dalej.
Ludwik Schultz wspominał, jak szukał kontaktów z przedwojennymi pracownikami PLL LOT. Ściągał kogo się dało: radiowców, mechaników, ślusarzy. - Cały personel, który mi podleciał pod rękę, wszystkich pościągałem – opowiadał. – Spotkałem raz  obecnego rektora Politechniki Warszawskiej, Władysława Araszkiewicza, który był przed wojną naszym dyrektorem  technicznym. Mówię do niego: ”Budował pan lotniska, czy nie mógłby pan do nas dołączyć?”. I dołączył.
I tak się zaczęło to organizowanie firmy. – Tworzyło się ja na Mokotowie, tuż koło ogródków działkowych, niedaleko ul. Wołoskiej. Tam było lotnisko i tam dostaliśmy kukuruźniki, głównie słuzyły do lotów kurierskich - powiedział pilot.
Wiele jest w opowieści Ludwika Schultza anegdot, ciekawych historii z okresu powojennego. Nie brak wspomnień odnoszących się do czasów sprzed II wojny światowej.
- Pamiętam, jak latałem z Warszawy do Wiednia – mówił gość Bogusława Czajkowskiego. - Jakie były czasem niepogody, a my bez radia. Dostawało się tylko informację meteorologiczną, więcej szczegółów na temat prądów wiatrów i się leciało. Pogoda była dobra leciało się normalnie, ale jak pogoda była marna, to co zostawało? Szosa i tor kolejowy jako wyznaczniki trasy. Deszcz nie deszcz, mgła nie mgła, wszystko się odbywało normalnym trybem.
Posłuchaj opowieści człowieka, który z LOT-em związał całe swoje życie.

Czytaj także

Powietrzna masakra lotników RAF-u

30.03.2013 06:00
W bombardowaniu Niemiec brały udział głównie samoloty RAF Bomber Command. Średnia wieku ich załóg wynosiła 22 lata, najmłodsi mieli zaledwie 18 lat.
Bombowiec Avro Lancaster nad płonącym Hamburgiem. Foto: wikipediadomena publiczna
Bombowiec Avro Lancaster nad płonącym Hamburgiem. Foto: wikipedia/domena publiczna
Posłuchaj
27'24 Rozmowa Tadeusza Mieleszki (Jerzego Kaniewicza) z kapitanem nawigatorem Adamem Szajdzickim o losach Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii (09.01.1988 r.)
14'31 Rozmowa Edwarda Chudzyńskiego - sprawozdawcy Rozgłośni Polskiej RWE - z polskimi lotnikami, uczestnikami walk powietrznych podczas II wojny światowej (05.09.1970 r.)
34'51 Reportaż Bronisława Piekarskiego, byłego korespondenta wojennego, opracowany na podstawie relacji polskich lotników dywizjonów bombowych, biorących udział w nalotach na III Rzeszę (04.04.1971 r.)
więcej

30 marca 1944 roku zestrzelono 95 spośród 795 brytyjskich bombowców, które brały udział w nalocie na Norymbergę. W wyniku tej akcji zginęło 545 lotników, a 152 dostało się do niewoli. Była to największa strata RAF Bomber Command w czasie jednego nalotu podczas II wojny światowej.
RAF Bomber Command (RAF BC) podlegały dywizjony bombowe RAF w latach 1936-1968, m.in. cztery polskie dywizjony (300, 301, 304 i 305). Podczas II wojny światowej samoloty RAF BC dokonały poważnych zniszczeń infrastruktury przemysłowej III Rzeszy.

Naloty alianckie na Niemcy

Po niemieckich atakach bombowych na brytyjskie miasta, m.in. Londyn i Coventry, siły powietrzne aliantów przystąpiły do realizowania planu zaproponowanego przez Arthura Harrisa, dowódcy RAF Bomber Command. Uważał on, że konieczne jest złamanie niemieckiego potencjału przemysłowego i ludzkiego, zniszczenie sieci transportowej i osłabienie morale ludności w Niemczech. Przystąpiono zatem do nalotów dywanowych, których największe nasilenie nastąpiło w roku 1944.

Unikalne archiwalne dźwięki w serwisie - Radia Wolności >>>
Samoloty RAF BC bombardowały, głównie nocami. Celem ataku były wszystkie większe niemieckie miasta jak Berlin, Hamburg czy Kolonia. Pierwszym nalotem dywanowym brytyjskich sił powietrznych był nalot na Lubekę (28 marca 1942 r.). Jednym z najtragiczniejszych w skutkach - zbombardowanie Drezna (noc z 13 na 14 lutego 1945 r.). Spowodowało ono śmierć ok. 25-30 tysięcy ludzi - mieszkańców i uchodźców, a olbrzymia część miasta została zniszczona.
Według danych aliantów na skutek prowadzonych przez RAF nalotów ucierpiała bezpośrednio ⅓ ludności Niemiec, około 14 mln. ludzi straciło majątek, ponad 20 mln. zostało na jakiś czas pozbawionych elektryczności, gazu lub wody, 5 mln. musiało się ewakuować. Zniszczeniu uległa jedna czwarta mieszkań. Zginęło od 305 do 600 tysięcy cywili.

Polskie Siły Powietrzne
Wśród atakujących samolotów znajdowały się również polskie bombowce. Brały one udział w większości wypraw, które odbyły się w czasie ofensywy powietrznej państw sprzymierzonych przeciw strategicznym ośrodkom hitlerowskich.
Jak mówił na antenie Rozgłośni Polskiej RWE były korespondent wojenny Bronisław Piekarski: – naloty bombowców z biało czerwoną szachownicą na Hamburg, Bremę, Lubekę, Hamm i Essen były odwetem polskich skrzydeł za zniszczenia spowodowane w Polsce w zaraniu wojny przez hitlerowską Luftwaffe i za okupację kraju.

Zobacz serwis specjalny - II wojna światowa >>>

Powietrzna bitwa
Od listopada 1943 do marca 1944 roku trwała powietrzna bitwa o Berlin. Celem brytyjskich nalotów były równocześnie inne niemieckie miasta, chodziło bowiem o zapobieżenia koncentracji niemieckich myśliwców nad stolicą Rzeszy.
Lotnictwo brytyjskie było w stanie każdej nocy wysłać do ataku ponad 800 bombowców dalekiego zasięgu wyposażonych w coraz nowocześniejsze urządzenia nawigacyjne. Mimo to w trakcie nalotów zniszczeniu uległy 1047 bombowce RAF, 1682 dalszych uległo uszkodzeniom, a życie straciło (lub trafiło do niewoli) ponad 7000 członków załóg. Najbardziej dotkliwe straty poniesiono podczas nalotu na Norymbergę, 30 marca 1944 roku. Tej nocy Niemcy zestrzelili 95 i uszkodzili 71 z ogólnej liczby 795 bombowców biorących udział w akcji. Spowodowało to wstrzymanie na jakiś czas większych operacji bombowych nad terytorium III Rzeszy.

mk

Zobacz więcej na temat: historia lotnictwo

Czytaj także

Stanisław Wigura - bez niego Franek by nie poleciał

09.04.2013 06:00
- Inżynier Stanisław Wigura był współzałożycielem fabryki samolotów RWD w Warszawie. W zwycięskich Międzynarodowych Zawodach Samolotów Turystycznych "Challenge" w 1932 roku pełnił rolę nawigatora i mechanika Franciszka Żwirki.
Jerzy Drzewiecki - konstruktor RWD, Jadwiga Smosarska, Franciszek Żwirko, Hanna Ordonówna i Stanisław Wigura (pierwszy od prawej) w Sosnowcu (8.11.2007). foto: PAP Andrzej Grygiel
Jerzy Drzewiecki - konstruktor RWD, Jadwiga Smosarska, Franciszek Żwirko, Hanna Ordonówna i Stanisław Wigura (pierwszy od prawej) w Sosnowcu (8.11.2007). foto: PAP/ Andrzej Grygiel
Posłuchaj
22'20 Rozmowa z pilotem płk. Jerzym Bajanem, uczestnikiem zawodów Challenge w 1932 roku.
00'12 Franciszek Żwirko o polskim lotnictwie
03'16 Śmierci Franciszka Żwirki i Stanisława Wigury w 1932 roku. Opowieść świadka tragedii - poety Adolfa Fierli
więcej

9 kwietnia 1901 roku urodził się Stanisław Wigura, polski pilot cywilny, inżynier lotniczy, współtwórca samolotu RWD.
Wspólnie z pilotem wojskowym Franciszkiem Żwirko stworzył słynny duet lotniczy. Przed drugą wojną światową zwyciężali w wielu sportowych konkursach lotniczych.
Ich największym sukcesem było zwycięstwo na międzynarodowych zawodach lotniczych Challenge w Niemczech, na samolocie RWD-6. 28 sierpnia 1932 roku na lotnisku w Berlinie na cześć Franciszka Żwirki i Stanisława Wigury zabrzmiał Mazurek Dąbrowskiego.
Wygrana w najważniejszych tego typu zawodach na świecie miała wymiar nie tylko sportowy. Chodziło o prestiż przemysłu lotniczego oraz rozsławienie kraju. Głównymi kandydatami do zwycięstwa byli Niemcy - gospodarze zawodów, jednak polski duet nie dał im szans. Zwycięstwo dawało Polsce prawo do organizacji kolejnego Challenge, w 1934 roku.
Niedługo po zwycięstwie w zawodach lotniczych, 11 września 1932 roku, Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura ponieśli śmierć w katastrofie pilotowanego przez siebie samolotu RWD. Zostali zaskoczeni przez gwałtowną burzę pod Cierlickiem Górnym koło Cieszyna. Pilotów pochowano w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.
Badania przyczyn katastrofy wykazały, że samolot był obarczony wadą konstrukcyjną, która wynikała z obciążeń dynamicznych, nieznanych wówczas konstruktorom na całym świecie. Tragiczna śmierć lotników przyczyniła się do zmiany w podejściu do projektowania samolotów.
Od 1993 roku, dzień 28 sierpnia jest Świętem Lotnictwa Polskiego – obchodzonym dla upamiętnienia zwycięstwa kapitana Franciszka Żwirki i inżyniera Stanisława Wigury w III Międzynarodowych Zawodach Samolotów Turystycznych Challenge w Berlinie w 1932 roku.
mk