Uwieść Jasienicę

Polskie Radio
migrator migrator 05.11.2008

Zofia O'Bretenny zakradła się niezwykle blisko jednego z najważniejszych przedstawicieli opozycji.

Ona była córką wysokiego rangą przedwojennego oficera, który popełnił mezalians i ożenił się z kasjerką. On, zdaniem towarzysza Wiesława, „bandytą, mordercą i podpalaczem białoruskich wsi”…

Leon Lech Beynar.

Leon Lech Beynar.

„(…) 26.03.1968. W dalszym ciągu mieszka u mnie Jasienica. Nie wychodzi, czyta kryminalne powieści, wszystkie gazety, denerwuje się mniej i ma nawet zamiar pisać, tzn. kończyć trzeci tom „Rzeczpospolitej”. (…) Obecnie jest pod moją zupełną kuratelą, dzięki czemu wiem, z kim się kontaktuje i kto do niego dzwoni i przychodzi”.

Część powyższego tekstu, mogłaby być listem do przyjaciółki, w którym koleżanka chwali się znajomej bardzo bliską znajomością ze znanym pisarzem. Przebija przez tę notatkę nuta troski o samopoczucie intelektualisty. Niestety jej adresatką nie była przyjaciółka lecz bezpieka. Natomiast osobą roztaczającą opiekę nad Pawłem Jasienicą była kobieta zawodowo zajmująca się pogłębianiem przyjaźni.

Zawodowa przyjaciółka i płodna pisarka donosów

Zofia O’Bretenny zakradła się tak blisko do jednego z czołowych przedstawicieli opozycji pisarskiej - Leona Lecha Beynara (bo tak w rzeczywistości nazywał się Paweł Jasienica), że jego zachwyty na jej temat docierały do bezpieki z innych źródeł operacyjnych. TW „Wojciech” donosił 1 IX 1969: „(…) Jest to jego przyjaciółka, z którą jest osobiście silnie związany. Twierdzi, że jest ona zdolną pisarką, tylko nikt nie chce z innych powodów drukować jej prac. Określał ją jako osobę o dużym zmyśle artystycznym”.
Jako autorka, płodna była jedynie w donosach, a jej pseudonim artystyczny ograniczał się do imienia „Ewa”, TW „Ewa”.

Zofia O’Bretenny była córką wysokiego rangą, przedwojennego oficera, który popełnił mezalians i ożenił się z kasjerką. Jej matka szybko odnalazła się w towarzystwie, o czym świadczyć mogły zdjęcia rodziców na rautach u Mościckiego. Te zdjęcia Zofia pokazywała przyszłemu mężowi.

Przyjaźniący się z Jasienicą pułkownik Jan Rzepecki potwierdzał przynależność konfidentki do AK. Według niego, wtedy jeszcze Zofia Darowska, brała udział w Powstaniu Warszawskim, a potem została wywieziona do obozu pracy w Niemczech. Tam poznała Irlandczyka, za którego wyszła za mąż. Urodziła mu syna i zaczęła życie w Irlandii. Po krótkim czasie małżeństwo rozpadło się, a Zofia z dzieckiem wróciła do Polski.
To tutaj, jak niektórzy przypuszczają, rozpoczęła się jej tajna współpraca z władzami. Wśród domysłów przeważają dwie okoliczności jej werbunku: współpraca w zamian za powrót do kraju lub za wymazanie z jej konta działalności w AK.

Paweł Jasienica.

Paweł Jasienica.

Na początku życie w kraju nie różniło się od losów tysięcy innych samotnych matek. Były mąż nie płacił alimentów, a kobieta bez matury nie mogła zdobyć satysfakcjonującej pracy. Wyrabiała chałupniczo serwetki dla Cepelii. Później przyjęła posadę w sklepie z radioodbiornikami, gdzie zaznajomiła się z poetą i krytykiem Januszem Szpotańskim (autorem słynnych „Cichych i gęgaczy”).

Liczba jej przyjaciół rosła. Na swój sposób atrakcyjna i rozrywkowa kobieta potrafiła jednać sobie mężczyzn, dzięki czemu bardzo szybko stała się cennym kontaktem operacyjnym. Zdecydowano się poszerzyć jej znajomości w środowisku intelektualistów, awansując na dziekanicę jednej z wyższych uczelni.

O’Bretenny pieczołowicie wypełniała swoje obowiązki. Donosiła zarówno na studentów jak i kolegów z pracy. Doceniono jej aktywność i znowu pchnięto na stanowisko obfitujące w nowe kontakty (tym razem również zagraniczne). Została recepcjonistką w Grand Hotelu. Następnym etapem kariery ambitnej TW „Ewy” było środowisko literatów.

Obiekt łapie przynętę

W materiałach operacyjnych dotyczących Pawła Jasienicy, jako jedną z jego słabości wymieniano kobiety. Była połowa lat 60., kiedy Zofia O’Bretenny zaczęła polować na znanego kobieciarza. Chodziła na wieczory autorskie pisarza. Starała się zwracać jego uwagę nie tylko siadając w pierwszych rzędach, ale również zadając intrygujące pytania, opracowywane przez konsultantów SB. Niestety nawiązanie kontaktu utrudniały tłumy, okupujące stolik rozdającego autografy autora.

Nadszedł kluczowy dla tej znajomości moment. Po wieczorze spędzonym w Klubie Księgarza Jasienica wyszedł na ulicę i z ust zaczepiającej go atrakcyjnej kobiety usłyszał: „Ja w sprawie romansu”. Po tych słowach pisarz nie miał już szans. Zofia zaintrygowała go jeszcze bardziej, kiedy poprosiła o pomoc w zbieraniu materiałów do książki o XVII wiecznym romansie Halszki Ostrogskiej. Spotkanie skończyło się na kawie, w domu TW „Ewy”.

Akcja była szczegółowo zaplanowana. Lekko snobizujący Jasienica bez problemu dał się złowić na sygnet rodowy noszony przez Zofię. Podkreślała, że jest z domu Werycho-Darowska. Opowiadała o swoim ojcu i elitarnym środowisku, w jakim obracał się razem z matką. Kolejną zaletą nowej znajomości było obycie towarzyskie TW „Ewy” i jej wielce rozrywkowy charakter. Uważano ją za wspaniałego kompana do zabawy. TW „Ewa” pędziła ponoć ceniony w towarzystwie bimber.

Z początku ich spotkania miały charakter cichej znajomości. Kiedy w 1965 roku, zmarła żona pisarza, romans 40-letniej współpracownicy SB ze starszym o szesnaście lat twórcą mógł swobodnie rozkwitać. On oszalał z miłości, ona poszerzała swoją listę kontaktów i pogłębiała wiedzę bezpieki o środowisku. Swobodne podejście do ludzi, zjednywało jej takich znajomych Jasienicy jak: Marta i Jan Olszewscy czy Stanisław Stomma. Nawet pod wpływem alkoholu trzymała się mocno i nie wzbudzała wątpliwości, co do szczerości swojego stosunku do przyjaciół. Była doskonałym konfidentem.

W marcu 1968 roku sprawa Jasienicy znalazła się w centrum zainteresowania władz. Od teraz pisarz był figurantem SOR-u (Sprawy Operacyjnego Rozpoznania) o kryptonimie „Kołodziej”. „Awans” Jasienicy związany był z jego gestem poparcia dla wydarzeń marcowych. Powróciły też sprawy z jego przeszłości, między innymi służba w Piątej Wileńskiej Brygadzie AK pod dowództwem Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”.

Władysław Gomułka.

Władysław Gomułka.

Pisarza zaatakował sam Gomułka. 19 marca w przemówieniu transmitowanym przez radio i telewizję nazwał Jasienicę „bandytą, mordercą i podpalaczem białoruskich wsi”. Zaraz po ataku najwyższych władz, przyszedł czas na zakaz druku. Pisarz przygotował swój obalający oskarżenia życiorys i wysłał go do członków Zarządu Głównego PEN Clubu oraz osób prywatnych. Pierwszym czytelnikiem tego tekstu była oczywiście bezpieka. TW „Ewa” dostarczyła jego egzemplarz razem z listą osób, które miały go otrzymać.

Właśnie wtedy zaszczuty Jasienica zdecydował się przyjąć propozycję ukochanej i przeprowadził się do jej mieszkania na ulicy Wilczej. Pisarz ograniczył swoją działalność opozycyjną i oddał się pracy. Od teraz TW „Ewa” podkreślała w raportach swoje zasługi w uspokajaniu wroga ustroju. Sama mogła zająć się inwigilowaniem jego przyjaciół i współpracowników. Wtedy nastąpił precedensowy zwrot w sprawie „Kołodzieja”.

Zawężenie kontaktów

Ośmielony bliskością ukochanej oraz jej częstymi namowami Jasienica zaproponował O’Bretenny małżeństwo. Nigdy wcześniej nie doszło do ślubu agentki z inwigilowanym.

Inspektor Wydziału III donosił: „T.W. „Ewa” poinformowała mnie także o swoim małżeństwie z P. Jasienicą (…). Stwierdziła przy tym, że kilka starszych kobiet będzie patrzyło na jej małżeństwo z zawiścią, ponieważ jako żona Jasienicy będzie miała prawo do jego książek nawet do 20 lat po jego śmierci”.
Zapewniała, że wejście w stosunek małżeński nie zmieni jej lojalnej postawy.
Pseudonim Zofii przemianowano na „Max”. Jednak bezpieka straciła zaufanie do agentki. W jej mieszkaniu zainstalowano podsłuch.

Kobieta faktycznie prowadziła własną grę. Świadoma utraconego zaufania SB namawiała Jasienicę do emigracji. W odwecie bezpieka zaczęła odtajniać jej dane używając panieńskiego nazwiska w raportach i rozsiewając pogłoski o jej współpracy. Mimo to ślub odbył się w grudniu 1969 roku. Relację z wesela zlecono nie pannie młodej, ale kontaktowi obywatelskiemu o pseudonimie „Andrzej”.

Pogrzeb Pawła Jasienicy.

Pogrzeb Pawła Jasienicy.

1 sierpnia 1970 roku wyczerpany Paweł Jasienica umarł na raka płuc. Mimo, że pogrzeb pisarza został przemilczany przez media, spotkała się na nim opozycyjna i intelektualna elita Warszawy. SB doliczyło się prawie tysiąca osób. Ze względu na tak duże zagęszczenie wrogów ustroju, bezpieka analizowała to wydarzenie jeszcze przez długie miesiące.

Zszargane imię Jasienicy oficjalnie oczyszczono dopiero jedenaście lat po jego śmierci. Na XXI Zjeździe Literatów potępiono insynuacje dawnego sekretarza KC i żądano naprawy krzywd wyrządzonych nieżyjącemu pisarzowi.

Wdowę wysłano do Francji, gdzie miała inwigilować środowiska emigracyjne. Wróciła do kraju po sześciu latach, aby odebrać pieniądze za wznowienia dzieł zmarłego męża.

Wdowa wierna służbie

Dopiero na początku lat 90. pojawiły się publikacje opisujące jej współpracę z bezpieką. Kobieta wyparła się wszystkiego tłumacząc, że te dokumenty w akcie zemsty sfabrykował jej były kochanek i oficer SB. Zmarła w 1997 roku.

Kiedy w 2002 IPN ujawnił współpracę Zofii, córka pisarza, Ewa Beynar-Czeczott odmówiła zgody na kolejne wydania książek ojca, dopóki synowi jej macochy nie zostaną odebrane prawa spadkowe. 28 grudnia 2006 uzyskała wyłączność na prawa autorskie do książek ojca.

Piotr Jezierski

Korzystałem z książki Joanny Siedleckiej „Obława – losy pisarzy represjonowanych”, rozdział „Ja w sprawie romansu”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2005.

Komentarze:

sortuj
liczba komentarzy: 0
    Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
serwis specjalny wrzesień39
serwis specjalny o I wojnie światowej

Inni słuchali

34 lata temu podpisano porozumienia sierpniowe

Pierwszy punkt słynnych 21 postulatów mówił o akceptacji niezale...

A więc wojna...

1 września hitlerowskie Niemcy napadły na Polskę. Rozpoczęła się...

Martin Luther King: Mam marzenie...

"Mam marzenie, że pewnego dnia naród nasz wzniesie się na wyżyny...

Szkoła w Biesłanie w rękach terrorystów – 10 lat od tragedii

– Opowiedz całemu światu, co się tutaj zdarzyło. U nas, na Kauka...

Akcja "Most III" – jak wywiad Armii Krajowej pomógł uratować Londyn

- Trzeba z goryczą stwierdzić, że ogromnego wkładu Polaków do wa...