X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Historia

Zburzenie świątyni

04.05.2008
0 0 0
Starożytny historyk Józef Flawiusz wspomina niewiarygodne wydarzenia 66 roku.

Tragedię zapowiadało wiele znaków: gwiazda na niebie w kształcie miecza, silny blask od  łtarza Przybytku na kilka dni przed Świętem Przaśników 66 roku, jagnię narodzone w samym środku Świątyni a także samoistne otwarcie się zaryglowanej wschodniej bramy.

Starożytny historyk Józef Flawiusz wspomina również o rzeczy wręcz niewiarygodnej: Otóż przed zachodem słońca w całym kraju pokazały się w powietrzu wozy i uzbrojone hufce wojska, które pędziły przez obłoki i otaczały miasto [BJ 6, V(298)]. Większość jednak nie przejęła się tym co zobaczyła. Pozostano obojętnym nawet wobec proroctw błąkającego się chłopca, Jezusa syna Ananiasza, który wieszczył: Głos ze wschodu, głos z zachodu, głos od czterech wiatrów, głos przeciwko Jerozolimie i Przybytkowi, głos przeciwko oblubieńcom i oblubienicom, głos przeciwko całemu narodowi. Choć starszyzna żydowska stwierdziła, że nie posiada on żadnej mocy wyższej a z rozkazu zarządcy rzymskiego “prosty wieśniak” został srodze wychłostany to i tak przez kolejne siedem lat i pięć miesięcy słyszano: Biada Jerozolimie! Nikt nie zauważył podobieństwa przepowiedni do słów z Księgi Jeremiasza: I sprawię, że zniknie z miast judzkich i z ulic Jerozolimy głos wesela, głos radości, nawoływania oblubieńca i oblubienicy, bo pustynią stanie się ziemia. (Jr 7,34)

Powstanie żydowskie trwało w Palestynie od 66 roku. Jego przyczyn można by szukać w konfliktach narodowo-kulturowych narastających od początku panowania Rzymian nad tym terenem. Martin Goodman w książce Rzym i Jerozolima. Zderzenie antycznych cywilizacji,podkreśla, że zarzewiem wojny były również wewnętrzne spory pomiędzy poszczególnymi ugrupowaniami żydowskimi. Wpływ na wywołanie pierwszych zamieszek mógł mieć czyn prokuratora rzymskiego Gezjusza Florusa, który zrabował ze skarbca świątynnego siedemnaście talentów złota, zapewniając, że kwotę  przeznaczy na rzekomo zaległe podatki. Jednak bezpośrednim impulsem dającym pretekst do zbrojnej interwencji Cesarstwa było zaprzestanie przez Eleazara, syna arcykapłana Ananiasza, dalszego składania ofiar za zdrowie i pomyślność cesarza oraz ludu rzymskiego. Takiej zniewagi Imperium znieść nie mogło – Neron posyłając do Judei i Galilei jednego ze swych wodzów Wespazjana oraz jego zdolnego syna Tytusa, rozkazał aby szybko rozprawić się z rebelią.

''

Wespazjan. Źr. Wikipedia

Z początku powstańcy osiągnęli pewną przewagę, zajmując spore i znaczące terytoria Z czasem, tłumienie zamieszek szło coraz sprawniej wyszkolonemu i licznemu wojsku (ok 60.000 żołnierzy). Do końca 67 roku legiony podporządkowały sobie Galileę, Samarię i północną Judeę  a w 68 ziemie na wschód i południe od Jerozolimy także Idumeę i tereny w pobliżu Morza Martwego. Żydzi bez dobrego uzbrojenia i wyszkolenia nadrabiali poświęceniem. W momencie  rozpoczęciem walk ogłosili powstanie niepodległego państwa Izraela (nie zastosowano imienia Juda gdyż nazwa ta zbyt bardzo przypominała rzymską prowincję Judeę) a także poczęli bić monety bez wizerunków ludzkich, przeważnie z wytłoczonymi kielichami, gałązkami palmowymi czy cytrusami oraz z hasłami: Święta Jerozolima i Wolny Syjon. Dla podkreślenia aspiracji narodowowyzwoleńczych stosowano nową rachubę lat – od wyzwolenia Jerozolimy. Mimo marzeń o wolnym kraju los żydowskiego powstania był od początku przesądzony. Rzymianie ostateczne rozwiązanie problemu odwlekali z dwóch przyczyn – po pierwsze liczono że społeczeństwo żydowskie samo się wykrwawi nękane bratobójczymi walkami, po drugie niejasna sytuacja w Rzymie nie sprzyjała podejmowaniu poważnych decyzji. Cesarz Neron popełnił samobójstwo, po nim następowali w bardzo krótkich odstępach czasu kolejni władcy: Galba, Oton i Witeliusz. Wespazjan ociągał się z rozpoczęciem oblężenia Jerozolimy, gdyż nie był pewny swego losu. Z perspektywy lat można by rzec, że zupełnie niepotrzebnie. Los bowiem chciał by to właśnie on został nowym władcą Imperium i rozpoczął panowanie dynastii Flawiuszów. Obwołany cesarzem przez swoich żołnierzy pomaszerował do Wiecznego Miasta, aby ugruntować jeszcze dość chwiejną pozycję. Ponieważ potrzebował spektakularnego zwycięstwa zadanie zdobycia Jerozolimy powierzył swemu synowi Tytusowi.

Antyczna stolica żydowska posiadała dobre warunki do obrony. Położona na wzniesieniu i oddzielona ustępem schodzącym ku dolinom Cedronu i Hinnoma czyniła atak z użyciem ciężkiego sprzętu oblężniczego prawie niemożliwy. Dodatkowo otoczona była potężnymi murami (tzw. Pierwszy Mur okalał Górne i Dolne Miasto, Drugi niejako łączył Antonię z Pałacem Heroda a Trzeci otaczał przedmieście Bezeta). Choć sprawiała groźne wrażenie zwłaszcza ze swymi twierdzami i wieżami była do zdobycia. Tytus zauważył słabość Trzeciego Muru i z tego miejsca postanowił poprowadzić swój pierwszy atak. Przed jego rozpoczęciem, być może kierowany uczuciem do żydowskiej księżniczki Bereniki, lub zwyczajnie przychylnie nastawiony do powstańców próbował  negocjować z mieszkańcami Jerozolimy. Były to jednak próby nieskuteczne.

''

Józef Flawiusz. Źr. Wikipedia

Na początku maja 70 roku wojska rzymskie usypawszy wokół ścian murów wały i wtoczywszy na nie machiny oblężnicze, tarany oraz katapulty rozpoczęły szturm. Pierwszy punkt żydowskiej obrony padł już po 15 dniach oblężenia – 25 maja. Drugi Mur został zdobyty 30 maja. Rzymianie przenosząc się do wnętrza miasta przystąpili do podwójnego ataku – na fortecę Antonię górującą nad terenem świątynnym oraz na pałac Heroda jako miejsce strategiczne. Działające w Jerozolimie cztery frakcje żydowskie: zeloci jerozolimscy Eleazara, zeloci galilejscy dowodzeni przez Jana z Gischali, sykaryjczycy oraz Jdumejczycy, którzy przybyli na pomoc stolicy poczęli w obliczu zagrożenia jednoczyć się w walce. Bój był coraz bardziej zacięty. Żydzi wykazywali się męstwem i heroiczną postawą. Rzymianie, aby budować kolejne wały musieli sprowadzać drewno z miejsc odległych o kilka - kilkanaście kilometrów, gdyż tereny wokół miasta zdążyli już ogołocić. Obrońcy Jerozolimy zmagać się jednak musieli z problemem daleko poważniejszym. W mieście brakowało wody, zapanował straszliwy głód. Tragiczną sytuację pogorszyła decyzja Tytusa o otoczeniu metropolii pierścieniem oraz zbudowaniu wokół niej pilnie strzeżonego szańca. Spadek wartości pieniądza i brak pożywienia powodował liczne bójki między powstańcami, jak pisze Józef Flawiusz najbliżsi ludzie rzucali się na siebie z pięściami [BJ 6 III(194)]. Jedzono trawę, siano, zebrane łodygi i nawóz, w końcu poczęto żuć sandały i pasy oraz z tarcz skórę zdzierano. Po ulicach grasowali rabusie i rozbójnicy odbierający słabszym majątek i resztki jedzenia. Przeszukiwali również kieszenie poległych w poszukiwaniu czegoś cennego. Sulpicjusz Sewer, chrześcijański pisarz z V wieku w swej kronice tak relacjonuje sytuację w oblężonym mieście: Niemal wszystkie drogi zasłane były trupami, bo nikt już nie zważał na obowiązek grzebania. [Żydzi] Ważąc się ponadto na wszelkie niegodziwości, nawet zwłok ludzkich nie oszczędzali, z wyjątkiem tylko tych, które wskutek zgnilizny nie nadawały się do spożycia (Chronicorum II, 30). Znana jest również powszechnie historia o Marii z Betezuba, która trawiona głodem wdzierającym się aż do szpiku, za podszeptem nędzy i gniewu obróciła się przeciwko samej naturze [BJ 6 III(204)] – upiekła na rożnie swe dziecię. Wojna bowiem, a co za nią idzie cierpienie, śmierć, przeraźliwy głód i łaknienie uczyniły nawet z najzacniejszych obywateli istoty podobne do zwierząt, gotowe zrobić wszystko, by choć o jeden dzień wydłużyć swój ziemski żywot.

''

Jerozolima- widok współczesny. Źr.Wikipedia

Na początku sierpnia legionistom udało się wedrzeć do twierdzy Antonii i zmusić powstańców pod przywództwem Jana z Gischali i Szymona syna Giory do wycofania się na tereny świątynne. Zdesperowani Żydzi podpalili część Przybytku i krużganków. Ogień wywołał panikę zarówno wśród atakujących jak i obrońców patrzących jak żywioł trawi ich świętości. Żarliwa walka odtąd toczyła się na dziedzińcu. Aby rozbić otaczający Świątynię mur, Rzymianie wtoczyli taran, który uderzał weń przez sześć dni. 9 Ab czyli 29 sierpnia dochodzi do szturmu Świątyni Jerozolimskiej. Przed walką, Tytus zbiera naradę wojenną podczas której ważą się losy przybytku. Zniszczyć, spalić, w niwecz przemieniać czy ocalić? I tu wersje przekazane nam przez historię są różne, wręcz sobie przeczą. Józef Flawiusz w swej Wojnie Żydowskiej utrzymuje że dowódca rzymskich legionów chciał do końca wielką dla Żydów świętość ocalić. I choć wydał rozkaz by ewentualne pożary gasić oraz by mieć poszanowanie dla tego co Boskie jakiś żołnierz rzucił płonącą pochodnię pod bramę świątynną. Ogień się szybko rozprzestrzeniał a Żydom, którzy patrzyli, jak dookoła szaleje pożar, nie stało zarówno sił ciała jak i ducha [BJ 6, IV (233)]. Z kolei Sulpicjusz Sewer powiada: [...] inni i sam Tytus uważali, że przede wszystkim świątynię trzeba zburzyć, aby tym gruntowniej uprzątnąć religię Żydów i chrześcijan. Obie to przecież religie, choć sprzeczne ze sobą, wyszły od tych samych twórców: chrześcijanie z Żydów powstali, jeżeli więc usunie się korzeń, to pień z niego wyrastający łatwo zniszczeje (Chronicorum II, 30).

''

Tytus Flawiusz pacyfikator powstania. Źr. Wikipedia

9 Ab 70 roku Druga Świątynia Jerozolimska upadła. Legła w gruzach w rocznicę zdobycia i zburzenia Pierwszej Świątyni Salomona przez Babilończyków w 586 roku p.n.e. Z ziemią zrównano jedyne sanktuarium gdzie można było składać ofiary całopalne tak ważne w żydowskim kulcie. Czy jakieś fatum zaciążyło nad tym dniem i miejscem? Przecież za 65 lat w 135 roku n.e. 9 Ab Rzymianie  zdławią kolejne powstanie narodowowyzwoleńcze Żydów i na ponad tysiąc lat położą kres ich marzeniom o własnym państwie.  Zamienię w ruiny wasze miasta, spustoszę wasze miejsca święte, nie będę wchłaniał przyjemnej woni waszych ofiar. Ja sam spustoszę ziemię, tak że będą się zdumiewać wasi wrogowie, którzy ją wezmą w posiadanie. Was samych rozproszę między narodami, dobędę za wami miecza, ziemia wasza będzie spustoszona, miasta wasze zburzone (Kpł 26, 31-33)

Katarzyna Kakiet

0 0 0
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Julian Apostata

Jako dziecko był chłopcem skrytym, wrażliwym, wyczulonym na zło otaczającego go świata i bardzo inteligentnym.

 Mimo że urodził się w cesarskim pałacu i wydawałoby się miał zapewnione dostatnie życie, los poskąpił mu szczęśliwego dzieciństwa. Kiedy osiągnął wiek męski odstąpił od wiary rodziców a przez późniejszych pisarzy chrześcijańskich został nazwany Julianem Apostatą. Kim był ostatni cesarz Imperium Rzymskiego pragnący restauracji pogaństwa? Dlaczego wyparł się chrześcijaństwa?

Julian urodził się w 331 roku lub wiosną 332 w Konstantynopolu. Jego matka Bazylina zmarła zaraz po porodzie toteż przez całe dzieciństwo brakowało mu czułości i matczynego serca. Miał jednak zapewnioną przyszłość – wywodził się z cesarskiej rodziny, jego ojciec Juliusz Konstancjusz był spokrewniony z władcą Imperium i pełnił wysoki urząd. Jako sześcioletni chłopiec Julian stał się jednak niechcianym świadkiem walki o władzę i pałacowej rzezi jaka nastąpiła po śmierci Konstantyna Wielkiego, a podczas której z rozkazu swego stryja Konstancjusza II został zabity m.in. jego ojciec. Najprawdopodobniej ocalenie życia w tym dniu malec zawdzięczał księżom, którzy wyprowadzili go potajemnym przejściem do jednego z kościołów. Mimo że w ówczesnym czasie Julian był zbyt małym chłopcem by zrozumieć wszystkie te zajścia, jako młodzieniec pojął prawdę o śmierci osoby wtedy mu najbliższej. Winę przypisał jednak nie tylko swemu stryjowi lecz również chrześcijanom.  

Przez kolejne lata życia Julian przebywał z rozkazu Konstancjusza pod strażą w Nikomedii, gdzie opiekę nad nim sprawował ariański biskup miasta Euzebiusz. Kształcił go również prywatny nauczyciel, kiedyś wychowawca Bazyliny, eunuch Mardoniusz. Chłopiec zapoznał się z literaturą klasyczną, dziełami Homera i Hezjoda, a pedagog zaszczepił w nim miłość do neoplatonizmu i do greckiej kultury.

Z upływem czasu sytuacja w Cesarstwie komplikowała się coraz bardziej. Synowie Konstantyna nadal walczyli o władzę a bezpieczeństwu zewnętrznemu państwa zagroziła potęga Persji. Konstancjusz postanowił zmienić miejsce pobytu Juliana – zesłał go do Macellum w Anatolii. Choć przy wyjeździe z Nikomedii młodzieniec musiał pożegnać się ze swoim ukochanym nauczycielem, smutek rozstania wynagrodzić mu miała radość ze spotkania z przyrodnim bratem Gallusem, którego nie widział od chwili śmierci ojca. Zamiast łez szczęścia rozczarował się niezmiernie, po czterech latach rozłąki w Julian w bracie nie odnalazł już przyjaciela. Z żalem stwierdził, że Gallusowi zabrakło wychowania jakiego on miał zaszczyt dostąpić.

Mimo że Julian nie czuł więzi z bratem, w Macellum młodzieńcy kształcili się razem m.in. u ariańskiego biskupa Georgiosa z Kapadocji. Najprawdopodobniej właśnie tu zadbano o formację religijną chłopców, zapoznano z Pismem Św. oraz sakramentami i to do tego stopnia, że obaj bracia zostali ochrzczeni i włączeni do szeregu lektorów miejscowego kleru. Choć Julian korzystał z bogatej biblioteki swego nauczyciela, zaopatrzonej w dzieła Orygenesa, Lukiana z Antiochii i Euzebiusza z Cezarei, nowego mistrza nigdy nie obdarzył takim podziwem jak Mardoniusza a religię wyznawców Chrystusa miał przez ten fakt traktować z dystansem.  Zresztą według świadectwa św. Grzegorza z Nazjansu Georgios nie był człowiekiem godnym naśladowania – chrześcijański pisarz nazwał go potworem kapadockim czyniącym wszystko dla napełnienia brzucha. U boku Juliana wciąż było brak osoby, która mogłaby wskazać mu właściwą drogę życia, zafascynować nieprzeciętny umysł, stać się wzorcem i autorytetem.  Nikt chłopcu nie pomógł rozwiązać jego problemów z wiarą.

Czas niewoli w Macellum dobiegł końca, kiedy Konstancjusz zatroskany o umocnienie swojej władzy postanowił ogłosić Gallusa cezarem. Uwolniony Julian nie korzystał jednak z możliwości znalezienia się wśród osób najbliższych władcy Wschodu. Poświęcił się studiom w Pergamonie i Efezie a następnie w Atenach gdzie zyskał gruntowne klasyczne wykształcenie.
 Powierzenie funkcji i tytułu cezara bratu Juliana nie okazało się szczęśliwe, gdyż Gallus swe rządy sprawował wyjątkowo okrutnie a zarazem nieudolnie. Po czterech latach cezar Wschodu w wyniku spisku uknutego przez samego cesarza został zabity a nową nadzieją dla Konstancjusza stał się Julian. W Mediolanie 355 roku brat zamordowanego został wyniesiony do godności cezara a już wkrótce potem jako dwudziestokilkuletni chłopak wyruszył w swą pierwszą wyprawę wojenną. Jego celem była Galia. Po swoich licznych zwycięstwach z barbarzyńcami, jego wojsko w roku 360 w Lutecji Parisii ogłosiło Juliana augustem. O władzę ze swym stryjem nie musiał walczyć – Konstancjusz, który początkowo gotował się do boju o tytuł władcy, przyszło mu umrzeć, a jego ostatnią wolą było przekazanie rządów swemu rywalowi.

Władzę Julian oficjalnie przejął w Konstantynopolu i właśnie od tego momentu wielu badaczy datuje zrzucenie przez niego „maski chrześcijanina”.  Nie musiał się więcej bać członków rodziny, którzy byli chrześcijanami, ani lękać się czyjegoś osądu. Jako cesarz jawnie i otwarcie przystąpił do przywracania właściwego, jego zdaniem, porządku, dawno zatraconego przez wyznawców Chrystusa. Jak poświadczają nam starożytni (Libanios, Ammian, Mamertyn, Sokrates Scholastyk, Hermiasz Sozomen, Teodoret z Cyru i wielu innych) Julian rozpoczął restytucję pogaństwa w Cesarstwie od wydania specjalnego edyktu. Nakazał odbudowę zniszczonych rzymskich świątyń oraz zwrot zagarniętego przez chrześcijan mienia świątynnego. Z jego polecenia burzono domy powstałe z kamieni pochodzących z miejsc dawnego kultu a także z jego rozkazu karano ludzi, którzy sprzeniewierzyli się „prawdziwej religii” Cesarstwa. Stawiano ołtarze bogom a na nich składano ogromne ilości ofiar. Julian zdając sobie sprawę z małej atrakcyjności mitów i legend nie łudził się, że zdoła przywrócić pogaństwo na zasadach obowiązujących przed laty. Pragnął czegoś więcej – chciał stworzyć nową religię, nowe pogaństwo, wzorowane na osiągnięciach organizacyjnych i moralno etycznych ówczesnego chrześcijaństwa. Obdarzył się więc tytułem „Pontifex Maximus” a sprawując ten urząd poczuwał się do zachęcania pogańskich kapłanów do wytężonej pracy nad sobą. Chciał stworzyć hierarchię ludzi przygotowanych i moralnie ukształtowanych, a zaplecze swego kościoła umocnić instytucjami charytatywnymi. 

Julianowi nie była dana jednak realizacja wszystkich swych marzeń. Zginął w 363 roku podczas wojny z Persją. Pogaństwo wtedy było zbyt słabe by przetrwać a chrześcijaństwo już zbyt mocne w swych strukturach aby zostać zgładzonym. Nowym cesarzem miał zostać wyznawca Chrystusa.

Katarzyna Kakiet

0 0 0

Czytaj także

Krassus

Legenda głosi, że wlano mu stopione srebro do gardła, by nasycić jego pragnienie bogactwa.

Dziś określilibyśmy go jako miliardera. Podobno był najbogatszym człowiekiem w historii. Magazyn Forbes plasuje go na 8. miejscu pośród najbogatszych ludzi wszechczasów, zaraz po wielkich miliarderach przełomu XIX i XX wieku.

W odróżnieniu od współczesnych bogaczy, Marek Licyniusz Krassus nie zajmował się jedynie pomnażaniem majątku. Był jednym z najważniejszych polityków okresu schyłku Republiki Rzymskiej i wodzem, toczącym wojny z wrogami Rzymu.

Wygnaniec i zwolennik Sulli

Wywodził się z rodziny senatorskiej Jego przodkiem był konsul i cenzor Publiusz Licyniusz Krassus Dives (zmarły w 183 roku p.n.e.), pełniący także funkcję Pontifeksa Maksimusa (najwyższego kapłana). Ojciec Krassusa, noszący takie same nazwisko jak jego słynny przodek, był konsulem i cenzorem. Marek Licyniusz Krassus urodził się około 115 roku p.n.e. Wychowywał się razem z braćmi w niewielkim domu, choć rodzina posiadała pokaźne dobra i sporą fortunę.

Jego rodzina stała się ofiarą proskrypcji ustanowionych przez konsula Lucjusza Korneliusza Cynnę, który w ten sposób ukarał senatorów i ekwitów, popierających Lucjusza Korneliusza Sullę w jego przewrocie w 88 roku p.n.e. W czasie tych czystek rodzina Krassusa straciła majątek, a jego ojciec i brat życie. Sam Krassus musiał ratować się ucieczką do Hiszpanii.
Gdy tylko nadarzyła się okazja, Krassus udał się do Afryki, gdzie gromadzili się zwolennicy Sulli. Gdy ten powrócił do Italii z drugiej wojny z Mitrydatesem VI w 83 roku p.n.e., młody Krassus natychmiast przyłączył się do niego. Jak podaje Plutarch, Sulla nakazał Krassusowi zebranie sojuszników wśród jednego z ludów italskich - Marsów. Wtedy Krassus poprosił o przyznanie mu eskorty, jednak Sulla odpowiedział: „Daję tobie jako eskortę twojego ojca, twojego brata, twoich przyjaciół i twoich krewnych, którzy zostali nielegalnie i niesprawiedliwie zabici i których morderców ścigam”. Krassus ruszył wypełnić zadanie, przedostając się przez linie wroga, by w końcu zgromadzić znaczną siłę i przywieźć ją w sukurs Sulli. W wojnie domowej siły tego wodza odniosły kilka zwycięstw. W decydującej bitwie u Bramy Kolińskiej odznaczyli się Krassus i jego wojska.

Bogacz i polityk

 

''

Sulla.źr. wikipedia

Sulla, już jako zdobywca Rzymu i dyktator, rozpisał własne proskrypcje przeciwko przeciwnikom. Krassus skorzystał na tych ustawach, przejmując wiele majątków w zamiarze odbudowy rodzinnej fortuny. Jak podaje Plutarch, podobno w Bruttium w Italii dodał samowolnie do listy proskrybowanych niewinnego człowieka tylko po to, by przejąć jego majątek.
Krassus pomnażał bogactwo w sposób bardziej tradycyjny, parając się handlem niewolnikami, wydobywając srebro we własnych kopalniach i zakupując ziemię i nieruchomości, często te należące do proskrybowanych obywateli. Jego zachłanność spowodowała powstanie pierwszej straży pożarnej w Rzymie.

Gdy jakiś budynek ulegał pożarowi, na miejsce przybywał Krassus wraz ze swoją armią 500 klientów (czyli opłacanych przez niego plebejuszy). Najpierw dokonywał korzystnego zakupu płonącej nieruchomości i otaczających ją budynków, na co właściciele chętnie przystawali, sądząc że ich własność przepadła. Dopiero po udanej transakcji do akcji ratowniczej przystępowali klienci Krassusa gasząc ogień i niszcząc budynki wokół miejsca pożaru, by powstrzymać jego dalsze rozproszenie. W końcu na miejscu Krassus budował insulae, rzymskie domy czynszowe, czerpiąc znaczne zyski z czynszów.
Dzięki swojemu niebywałemu bogactwu, po śmierci Sulli, Krassus stał się bardzo wpływową postacią w rzymskiej polityce. Największym konkurentem bogacza był Gnejusz Pompejusz, jeden z najbliższych współpracowników Sulli, a niebawem największy rywal Krassusa.

Wódz i konsul

W 73 roku p.n.e. wybuchł bunt Spartakusa, który stanął na czele rebelii gladiatorów i niewolników. Początkowo Senat zbagatelizował sprawę, ale po tym jak kilka legionów zostało pokonanych przez buntowników, zwrócił się o pomoc do Krassusa, który zaoferował, że sam wystawi nowe legiony i poprowadzi je do boju. Mimo początkowych problemów z dyscypliną w armii, które rozwiązał za pomocą decymacji w legionie, który uciekł z pola bitwy (tj. nakazał egzekucję co dziesiątego legionisty), udało się Krassusowi zepchnąć Spartakusa na południe Italii.

''

Spartakus.źr. wikipedia

Położenie wojsk Spartakusa stało się bardzo ciężkie, gdyż powróciły do Italii dwie dodatkowe armie: Lukullusa z Azji Mniejszej i Pompejusza z Hiszpanii. Wówczas Krassus zadał Spartakusowi ostateczną klęskę w roku 71 p.n.e., a pojmanych sześć tysięcy zbuntowanych niewolników kazał ukrzyżować wzdłuż Via Appia.

Wojna zakończyła się konfliktem między Krassusem i Pompejuszem. Ten ostatni przypisał sobie zasługę zakończenia wojny ze Spartakusem. Krassus został uhonorowany owacją, a nie możliwością odbycia tryumfu, jak wcześniej Pompejusz za podobne zwycięstwo w wojnie domowej. Obaj zwycięzcy zostali wybrani na konsulów w roku 70 p.n.e. Krassus upamiętnił to hojnym gestem. Urządził ucztę w Rzymie na dziesięć tysięcy stołów dla całej ludności oraz rozdał każdej rodzinie wystarczającą ilość zboża na trzy miesiące.

W 65 roku p.n.e. Krassus został mianowany cenzorem, czyli wysokim urzędnikiem rzymskim, który nadzorował cenzus (rodzaj spisu obywateli i ich majątku) i zajmował się częścią finansów republiki. W ten sposób miał za sobą pełnienie najważniejszych urzędów w państwie. W tym czasie patronował karierze Juliusza Cezara, finansując jego starania o urząd Pontifeksa Maksimusa, oraz wysiłki Cezara o przyznanie dowództwa wojskowego w szeregu kampanii wojennych.

Triumwir

Cezar.

Cezar.źr. wikipedia

Cezar od dłuższego czasu pracował nad pogodzeniem Krassusa i Pompejusza, dwóch najpotężniejszych ludzi w Rzymie i zaciekłych rywali. Udało mu się to w 59 roku p.n.e., kiedy dzięki ich poparciu został wybrany na konsula. Konflikt między Krassusem i Pompejuszem nie pozwalał żadnemu z nich na realizowanie własnych celów politycznych. Natomiast przymierze z Cezarem oznaczało, że właściwie nic bez zgody tych trojga nie mogło się w Rzymie wydarzyć. Trzej politycy w roku 60 p.n.e. sekretnie zawiązali sojusz, zwany przez historyków Pierwszym Triumwiratem, którego celem było kontrolowanie polityki rzymskiej.

Dzięki temu Cezar przeprowadził nową ustawę agrarną a stronnika triumwirów - Publiusza Klodiusza Pulchera, wybrano na trybuna ludowego. Dzięki Klodiuszowi triumwirowie pozbyli się z Rzymu dwóch największych przeciwników - Katona Młodszego i Cycerona. Pompejusz i Krassus objęli wspólnie drugi konsulat w 55 roku p.n.e., przyznając Cezarowi przedłużenie jego prokonsulatu (gubernatorstwa) w Galii. Później Pompejusz został prokonsulem obu prowincji hiszpańskich, a Krassus prokonsulem Syrii.

Prokonsul Syrii

Dla Krassusa Syria była źródłem niekończących się zysków. Gdy zapragnął dla siebie glorii zwycięskiego wodza równej Pompejuszowi, który podbił Syrię i Palestynę, czy Cezarowi, który kończył podbój Galii, spadło na niego nieszczęście.

''

Pompejusz.źr. wikipedia

Od początku pobytu w Syrii zajmował się wystawianiem armii, którą pragnął użyć przeciw Partom. Krassusowi marzył się podbój Wschodu i dorównanie Aleksandrowi Wielkiemu. Nie miał jednak doświadczenia w prowadzeniu wojny. Nie walczył od czasu buntu Spartakusa. Nigdy nie dorównywał też talentem militarnym Pompejuszowi czy Cezarowi. Mimo tego, że jego siły były czterokrotnie liczniejsze od sił partyjskich, wyprawa zakończyła się sromotną klęską pod Karrami w 53 roku p.n.e., w której zginął on sam i jego syn Publiusz.

Być może Krassus został zdradziecko zamordowany, gdy przybył na negocjacje z Partami. Legenda głosi, że wlano mu stopione srebro do gardła, by nasycić jego pragnienie bogactwa.

Podobno część legionistów Krassusa po przegranej bitwie uciekła na Wschód i przedostała się do Chin. Ponoć w 36 roku p.n.e. grupa europejskich żołnierzy została pojmana przez chińską armię dynastii Han. Rzeczywiście w 2007 roku w wiosce Likian niedaleko pustyni Gobi znaleziono żyjących współcześnie ludzi mających blond włosy, niebieskie i zielone oczy i nosy nietypowe dla Chińczyków. Jak wykazały badania DNA wieśniacy mieli za swoich przodków Europejczyków. Czy byli nimi potomkowie Rzymian sprzed ponad 2000 lat?

Tytus Mikołajczak

0 0 0

Czytaj także

Józef Flawiusz

Kapłan żydowski, dowódca wojsk powstańczych, więzień Rzymian, historyk. Oskarżany o zdradę, dumny wyznawca judaizmu życzący jak najlepiej swym współobywatelom.

Wspaniały apologeta kultury, tradycji i historii żydowskiej. Autor “Dziejów Izraela”, “Wojny Żydowskiej”, dzieła “Przeciw Apionowi” i “Autobiografii”. Nieoceniony świadek historii.

Jego pełne imię brzmiało Titus Flavius Josephus Mattias. Urodził się w Jerozolimie w roku 3797 według kalendarza żydowskiego, w pierwszym roku panowania Kaliguli a w 37 po Chrystusie. Wywodził się z możnego i znaczącego rodu kapłanów, plemienia Lewiego pierwszej klasy. Najdawniejszym przodkiem jakiego wymienia w swych dziełach, jest Szymon Jąkała (ok 135 r p.n.e.), dowodzi również, że był spokrewniony po kądzieli z królewskim rodem Hasmoneuszy. Swe imię otrzymał po dziadku a tytuł kohen jaki nosił dosłownie oznaczał kapłan.


 Józef wychowywał się razem z bratem i przyjacielem Jozue, synem Gamalasa. Dużą rolę w ukształtowaniu jego osoby wywarł także ojciec, gdyż w kulturze żydowskiej to mężczyzna, jako głowa rodziny odpowiadał za naukę i wychowanie syna. Józef jako dziecko odebrał staranne wykształcenie, które rozpoczął tak jak każdy od nauki czytania i pisania. Hebrajski alfabet był w ówczesnym czasie pismem spółgłoskowym więc sam proces uczenia polegał na zapamiętywaniu całych fragmentów Pisma Świętego – tak by przy czytaniu wykluczyć możliwość różnej interpretacji. Oprócz studiów nad Torą Józef poznawał Misznę, czyli żydowskie prawo ustne. W wieku trzynastu lat zgodnie z tradycją osiągnął dojrzałość przez co w dyskusji począł być traktowany jak dorosły. 


Gdy Józef wyszedł z tzw. fazy dzieciństwa, jak każdy wyznawca judaizmu musiał podjąć ważną dla kształtowania duszy i charakteru decyzję. Wybór dotyczył przyszłej drogi jaką miał podążyć i był powiązany z opowiedzeniem się po stronie jednej z sekt: faryzeuszy, saduceuszy lub esseńczyków. W końcu wybór padł na faryzeuszy, ludzi wyjątkowo uczonych, mających posłuch wśród społeczeństwa oraz wyznających poglądy bliskie stoicyzmowi. Cechy te wyjątkowo podobały się Józefowi – fascynowała go mądrość Tory, a także władza jaka przypadała wykształconym. Dodatkowo faryzeusze wierzyli w wolną wolę człowieka akceptując przy tym wszechwiedzę Boga. Opanowani i przystępni dla ludu, uczyli jak szukać pokoju, miłować stworzenia i przybliżać je do Tory.  U saduceuszy, mimo że to oni pokazywali jak przeszczepić doktrynę wiary na płaszczyznę społeczną, zniechęciło Józefa odrzucenie przez nich idei nieśmiertelności duszy i zmartwychwstania. Esseńczycy z kolei posiadali zbyt dużo surowych ascetycznych reguł, które wyjątkowo trudno było przestrzegać. Dokonany wybór nie zaspokoił jednak w pełni potrzeb duchowych Józefa – w wieku szesnastu lat udał się na pustynię do ascety Bannusa, gdzie spędził trzy kolejne lata swego życia.

''

Relief z Łuku Tytusa. Trofea zdobyte w Jerozolimie. Źr. Wikipedia

W 46 roku powrócił do Jerozolimy, choć tak na prawdę nie wiemy z jakiego powodu. Jan Radożycki we wstępie do polskiego wydania Wojny żydowskiej tłumaczy tę decyzję chęcią podjęcia działalności publicznej natomiast Hadas-Lebel Mireille w swej książce Józef Flawiusz. Żyd Rzymski stawia hipotezę o motywowanej tradycją prośbie rodziców dotyczącą jego ożenku. Wybranka młodzieńca tak sytuowanego, musiała spełniać surowe warunki – miała to być dziewica z wysokiego rodu aby godnie reprezentować kapłana. Józef jednak swej biografii nie wspomina w tym okresie o żadnej kobiecie.


W 64 roku po Chrystusie dwudziestosześcioletniemu już mężczyźnie została powierzona specjalna misja w Rzymie, polegająca na uwolnieniu żydowskich kapłanów aresztowanych przez prokuratora Feliksa i odesłanych dla poniesienia kary do cesarza Nerona. Był to ogromny zaszczyt ponieważ takie zadania przeznaczone były jedynie dla najbardziej biegłych i obeznanych w zasadach prawnych ludzi. Józef był prawdziwym poliglotą  – znał aramejski, którym posługiwał się na co dzień, hebrajski i łacinę. Na dworze cesarskim przemawiał oczywiście po grecku - w języku rzymskiej elity. Kulturę grecką Józef znał w zakresie podstawowym, gdyż Izraelczycy dbali o czystość nauki. Studia nad pismami pogańskimi mógł rozpocząć po odebraniu pełnego kursu religijnego tzn. w wieku lat dwudziestu i kształcić się jedynie na neutralnych dla wiary tekstach np. bajkach Ezopa.


Podróż do Rzymu Józef rozpoczął prawdopodobnie z Cezarei, skąd przez Aleksandrię miał popłynąć do Brindisium. Na morzu spotkała go burza, której siła doprowadziła do zatonięcia statku, jednak jako doskonałemu pływakowi udało mu się uratować z opresji. Przepływający statek z Cyreny zabrał go i towarzyszy do Puteoli. Stamtąd Józef udał się do Rzymu i interweniując u przychylnej Żydom Sabiny Poppei, żony cesarza Nerona, wykorzystując przy tym kontakty z aktorem Aliturusem, osiąga cel misji.  Pobyt w Wiecznym Mieście miał wymiar nie tylko polityczny. Wykształcił się tu również Józefowy stosunek do Rzymian. Olśniła go potęga miasta, jego piękno i żywotność.


W roku 65, gdy Józef powrócił ze swej misji, wojna w Galilei wisiała na włosku. W dowód uznania za swe dyplomatyczne zasługi zostaje mianowany zarządcą tej prowincji – przejmuje pod swe  zwierzchnictwo sprawy administracyjne, sądowe i wojskowe. Nie wiemy do końca jaki cel przyświecał Józefowi, obejmującemu to stanowisko, gdyż sam pisząc o swych zadaniach różnie to ujmuje. Raz przekonuje, że jako dowódca tego rozległego terenu miał zjednoczyć w walce przeciw Rzymianom Dolną i Górną Galileę, kiedy indziej że chciał przekonać rozbójników do złożenia broni. Istniało też trzecie wyjaśnienie celu misji – Józef miał po prostu zachować jak najdłużej pokój i nie dopuścić do bezsensownych rozruchów. Józef sprzeciwiał się ewentualnej wojnie z Rzymem gdyż twierdził, że Żydzi nie mają najmniejszych szans w obliczu potęgi Imperium. Obawiał się o losy współobywateli, grzmiał przeciwko tym, którzy podburzali lud. Czy była to patriotyczna postawa? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć – wiadomo, że nie przysporzyła mu wielu zwolenników. W każdym razie od roku 65 Józef poświęca się działalności w Radzie 71 Galilejczyków, czuwa nad budowaniem umocnień i stara się stworzyć regularną żydowską armię, wykorzystując wiedzę zdobytą w Rzymie. Mimo podjętych działań wśród mieszkańców Galilei krążyły plotki o zdradzie Józefa, rozsiewane przez jego przeciwników politycznych. Niejednokrotnie musiał stawać przed rozwścieczonym tłumem gotowym go ukarać za sprzeniewierzenie się idei oswobodzenia Palestyny spod rzymskiej okupacji. Dzięki sprytowi i talentowi oratorskiemu udaje mu jednak się uniknąć samosądów i uzyskać przychylność wojsk, którymi dowodził.

 

''

Ściana Płaczu- pozostałości świątyni zburzonej przez Rzymian w 70 roku. Źr. Wikipedia

W końcu wojna między Żydami a Imperium rozgorzała na dobre a Neron wysłał dla stłumienia powstania armię pod dowództwem Wespazjana i jego syna Tytusa. Józef dowodził przez półtora miesiąca obroną ważnego strategicznie punktu – twierdzy Jotapaty, po czym został pojmany. Nie do końca jasne są okoliczności jego uwięzienia przez Rzymian. Cysternę w której ukrywał się wraz z towarzyszami wskazała pewne kobieta. Spośród grupy Żydów, którzy ustalili, że poniosą śmierć z własnej ręki, ocalał akurat on i jeszcze jeden żołnierz. Chcąc ocalić życie, Józef począł przepowiadać Wespazjanowi rychłe objęcie tronu cesarskiego a później kontynuację władzy w osobie jego synów. Łasy na takie pochlebstwa rzymski wódz, nie odesłał Józefa do Nerona. O okresie niewoli (VII 67 – XII 69) nie wiele jesteśmy w stanie powiedzieć, gdyż w swych dziełach Flawiusz konsekwentnie to przemilcza. Istnieją hipotezy, że jako człowiek wykształcony i przede wszystkim urodzony w Palestynie był w jakiś sposób wykorzystywany przez Rzymian – jako znawca terenu lub tłumacz. Prawdopodobnie przez cały ten czas spisywał relacje z wojny, w której brał udział.

''

Cesarz rzymski Wespazjan. Źr.Wikipedia

Kiedy w lipcu 69 roku Wespazjan został obwołany przez swe wojsko cesarzem, Józef zaczął się cieszyć zaufaniem władcy, ponieważ był pierwszym, który owe wydarzenie prorokował.  Towarzyszył nowemu imperatorowi w podróży do Aleksandrii, gdzie po śmierci drugiej żony zawarł on kolejny związek małżeński. Po powrocie do Palestyny był świadkiem  zburzenia  Świątyni Jerozolimskiej przez cesarskiego syna Tytusa.


Po stłumieniu powstania, Józef został obdarzony obywatelstwem rzymskim. Zamieszkał w posiadłości Wespazjana w Wiecznym Mieście, otrzymując roczną pensję i ziemię wolną od podatku. Do końca życia mógł oddawać się pracy pisarskiej, ciesząc się przychylnością kolejnych cesarzy. Jego życie osobiste nie układało się najlepiej – rozwiódł się z trzecią żoną i dopiero małżeństwo z żydówką pochodzącą z kreteńskiej rodziny, okazało się szczęśliwe. Zmarł po 94 roku.


Józefowi Flawiuszowi przyszło żyć w niezwykle ciekawym momencie historii. Stanął przed wieloma dylematami a jego barwne dzieje były wypadkową osobistych decyzji, umiejętności i talentów. Warto jednak zauważyć że często swój los zawdzięczał przypadkowemu zbiegowi wydarzeń. Na pewno był człowiekiem z krwi i kości – popełniał błędy, czasem starał się je zatuszować lub usprawiedliwić swe czyny, otwarcie mówił o emocjach, nie bał się wyrażać własnego zdania, po części zdawał sobie sprawę ze swych wad. Życie brał pełnymi garściami i może dlatego nawet w dzisiejszych czasach jego dzieła mogą być zapierającą dech lekturą.

 

Katarzyna Kakiet

0 0 0

Czytaj także

Alaryk I król Wizygotów

Kim był człowiek, który w 410 roku odważył się podnieść rękę na Rzym i zrabować najcenniejsze skarby Cesarstwa?

Alaryk I król Wizygotów jest powszechnie uważany za jedną z najbardziej znaczących i intrygujących postaci okresu wędrówek ludów. Nieokiełznany barbarzyńca budzący grozę a zarazem jako arianin wódz wyznający chrześcijańskie zasady. Kim był człowiek, który w 410 roku odważył się podnieść rękę na Rzym i zrabować najcenniejsze skarby Cesarstwa?

Alaryk urodził się około 370 roku. Bazując na informacjach podanych przez starożytnego kronikarza Jordanesa wiemy, że był przedstawicielem znakomitego rodu, drugiego co do dostojeństwa po Amalach, z dawna podziwianego wśród swoich za cnotę śmiałości i stąd określanego mianem Balthów, ponieważ baltha znaczy [po Gocku] śmiały. Istnieją hipotezy, że jego ojcem był niejaki Alawiwus, wódz który w 376 roku przeprowadził przez Dunaj, będący niejako granicą ówczesnego Cesarstwa, całą rzeszę uciekających przed Hunami Terwingów, dając im tym samym nadzieję na schronienie w Imperium. Gdy Goci swe prawo do egzystencji w granicach rzymskiego państwa potwierdzili wspaniałym zwycięstwem pod Adrianopolem, Alaryk był chłopcem zaledwie dziewięcioletnim. Obraz powracających wtedy tryumfujących wojowników musiał jednak zapaść mu głęboko w pamięci.

Alaryk najprawdopodobniej miał żonę i dzieci. Był wyznawcą arianizmu, choć nie wiemy jak głęboka była jego wiara. Wiadomo, że nie był typowym barbarzyńcą w dzisiejszym tego słowa znaczeniu – znał rzymskie obyczaje i jako człowiek ze szlachetnego rodu potrafił zachować się na salonach. Królem gockim został w 395 roku i już od początku swego panowania, intensywnie zabiegał o sojusz z Cesarstwem. Pragnął Imperium zaoferować pomoc militarną w zamian za zboże i złoto przysyłane corocznie, tytuł najwyższego dowódcy wojskowego, ale przede wszystkim za terytoria, na których mogliby osiedlić się jego ludzie oraz uznanie go jedynym władcą Gotów. Ten germański dowódca znał potęgę Imperium i nie pragnął konfrontacji z legionami. Można powiedzieć, że świadczyło to o jego znajomości zasad dyplomacji. Wiedział, że trwalsze układy można zawrzeć słowem – nie orężem. Za swe podejście i pokojową politykę wielokrotnie skazywano go na uczucie niepewności, wielokrotnie zrywano z nim uzgodnione wcześniej umowy. Rzymianie nie mogli pogodzić się z napływem tak ogromnej ilości barbarzyńców. Nie byli w stanie również znieść zniewagi jaką byłoby uznanie prawa Alaryka do dowodzenia rzymskimi legionami nawet jeśli w tych szeregach mieli się znajdować głównie Goci.

Oblężenie Rzymu fot. Wikipedia

Oblężenie Rzymu fot. Wikipedia

Król jednak nie tracił nadziei, wciąż negocjował a czasem próbował zastraszyć Cesarstwo podejmowanymi atakami na Rzym, Konstantynopol, Rawennę, czy Ateny. Wszystko to okazywało się bezskuteczne. Ostatecznie oszukany i poniekąd zdradzony w 410 roku przeprowadził jedno z najsłynniejszy oblężeń miast w starożytności. Zaatakował Wieczne Miasto, metropolię nie do zdobycia. Jemu jednak miało się udać. Zdobył Rzym i przez trzy dni i noce wraz ze swoim wojskiem grabił, niszczył, zabijał. Jego chrześcijańska wiara miała mu jednak nie pozwolić na zbezczeszczenie niektórych świętości i uznał prawo Rzymian do schronienia się w kościołach – to samo, które szerzej praktykowane miało być dopiero w średniowieczu.

Alaryk, choć był niewątpliwie zwycięzcą walki o miasto, swym tryumfem i zrabowanymi skarbami o legendarnej wartości nie mógł nacieszyć się zbyt długo. Gdy po udanym najeździe postanowił udać się z Rzymu do Afryki przez Sycylię, jego przeprawa przez Cieśninę Mesyńską zakończyła się klęską – wiele gockich statków zatonęło a jego samego, jak wspomina Jordanes dopadła […] niespodziewana śmierć i oderwała od ludzkich trosk. Do dziś nie jest znany powód dla którego ten wielki wódz miał umrzeć. Niektórzy starożytni historiografowie tacy jak Filostorgios i Prokopiusz sugerowali zarazę, inni otrucie przez Gallę Placydię – kobietę, którą szaleńczo kochał jednak bez wzajemności. Tak jak sama śmierć Alaryka owiana jest tajemnicą tak samo zagadką pozostaje miejsce pochówku. Naukowcy wciąż wysnuwają kolejne hipotezy jednak żadna z nich ostatecznie nie znalazła potwierdzenia.

Katarzyna Kakiet

0 0 0