Historia

Jak Piekarski na mękach

10.12.2009 09:38
Ręka podniesiona na króla została odcięta, ale wcześniej zgodnie z instrukcją miała być "dobrze przepalona".

W niedzielę 15 listopada 1620 roku Warszawę obiegła szokująca wiadomość. Oto 23 letni szlachcic z ziemi sandomierskiej Michał Piekarski porwał się na majestat królewski.

Kiedy król Zygmunt III Waza, wraz ze swoim orszakiem udawał się do katedry św. Jana na mszę świętą, ukryty w przejściu szlachcic rzucił się na monarchę z czekanem i ranił go w głowę i plecy. Na szczęście dla króla przy ponownej próbie uderzenia czekan zaczepił o płaszcz członka świty. Piekarski próbował dobyć jeszcze szabli, ale wytrącił mu ją marszałek Łukasz Opaliński. W powstałym zamieszaniu zimną krew zachował królewski syn Władysław, który ranił i powstrzymał zamachowca.

Panika

Wieść o zamachu na króla lotem błyskawicy obiegła Warszawę. Mieszkańcy stolicy byli w szoku, bowiem królobójstwo nie było nigdy orężem w walce politycznej polskiej szlachty z królami. Szybko pojawiła się plotka o tym, że zamachu dokonali Tatarzy, którzy mieli przybyć do Warszawy! Tak absurdalną wersję wypadków można tłumaczyć tym, że ponad miesiąc wcześniej 7 października, Rzeczypospolita poniosła druzgocącą klęskę z Turcją pod Cecorą. W bitwie poległ jeden z najwybitniejszych wodzów epoki Stanisław Żółkiewski, co było dla ówczesnych wielkim szokiem.

Śmierć Piekarskiego: Czterema końmi ciało na cztery części roztargane, a obrzydłe trupa ćwierci na proch na stosie owym spalone zostaną. Na koniec proch w działo nabity, wystrzał po powietrzu rozproszy.

Długo i boleśnie

Piekarski trafił do więzienia. Dwa tygodnie później decyzją sejmu Piekarski został wyjęty spod prawa, ale był to dopiero początek tego co, miało spaść na niedoszłego królobójcę. Co prawda król okazując wielkoduszność przebaczył zamachowcowi, ale sejm przerażony całym wydarzeniem postanowił przykładnie ukarać Piekarskiego. Marszałek korony opracował dokładny plan pozbawienia go życia. Miało być długo i bardzo, bardzo boleśnie.

Hańbiąca śmierć

Mimo, że zamachowiec był szlachcicem poddano go okrutnym torturom zakończonym haniebną śmiercią. Na początek Piekarski miał być obwożony specjalnym wozem po Warszawie, a w wyznaczonych miejscach kat rozpalonymi szczypcami miał szarpać jego ciało. Po dotarciu na miejsce kaźni, kat został zobowiązany do włożenia mu prawej dłoni z czekanem w ogień. Kiedy dłoń  „dobrze przepalona będzie” – głosił rozkaz marszałka - należało ją odciąć. Podobnie należało postąpić z lewą dłonią. Na koniec wreszcie  „ czterema końmi ciało na cztery części roztargane, a obrzydłe trupa ćwierci na proch na stosie owym spalone zostaną. Na koniec proch w działo nabity, wystrzał po powietrzu rozproszy”.

Motywy zamachu

 

Michał Piekarski uchodził za człowieka niezwykle porywczego. Podobno w dzieciństwie rozbił sobie głowę, co mogło być początkiem choroby psychicznej. Zamach na króla nie był pierwszym występkiem Piekarskiego. Wcześniej w przypływie szału zabił na Wawelu kucharza i poranił służbę. Po tej zbrodni młodego szlachcica uznano za człowieka „niespełna rozumu” i pozbawiono prawa do zarządzania swoją wsią Bieńkowice. I właśnie to było najbardziej prawdopodobną przyczyną zamachu na króla, który według Piekarskiego był przyczyną jego upokorzeń. Szlachcic poprzysiągł zemstę i podobno nawet odbył pielgrzymkę do Częstochowy w  intencji zabicia króla. Z przeprowadzonego śledztwa wynikało, że Piekarski działał sam. Zeznania niedoszłego zamachowca, wydobywane torturami stały się źródłem powiedzenia pleść jak Piekarski na mękach, co znaczy mówić od rzeczy. Ponieważ Piekarski był kalwinem, wkrótce  pojawiła się plotka, że zamach został dokonany z inspiracji Radziwiłłów, którzy obawiali się dalszych rządów arcykatolickiego króla.

 

Swój nieszczęsny żywot Michał Piekarski zakończył na placyku zwanym Piekiełkiem przy wylocie ulicy… Piekarskiej.

(p.d)

Zobacz więcej na temat: Rzeczpospolita Turcja Warszawa
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Komitet Obrony Robotników

Czytaj także

Mocne życie Mocnego

Barwne życie Augusta II Mocnego, to gotowy scenariusz na film, ale byłaby to raczej tania produkcja klasy B, niż ambitne kino historyczne.

Już w czasach swojego panowania w Rzeczypospolitej uchodził za jednego z najgorszych władców w dziejach. Abstrahując od kwestii politycznych, jego życie prywatne nawet jak na czasy, w których przyszło mu żyć znacznie odbiegało od współczesnych standardów.

Być jak „Król Słońce”

Przyszły król Polski dorastał w kulcie największego władcy swoich czasów, czyli Ludwika XIV. Sposób sprawowania władzy i prowadzenia dworu przez „Króla Słońce” stał się dla elektora saskiego wzorem do naśladowania. Swoją pierwszą podróż po Europie, która zgodnie z ówczesnym kanonem miała być elementem wykształcenia podjął w 1687 roku, miał wtedy 17 lat i… kilka romansów za sobą. Jeżeli jego matka Anna Zofia liczyła, że wojaże po Europie uspokoją młodzieńca, to musiała się srogo zawieść, bowiem kolejne lata przyniosły elektorowi saskiemu cały szereg „niezobowiązujących znajomości”.

Zakochany Fryderyk

W 1693 roku Fryderyk August zapałał podobno prawdziwym i gorącym uczuciem do córki margrabiego Bayreuth, Krystyny Eberhardyny. Związek zakończył się małżeństwem. Wkrótce Fryderyk August został władcą Saksonii. Od tej chwili coraz więcej czasu poświęcał rządzeniu i … kolejnym romansom.

No to cóż, że ze Szwecji

''

Maria Aurora. źr.wikipedia.

W tym czasie Fryderyk związał się między innymi z przepiękną hrabianką ze Szwecji Marią Aurorą, która już wkrótce stała się jego oficjalną metresą. W 1696 roku szwedzka piękność urodziła elektorowi syna Maurycego, a żona Krystyna Eberhardyna późniejszego króla Polski Augusta III… Już wkrótce miejsce Marii Aurory zajęły kolejne faworyty: hrabina Esterle, tajemnicza Fatima, matka kolejnych dzieci Sasa.

Tron Polski

W czerwcu 1697 roku polska szlachta wybrała Fryderyka Augusta na króla. Nowy król jeszcze przed elekcją przeszedł na katolicyzm, co miało decydujący wpływ na losy jego małżeństwa. Krystyna Eberhardyna była luteranką i nie zamierzała zmieniać wyznania. Nigdy też nie odwiedziła Polski i nie została koronowana. August Mocny odebrał jej też syna, którego oddał na wychowanie Jezuitom.

Polskie metresy

W 1700 roku August Mocny związał się z mężatką Urszulą Katarzyną Lubomirską. Cztery lata później żona podkomorzego wielkiego koronnego urodziła królowi syna. Około 1706 roku August przeżył burzliwy romans z córką warszawskiego winiarza, która już wkrótce urodziła mu córkę.

Hrabina Cosel

''

Hrabina Cosel. źr.wikipedia.

Wkrótce król nawiązał kolejny gorący romans. Jego wybranką została córka duńskiego pułkownika Anna Konstancja. Po rozwodzie z mężem została w 1706 roku oficjalną metresą króla. W tym samym roku otrzymała od cesarza Józefa I, za cichym wstawiennictwem Augusta Mocnego, tytuł Hrabiny Rzeszy von Cosel. Przez następnych kilka lat hrabina urodziła królowi syna i trzy córki. Na pałac kochanki w Taschenbergu, August wydawał krocie, a sprytna hrabina wymogła na nim, że w razie śmierci żony, ona zajmie jej miejsce. Związek z hrabiną Cosel zakończył się gwałtownie w 1716 roku, kiedy okazało się, że przedsiębiorcza kochanka spiskuje przeciwko królowi. Resztę życia hrabina Cosel spędziła w zamku Stolpen, jej miejsce przy boku króla zajęły kolejne kochanki: Marianna Bielińska, Zofia von Dieskau….

Jakie życie, taka śmierć
 
Swój przydomek zawdzięczał August Mocny atletycznej budowie i wręcz herkulesowej sile. Bez problemu łamał podkowy i wyginał żelazo. Czynił to najczęściej podczas suto zakrapianych biesiad. Po jednej z takich uczt zmarł w straszliwych cierpieniach.

Podobno tuż przed śmiercią powiedział: „Całe moje życie było jednym nieprzerwanym grzechem. Boże, zlituj się nade mną”.

Według historyków August Mocny pozostawił po sobie ponad trzystu potomków. 


PRZECZYTAJ: Kazimierz Wielki – król Youtube

(dym)