Historia

Benedykt Polak: Zapomniany podróżnik

Ostatnia aktualizacja: 12.03.2008 15:48
Ćwierć wieku przed wyprawą Marco Polo, ruszyła inna nie mniej ważna, lecz zapomniana wyprawa do wnętrza Azji. Jednym z jej uczestników był polski franciszkanin Benedykt Polak
Audio

W zachowanych źródłach, głownie obcych, występuje jako Benedictus Polonus. Na temat jego dzieciństwa i młodości niewiele wiadomo. Urodził się najprawdopodobniej około roku 1200, być może we Wrocławiu. Wiele wskazuje na to, że był człowiekiem wykształconym, na pewno znał język łaciński i ruski. Około 1236 roku wstąpił do zakonu franciszkanów. W 1245 roku razem z papieskim legatem Giovannim da Pian del Carpine wyruszył na wyprawę, która nawet z dzisiejszej perspektywy budzi respekt i szacunek. W ciągu niespełna trzech lat podróżnicy pokonali prawie 20 tysięcy kilometrów. Po drodze walczyli z licznymi przeciwnościami losu, a owocem wyprawy stał się pionierski opis nieznanej wcześniej części Azji i ludów, które ją zamieszkiwały. Trzeba pamiętać, że horyzont geograficzny ludzi średniowiecza był niezwykle ograniczony. Niemalże wszystko, co znajdowało się na wschód od wybrzeży morza Kaspijskiego stanowiło dla nich „terra incognita”. Wyobrażenia o tym, co znajdowało się „dalej” sprowadzały się do opisów dziwacznych stworów i dzikich ludów. Wyprawa w głąb Azji była więc, przedsięwzięciem nie tylko trudnym, ale i bardzo niebezpiecznym. 

''

Papież Innocenty IV inicjator wyprawy. Źr. Wikipedia

Podróż, w której wziął udział polski franciszkanin, była przede wszystkim misją polityczną i religijną, a odbywała się pod auspicjami państwa kościelnego. Ówczesny papież, Innocenty IV postanowił wysłać poselstwo do chana mongolskiego Gujuka, aby przekonać go do zaprzestania łupieżczych najazdów na Europę. Jeszcze kilka lat wcześniej Mongołowie, których potęga rosła systematycznie od początku XIII wieku, pustoszyli środkowo- wschodnią część Europy, wzbudzając przy tym paniczny strach wśród jej mieszkańców. Łupieżcze wyprawy docierały również na ziemie, pogrążonego w rozbiciu dzielnicowym państwa polskie. Szczególnie tragiczne skutki przyniosła wyprawa z 1241 roku. Jej kulminacyjnym punktem była bitwa pod Legnicą, gdzie rycerstwo polskie wspierane przez garstkę templariuszy, starło się z Mongołami i poniosło sromotną klęskę. Na polu bitwy padł Książe śląski Henryk II Pobożny, co w zgodnej opinii historyków, znacznie oddaliło moment zakończenia rozbicia dzielnicowego w Polsce. 

  Kolejnym zadaniem przed jakim stali emisariusze, było przekonanie Mongołów do zawarcia sojuszu przeciwko muzułmanom, którzy w tym czasie ponownie zagrozili Ziemi Świętej.  Pozostawał jeszcze jeden cel misji, bez wątpienia najtrudniejszy do realizacji, a mianowicie próba przekonania chana mongolskiego i jego poddanych do przyjęcia nowej wiary. Takie były oficjalne cele papieskiej ekspedycji. Można sądzić, że cała podróż miała też drugie dno. Zadaniem uczestników misji było zapewne pilne obserwowanie wszystkiego, co zobaczą po drodze. Poznanie panujących w państwie Mongołów praw i zwyczajów, a także opis zamieszkujących je ludów stanowił dla Europejczyków cenny materiał poznawczy.

Jak to się stało, że Benedykt Polak został członkiem tak prestiżowej wyprawy?. Najprawdopodobniej już wcześniej znał papieskiego legata. Giovanni da Pian del Carpine był bowiem, jednym z bliskich współpracowników św. Franciszka z Asyżu, zakładał franciszkańskie zakony w całej Europie. W swoim czasie był także prowincjonałem zakonu we Wrocławiu i zapewne z tego czasu wywodziła się ich znajomość. Znający język ruski, polski franciszkanin, mógł być cennym nabytkiem w tak trudnej wyprawie.

16 kwietnia 1245 roku z Lyonu, ówczesnej siedziby papieża wyruszyła wyprawa kierowana przez papieskiego legata Giovanniego da Pian del Carpine. Via Praga, misja dotarła do Wrocławia, gdzie do podróżników dołączył Benedykt Polak. Ze stolicy Śląska wyruszyli w kierunku Kijowa, po drodze trafili na łęczycki dwór Konrada Mazowieckiego, od którego otrzymali dary dla samego wielkiego chana. Po 11 miesiącach podróży dotarli do uzależnionego od Mongołów Kijowa. Nie była to łatwa droga, według wspomnień papieskiego legata, uczestnicy misji zapadli na ciężką chorobę, ale mimo tego, przy ogromnym mrozie i wielkim śniegu udało im się dotrzeć do obecnej stolicy Ukrainy. Kolejnym celem misji był położony nad Wołgą obóz Batu – chana, wnuka twórcy potęgi Mongołów Czyngis – chana, któremu złożyli dary w postaci skór bobrowych i borsuczych.  Kilka kolejnych miesięcy zajęło podróżnikom dotarcie do Karakorum ówczesnej stolicy chanów mongolskich. Ten odcinek trasy przemierzyli pod czujną eskortą mongolskich wojowników, którzy spełniali jednocześnie rolę przewodników i ochrony. W Karakorum, gdzie spędzili kilka miesięcy, mogli zobaczyć między innymi, wybór Gujuka na wielkiego chana.  W listopadzie 1246 roku zaopatrzeni w odpowiednie listy, podróżnicy ruszyli w powrotną drogę, która zabrała im dokładnie rok. Efekty papieskiej misji nie był zadawalające. Wielki chan, zażądał, aby papież razem z innymi władcami Europy przybył przed jego obliczę. Oferta przejścia na chrześcijaństwo, została przez wodza Mongołów zignorowana. Nie oznacza to, że misja poniosła całkowitą klęskę. Z naukowego punktu widzenia, obserwacje podróżników, znacznie przyczyniły się do poznania wnętrza Azji. Sporządzone przez nich zapiski stanowiły i stanowią znakomite źródło informacji zarówno dla historyków, jak i geografów i etnografów. Najcenniejszym źródłem pozostaje „Historia Mongołów”, sporządzona przez  Giovanniego da Pian del Carpine. Z kolei „Sprawozdanie” sporządzone przez Benedykta Polaka, mimo, że skromniejsze zawiera list, który był odpowiedzią władcy Mongołów do papieża Innocentego IV.

Niestety nie wiemy, jakie były dalsze losy polskiego podróżnika. Polskie źródła wspominają go tylko raz, przy okazji procesu kanonizacyjnego biskupa krakowskiego Stanisława. Ze źródła wynika, że w 1252 roku, był Benedykt Polak świadkiem w sprawie cudu dokonanego przez św. Stanisława. To krótkie wspomnienie każe przypuszczać, że został gwardianinem w Krakowie lub Inowrocławiu. Tam też zapewne około 1280 roku dokonał żywota.   

Piotr Dmitrowicz

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Broń chemiczna w bitwie pod Legnicą

Ostatnia aktualizacja: 12.03.2008 15:41
Jeśli wierzyć Janowi Długoszowi, w bitwie pod Legnicą Mongołowie użyli broni chemicznej
rozwiń zwiń