X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Historia

Hieronim Dekutowski ps. Zapora - żołnierz niezłomny

07.03.2015
0 0 0
Żołnierze ze zgrupowania mjr. Hieronima Dekutowskiego Zapory; stoją od lewej: NN, Stanisław Łukasik Ryś; Aleksander Sochalski Duch; mjr Hieronim Dekutowski Zapora; Zbigniew Sochacki Zbyszek, por. Jerzy Karcz Bohun. Źr.: Żołnierze wyklęci. Antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 roku. Oficyna Wydawnicza Volumen
Żołnierze ze zgrupowania mjr. Hieronima Dekutowskiego "Zapory”; stoją od lewej: NN, Stanisław Łukasik "Ryś”; Aleksander Sochalski "Duch”; mjr Hieronim Dekutowski "Zapora”; Zbigniew Sochacki "Zbyszek”, por. Jerzy Karcz "Bohun”. Źr.: "Żołnierze wyklęci. Antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 roku". Oficyna Wydawnicza Volumen
Szczątki legendy polskiego podziemia Hieronima Dekutowskiego odnaleziono w 2012 roku na Powązkach. Został zamordowany przez bezpiekę 7 marca 1949. Ciało wrzucono do zbiorowej bezimiennej mogiły.
Posłuchaj
15'55 Wspomnienie o majorze Hieronimie Dekutowskim - archiwalna audycja Ireneusza Haczewskiego. Wypowiedzi Zuzanny Kurasowej - siostry H. Dekutowskiego; Stanisława Wnuka, pseud. "Opal" - zastępcy mjr H. Dekutowskiego oraz żołnierza H. Dekutowskiego, pseud. "Sokół" (RWE, 20.03.1990)

Major Hieronim Dekutowski ps. Zapora, żołnierz Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, oficer Armii Krajowej, członek Delegatury Sił Zbrojnych i Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość”, cichociemny, kawaler orderu "Virtuti Militari” urodził się w Tarnobrzegu 24 września 1918.
Jego najstarszy brat zginął jako legionista w wojnie polsko-bolszewickiej. - Ten duch brata bohatera do końca towarzyszył młodemu Hieronimowi - mówił red. Ireneusz Haczewski na antenie Rozgłośni Polskiej RWE.
Walczył od pierwszych dni wojny
Lubiany przez rówieśników, szybko trafił do harcerstwa. Maturę zdał jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Był ochotnikiem w wojnie obronnej 1939 roku, mając zaledwie 20 lat. Następnie przedostał się do Francji i walczył w szeregach 2. Dywizji Strzelców Pieszych, a po jej kapitulacji został ewakuowany do Wielkiej Brytanii i wcielony do plutonu czołgów 3. Baonu I Brygady Strzelców.
W Anglii trafił do ośrodka szkoleniowego cichociemnych, tam w marcu 1943 roku złożył przysięgę i przybrał pseudonim "Zapora". W nocy z 16 na 17 września 1943 został przerzucony na teren Polski w rejonie Pułtuska. Naczelny Wódz awansował go do stopnia podporucznika rezerwy.
Początkowo dowodził kompanią w 9. pułku piechoty Inspektoratu AK Zamość. Z polecenia Komendanta Okręgu AK Lublin Kazimierza Tumidajskiego "Marcina" stanął na czele Kedywu Inspektoratu Lublin-Puławy. W ramach akcji "Burza” przeprowadził szereg akcji zbrojnych, często brawurowych, ochraniał też sztab Komendy lubelskiego Okręgu AK. W sierpniu 1944 roku podjął nieudaną próbę przedostania się na pomoc walczącej Warszawie.
Aktywny opór wobec terroru NKWD i UB
Na początku 1945 roku zgodnie postanowieniem Komendy Okręgu AK Lublin Hieronim Dekutowski skoncentrował żołnierzy zagrożonych aresztowaniami i przystąpił do akcji odwetowych wobec wojsk NKWD i organów władzy ludowej. Pół roku później został awansowany przez dowództwo Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj do stopnia majora. Podporządkowano mu wszystkie oddziały leśne w okręgu lubelskim.
Jesienią 1945 roku po powstaniu antykomunistycznego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, które było naturalnym spadkobiercą Delegatury Sił Zbrojnych, major jako komendant oddziałów leśnych był odpowiedzialny za dywersję i akcje skierowane przeciwko organom komunistycznego aparatu represji w województwie lubelskim. Z czasem obszar jego działania rozszerzył się na tereny Rzeszowszczyzny i świętokrzyskiego.
Po ogłoszeniu przez komunistów amnestii w lutym 1947 roku Hieronim Dekutowski zaprzestał prowadzenia akcji zbrojnych i w czerwcu się ujawnił.
Wolał uciec niż się poddać
Zagrożony aresztowaniem podjął próbę ucieczki poza granice kraju. Został jednak zatrzymany wraz z siedmioma kolegami 16 września 1947 w miejscowości Nysa przez funkcjonariuszy bezpieki z Katowic.
Od tej chwili rozpoczyna się prawie sześciomiesięczny okres tortur w katowniach UB. Hieronim Dekutowski przeszedł okrutne śledztwo w centralnym więzieniu MBP przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z 15 września 1948 roku został skazany na siedmiokrotną karę śmierci. Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski. "Zapora” do samego końca nie pozostawał bierny, jeszcze przed wykonaniem wyroku podjął nieudaną próbę ucieczki z celi więziennej. Został stracony 7 marca 1949 w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Pochowano go w tajemnicy w nieznanym przez lata miejscu.

Zobacz serwis "żołnierzewyklęci.polskieradio.pl">>>

Warszawa,
Warszawa, 24.07.2012. Instytut Pamięci Narodowej prowadzi ekshumacje ofiar terroru komunistycznego na tzw. Łączce na stołecznych Powązkach Wojskowych. PAP/Radek Pietruszka

Zapomnieni bohaterowie
Szczątki Hieronima Dekutowskiego odnaleziono latem 2012 roku na kwaterze "Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.
- Oni mieli zostać wymazani z polskiej historii. Teraz powracają do naszej świadomości. Każde nowe nazwisko powoduje, że to, co chcieli osiągnąć zbrodniarze, czyli zapomnienie, pochowanie w nieznanym miejscu, zostaje przezwyciężone. Oni powracają i wraz z nimi powraca historia ich życia - mówił prezes IPN Łukasz Kamiński.
Krystyna Frąszczak, siostrzenica pułkownika Hieronima Dekutowskiego żałowała, że żadna z sześciu sióstr "Zapory" nie doczekała odnalezienia brata. Podkreślała zarazem, że ustalenie tożsamości brata matki to wielkie wydarzenie dla jej rodziny. - Gdyby parę lat temu ktoś powiedział, że jego szczątki zostaną odkryte i zidentyfikowane, to byśmy nie uwierzyli - powiedziała Frąszczak. Siostrzenica Hieronima Dekutowskiego dodała, że pułkownik jest bohaterem i mimo ciężkich czasów w Polsce, rodzina nigdy w niego nie zwątpiła.
mk

0 0 0
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Uderzać o świcie siedemnastego!

16.09.2013
0 0 0
Spotkanie żołnierzy Wehrmachtu i Armii Czerwonej pod Brześciem, fot.: BundesarchivWikipedialic. CC
Spotkanie żołnierzy Wehrmachtu i Armii Czerwonej pod Brześciem, fot.: Bundesarchiv/Wikipedia/lic. CC
Tajny rozkaz Klimenta Woroszyłowa nr 16634 dotarł do sowieckich oddziałów zgromadzonych w strefie przygranicznej pod koniec dnia 16 września i nakazywał niemal natychmiastowy atak na Polskę.
Posłuchaj
59'31 Uderzać o świcie siedemnastego! (Dwójka/Klub ludzi ciekawych wszystkiego/17.09.2010)

W nocie dyplomatycznej, wręczonej polskiemu ambasadorowi na godzinę przed agresją przez Ludowego Komisarza (ministra) Spraw Zagranicznych Władimira Potiomkina, stwierdzono rozpad państwa polskiego i konieczność, wobec ucieczki rządu polskiego z kraju, wzięcia "w obronę" ludności ukraińskiej i białoruskiej. Był to oficjalny pretekst rozpoczęcia działań militarnych na ziemiach polskich. Jednocześnie ZSRR uznawał wszystkie traktaty zawarte z Polską za niebyłe, jako zawarte z nieistniejącym państwem.

- Było to oczywiste kłamstwo – mówił w audycji Hanny Marii Gizy historyk prof. Andrzej Paczkowski. – Ale w świecie stosunków międzynarodowych jesteśmy przyzwyczajeni do kłamstwa jako argumentu. Ambasador Wacław Grzybowski nie przyjął tej noty, co było niezgodą na ten sposób postępowania, niezgodą na zaprezentowaną argumentację. Nieprzyjęcie noty było jedynym wyjściem.

17 września zredagowano ogólną dyrektywę Naczelnego Wodza. Znalazło się tam słynne zdanie "Z bolszewikami nie walczyć"…

- Wódz Naczelny i władze państwowe znalazły się w stanie konfuzji. Mimo wszystko było to uderzenie niespodziewane. Sowieci nie uderzyli od razu po podpisaniu paktu Ribentropp-Mołotow. Nie było pewne, czy ten sojusz ma charakter agresywny wobec Polski ze strony Sowietów, czy też jest to tylko gwarancja neutralności Sowietów w konflikcie polsko-niemieckim, którego wybuch był już wówczas oczywisty.

W audycji Hanny Marii Gizy prof. Andrzej Paczkowski naświetlił sytuację polityczną Polski przed i w trakcie II wojny światowej, przedstawił konsekwencje niepodpisania przez ZSRR Konwencji Haskiej, wyjaśnił też przyczyny ostrożnego zachowania Zachodu wobec Niemiec i ZSRR w 1939 roku.


Czytaj więcej w serwisie historia >>>


0 0 0

Czytaj także

Hubalczycy nigdy się nie poddali

23.09.2014
0 0 0
Major Henryk Dobrzański Hubal z żołnierzami. Wikipedia domena publ.
Major Henryk Dobrzański "Hubal" z żołnierzami. Wikipedia/ domena publ.
75 lat temu, 23 września 1939 Henryk Dobrzański, ps. Hubal, utworzył w Górach Świętokrzyskich pierwszy oddział partyzancki. Była to jedyna jednostka wojsk II Rzeczpospolitej, która nigdy się nie poddała.
Posłuchaj
28'19 Audycja dokumentalna Tadeusza Nowakowskiego (Tadeusza Olsztyńskiego). Wspomnienia przyjaciół i towarzyszy broni Henryka Dobrzańskiego "Hubala": Kazimierza Pappee - b. ambasadora RP przy Watykanie; gen. Klemensa Rudnickiego; gen. Witolda Nowiny-Sawickiego - znajomego z Legionów i frontu wojny 1920 roku; płk Kornela Krzeczunowicza - kawalerzysty.
08'13 U boku Hubala

W 1939 roku Dobrzański brał udział w obronie Grodna przed wkraczającymi jednostkami Armii Czerwonej. Po kapitulacji innych oddziałów, pułk, w którym służył, zdołał przerwać linię wroga. Mimo decyzji przełożonego o rozwiązaniu oddziału Henryk Dobrzański postanowił kontynuować marsz ku stolicy.

Po kapitulacji Warszawy próbował przedostać się z żołnierzami do Francji. 1 października 1939 stoczył bitwę z wojskami niemieckimi i schronił się na Kielecczyźnie. Po całkowitym załamaniu się kampanii wrześniowej major Henryk Dobrzański, pod pseudonimem "Hubal", zorganizował pierwszy oddział partyzancki pod nazwą Oddział Wydzielony Wojska Polskiego.
Hubalczycy odnieśli pierwsze zwycięstwo w potyczce z Niemcami pod Cisownikiem. Henryk Dobrzański nie podporządkował się rozkazom kierownictwa Związku Walki Zbrojnej i Delegatury Rządu na Kraj o rozwiązaniu oddziałów. W marcu 1940 roku odniósł wielkie zwycięstwo w potyczce pod Huciskiem, w której został zniszczony niemal całkowicie batalion piechoty Wehrmachtu. Podobny los spotkał kilka dni później kolejny oddział niemiecki pod Szałasami.
30 kwietnia 1940 w okolicach Anielina pod Opocznem oddział Hubala został otoczony przez 7 tys. żołnierzy niemieckich. W walce, podczas której Niemcy użyli czołgów, oddział partyzancki uległ rozproszeniu, a major Hubal poległ na polu walki. Jego ciało zostało najprawdopodobniej przewiezione przez Niemców do Tomaszowa Mazowieckiego i tam spalone. Oddział Hubala uległ samorozwiązaniu 25 czerwca 1940.

W 1966 roku major Henryk Dobrzański został pośmiertnie odznaczony Złotym Krzyżem Orderu Virtuti Militari i awansowany do stopnia pułkownika. Mimo wielu prób do dziś nie odnaleziono miejsca spoczynku legendarnego Hubala.

Henryk Dobrzański był w młodości członkiem Drużyn Strzeleckich; później służył w Legionach Polskich. W dwudziestoleciu międzywojennym uczestniczył w walkach z Ukraińcami oraz w wojnie polsko-bolszewickiej. Został za to odznaczony Krzyżem Walecznych i Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari. Był także członkiem reprezentacji polskiej w jeździectwie.

Odwiedź serwis specjalny Polskiego Radia zolnierzewykleci.polskieradio.pl.

0 0 0

Czytaj także

Zamach na Franza Bürkla - jednego z najbardziej bestialskich oprawców z Pawiaka

07.09.2013
0 0 0
Warszawa, lata okupacji. Pawiak pomścimy  takie i podobne napisy ukazywały się na murach Warszawy. foto: PAPCA
Warszawa, lata okupacji. Pawiak pomścimy – takie i podobne napisy ukazywały się na murach Warszawy. foto: PAP/CA
7 września 1943 roku w Warszawie żołnierze Armii Krajowej dokonali udanego zamachu na SS-Oberscharführera Franza Bürkla, znanego z sadyzmu zastępcę komendanta więzienia na Pawiaku.
Posłuchaj
30'40 Dzieje Pawiaka w czasach okupacji hitlerowskiej (14.11.1985)

Franz Bürkl był funkcjonariuszem SS na Pawiaku od sierpnia 1941 roku. Celem akcji likwidacyjnej oddziału specjalnego Kedywu KG AK "Agat” stał się z powodu okrucieństwa z jakim traktował osadzonych na Pawiaku więźniów.
Pawiak - największe więzienie polityczne na terenie okupowanej Polski
W czasie okupacji niemieckiej w pierwszym okresie funkcjonowania Pawiaka do marca 1940 roku więzienie podlegało Wydziałowi Sprawiedliwości Urzędu Generalnego Gubernatorstwa. W marcu tego roku Pawiak stał się więzieniem śledczym Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa Dystryktu Warszawskiego, a szczególnie jej Wydziału IV - Tajnej Policji Państwowej – Gestapo. Było to największe więzienie polityczne na terenie okupowanej Polski – polityczne jedynie w założeniach, bo trafiali tam również ludzie z ulicznych łapanek. Trudno było podejrzewać większość z nich o zaangażowanie "polityczne".
Tysiące ofiar
Szacuje się, że na około 100 tys. więźniów, którzy przeszli przez Pawiak w latach 1939-1944, blisko 40 procent zginęło w egzekucjach, zostało zamęczonych w czasie przesłuchań, głównie przy al. Szucha, gdzie mieścił się areszt śledczy Urzędu Komendanta Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa Dystryktu Warszawskiego lub zmarło w szpitalu więziennym.
Transporty z Pawiaka na Szucha i z powrotem wysyłano się kilka razy dziennie. Egzekucje na więźniach odbywały się początkowo w centrum Warszawy – w ogrodach sejmowym i uniwersyteckim. Od grudnia 1939 do lipca 1941 roku egzekucje odbywały się na skraju Puszczy Kampinoskiej w pobliżu wsi Palmiry. Od jesieni 1941 roku m.in. w Szwedzkich Górach, Wólce Węglowej, Laskach, na wydmach Łuże, w Lasach Kabackich, w Lasach Chojnowskich koło Stefanowa, w Magdalence oraz w Bukowcu koło Jabłonny.
Po stłumieniu powstania w getcie więźniów rozstrzeliwano na sąsiadujących z Pawiakiem ulicach – Dzielnej, Gęsiej, Zamenhoffa, Nowolipkach. Od października 1942 roku w Warszawie odbywały się egzekucje publiczne na ulicach miasta. Nazwiska rozstrzelanych umieszczano na obwieszczeniach lub ogłaszano z ulicznych megafonów.
Przez Pawiak przeszła również nieustalona liczba osób pochodzenia żydowskiego, szczególnie po zamknięciu getta w 1940 roku i w czasie jego likwidacji.
Około 60 tys. więźniów wywieziono z Pawiaka do obozów koncentracyjnych.
Konspiracja w warunkach więziennych
Na Pawiaku na niespotykaną skalę działała konspiracja. Już w 1939 roku powstała komórka więzienna Służby Zwycięstwu Polski, a następnie Związku Walki Zbrojnej – Armii Krajowej. Pod koniec 1942 roku powstała komórka więzienna Delegatury Rządu. Kontakty zewnętrzne utrzymywane były przez polskich funkcjonariuszy więziennych, lekarzy z miasta oraz delegatkę i pracownice Patronatu. Z siatką wewnętrzną współpracowali więźniowie funkcyjni - lekarze, pracownicy administracji więziennej i kolumny sanitarnej oraz więźniowie, którzy pracowali w warsztatach.
Wynikiem działań więziennego wywiadu był szereg akcji, zapoczątkowanych 26 marca 1943 roku uwolnieniem pod Arsenałem, przez specjalny Oddział Grup Szturmowych Szarych Szeregów, Jana Bytnara "Rudego", komendanta Hufca Południe oraz innych więźniów przewożonych z siedziby Gestapo w al. Szucha na Pawiak.
W następstwie współpracy komórki więziennej z Armią Krajową, Kierownictwo Walki Podziemnej wydawało wyroki śmierci na gestapowców i katów z Pawiaka i Szucha. Na podstawie informacji uzyskanych od więźniów, podjęto decyzję, żeby w pierwszej kolejności zlikwidować jednego z oprawców Pawiaka SS-Oberscharführera Franza Bürkla, a następnie kilku jego najbardziej sadystycznych współpracowników.
Sadysta z Pawiaka
Według relacji więźniów Pawiaka Franz Bürkl był jednym z najbardziej bestialskich oprawców. Niejednokrotnie strzelał do więźniów dla samej przyjemności, innych wieszał własnoręcznie. Miał wilczura, którego wykorzystywał do szczucia i zadawania poważnych ran więźniom.
"Zboczeniec, morfinista szwendał się po więzieniu zawsze zamroczony. On pierwszy na Pawiaku zaczął mordować więźniów, podczas gdy inni zadowalali się jeszcze w tym czasie jedynie rolą obserwatorów. Łańcuch zbrodni Bürkla ciągnął się bez końca” – tak charakteryzował Niemca Leon Wanat, aresztowany w marcu 1940 roku i przebywający na Pawiaku do sierpnia 1944 roku jako pisarz więziennej kancelarii, autor książki "Za murami Pawiaka".
Wykonanie akcji likwidacyjnej powierzono plutonowi phm. Jerzego Zborowskiego ("Jeremi”), W grupie mającej zlikwidować Bürkla znaleźli się m.in. Bronisław Pietraszewicz ("Lot”), Eugeniusz Schielberg ("Dietrich), Henryk Migdalski ("Kędzior”).
Przeprowadzona 7 września 1943 roku akcja trwała zaledwie 90 sekund. Oddział specjalny Kedywu KG AK "Agat” zastrzelił SS-Oberscharführera Franza Bürkla nieopodal jego domu, na rogu ulic Litewskiej i Marszałkowskiej.
8 września 1943 roku w odwecie za zabicie Bürkla Niemcy rozstrzelali około 30 osób.
W "Biuletynie Informacyjnym”, będącym organem prasowym AK 16 września 1943 roku umieszczono komunikat: "Dnia 7 IX 43 r. o godz. 9.58 został zastrzelony w Warszawie Oberscharfuehrer Bürkl, komendant Pawiaka, znany ze znęcania się nad więźniami i masakrowania ich".
Innym udanym zamachem był zamach, dokonany 1 lutego 1944 roku przez oddział dywersyjny KG AK "Pegaz" na dowódcę SS i Policji Dystryktu Warszawskiego, gen. Franza Kutscherę, odpowiedzialnego za masowe egzekucje publiczne w Warszawie.

mk

0 0 0

Czytaj także

Danuta Siedzikówna "Inka"

28.08.2014
0 0 0
Danuta-Siedzikówna Inka. Źr.: album Żołnierze wyklęci - antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 r.. Oficyna Wydawnicza Volumen, 2013
Danuta-Siedzikówna "Inka". Źr.: album „Żołnierze wyklęci - antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 r.”. Oficyna Wydawnicza Volumen, 2013
- Bardzo pragnęła, by po wyroku śmierci ktoś bliski dowiedział się, że zachowała się jak trzeba - mówił historyk Piotr Szubarczyk o Danucie Siedzikównie.
Posłuchaj
57'25 Inka bohaterka z oddziału Łupaszki (Rozmowy po zmroku/Dwójka)

Strzelało do niej kilku z odległości trzech kroków. Żaden nie trafił. Niespełna 18-letnią Danutę Siedzikównę, ps. Inka, zabił strzałem w głowę dowódca plutonu egzekucyjnego z Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Na krótko przed śmiercią w grypsie, jaki nadała do sióstr Mikołajewskich, pisała: "powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba". Stało się to 28 sierpnia 1946.

- To najlepiej pokazuje format rodziny, z której się wywodziła i klimat, w jakim się wychowywała - zwracał uwagę, goszczący w audycji Hanny Marii Gizy, dr Piotr Szubarczyk, publicysta historyczny, który jako pierwszy pisał o "Ince".

Rodzice Danuty Siedzikówny pochodzili z rodzin drobnoszlacheckich z Podlasia. Jej tata, Wacław w okresie zaborów był represjonowany za działalność patriotyczną. W wieku 19 lat trafił na Sybir. Cudem wrócił w 1926 roku. Niestety nie na długo. W 1940 roku ponownie został wywieziony na Wschód, tym razem przez NKWD, w ramach pierwszej wielkiej wywózki mieszkańców Kresów. Mama Eugenia zginęła 3 lata później zamęczona przez gestapo. Tuż przed śmiercią prosiła córki, by się nie mściły. Inka mimo wszystko poszła walczyć.

Danuta
Danuta Siedzikówna. Źr.: album "Żołnierze wyklęci - antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 r.”. Oficyna Wydawnicza Volumen, 2013

Do V Wileńskiej Brygady Armii Krajowej, dowodzonej przez mjr. Zygmunta Szendzielarza, ps. "Łupaszka", wstąpiła w roku 1945.

- Nasza brygada operowała w terenie, na którym było dużo partyzantki radzieckiej i litewskiej - opowiadała Lidia Lwow-Eberle, pierwsza kobieta w oddziale "Łupaszki". - "Inka" pracowała wówczas w Hajnówce, w nadleśnictwie. Była wysoka, dobrze zbudowana, wyglądała na starszą. "Łupaszko" przydzielił ją do plutonu "Żelaznego". Jego żołnierze mówili, że jest bardzo dobrą sanitariuszką. Brała udział w walkach - wspominała w rozmowie z Hanną Marią Gizą.

W tym samym roku "Inka" po raz pierwszy trafiła w ręce funkcjonariuszy białostockiego Urzędu Bezpieczeństwa. Podczas transportu do więzienia była prowadzona na powrozie. Z konwoju została uwolniona przez patrol wileńskiej AK Stanisława Wołoncieja "Konusa". Po tym wydarzeniu nowe życie i nową tożsamość proponuje jej ojciec chrzestny, który umiejscawia ją w Miłomłynie pod Ostródą.

- Ona z tego rezygnuje - opowiadał Piotr Szubarczyk. - Ta siedemnastoletnia dziewczynka dokonuje świadomego wyboru. Opuszcza Miłomłyn i dołącza do Brygady, ponieważ uznaje, że jest sanitariuszką i musi służyć, bo taka jest jej rola.

Danuta
Danuta Siedzikówna. Źr.: album „Żołnierze wyklęci - antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 r.”. Oficyna Wydawnicza Volumen, 2013

W dyskusji o Danucie Siedzikównie w audycji "Rozmowy po zmroku" opowiadali Lidia Lwow-Eberle, dr. Tomasz Łabuszewski, dr. Piotr Niwiński i dr. Piotr Szubarczyk. Audycję przygotowała Hanna Maria Giza.

Zobacz serwis specjalny Polskiego Radia poświęcony Żołnierzom Wyklętym>>>

0 0 0

Czytaj także

Żołnierze Wyklęci przez władzę i historię

01.03.2015
0 0 0
Lato 1946, okolice Dobrynina k. Mielca. Żołnierze z oddziałów mjr. Zapory, Aleksandra Rusina Olka i Wojciecha Lisa Lisa.
Lato 1946, okolice Dobrynina k. Mielca. Żołnierze z oddziałów mjr. "Zapory", Aleksandra Rusina "Olka" i Wojciecha Lisa "Lisa".Foto: album "Żołnierze Wyklęci - antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 r.", Oficyna Wydawnicza "Volumen", 2013
- Byli wyklęci już w 1939 roku, kiedy Polska, mimo traktatów o pomocy wojskowej po napaści hitlerowskich Niemiec, została opuszczona przez Francję i Wielką Brytanię - przypomina historyk Mateusz Wyrwich.
Posłuchaj
96'47 Żołnierze Wyklęci, żołnierze niezłomni - rozmowa z historykiem Mateuszem Wyrwichem (Trójka na poważnie)

1 marca po raz piąty obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci "Żołnierzy Wyklętych". To święto państwowe, które ma na celu oddanie hołdu żołnierzom antykomunistycznego podziemia. Pod nazwą "Żołnierze Wyklęci" kryją się tysiące osób zrzeszonych w różnych organizacjach (np. Armia Krajowa Obywatelska, Narodowe Siły Zbrojne po 1944 roku czy Wolność i Niezawisłość). Święto jest obchodzone w rocznicę stracenia przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa kilku członków kierownictwa IV Zarządu Głównego Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość" w 1951 roku.

Żołnierze Wyklęci: wyjątkowe zdjęcia i nagrania w serwisie Polskiego Radia >>>

Jak mówi Mateusz Wyrwich, na prześladowania narażone były nie tylko osoby zaangażowane w działania partyzanckie, ale także ich bliscy. W jednym z więzień przetrzymywano 13-letnią dziewczynę, siostrę braci Leona i Edwarda Taraszkiewiczów działających w Zrzeszeniu Wolność i Niezawisłość. Liczono, że bracia spróbują ją odbić, co umożliwi ich schwytanie.

''Zdaniem rozmówcy Wojciecha Reszczyńskiego Polacy chcą coraz więcej wiedzieć o Żołnierzach Wyklętych. - Mówi się o nich coraz częściej, choć wciąż jeszcze są tacy, którzy boją się opowiadać - podkreśla i przypomina też m.in. o masowym paleniu w powojennej Polsce niewygodnych książek  i sprytnej walce z tym procederem.

***

Tytuł audycji: "Trójka na poważnie"

Prowadził: Wojciech Reszczyński

Gość: Mateusz Wyrwich (pisarz i badacz najnowszej historii Polski)

Data emisji: 01.03.2014

Godzina emisji: 0.05

(gs/mk/ei/fbi/PAP)

0 0 0

Czytaj także

Dziewczyny wyklęte. Walczyły i ginęły jak mężczyźni

03.03.2015
0 0 0
Danuta Siedzikówna ps. Inka , sanitariuszka 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej znalazła się wśród kolejnych zidentyfikowanych ofiar komunistycznego terroru, których nazwiska ogłosił IPN w Narodowym Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych
Danuta Siedzikówna ps. Inka , sanitariuszka 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej znalazła się wśród kolejnych zidentyfikowanych ofiar komunistycznego terroru, których nazwiska ogłosił IPN w Narodowym Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych Foto: PAP/Jakub Kamiński
- Kobiety inaczej wspominają konspirację niż mężczyźni. Bardziej patrzą na rannych, ratowanie ludzkiego życia, a nie na to kto wygrał - mówi Szymon Nowak.
Posłuchaj
20'40 Szymon Nowak opowiada o bohaterkach książki "Dziewczyny wyklęte" (Naukowy zawrót głowy/ Jedynka)

O niektórych bohaterach przez wiele lat milczano. To ich upamiętnia obchodzony 1 marca Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Wśród walczących były również kobiety i o nich opowiada książka "Dziewczyny wyklęte". - Obok mężczyzn w podziemiu antykomunistycznym konspirowały kobiety. Były sanitariuszkami, łączniczkami, przynosiły tajną pocztę, nielegalne ulotki, broń - opowiada autor książki Szymon Nowak.
Ikoną wszystkich dziewczyn wyklętych była Inka, czyli Danuta Siedzikówna. - To niezwykła bohaterka, 17-letnia sanitariuszka AK, która nigdy nie strzelała, a zdarzało się, że rozdawała rannym wrogom bandaże. Według komunistów była bardzo groźna, nie wiadomo tylko dlaczego - mówi pisarz.
Kobiety nie pełniły ważnych funkcji, ale pomimo tego były skazywane na karę śmierci i wyroki wykonano. Dla żołnierek wyklętych każdy dzień był niepewnością...

''Od 2 do 20 marca fragmenty książki Szymona Nowaka "Dziewczyny wyklęte" w "Lekturach przed północą" czyta Monika Pikuła.

Książka ukazała się pod patronatem Radiowej Jedynki w Wyd. Fronda.

***

Tytuł audycji: Naukowy zawrót głowy
Prowadziła: Katarzyna Jankowska

Gość: Szymon Nowak (autor książki "Dziewczyny wyklęte")

Data emisji: 2.03.2015

Godzina emisji: 21.37

(sm/ag)

0 0 0