X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Historia

Wiktor Zin – mistrz piórka i węgla

17.05.2013
0 0 0
Prof. Politechniki Krakowskiej Wiktor Zin. Nagranie programu Piórkiem i węglem. TVPPAP
Prof. Politechniki Krakowskiej Wiktor Zin. Nagranie programu "Piórkiem i węglem". TVP/PAPFoto: Ryszard Kornecki
- Chciałem pokazać ludziom co jest ładne. Takie było moje założenie. Trzy pokolenia oglądały te audycje i patrzyły na moje rysunki – powiedział Wiktor Zin, autor popularnego programu telewizyjnego ”Piórkiem i węglem”.
Posłuchaj
38'23 Spotkanie z prof. Wiktorem Zinem - aud. Henryka Szrubarza z cyklu "Sekrety" ( konkrety (18.10.2001)

17 maja mija 6. rocznica śmierci Wiktora Zina, polskiego architekta, profesora Politechniki Krakowskiej, popularyzatora wiedzy o historii sztuki polskiej, człowieka, który zasłynął programem telewizyjnym pt. ”Piórkiem i węglem”.
Wiktor Zin w październiku 2001 r. był gościem Henryka Szrubarza w audycji z cyklu ”Sekrety, konkrety”. Gość programu wracał pamięcią do lat dzieciństwa, opowiadał o Hrubieszowie, w którym się urodził i chodził do szkoły.

List do marszałka Polski
Od najmłodszych lat chciał zostać malarzem. A ponieważ rodziców nie stać było na posłanie go do szkoły, w której mógłby rozwijać swe talenty, napisał list do marszałka Polski Edwarda Rydza-Śmigłego z prośbą o stypendium.
- A dlaczego do niego? - powiedział Wiktor Zin. - Bo czytając jego życiorys dowiedziałem się, że on sam skończył Akademię Sztuk Pięknych w wymarzonym przeze mnie Krakowie. Sądziłem, że on mnie zrozumie, posłałem mu swoje rysunki, wykonane piórkiem, akwarelą.
Zanim Wiktor Zin dostał odpowiedź od marszałka, jego rysunki opublikowano w gazetach i napisano o rodzącym się talencie.

"Piórkiem i węglem"

Ostatecznie ukończył studia architektoniczne w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Tytuł profesora uzyskał w 1967 r. Stał się popularny dzięki programowi ”Piórkiem i węglem”, który emitowany był w Telewizji Polskiej przez blisko 30 lat, od 1963 roku.

Kantor i inni
- Przy pomocy telewizji chciałem wykształcić pokolenie ludzi wrażliwych na sztukę i architekturę – mówił w audycji. I przypomniał anegdotę związaną z Tadeuszem Kantorem, który miał pracownię nad Zinem.
- Często do mnie przychodził. Pewnego dnia wpadł i powiedział: ”Cóż Ty się tak mizdrzysz do tego Wawelu?”. A ja rysowałem sylwetę Wawelu, wtedy z okien tej pracowni było jeszcze ją widać. I to był już 33. rysunek zamku. Kantor był tym faktem ogromnie zdziwiony. Zapytał dlaczego to robię. Powiedziałem mu, że ćwiczę rysunek przed występem w telewizji, będę musiał go wykonać w 2,5 minuty.

Pomnik Stoczniowców

Wiktor Zin tłumaczył w programie, dlaczego nie zatwierdził pierwotnego projektu pomnika Stoczniowców w Gdańsku.
- Powiedziałem wtedy, że ja się na cztery krzyże nie godzę – wspominał. – I powiedziałem też, że nie godzę się na to, żeby znicz, który na modelu mi pokazywano był tak wysoki. Na sali rozległy się gwizdy. Zapytałem wtedy: ”A czy wy wiecie, że jak ten znicz zjawi się w naturalnej skali, to on będzie przypominał od dołu sedes".
Wiktor Zin miał też swój cykl na antenie Polskiego Radia zatytułowany ”Półgłosem i ciszą”. Jego gawęd można słuchać na platformie internetowej ”moje.polskieradio.pl”>>>
Sztuka, architektura, natura, przyjaciele i współpracownicy - posłuchaj archiwalnego wywiadu z prof. Wiktorem Zinem.
bs

0 0 0
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Katedra na Wawelu – historia Polski zapisana w kamieniu

28.03.2013
0 0 0
Bazylika archikatedralna św. Stanisława i św. Wacława przy Zamku na Wawelu w Krakowie.
Bazylika archikatedralna św. Stanisława i św. Wacława przy Zamku na Wawelu w Krakowie.Foto: Lestat (Jan Mehlich)/wikipedia
- Mam zawsze świadomość, że wchodzę do sanktuarium narodu, że wchodzę do pierwszego kościoła Rzeczypospolitej, że to jest świętość najwyższej rangi – mówił wieloletni kustosz i proboszcz wawelskiej katedry, ks. prałat Janusz Bielański.
Posłuchaj
19'04 Katedra wawelska - historia Polski zakuta w kamieniu, opowieść ks. prałata Janusza Bielańskiego, Czesłąwa Dźwigaja i Adama Bujaka. Reportaż Jerzego Swalskiego (16.04.1995)

Zdaniem historyków pierwszy kościół katedralny na Wawelu wzniesiony został ok. roku l000, tuż po ustanowieniu w Krakowie biskupstwa. Informacje na ten temat są raczej skąpe. Znacznie więcej wiemy o historii kościoła z czasów XI i XII stulecia. Świątynię, która miała wówczas wystrój romański konsekrowano w roku 1142. Z tamtego okresu zachowały się do dziś znaczne partie tej budowli, przede wszystkim krypta św. Leonarda i dolna część wieży południowej.
Relikwie biskupa męczennika
Dzieje katedry wawelskiej przedstawił w reportażu nadanym w kwietniu 1995 r. Jerzy Swalski. - Sercem świątyni jest trumna z relikwiami św. Stanisława – mówił jeden z gości audycji, ówczesny proboszcz bazyliki, ks. prałat Janusz Bielański. – To jest ołtarz Ojczyzny – ”Ara Patriae”.  
Biskup krakowski, Stanisław został zamordowany z rozkazu króla Bolesława Śmiałego w 1079 r. Bardzo szybko katedra krakowska stała się miejscem czci biskupa. Do jego grobu zaczęli przybywać pielgrzymi z całej Polski. Kanonizowano go w 1253 r. Kult świętego łączony był z ideą zjednoczenia rozbitego na dzielnice państwa polskiego. Zapewne ten fakt sprawił, że wbrew wcześniejszej tradycji koronowania polskich władców w Gnieźnie, zwyczaj ten od 1320 r. przeniesiono właśnie tu na Wawel.
Konsekracja świątyni
- Budowę katedry w tym kształcie, jaki znamy dziś, rozpoczął król Władysław Łokietek – powiedział ks. Bielański. – On pierwszy był tu namaszczony na władcę Polski. Oczywiście później świątynia była upiększana, dobudowywano nowe kaplice.
Uroczysta koronacja Władysława Łokietka odbyła się 20 stycznia 1320 r. w pobliżu relikwii patrona odrodzonej polskiej monarchii. Odtąd, następni włodarze Polski tu właśnie otrzymywali swoje królewskie insygnia.
Przez następne lata katedra na Wawelu była rozbudowywana. Jej konsekracji, w obecności ówczesnego króla, Kazimierza Wielkiego, dokonał  arcybiskup gnieźnieński Jarosław Bogoria Skotnicki 28 marca 1364 r.
Dzieło artystów
- Ja katedrę w swojej wyobraźni dzielę na trzy części: korzenie, pień i korona drzewa - mówił kolejny uczestnik reportażu, rzeźbiarz Czesław Dźwigaj. - Korzeniami są groby królewskie, pniem - cały korpus katedry, a koroną - wieże z dzwonami. Na najwyższych konarach tego drzewa wisi 10 dzwonów. Najstarszy nosi imię ”Nowak” i już od XIII w. towarzyszy nam we wszystkich uroczystościach. Natomiast najwspanialszy, największy nosi imię ”Zygmunt”. Związany jest z naszą historią od 9 lipca 1521 r. Jego głęboki ton pobudza do refleksji i zadumy nad losami Polski.
Polski Akropol
W podziemiach katedry, jak i w nawach bocznych jest wiele wspaniałych sarkofagów, nagrobków, epitafiów, pomników wybitnych ludzi. Chowano ich tu już od XI w. – Sprowadzono np. relikwie św. Floriana – mówił rzeźbiarz. – Tu są relikwie Wincentego Kadłubka, tu też spoczywają doczesne szczątki większości królów polskich.
Katedra wawelska to również miejsce pochówku naszych narodowych bohaterów: Tadeusza Kościuszki, księcia Józefa Poniatowskiego, marszałka Józefa Piłsudskiego, gen. Władysława Sikorskiego,
Jest to również nekropolia wieszczów narodowych. – Tu odbył się powtórny pogrzeb Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego, a w latach 90. ub. stulecia upamiętniono Cypriana Kamila Norwida – powiedział Czesław Dźwigaj.
Symbol narodowy
Wybitni artyści: rzeźbiarze, witrażyści, architekci swoimi pracami złożyli się na ten wielki pomnik polskiej kultury, historii i wiary.
- Można porównywać katedrę do wielu innych na całym świecie – komentował Czesław Dźwigaj. - Ale nie ma takiej drugiej, z jej nastrojem, z tym, czym jest ona dla Polski i dla Polaków. I dodał:
- Każdy odnajdzie tu swoją cząstkę, bez względu na to, w jakim czasie żyje i żył będzie.
Co kryją krypty?
Adam Bujak, wybitny artysta fotografik wracał w audycji pamięcią do czasów dzieciństwa. Przypominał zdarzenia związane z kryptą marszałka Piłsudskiego. Mówił o tym, jak wielkie wrażenie zrobił na nim powtórny pogrzeb pary królewskiej: Kazimierza Jagiellończyka i jego żony Elżbiety.
- To było wstrząsające, wręcz niesamowite widowisko – opowiadał. W latach 70. odgrzebano szczątki pary królewskiej. Było nas tam wtedy, w krypcie chyba osiem osób. Pierwszy zobaczył otwór ówczesny kardynał, ks. Karol Wojtyła. Na końcu ja się znalazłem z aparatem i zacząłem to miejsce fotografować. Ono było jakieś takie abstrakcyjne - tak mógłbym to określić. Dlaczego? – Każdy sobie wyobraża, że to jest taki majestat śmierci zmarłego króla, a wszystko było takie rozwalone. Czaszka była odrzucona, trumna pęknięta w połowie, wisiała i w to był wbity miecz królewski. Trochę pyłu, kości, trochę małych szmatek z dawnego stroju królewskiego.
Parę tygodni później odbył się uroczysty pogrzeb. Na wielkim katafalku przed głównym ołtarzem stały dwie cynowe trumny. Na jednej był napis: ”Król Kazimierz Jagiellończyk”, a na drugiej – ”Królowa Elżbieta”. Parę królewską pochowano przy biciu dzwonu Zygmunta i ” Requiem” Mozarta.
Wybierz się w dźwiękową podróż do katedry wawelskiej. Posłuchaj reportażu Jerzego Swalskiego.

0 0 0