X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Historia

Polegli na Wschodzie

20.07.2010
Losy żołnierzy opowiedziane zostały poprzez wspomnienia ich dowódców i podwładnych, dokumenty, rozkazy i fotografie.

Ponad 70 biogramów polskich oficerów, pojmanych na wschodnich ziemiach II Rzeczypospolitej, osadzonych w sowieckich obozach i więzieniach, a następnie wymordowanych, zawiera album pt. "Żołnierze Września. Polegli i pomordowani na Wschodzie".

Polskie losy

Album nie jest tylko zbiorem życiorysów ludzi, których połączyła tragiczna śmierć w Katyniu, Charkowie, Miednoje. Losy ich opowiedziane zostały poprzez wspomnienia ich dowódców i podwładnych, dokumenty, rozkazy, fotografie, zarówno pochodzące z całego międzywojennego dwudziestolecia, jak i z miesięcy bezpośrednio poprzedzających wybuch II wojny i z okresu kampanii wrześniowej. Wśród tych ostatnich osobną grupę stanowią kopie dokumentów sowieckich z września 1939 r., sprowadzone dzięki pracom Wojskowej Komisji Archiwalnej w latach 90. XX w.

Przypomniano także obywatelskie rodowody żołnierzy, które sięgały służby w Legionach, Polskiej Organizacji Wojskowej oraz innych formacjach. "Są to więc ludzie o niezwykle barwnych i dramatycznych życiorysach, zwłaszcza jeśli chodzi o lata 1914-21. Spoglądając przez pryzmat biografii i dokumentów na całe ich życie, widać, że nie tylko kochali Polskę, ale nie wahali się poświęcić życia w jej obronie" - piszą w słowie wstępnym autorzy albumu.

Przedstawieni oficerowie pełnili różne funkcje i stanowiska w polskiej armii. Byli to zarówno dowódcy jednostek liniowych, jak i oficerowie sztabowi, wojskowi komendanci miast, kapelani wojskowi - ksiądz rzymsko-katolicki i rabin.

Wśród biogramów osób, na ogół znanych tylko historykom wojskowości, znalazł się kpt. Jakub Wajda, I adiutant 72. pułku piechoty, 28. Dywizji Piechoty Armii Łódź. Po rozbiciu pułku 7 września 1939 r. wraz z dowódcą I batalionu wycofał się na wschód. Wzięty do niewoli sowieckiej w nieznanych okolicznościach, osadzony został w obozie w Starobielsku. Zachował się - prawdopodobnie jako jedyny dokument pułku - komunikat informacyjny nr 1 z dnia 2 września 1939 r., który zapewne napisany został przez kpt. Wajdę. "Liczę się z działaniem zaczepnym npla od świtu dnia jutrzejszego. W związku z tym prowadzić w ciągu nocy rozpoznanie, wynik którego należy mi zameldować do godziny 4.00 dnia 3. bm." - głosi pierwszy punkt komunikatu. Wajda zginął w Charkowie.

Jego tragiczny los podzielił płk w st. spocz. Tadeusz Petrażycki, senator, były sędzia Najwyższego Sądu Wojskowego. Niezmobilizowany przed wybuchem wojny, w pierwszych dniach września 1939 r. otrzymał przydział do sztabu DOK II Lublin. 18 września dostał się do sowieckiej niewoli i został osadzony w Starobielsku, zamordowany w Katyniu. Zachowane akta personalne Petrażyckiego wymieniają jego zasługi dla niepodległości Polski jeszcze z okresu I wojny światowej i bezpośrednio po niej. W walkach jego macierzystego pułku ułanów z bolszewikami zimą 1918 r. odznaczył się niezwykłą brawurą. Nazwisko jego jest wspomniane w dziele Kossak-Szczuckiej "Pożoga". Z własnej inicjatywy przekradł się do oddziałów bolszewickich w Starokonstantynowie, zniszczył tam jeden karabin maszynowy, a drugi zabrał jako zdobycz.

Tom został opracowany pod redakcją merytoryczną dr. Andrzeja Wesołowskiego przy udziale Kamila Stepana.

Wydawnictwo ukazało się staraniem MON, Centralnego Archiwum Wojskowego i Muzeum Wojska Polskiego przy współpracy Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie oraz Archiwum Akt Nowych w nakładzie 1 tys. egzemplarzy. Trafią one przede wszystkim do placówek naukowych, bibliotek i szkół.

Niektóre wybrane dokumenty m.in. dotyczące kpt. Jakuba Wajdy można znaleźć na portalu historycznym PAP i Muzeum Historii Polski (www.dzieje.pl).

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Władysław Raginis

Dowódca odcinka umocnionego Wizna. We wrześniu 1939, dowodząc 720 żołnierzami, stawił opór 42 tysiącom Niemców.

Bohater spod Wizny urodził się 27 czerwca 1908 roku w Dyneburgu (Dźwińsku) w Łatgalii. Na terenach obecnie należących do Łotwy spędził najmłodsze lata. Wychowywał się w patriotycznej rodzinie. Naukę podjął w Wilnie. W 1927 roku ukończył tamtejsze gimnazjum i zdał maturę.

Władysław Raginis od młodości interesował się wojskowością i właśnie służbie wojskowej poświęcił swą karierę. W 1927 roku wstąpił od Szkoły Podchorążych Piechoty w Komorowie koło Ostrowii Mazowieckiej. W tej szkole, mieszczącej się w dawnych rosyjskich koszarach, przyszły bohater spod Wizny zbierał pierwsze wojskowe szlify i uczył się podstaw taktyki, do której - jak pokazało życie - miał duży talent.

Raginis był raczej zwykły uczniem. Nie wyróżniał się i nie kolekcjonował pochwał, ani nie należał do tych, którym udzielano nagan. Koledzy z okresu międzywojennego najczęściej wspaniali jego kresowy akcent i patriotyczną postawę, którą krzewiono w jego rodzinnym domu.

W 1927 roku ów młody Kresowiak z Dźwińska przeszedł do Oficerskiej Szkoły Piechoty. Ukończył ją jako podporucznik 15 lipca 1930 roku. Tak rozpoczęła się jego zawodowa kariera w Wojsku Polskim.

Dowódca karabinów maszynowych

''  

Góra Strękowa. Ruiny schronu kpt. Władysława Raginisa.
Fot. Mikołaj Falkowski

W latach trzydziestych pełnił służbę w 76. pułku piechoty w Grodnie, na stanowisku dowódcy plutonu. Następnie został dowódcą kompanii ciężkich karabinów maszynowych. W roku 1934 dostał awans na stanowisko porucznika, co w dużym stopniu było wyróżnieniem jego ponadprzeciętnych zdolności dowódczych i talentu taktycznego.
Awans do stopnia porucznika zaowocował objęciem stanowiska instruktora w Szkole Podchorążych. W ciągu kilku lat pracy dydaktycznej Władysław Raginis otrzymał wiele nagród, wyróżnień i pochwał.

W 1939 roku włączono go w przydział do Korpusu Ochrony Pogranicza – ze skierowaniem do oddziału ciężkich karabinów maszynowych w obozie warownym „Sarny”. Na dalekich rubieżach Polesia, przy najdalej na wschód wysuniętym fragmencie przedwojennej granicy polsko-sowieckiej, Władysław Raginis został podkomendnym ppłk. Nikodema Sulika. Tym samym trafił do jednego z ważniejszych oddziałów Korpusu Ochrony Pogranicza w II RP, a jego ówczesny dowódca przeszedł długi szlak bojowy, niewolę i tułaczkę na wschodzie, by w końcu u boku gen. Władysława Andersa walczyć pod Monte Cassino.

Awans Raginisa do stopnia kapitana zbiegł się z przygotowaniami do obrony Polski w 1939 roku. 24 lipca dowodzona przez niego kompania otrzymała rozkaz przygotowania się do udziału w obronie północnej Polski. W ostatnich dniach sierpnia padł rozkaz obsadzenia umocnień i schronów bojowych na odcinku obronnym Wizna – Osowiec. 2 września okazało się, że cały odcinek umocniony Wizna, będzie obsadzony jedynie przez żołnierzy kpt. Raginisa, praktycznie pozbawionych uzbrojenia przeciwpancernego i moździerzy.

Bohater spod Wizny

Władysław Raginis, wspominany przez kolegów z ławy szkolnej jako: cichy, skromny, szczupły i nieśmiały, drobny blondynek z kresowym akcentem, we wrześniu 1939 roku stanął przed arcytrudnym wyzwaniem. Miał utrzymać 9-kilometrowy odcinek obronny pod Wizną do czasu nadejścia odsieczy z Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Narew”, dowodzonej przez gen. Czesława Młot-Fijałkowskiego.

''  

Symboliczny grób obrońców Wizny.
Fot. Mikołaj Falkowski

Pod Wizną część bunkrów nie była uzbrojona zgodnie ze sztabowymi założeniami. Niektóre schrony nie posiadały kopuł strzelniczych, wentylacji lub nie zdążono w nich zakończyć prac wykończeniowych.

Niedostateczne wyposażenie polskiej obrony w sprzęt przeciwpancerny, umożliwiało niemieckim czołgom przedzieranie się między umocnieniami. W efekcie zmasowanego ostrzału, nalotów Luftwaffe i ognia na wprost z bliskiej odległości prowadzonego z działek czołgowych, zmotoryzowane oddziały wroga zdołały sforsować trzęsawiska, rowy i umocnienia, wychodząc za linie obrony i okrążając polskich żołnierzy.

W decydującej fazie starcia pod Wizną Niemcy wykorzystali braki polskiej obrony (przede wszystkim w cięższym uzbrojeniu i wsparciu artyleryjskim) i sukcesywnie niszczyli kolejne schrony, szturmując je pojedynczo lub wysadzając w powietrze. 10 września Niemcy zdobyli lub zlikwidowali większość polskich stanowisk obronnych i podeszli pod Górę Strękową, na której usytuowany był bunkier kpt. Władysława Raginisa, dotychczas niezwykle sprawnie dowodzącego polskimi liniami.

W południe 10 erześnia ciężko ranny polski dowódca polecił ostatnim obrońcom złożyc broń lub przebijać sie za pozycje wroga. Kpt. Władysław Raginis poległ bohaterską śmiercią, do końca broniąc zajmowanej pozycji. Za walkę pod Wizną 13 maja 1970 roku został pośmiertnie odznaczony Złotym Krzyżem Virtuti Militari. Był niezłomnym obrońcą Polski, który dochował wierności żołnierskiej przysiędze, w której przyrzekł, iż nie opuści żywy bronionych pozycji.

Mikołaj Falkowski

Czytaj także

Wojna na pierwszej stronie

O czym pisała światowa prasa w przededniu wojny i we wrześniu 1939 roku?

Od końca sierpnia na ogrodzeniu Parku Łazienkowskiego warszawiacy i turyści mogą oglądać 70 plansz z pierwszymi stronami gazet z początku II wojny światowej. Wystawa "Wojna na pierwszej stronie - Wrzesień 1939" czynna będzie do 30 września.

Część wystawy obejmuje prasę krajową - od dni poprzedzających wojnę, aż do rzeczywistości okupacyjnej - tłumaczy kurator wystawy Robert Gawkowski.

Na planszach znajdują się również pierwsze strony z prasy światowej. Robert Gawkowski zwraca uwagę na artykuł z amerykańskiego tygodnika "The Times" - swego rodzaju pożegnanie z II Rzeczpospolitą.

Na wystawie znajduje się też historyczne kalendarium opracowane przez Andrzeja Kunerta. Wystawa podzielona jest na siedem rozdziałów. Skrócona wersja wystawy, we współpracy z Polskim Konsulatem w Grodnie udostępniona będzie też widzom na Białorusi. Organizatorem wystawy jest Stowarzyszenie Wolnego Słowa.