Gospodarka

Chcesz wytwarzać prąd w domu? Nie zarobisz

11.04.2014 09:23
Eksperci krytykują nową ustawę o OZE w części dotyczącej wsparcia prosumentów. Stawki oferowane za wytwarzany przez nich prąd są niewielkie. Brakuje też dużego programu dotacji dla nowych instalacji.
Energia odnawialna może być uzyskiwana np. z wiatraków
Energia odnawialna może być uzyskiwana np. z wiatraków Foto: Glow Images/East News
Posłuchaj
10'57 Przepisy dot. odnawialnych źródeł energii nie oferują nowych form wparcia dla prosumentów - ocenia Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej./Krzysztof Rzyman, PR24/

Ustawa przyjęta przez rząd rozczarowuje. - Przepisy dot. odnawialnych źródeł energii nie oferują nowych form wparcia dla prosumentów - ocenia Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej.

- Nowe regulacje w zasadzie powielają dotychczasowe ustawy, szczególnie tzw. mały trójpak energetyczny przyjęty w ubiegłym roku - wyjaśniał gość Polskiego Radia 24.

Kupujesz za 100%, sprzedajesz za 80%, a nawet mniej

Cena, za którą drobni wytwórcy energii nazywani prosumentami, mogą sprzedawać nadwyżki prądu do sieci to 80 proc. przeciętnej stawki rynkowej z roku poprzedniego. To niewiele, mówią eksperci. Także Ministerstwo Środowiska w oficjalnych dokumentach krytykowało to rozwiązanie i sugerowało podwyższenie ceny do 100 proc.

Tak się jednak nie stało. W projekcie zapisano poziom 80 proc. A biorąc pod uwagę wszystkie inne stawki doliczane do rachunków, różnica między ceną zakupu, a sprzedaży jest jeszcze większa. - Wytwórca oszczędza energię kosztującą w zakupie 50-60 gr. za kWh. A sprzedaje po 16 gr. Prosumenci w zasadzie muszą dofinansowywać sektor energetyczny - dziwi się szef Instytutu Energetyki Odnawialnej.

Jak zostać prosumentem

Dostępne są trzy główne metody produkcji energii elektrycznej w przydomowych instalacjach. Pierwsza to małe przydomowe wiatraki. Większą popularnością cieszą się jednak systemy fotowoltaiczne, czyli dachowe elektrownie słoneczne. Trzecia grupa to instalacje kogeneracyjne, czyli zasilane np. biogazem.

W Polsce już 3 tys. gospodarstw domowych wytwarza prąd z paneli zainstalowanych na dachach. - Ale tylko 300 z nich jest przyłączonych do sieci - podkreśla Grzegorz Wiśniewski. I dodaje, że bez dodatkowego wsparcia na masową skalę niewiele się zmieni.

Staraj się o wsparcie od NFOŚiGW

Stawki za wytwarzany prąd sprzedawany do sieci nie są zawrotne. Ale osoby, które zdecydują się na mikroinstalacje mogą liczyć na specjalne wsparcie od Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Nowy program skierowany do prosumentów właśnie startuje. NFOŚiGW zaoferuje od 20 do 40-proc. wsparcie w połączeniu z preferencyjnym kredytem.

- To jest rozwiązanie, ale tylko dla wybranych. Można tak wesprzeć kilka tysięcy instalacji, a taki instrument powinien być adresowany do kilku milionów rodzin - uważa gość Polskiego Radia 24.

Szczególnie chodzi o rolników. W Polsce energia elektryczna odpowiada za 12-13 proc. wszystkich kosztów w produkcji rolniczej, podczas gdy za zachodnią granicą jest to dwa razy mniej.  - To jest pierwsza grupa, która powinna z tych instrumentów skorzystać - ocenia ekspert.

Nie ma Cię w domu? Zaoszczędzisz więcej

Jest i pozytywna zmiana w przyjętych przez rząd przepisach. Chodzi o okres rozliczania się prosumenta z firmą energetyczną. Został on wydłużony do 6 miesięcy. Bo gdy wieje wiatr, czy świeci słońce, a nikogo nie ma w domu, energia sprzedawana jest do sieci po cenie 16 gr. za kWh. Z kolei, gdy wiatr nie wieje, a słońce schowało się za chmurami i chcemy korzystać z prądu trzeba płacić za energię z sieci ponad trzykrotnie więcej. Mechanizm bilansowania pozwoli odjąć od zużycia prąd dostarczony do sieci w ostatnich 6 miesiącach.

Dzięki temu cała inwestycja szybciej się zwróci. - Do tej pory było to w granicach 20 lat. Dzięki półrocznemu bilansowaniu będzie to ok. 15 lat - mówi gość Polskiego Radia 24. Ale nie spowoduje to lawinowego wzrostu zainteresowania mikroinstalacjami - dodaje Grzegorz Wiśniewski.

Krzysztof Rzyman

Komentarze2
aby dodać komentarz
Sortuj: od najnowszegood najstarszego
z dalekiego kraju2014-04-11 01:21 Zgłoś
prosument to jest konsument, ktory uzupelnil wiedze na guglu i wprowadzil projekt w zycie. takze anito - ani to profesjonalista, ani to amator. Taki, ktory nie kupuje Nikona D5300 czy D4, tylko D7100.
szeleszczyciel2014-04-10 22:05 Zgłoś
Co to jest "prosumentów"? Co raz trudniej zrozumieć te wypociny polskiego radia.

Czytaj także

Która energia odnawialna jest najtańsza? Z wysypiska, wiatraków czy wody

07.12.2013 08:08
Instytut Energetyki Odnawialnej dokonał analizy opłacalności inwestycji wykorzystujących poszczególne odnawialne źródła energii. Wnioski obalają mity.
Program Prosument ma na celu wspieranie rozproszonych, odnawialnych źródeł energii.
Program "Prosument" ma na celu wspieranie rozproszonych, odnawialnych źródeł energii.Foto: Glowimages.com
Posłuchaj
08'37 O opłacalności różnych metod uzyskiwania energii odnawialnej mówi Grzegorz Wiśniewski prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej /Hanna Uszyńska, Polskie Radio/

Okazuje się, że najdroższą energię pozyskuje się z wody i wód termalnych, drogo wypadają instalacje słoneczne, wiatraki i biomasa dadzą tańszy prąd za 10 lat. Teraz najtańsza jest energia pozyskiwana ze spalania gazu wysypiskowego.

Raport objął wszystkie technologie OZE w oparciu o które można produkować energie elektryczną. Określono potencjalne koszty wyprodukowania takiej energii z nowych instalacji budowanych od 2013 do 2018.

Koszt 1 MWh z odnawialnego źródła od 200 do…1500 zł

Jak widać energia elektryczna wyprodukowana z odnawialnych źródeł ma wiele zalet, ale nie należy do nich z pewnością cena, zwłaszcza w przypadku nowopowstających instalacji.

Koszt wytworzenia 1 MWh takiej energii kształtuje się, w zależności od źródła, od 200 do nawet 1500 zł. Dla porównania cena hurtowa 1 MWh energii elektrycznej w ubiegłym roku wynosiła około 200 zł. Tak jest dzisiaj, ale to nie znaczy, ze sytuacja się nie zmieni.

Najtańsze - współspalanie i gaz wysypiskowy

Tak jak oczekiwano stosunkowo tanie okazało się wytwarzanie energii elektrycznej z instalacji spalania wielopaliwowego, czyli tak zwanego współspalania i z gazu wysypiskowego. Jest to odpowiednio 300zł/MWh i 200 zł/MWh.

Do 2030 roku tak wytwarzana energia elektryczna będzie tańsza od energii pozyskiwanej w sposób konwencjonalny.

Fermy wiatrowe i biomasa –  dzisiaj drogo, w przyszłości taniej.

Najpopularniejsze obecnie wśród inwestorów odnawialne źródła energii takie jak wiatr i biomasa wymagają jednak wsparcia, by mogły się rozwijać. Produkowana z ich udziałem energia elektryczna przewyższa ceną energie ze źródeł konwencjonalnych.

Nowa inwestycja, taka jak lądowa farma wiatrowa, czy elektrownia tylko na biomasę, budowana dzisiaj, wyprodukuje energie elektryczną, której cena będzie wynosiła od 330 do 510 zł za MWh.

Energia wiatrowa stanieje za 10 lat

To sporo biorąc pod uwagę dzisiejsze rynkowe ceny energii. Te technologie jednak – zdaniem autorów analizy - już wkrótce będą opłacalne. - Elektrownie wiatrowe i wykorzystujące biomasę - mówi Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej i jeden ze współautorów raportu – gdyby nawet pominąć państwowy system wsparcia, staną się opłacalne, jeśli zostaną wybudowane po 2020 roku, ponieważ do tego czasu będą rosły ceny energii z systemu energetycznego. - Co najmniej jednak jeszcze przez 10 lat te dwa źródła energii trzeba dotować podkreśla Wiśniewski.

Fotowoltaika zaskoczyła wysokimi kosztami

Budując dzisiaj elektrownie fotowoltaiczną inwestor chcący utrzymać rentowność przedsięwzięcia, a nie mający finansowego wsparcia z zewnątrz, musi liczyć się tym, że będzie musiał sprzedawać energie elektryczną w cenie 490 nawet do 510 zł/MWh.

Ta cena w stosunku do energii ze źródeł konwencjonalnych   nie jest konkurencyjna.  Ale przyszłość rysuje się optymistycznie.  - Postęp technologiczny jest bardzo duży – mówi Grzegorz Wiśniewski .- Przy założonym tempie wzrostu cen rynkowej energii elektrycznej, fotowoltaika będzie tańsza już w roku 2018.

Oczywiście bez systemu wsparcia ta technologia nie będzie mogła  się rozwijać w najbliższych latach, ale mimo wszystko jest to technologia agresywnie wchodzi na polski rynek.

Energetyka wodna i biogaz – kolejne nieprzyjemne zaskoczenie

Istniejące dzisiaj duże elektrownie wodne, już zamortyzowane, produkują wprawdzie  prąd po cenach niższych lub równych cenom energii elektrycznej na rynku, ale  prąd z nowych  instalacji tego typu nie będzie tani.

Droga energia wodna i biogazowa

By zachować rentowność takich inwestycji jego cena musiałby oscylować w granicach 500 – 600 zł/MWh. W przyszłości również – zdaniem autorów raportu - wykorzystanie energii wody nie będzie tanie i będzie wymagało wsparcia.

Rozczarowaniem okazał się też biogaz. Biogazownie rolnicze generują bowiem jedne z najwyższych kosztów wytwarzania energii elektrycznej – 570 do 680 zł/KWh. „Jest to jedna z najdroższych technologii – mówi Grzegorz Wiśniewski – i to zarówno od strony nakładów inwestycyjnych rzędu 15 – 18 milionów złotych na  megawat  mocy zainstalowanej, jak i od strony kosztów eksploatacyjnych.

Najdroższa technologia – wody geotermalne

Elektrowni geotermalnych w Polsce nie ma. Wytwarzana przy wykorzystaniu tej technologii energia elektryczna byłaby niezwykle kosztowna – 1530 zł/MWh. „Przez najbliższe 10 lat zasoby geotermalne powinniśmy wykorzystywać jedynie do produkcji ciepła.” – twierdzi Grzegorz Wiśniewski. I trudno się z tym nie zgodzić.

Wnioski, które nasuwają się po lekturze raportu Instytutu Energetyki Odnawialnej są jednoznaczne. Trzeba rozwijać te technologie, w przypadku których mamy w kraju duże zasoby do wykorzystania i których koszty będą spadać, a wiec fotowoltaikię, energetykę wiatrową.

Nie oznacza to jednak, że o pozostałych odnawialnych źródłach energii powinniśmy jako kraj zapomnieć. - Nie ma możliwości, żeby koszty energetyki węglowej lub jądrowej  malały – twierdzi Grzegorz Wiśniewski . W związku z tym nie ma innego wyjścia, jak przyjąć założenie, że po roku 2020 w zasadzie każda nowa technologia energetyki odnawialnej będzie bardziej opłacalna od nowej elektrowni  działającej w oparciu o paliwa kopalne lub jądrowe – mówi.

Świat potrzebuje energii

Na stronie internetowej  BP Statistical Review of World Energy możemy przeczytać,  że w 2030 roku światowa konsumpcja energii przewyższy o 36% wskaźniki notowane w 2011 roku.

Zielona energia – priorytetem w Europie

Ten rosnący popyt  zwiększy również zapotrzebowanie na zieloną energie. Już dzisiaj rozwój tego sektora jest jednym z priorytetów Unii Europejskiej. Państwa członkowskie zobowiązane są do sukcesywnego zwiększania udziału zielonej energii ze w całkowitym zużyciu energii w swoich krajach.

W Polsce do 2020 r 19 proc. energii ma pochodzić z odnawialnych źródeł

W Polsce do 2020 roku udział energii  z OZE w całkowitym zużyciu energii elektrycznej powinien przekroczyć  19%. Aby jednak ten cel osiągnąć niezbędne jest finansowe wsparcie państwa, bo nie jest to energia tania.

Hanna Uszyńska

Czytaj także

Zielona energia. W Wielkiej Brytanii pół miliona domów z panelami słonecznymi

23.12.2013 13:55
Według oficjalnych danych rządowych do końca bieżącego roku liczba domów z zainstalowanymi panelami słonecznymi ma sięgnąć pół miliona.
Instalacja paneli słonecznych
Instalacja paneli słonecznychFoto: East News/Glow Images

Zdaniem branży już w 2015 roku liczba ta może ulec podwojeniu.

Rząd pomaga

Obecne dane mówią o niemal 495,5 tys. gospodarstw domowych, które zdecydowały się na montaż paneli słonecznych od czasu wprowadzenia w 2010 roku subsydiów rządowych na tego typu inwestycje. Według tych samych danych średnio co tydzień w Wielkiej Brytanii przybywa ponad 2,8 tys. instalacji solarnych. W tym tempie liczba 500 tys. domów z panelami słonecznymi powinna zostać przekroczona jeszcze przed końcem tego roku.

W 2015 roku będzie milion?

Organizacja branżowa Solar Trade Association przewiduje przy tym, że przed końcem 2015 roku liczba domów posiadających panele słoneczne może się podwoić i sięgnąć miliona.
Gwałtowny wzrost zainteresowania Brytyjczyków panelami słonecznymi przyszedł w 2011 roku, kiedy to nastąpił znaczący spadek cen tych urządzeń. Z początkiem 2012 roku tempo instalacji nowych paneli było niemal dziesięciokrotnie wyższe niż przewidywał rząd, uruchamiając program subsydiów.
abo

Czytaj także

Biogazownie: sposób na tańszą energię, miejsca pracy i ochronę środowiska

30.03.2014 15:33
W Sobawinach koło Opoczna uruchomiono nową biogazownię rolniczo-przemysłową, która bazuje na surowcach pochodzenia rolniczego oraz na odpadach poubojowych z pobliskiego zakładu mięsnego. Dzięki temu uzyskano tańszą energię i rozwiązano uciążliwy dla środowiska problem utylizacji odpadów.
Biogazownie to jeden z elementów całego systemu odnawialnych źródeł energii.
Biogazownie to jeden z elementów całego systemu odnawialnych źródeł energii. Foto: glowimages.com
Posłuchaj
03'04 Biogazownia to sposób na uzyskanie tańszej energii, rozwiązanie problemów z utylizacją oraz ochronę środowiska - mówi inwestor Zdzisław Wojciechowski./Dominik Olędzki, Polskie Radio/

Powstała biogazownia jest jedną z najnowocześniejszych instalacji tego typu w Polsce. Produkuje 0,5 MW energii elektrycznej i 0,7 MW energii cieplnej.Jej budowa oparta jest o technologię austriackiej firmy, a o jej powstaniu właściciele pobliskich zakładów mięsnych zdecydowali blisko 3 lata temu.

Biogazowania to tańszy prąd

‒ Nasz zakład pochłania bardzo dużo energii elektrycznej i energii cieplnej. Dzięki biogazowni zastąpiliśmy wykorzystywaną energię na energią tańszą. Co warto podkreślić, technologia inwestycji wykorzystuje odpady pouobojowe i kiszonkę z kukurydzy. Dlatego koszty utylizacji odpadów, jak również koszty uzyskania energii znacząco wpływają na dochody zakładów ‒ mówi inwestor Zdzisław Wojciechowski.

Skorzystało środowisko

O tym, że takie inwestycje są potrzebne i przynoszą olbrzymie korzyści, przekonywał podczas uroczystego otwarcia Waldemar Pawlak.  ‒ To jest bardzo dobry przykład takiego połączenia pięknego z pożytecznym. Bardzo ważne jest, że produkcja energii z gazu odbywa się na miejscu, a przy okazji ma miejsce utylizacja odpadów. To też jest bardzo istotny element poprawy jakości środowiska, w którym żyjemy ‒ podkreślił.

Na biogazowni się dobrze zarabia

Biogazownia w Opocznie wykorzystuje najnowsze, dostępne na rynku techniki produkcyjne, a przy jej budowie inwestorzy wzorowali się na już działających zachodnioeuropejskich inwestycjach, tak by zyski były jak największe.

Która energia odnawialna jest najtańsza? Z wysypiska, wiatraków czy wody

‒ Tutaj trzeba wykorzystać zarówno produkcję energii, a liczą się nie tylko koszty energii, ale wszystko co do biogazowni wchodzi i wychodzi. Jeżeli wchodzą odpady poubojowe, to już się opłaca je utylizować ‒ jeżeli wychodzi energia elektryczna, to opłaca się ją sprzedać lub wykorzystać na potrzeby własne. Opłaca się także wykorzystać ciepło, które i tak powstaje, natomiast gdyby nie było wykorzystywane, to szło by w powietrze. Dlatego u nas mało kiedy włączają się chłodnice, ponieważ całe ciepło staramy się odebrać bezpośrednio do zakładu mięsnego ‒ zauważa Janusz Klimek, zarządzający projektem.

Inwestycja, która wyprzedziła polskie prawo energetyczne

Otwarta biogazownia cieszy lokalne władze, ale nie oznacza rozpoczęcia inwestycyjnego boomu na odnawialne źródła energii. Nadal bowiem polskie prawo nie pozwala na wiele rozwiązań.

Eksperci mówią z uporem, że najwyższy czas zastanowić się nad regulacjami dotyczącymi odnawialnych źródeł energii, tak by mogli z nich korzystać lokalni przedsiębiorcy, jak również mieszkańcy i rolnicy.

‒ Otworzenie możliwości konkurowania na lokalnych rynkach, tzn. żeby taka biogazownia nie była zmuszona odsprzedawać nadwyżek do sieci, tylko żeby mogła sprzedać lokalnym użytkownikom, swoim sąsiadom, ludziom którzy tu mieszkają. Wtedy byłaby to rzeczywista  konkurencja między  źródłami odnawialnymi i tą energetyką dużą, korporacyjną. Byłoby to bardzo dobre, ponieważ produkowano by więcej energii na miejscu, w lokalnych środowiskach i pieniądze, które dzisiaj płacimy za energię, a które emigrują do wielkich korporacji, zostałyby na miejscu – wyjaśnia Waldemar Pawlak.

Biogazownie: jakie obawy, jakie korzyści

Nowa, wciąż innowacyjna w Polsce inwestycja tego typu wciąż wywołuje dyskusje społeczne. Mimo, że to druga biogazownia w woj. łódzkim oddana do użytku w ostatnim czasie i podobnych inwestycji będzie więcej, to wciąż trzeba wiele tłumaczyć mieszkańcom mieszkającym w pobliżu.

‒  W województwie jest wydanych 9 uzgodnień na biogazownie rolnicze, i myślę że kolejne będą powstawać, niemniej tamtym wciąż towarzyszą duże opory społeczne. Ze względu na to, że ludzie nie wiedzą, nie widzieli, nie znają w jaki sposób tego rodzaju inwestycje funkcjonują ‒  tłumaczy Kazimierz Perek, Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Łodzi.

Korzyści – biogazowania jako przyjazne środowisku miejsce pracy

A jakie korzyści może przynieść inwestycja lokalnej społeczności? Przede wszystkim jest to silny impuls dla rozwoju rynku pracy (dotyczy to zarówno dostawców biomasy, jak i pracowników biogazowni), gmina jest postrzegana jako promująca ochronę środowiska i przyjazna inwestorom, i oczywiście zwiększają się wpływy podatkowe.

Ponadto przy wytwarzaniu energii w biogazowniach występuje  zdecydowanie mniejsza emisja CO2 (który jest częściowo asymilowany przez rośliny, mogące być surowcem dla biogazu, czyli jest to obieg zamknięty), środowisko naturalne ‒ dzięki wykorzystywaniu odpadów do produkcji energii ‒ jest mniej degradowane, a region zyskuje na atrakcyjności turystycznej.

Unia pomaga finansowo

Budowa biogazowni kosztowała 15 mln zł, z czego prawie 6 mln zł pochodziło z dofinansowania z Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi ‒ z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.

Według prognoz koszt budowy biogazowni ma się zwrócić za około 5 lat.

Dominik Olędzki/mb

Czytaj także

Jest ustawa o OZE: koniec z zielonymi certyfikatami

09.04.2014 08:06
Rząd przyjął ustawę o odnawialnych źródłach energii. Nowe przepisy mają pomóc w osiągnięciu 15 procentowego udziału odnawialnych źródeł w całości wytwarzanej w Polsce energii do 2020 roku. Zastępują też zielone certyfikaty syatemem aukcji.
Premier Donald Tusk podczas posiedzenia Rady Ministrów. Rząd zajął się m.in. projektem ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE).  PAPRadek Pietruszka
Premier Donald Tusk podczas posiedzenia Rady Ministrów. Rząd zajął się m.in. projektem ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE). PAP/Radek PietruszkaFoto: PAP/Radek Pietruszka
Posłuchaj
00'18 Jak ocenia Daria Kulczycka z konfederacji Lewiatan, w przypadku prosumentów inwestycja w OZE musi mieć wsparcie państwa, gdyż zwrot nakładów trwa 16 lat. ?IAR/
00'19 Nowy system zastępujący tzw. zielone certyfikaty wydaje się bardziej korzystny - jest tańszy mówi Daria Kulczycka z konfederacji Lewiatan. /IAR/

Główna zmiana zakłada odejście od systemu tak zwanych „zielonych certyfikatów”, które uzyskiwali i sprzedawali wytwórcy OZE.

Ustawa wprowadza aukcje, w których państwo przez 15 lat płaci zagwarantowana sumę, uwzględnianą rokrocznie o inflację.

Gminy chcą energii z OZE. I czekają na ustawę

Rząd utrzyma wsparcie dla istniejących instalacji OZE, umożliwiając ich właścicielom przejście do nowego systemu. Ma on funkcjonować od 1 stycznia 2015 roku.

Specjalne aukcje będą ogłaszane, organizowane i przeprowadzane przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki przynajmniej raz w roku. Ogłoszenie o aukcji odbędzie się co najmniej 30 dni przed jej rozpoczęciem.

Niemcy nadal stawiają na OZE, ale chcą mniej do tego dopłacać, wracają do węgla

Pojawi się prosument

Ustawa wprowadza też pojęcie tak zwanego prosumenta czyli konsumenta, który jednocześnie jest wytwórcą prądu. W ramach tego systemu przewidziano między innymi obowiązek zakupu nadwyżek energii elektrycznej, która została wytworzona w mikroinstalacji przez kolejnych 15 lat. Prosument dostanie 80 procent średniej ceny energii elektrycznej na rynku konkurencyjnym, ogłoszonej przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki.
Ustawa przewiduje utworzenie Operatora Rozliczeń Energii Odnawialnej SA (OREO SA). Podmiot będzie rozliczał ujemne saldo między wartością sprzedaży i zakupu energii elektrycznej na podstawie systemu aukcyjnego. Operator ma też gromadzić i zarządzać środkami z opłaty OZE. Przez 2015 rok stawka opłaty netto wyniesie 2,27 zł za 1 MWh.
Przepisy o wsparciu odnawialnych źródeł energii muszą jeszcze uzyskać akceptację Komisji Europejskiej, która ma stwierdzić czy są one zgodne z przepisami o pomocy publicznej. Regulacje dotyczące wsparcia OZE zaczną obowiązywać od pierwszego dnia miesiąca, następującego po upływie roku od daty wydania pozytywnej opinii KE.
Jak można przeczytać w komunikacie po posiedzeniu Rady Ministrów, celem ustawy jest zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego i ochrony środowiska. Efektem ma być też większa liczba miejsc pracy (powstanie nowych instalacji OZE wykorzystujących surowce rolnicze).
Rząd szacuje, że bez wprowadzenia proponowanych zmian, system wsparcia OZE może kosztować między 4,6 - 6,2 mld złotych w 2015 roku oraz 7,5 - 11,5 mld złotych w 2020 roku.
Regulacje promujące energetykę odnawialną funkcjonują też w innych krajach Wspólnoty, między innymi w: Danii, Finlandii, Niemczech czy Szwecji.

Eksperci: to dobre zmiany, ale przełomu nie będzie

Zmiany są pozytywne, ale nie przełomowe - tak ekspert w rozmowie z IAR komentuje przyjęcie przez rząd ustawy o odnawialnych źródłach energii. Prace nad przepisami przygotowanymi przez ministerstwo gospodarki trwały od trzech lat.
Ekspert energetyczny portalu wysokienapiecie.pl Bartłomiej Derski podkreśla, że nowe regulacje ułatwiają wytwarzanie energii w „domowych warunkach”. Wyjaśnia, że osoba, która chce zainstalować na swoim dachu czy na terenie posesji małe odnawialne źródło energii może to zrobić, bez konieczności ubiegania się o koncesję czy rejestrowanie działalności gospodarczej.
Za wytworzony prąd mamy otrzymywać 80 procent średniej ceny energii ustalonej przez Urząd Regulacji Energetyki. Prąd z sieci kupujemy za około 60 groszy za kilowatogodzinę. Rozmówca Informacyjnej Agencji Radiowej przypomina, że w naszych rachunkach płacimy nie tylko za sam prąd, ale także różnego rodzaju opłaty przesyłowe i podatki, które stanowią około połowy tej ceny. Ekspert Bartłomiej Derski zaznacza, że operatorom będziemy sprzedawać tak zwany „goły prąd”, to oznacza, że otrzymamy około 18 groszy kilowatogodzinę.
Strona rządowa informuje, że celem ustawy jest zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego i ochrony środowiska. Efektem ma być też większa liczba miejsc pracy (powstanie nowych instalacji OZE wykorzystujących surowce rolnicze). Do 2020 roku co najmniej 15 procent energii musi pochodzić ze źródeł odnawialnych.

jk