Gospodarka

Resort pracy: niższy ZUS dla nowych firm przez rok dłużej. Ale eksperci do tej propozycji przekonani nie są

Ostatnia aktualizacja: 07.09.2017 14:10
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki społecznej proponuje wydłużenie o rok niższej składki ZUS dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Dziś preferencyjne składki na ubezpieczenia społeczne obowiązują przez dwa lata. Potem trzeba opłacać normalną stawkę, co zdaniem resortu powoduje, że co czwarta firma jest zamykana.
Audio
  • Resort pracy chce wydłużenia okresu preferencyjnych składek ZUS (Karolina Mózgowiec)
  • Łukasz Kozłowski: co z projektem Ministerstwa Rozwoju ws. składek ZUS?
  • Łukasz Kozłowski: firmy będą upadać po trzech, a nie dwóch latach
  • Aleksander Łaszek: dla wielu firm ryczałtowa składka ZUS to zbyt duże obciążenie
  • Aleksander Łaszek: konieczne zmiany obciążeń wynikających z umów o pracę
Resort pracy chce wydłużenia okresu preferencyjnych składek ZUS
Resort pracy chce wydłużenia okresu preferencyjnych składek ZUSFoto: Shutterstock

Obecnie przez pierwsze dwa lata składka na zus wynosi 30 procent minimalnego wynagrodzenia. Wedle propozycji ministerstwa rodziny, w trzecim roku składka miałaby wynosić 60 proc. - To sprawi, że część firm i tak będzie zamykana po tym, jak skończy się okres preferencji - uważa Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP. Jak mówi, doprowadzi to do sytuacji, że firmy będą zamykane nie po dwóch, ale po trzech latach, przez co tak naprawdę na rynku niewiele się zmieni. - Cały czas działałność tych firm będzie uzależniona od tego, czy mogą korzystać z tych preferencji, czy nie - podkreśla Łukasz Kozłowski. Ekspert zwraca przy tym uwagę, że w myśl propozycji ministerstwa w ciągu trzech lat wysokość składek będzie podnoszona stopniowo, przez co nie będzie aż takiego "szoku" wśród przedsiębiorców w momencie wzrostu opłat.

Ale, jak zwraca uwagę główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju Aleksander Łaszek, część firm nigdy nie osiągnie takiej skali działalności, by móc zapłacić 1000 złotych składki ZUS. Do tego dochodzi cykliczność pracy i zróżnicowanie zysków przedsiębiorców w czasie, do czego system ryczałtowych składek na ubezpieczenia społeczne jest zupełnie niedostosowany. Aleksander Łaszek dodaje, że jest też kwestia przechodzenia na samozatrudnienie ze względów podatkowych - pracownik otrzymujący wynagrodzenie w oparciu o faktury dostanie na rękę więcej pieniędzy, niż gdyby pracował w oparciu o umowę o pracę. Dlatego, zdaniem eksperta, powinnismy dążyć do zmniejszenia opodatkowania i oskładkowania osób o najniższych dochodach, a także do zmian w obciążeniach, wynikających z umów o pracę. - W tej chwili zdecydowanie zbyt dużo energii podatników idzie nie na samą pracę, ale na to, by "ubrać" ją w odpowiednią umowę i zapłacić niższe podatki - mówi ekspert.

We wcześniejszym projekcie Ministerstwa Rozwoju niższe składki na ubezpieczenia społeczne miały płacić osoby prowadzące działalność gospodarczą, osiągające przychód do 5 tys. złotych miesięcznie. Zdaniem Łukasza Kozłowskiego możemy mówić o swojego rodzaju sporze kompetencyjnym, bo resorty pracy i rozwoju równolegle zgłosiły propozycje, dotyczące tej samej kwestii. - Pojawia się pytanie, czy ten wcześniejszy projekt zgłoszony przez Ministerstwo Rozwoju w obecnej sytuacji zostanie odłożony ad acta - dodaje ekspert.

Projekt ustawy autorstwa resortu pracy trafił do konsultacji społecznych. Zmiany objęłyby firmy założone po 1 stycznia 2018 roku. To - zdaniem eskpertów - moze sprawić, że osoby chcące otworzyć działalność gospodarczą będą z tą decyzją zwlekać.

Jedynka, Karolina Mózgowiec, md

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak