X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Gospodarka

Pozew zbiorowy ws. kredytów we frankach. KNF liczy potencjalne straty banków

17.01.2014
Frank szwajcarski
Frank szwajcarskiFoto: Glow Images/East News
Ministerstwo Finansów ocenia, że strata sektora bankowego z tytułu przewalutowania kredytów udzielonych we frankach szwajcarskich na złote po kursie z dnia udzielenia kredytu wyniosłaby 44,4 mld zł.

Według PSL banki powinny na nowo uregulować umowy kredytowe na lepszych dla klientów warunkach.

Masz kredyt hipoteczny we frankach? Będzie pozew zbiorowy, można się przyłączyć!

Miliardowe straty

- Na podstawie analiz przeprowadzonych przez Urząd Komisji Nadzoru Finansowego można stwierdzić, że gdyby operacja przewalutowania kredytów w CHF na PLN odbyła się 30 czerwca 2013 r., to łączna strata sektora bankowego z tytułu przewalutowania wyniosłaby 44,4 mld zł, przy czym poszczególne banki poniosłyby straty w wysokości od 0,1 mld zł do blisko 7 mld zł. - napisał resort finansów w odpowiedzi na interpelację poselską w sprawie kredytów w CHF.

Przewalutowanie uderzy w złotego…

MF napisał, że należałoby liczyć się również z tym, że operacja przewalutowania najprawdopodobniej doprowadziłaby do istotnego osłabienia złotego, w związku z czym straty banków byłyby wyższe. Zwiększyłaby się też liczba banków, które nie spełniałyby wymagań prawa bankowego lub też stałyby się niewypłacalne.

… i cały system bankowy

- Realizacja przedstawionego scenariusza oznaczałaby destabilizację systemu bankowego, w tym zagrożenie depozytów zgromadzonych w bankach, jak też zagrożenie dla stabilności całego systemu finansowego i całej gospodarki. W celu niedopuszczenia do kryzysu niezbędne byłoby dokapitalizowanie banków, przy czym w celu spełnienia wymagań prawa bankowego określającego minimalny poziom współczynnika wypłacalności na 8 proc. banki musiałyby zostać dokapitalizowane na kwotę 12,7 mld zł, a w celu spełnienia zaleceń KNF określających pożądany poziom współczynnika wypłacalności na minimum 12 proc. banki musiałyby zostać dokapitalizowane na kwotę 24,2 mld zł - napisano.

abo

Komentarze5
aby dodać komentarz
Sortuj: od najnowszegood najstarszego
garfild2014-03-25 08:07 Zgłoś
___Dlaczego NIKT nie poruszy pewnej ZASADNICZEJ sprawy - POMYSŁU ?? __Mam pomysł, NA UREGULOWANIE (problemu ZAWYŻONEGO kursu spłaty CHF z stosunku do dnia udzielnia kredytu CHF) i co CIEKAWE - BEZ udziału skarbu Państwa_!! __ Moim zdaniem obiektywnie Logicznie SPRAWIEDLIWY sposób.___Bo TEN sposób nie obciąża TYLKO (jak obecnie) WYŁĄCZNIE KLIENTA, za zmianę kursu, ale również BANK (drugą stronę umowy , jako RÓWNOPRAWNĄ a zatem mającą TEŻ obowiązek (i ryzyka) z tyt. UMOWY w połowie =50% ): _Bo dlaczego 100% ryzyka (ze zmiany kursu w stosunku do dnia brania kredytu) tylko na klienta ?? a nie TYLKO 50% ??. __Jak to rzetelnie to ZROBIĆ ? (i udowodnić przed sądem że tak ZAWSZE powinno być) Należy DZIELIĆ różnicę kursową (w stosunku do DNIA udzielenia kredytu w CHF) 50% na 50% między Bank a klienta.___CZYLI WYMUSZENIE (Ustawą) tego w Umowie !! ALE ZAWSZE, nieważne czy kurs rośnie czy spada !! w stosunku (do kursu) do tego z dnia udzielenia kredytu. UZASADNIENIE: BO obaj ryzykowali (wchodząc w umowę) -obie strony: BANK i kredytobiorca (niedoszacowały) ZATEM po połowie -niech mają ryzyko kursowe (a nie na jednego klienta wszystko w 100%) A) Czyli jak rośnie kurs, to w 50% wzrost pokrywa Bank (resztę 50% wzrostu raty pokrywa kredytobiorca), B) I odwrotnie jeżeli kurs spadnie (w stosunku do Kursu) gdy kredyt brano), to to co traci BANK (z niższego kursu) to w 50% pokrywa kredytobiorca (czyli zyska tylko 50% z tego co otrzyma ze spadku kursu). Sprawiedliwie (dla Sądu pod rozwagę) w obie strony i po POŁOWIE -i bez udziału skarbu państwa (w obu w/w wypadkach).____To JAKjest obecnie jest NIESPRAWIEDLIWE_!!. __Bo strony NIE SĄ równoprawne – w obowiązkach i ryzykach. ___A w PRAWIE stoi jak BYK _strony KAŻDEJ UMOWY mają BYĆ RÓWONOPRAWNE = stąd i Ryzyko (zmiany kursu) winno obciązać po 50% obie strony a NIE jak obecnie TYLKO KLIENTA DO TEGO co wyżej (tj walką o jaką USTAWĘ) powinni ZJEDNOCZYĆ się Frankowcy (czyli mający kredyt we frankach) w SILNE Lobby. pozdrawiam garfild
IPiotr2014-01-21 12:19 Zgłoś
Użytkownik zbip napisał
Pan Bóg dał ludziom rozum i wolną wolę. I ludzie to wykorzystują w różnych działaniach. Jeśli tracą, to dlaczego mają pretensję? do kogo? za co? - przecież taka była ich wola !!!
Hmm...jakby Ci to wytłumaczyć: jeśli kupisz np. używany samochód o którym sprzedawca powiedział, że stan techniczny jest bardzo dobry i po przejechaniu powiedzmy ok. 500 km trzeba wymienić w nim amortyzatory i np. świece to co zrobisz? Przymkniesz oko, bo w używanym aucie takie rzeczy mogą się zdarzyć. Ale jeśli po przejechaniu tych 500 km wysiada skrzynia biegów, silnik gubi kompresje i przestaje działać elektryka wtedy myślisz sobie coś jest nie tak, chyba sprzedawca mnie oszukał. Tak jest właśnie z tym nieszczęsnym frankiem. Większość kredytobiorców która brała kredyt hipoteczny we franku przy kursie po ok. 2 zł zakładała, że za jakiś czas ten kurs wzrośnie o pewną wartość 10, 20 max 30% to byłoby normalne i nikt pretensji do nikogo mieć nie powinien. Ale jeśli w bardzo krótkim czasie kurs waluty wzrasta o 80% to chyba coś nie jest do końca w porządku. Poza tym polityka banków w latach 2005/08 była taka, że ciężko było o kredyt w złotówkach (sztuczne bariery, dziwne braki zdolności kredytowej, wysokie oprocentowania, prowizje), a we franku praktycznie bezproblemowo, nawet czasem bez prowizji. Do tego wszystkiego ceny mieszkań lawinowo poszybowały w górę co automatycznie obniżyło zdolności kredytowe potencjalnych kredytobiorców (czyt. drastycznie zmniejszyło szanse otrzymania kredytu w PLN). Problem więc jest i trzeba o tym mówić (i pisać). I śmieszne są komentarze o cwaniactwie ludzi i chęci zarobienia na kredycie we franku. Oferty były przygotowywane tak, że praktycznie większość starających się o kredyt na mieszkanie nie miała innego wyboru jak kredyt we franku.
z dalekiego kraju2014-01-18 00:46 Zgłoś
jest rzecza oczywista, ze banki to sobie zrekompensuja kosztem wszystkich klientow. W ten sposob chciwi glupcy uwolnia sie od efektu wlasnej glupoty. Kosztem innych Polakow. Widzialy galy, co braly. Gdyby zloty umocnil sie wobec franka, czy banki mialyby prawo domagac sie ponownej waluacji? Przypuszczam, ze watpie. A prawo powinno byc jednakowe dla obydwu stron transakcji. Trzeba bylo brac kredyt zlotowkowy, proste.
zbip2014-01-17 15:38 Zgłoś
Pan Bóg dał ludziom rozum i wolną wolę. I ludzie to wykorzystują w różnych działaniach. Jeśli tracą, to dlaczego mają pretensję? do kogo? za co? - przecież taka była ich wola !!!
AbleS2014-01-17 12:43 Zgłoś
Dyskutując na ten temat należy pamiętać, że rozmawiamy o firmach/bankach nie będących od dawna instytucjami zaufania publicznego. Podobnie jak wiele wolnorynkowych firm, banki nastawione są głównie na osiąganie zysków oczekiwanych przez inwestorów będących ich pośrednimi właścicielami. Najistotniejsze jednak jest to, że działalność ta w sposób naturalny zagrożona jest również stratą, o czym banki jakby nie chcą pamiętać. A jeśli tak, to mamy do czynienia z przerzuceniem odpowiedzialności ryzyka wyłącznie na konsumenta produktów bankowych - w tym przypadku konsumenta kredytu walutowego. Nie zrozumiałe jest w związku z tym, że w analizie podawane są wyłącznie ewentualne straty banku. Aby mieć pełen obraz powinniśmy obliczyć dotychczasowe straty konsumentów kredytów we frankach. Posłów zajmujących się tym tematem powinno to interesować tym bardziej, że starty te przenoszą się na ograniczanie wpływów do budżetu państwa z tytułu znacznego ograniczenia popytu krajowego brutto przez osłabioną (aby nie powiedzieć zlikwidowaną) w Polsce klasę średnią. Dzisiaj wszelkie ewentualne nadwyżki finansowe z portfeli Polaków przelewane są do banków zamiast być inwestowane w Polsce. Na argument wysuwany przez banki, że kredyt walutowy w zapisie umowy zakładał takie ryzyko - odpowiadam - żaden bank udzielający kredyt walutowy we frankach szwajcarskich nie zakładał takiego niekorzystnego kursu bo innaczej nie tworzyłby takiej oferty. Inaczej, bank oferując ten konkretny produkt bankowy zatajał taką ewentualność. Przecież żaden konsument (nawet największy laik finansowy) nie zdecydowałby się na długoterminowy kredyt hipoteczny na dużą kwotę, który byłby realnie zagrożony wizją kilkudziesięcioprocentowego zwiększenia jego wartości. Wniosek I: mamy do czynienia z celowym działaniem banków nie uwzględniającym nadrzędnej zasady obopólnej korzyści stron przy tworzeniu i przeprowadzaniu transakcji. Wniosek II: najwyższy czas aby osoby decyzyjne z Polsce zaczęły bronić interesów obywateli a nie międzynarodowych instytucji bankowych, które to (warto o tym pamietać) biorą główną odpowiedzialność za krach finansowy zapoczątkowany w 2008r.

Czytaj także

Masz kredyt hipoteczny we frankach? Będzie pozew zbiorowy, można się przyłączyć!

16.01.2014
Frank Szwajcarski
Frank SzwajcarskiFoto: flickr/Radar Communication
Za zmianę kursu franka szwajcarskiego odpowiedzialność powinni wziąć także bankowcy - uważają posiadacze kredytów walutowych. Zapowiadają pozew zbiorowy przeciwko bankom. Domagają się przeliczenia kredytów po korzystnym kursie
Posłuchaj
10'31 Mec. Monika Śmigielska- prawnik mec. Monika Śmigielska, prawnik z kancelarii Kozłowski- Śmigielska i Wspólnicy kancelarii Kozłowski- Śmigielska i Wspólnicy:Będzie pozew zbiorowy ws. kredytów we frankach
00'24 Szef klubu PSL Jan Bury (IAR): wzywa bankowców do podjęcia negocjacji z klientami
00'16 Szef klubu PSL Jan Bury (IAR) Ludowcy zmierzają zwrócić się do wielu instytucji o sprawdzenie sytuacji kredytobiorców

W czasie, gdy w świetle fleszy rozpoczynał się proces wytoczony bankowi Raiffeisen przez Tomasza Sadlika, prawnicy w jednej z kancelarii na warszawskim Mokotowie zastanawiali się, jak pomóc większej grupie osób, które uważają się za ofiary kredytów walutowych we frankach.

Jednak sprawa, która toczy się w krakowskim sądzie, od planowanego pozwu zbiorowego zdecydowanie się różni. Tomasz Sadlik chce udowodnić, że pracownicy banku udzielając mu kredytu w obcej walucie oszukali go. Tymczasem Kancelaria Kozłowski Śmigielska i Wspólnicy przyjęła inną strategię.

Banki mają wziąć odpowiedzialność

- W tym momencie koszty związane ze zmianą kursu walutowego ponosi tylko klient banku - mówi mec. Monika Śmigielska. I dodaje, że odpowiedzialność powinni wziąć na siebie także bankowcy. A chodzi o duże kwoty. Część z 700 tys. "frankowiczów" zaciągała kredyty, gdy kurs franka oscylował wokół 2 zł. Dziś to 3,40 zł. Bywało nawet 3,77 zł.

- Będziemy chcieli, aby niezawisły sąd dokonał ingerencji w stosunki prawne nawiązane pomiędzy bankami, a kredytobiorcami. W taki sposób, aby straty, które w tej chwili ponoszą kredytobiorcy zminimalizować. Aby te straty i koszty rozłożyć na obie strony - tłumaczy prawnik.

Przewalutowanie po korzystnym kursie

Co przed sądem będą próbowali ugrać zadłużeni we frankach? Możliwych rozwiązań jest kilka wyjaśnia Monika Śmigielska, która była gościem Polskiego Radia 24. - Jedno z nich to rozliczenie kredytu po kursie z dnia zawarcia umowy - tłumaczy. Wtedy taka osoba mogłaby zaciągnąć nowy kredyt na spłatę zobowiązania.

Inne możliwość to ustalenie maksymalnego pułapu kursu walutowego. Gdyby frank kosztował więcej, kredytobiorca płaciłby tylko określoną stawkę.

Jak przekonuje prawnik nie oznacza to wcale, że resztę musiałby dopłacić bank. - Banki są jedynymi beneficjentami obecnej sytuacji. Przecież udzielając kredyty kształtowały tak oprocentowanie, żeby zarobić. Wzrost kursu walutowego powoduje, że te zyski są zwielokrotnione - mówi.

Bank ostrzegał przed ryzykiem? I tak możesz go pozwać

W ocenie prawników do pozwu mogą dołączyć także osoby, które w umowach kredytowych mają wpisane klauzule dot. ryzyka walutowego. - Ponieważ wiadomo, że zaciągając kredyt walutowy klient był informowany, że kurs się zmienia. Ale istotą problemu jest skala tej zmiany - dodaje gość Polskiego Radia 24.

Chętni mogą się jeszcze zgłaszać

Na razie do kancelarii zgłosiło się blisko 100 klientów banków. - Liczymy na to, że akcja informacyjna pozwoli na zgromadzenie większej liczby osób, co przyczyni się do obniżenia kosztów prowadzenia takiego sporu. Także już po wniesieniu powództwa mogą dołączać kolejne osoby - wyjaśnia Monika Śmigielska. Ponieważ sprawy dotyczą różnych banku kancelaria złoży kilka pozwów zbiorowych.

Wcześniej walczyli o unieważnienie opcji walutowych

Kancelaria, która przygotowuje pozew w sprawie kredytów frankowych, wcześniej prowadziła sądowe spory z bankami o opcje walutowe. - Nie jest przypadkowe, że akurat nasza kancelaria zajęła się sprawą powództw przeciwko bankom - zaznacza Monika Śmigielska.

Krzysztof Rzyman

Czytaj także

Czy posiadacze kredytów złotowych będą dyskryminowani?

16.01.2014
Robert Lidke, Redaktor Naczelny Naczelnej Redakcji Gospodarczej Polskiego Radia SA
Robert Lidke, Redaktor Naczelny Naczelnej Redakcji Gospodarczej Polskiego Radia SA
Rezygnacja z kredytu we frankach wcale nie musi być najlepszą decyzją.

Ten  kto spłaca kredyt złotowy może się czuć zaniepokojony. Jego sąsiad, który miał kredyt we frankach szwajcarskich i przez lata płacił niższe raty teraz może mieć darowaną część długu.  Takiego rozwiązania nikt nie proponuje posiadaczom kredytów w naszej narodowej walucie.

I dzieje się tak w sytuacji gdy mimo spadku stóp procentowych w Polsce osoby, które mają kredyty we frankach szwajcarskich nadal płacą niższe raty niż te osoby, które mają kredyty złotowe, lub płacą je  na zbliżonym poziomie. To był przecież główny motyw brania kredytu walutowego  - NIŻSZA RATA.  Jak widać to jest nadal przewaga tego typu kredytu.

Masz kredyt hipoteczny we frankach? Będzie pozew zbiorowy, można się przyłączyć!

Kredyty  hipoteczne , zarówno we frankach szwajcarskich jak i w złotych są spłacane regularnie. Odpowiednio tylko 2,9 i 2,7 procent  osób ma kłopot z regularnym płaceniem rat od tych kredytów.   W przypadku kredytów walutowych  ma tu swoje znaczenie NIŻSZA RATA kredytu od rat kredytów zaciągniętych  w naszej narodowej walucie.

Ten rok,  jak twierdzi większość analityków, będzie dobry dla złotego – jego kurs wobec  franka, dolara i euro będzie rósł. A więc raty kredytów we frankach będą  SPADAĆ, i znowu frankowicze będą płacili wyraźnie niższe raty niż osoby, które mają kredyty w złotych.

Nadzór bankowy ( jeszcze przed powstaniem Komisji Nadzoru Finansowego), na co jest wiele dowodów,  próbował zakręcić kurek z kredytami dewizowymi, ale politycy się temu przeciwstawiali. Część z nich pochodziła z tych partii, które teraz domagają się pomocy dla ludzi zadłużonych we frankach szwajcarskich.

Ciekawe jak dużo osób, które teraz mają kredyt dewizowy byłoby w stanie obsługiwać kredyt złotowy – czyli płacić co miesiąc wyższe niż w tej chwili lub w bliskiej przyszłości  raty?

I ciekawe, co będzie jeśli gospodarka w Polsce odbije, wzrośnie inflacja, a wraz z nim wzrośnie oprocentowanie kredytów złotowych, a tym samym wzrosną miesięczne raty?   Frankowicze, którzy już będą złotówkowiczami, z żalem będą wspominali chwile kiedy mieli kredyt w obcej walucie.

W tej chwili nikt  nie jest w stanie powiedzieć jaki będzie bilans kupienia mieszkania za kredyt frankowy czy złotowy po 15 czy 20 latach. Kto w efekcie zapłaci więcej. Bo nikt nie wie, jaki będzie kurs złotego do franka za 15 lat lub po jakim kursie złotego wejdziemy do strefy euro -  w tym czasie. I wobec tego jaki będzie kurs euro do franka za 15-20 lat.

Na pewno frankowicze   czują dreszcz niepokoju na plecach jeśli widzą, że z powodu ostatniej słabości złotego ich zadłużenie nie spada, a może nawet i rośnie. I jeśli właśnie dochodzi do rozwodu czy do innego nieszczęścia – to jest duży kłopot, bo sprzedanie mieszkania nie likwiduje często długu.

I tu właśnie powinny działać dobre przepisy o upadłości konsumenckiej.

A co do informowania o ryzyku walutowym…., kto jak kto, ale Polacy dobrze wiedzą jak dramatycznie może zmieniać się kurs ich narodowego pieniądza.

I jeszcze jedno – wszelka pomoc dla osób zadłużonych we frankach szwajcarskich rodzi pytanie o pomoc państwa dla rozsądnych, zapobiegliwych obywateli, którzy pożyczyli od banków pieniądze w złotych, a nie w dewizach.  Czy oni nie zasługują na ulgi? W końcu – przez lata płacili wysokooprocentowane raty….

Robert Lidke