X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Gospodarka

MdM: kiedy dopłata się nie opłaca

21.01.2014
MdM: kiedy dopłata się nie opłaca
Foto: Glow Images/East News
Okazuje się, że kupno własnego „m” w ramach rządowego programu Mieszkanie dla Młodych nie zawsze może być najlepszym rozwiązaniem. A to za sprawą narzuconych limitów cen, które nie pozwalają na wybór najlepszej lokalizacji naszego lokum. Stąd czasami lepiej kupić mieszkanie bez dopłaty – na rynku wtórnym.

Firma doradcza Expander twierdzi, że brak dopłaty może zrekompensować nam niższa cena lub to, że nie wymaga ono dużych nakładów finansowych, aby w nim zamieszkać.

MdM nie w dużych miastach – Warszawie, Krakowie…

Problem ten dotyczy zwłaszcza mieszkańców miast, w których niewiele mieszkań mieści się w limicie ceny ustalonym przez MdM. Tak jest np. w Krakowie czy Warszawie, gdzie większość nowych nieruchomości jest znacznie droższa od ograniczeń programu. A to oznacza, że, jeśli zdecydujemy się na takie mieszkanie, to na dopłatę możemy się ”nie załapać”.

Decyzja ta zależy oczywiście od indywidualnych preferencji. Wiele wskazuje jednak na to, że kupujący własne M młodzi mogą preferować atrakcyjnie zlokalizowane mieszkania, pochodzące z rynku wtórnego. Te są bowiem tańsze niż nowowybudowane.

Mieszkania na rynku wtórnym o 10 proc. tańsze niż mieszkania nowe

Stąd rynek wtórny może być dobra alternatywą dla osób, które szukają dobrej lokalizacji. Zważywszy szczególnie na to, że według danych NBP, średnia cena transakcyjna na rynku pierwotnym w największych miastach była w III kw. 2013 r. o ok. 10 proc. wyższa niż cena mieszkań z rynku wtórnego.

Różnica w cenie może być równa dopłacie

Jak wylicza Expander, jest to więc mniej więcej tyle ile dopłaty można uzyskać (nie mając dzieci) w ramach MdM.

Trzeba jednak dodać, że różnica w zakresie lokalizacji może spowodować, że nowe mieszkanie na obrzeżach może kosztować mniej więcej tyle samo co używane w atrakcyjnej części miasta.

Co lepsze: remont czy wyposażenie od nowa mieszkania?

Mieszkanie z rynku wtórnego ma jednak jeszcze jedną istotną zaletę. Przeprowadzka do niego nie wymaga zwykle ponoszenia dużych kosztów. Kupując nowe mieszkanie trzeba je wykończyć. Żeby móc w nim normalnie mieszkać konieczne jest przygotowanie łazienki i kuchni, a także położenie podłóg, czy zamontowanie drzwi wewnętrznych. To dodatkowe kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Rozważając skorzystanie z programu Mieszkanie dla Młodych warto więc porównać jego opłacalność  z  zakupem używanego mieszkania.

Jarosław Sadowski, Główny analityk firmy Expander, jk

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Raport: banki podnoszą marże na kredyty mieszkaniowe

08.10.2013
.
.Foto: Glow Images/East News
Banki postanowiły zrekompensować sobie obniżki stóp procentowych z pierwszej połowy roku, które spowodowały spadek oprocentowania kredytów. We wrześniu aż pięć banków podwyższyło marże.
Posłuchaj
01'15 Czy mieszkania zdrożeją - mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse

Decyzje banków, podnoszacych marże od udzielanych kredytów miały wpływ na spadek zdolności kredytowej, a tym samym zmniejszenie się dostępności kredytów mieszkaniowych na polskim rynku.

Najwięcej banki biorą za kredyty bez wkładu własnego.

Jak wynika z najnowszego raportu  Szybko.pl, Metrohouse i Expandera- od kwietnia  marże kredytów z wysokim (25 procentowym) wkładem własnym wzrosły z 1,49 proc. do 1,65 proc., a kredytów bez wkładu własnego z 1,68 proc. do 1,86 procent.

Na konsekwencje nie trzeba było długo czekać - spadła zdolność kredytowa  zarówno wnioskodawców z wysokim, jak i z niższym dochodem, a co za tym  zmniejszyła się również dostępność kredytów. Jarosław Sadowski, główny analityk firmy Expander wylicza, że średnia kwota jaką banki są gotowe przyznać 4-osobowej rodzinie z dochodem 8 tys. zł netto spadła o 11,5 tys. zł.

Sprzedający mieszkania nadal  nie schodzą z cen mieszkań

Od kilku miesięcy ceny ofertowe nieruchomości utrzymują się na zbliżonym poziomie, a wrzesień był kolejnym miesiącem, w którym sprzedający nie obniżyli ich wysokości. Według autorów raportu, ceny były wyższe średnio o 0,4% w porównaniu z sierpniem. W takich miastach jak Toruń, Olsztyn, Katowice czy Białystok za mieszkania płaci się tyle samo lub nawet nieco więcej niż przed rokiem. Ten stan utrzyma się najprawdopodobniej jeszcze kilka miesięcy.

Jesienny ruch transakcyjny

Przełom III i IV kwartału to tradycyjnie okres dużego zainteresowania mieszkaniami. W tym roku poprzedził go wzrost liczby transakcji w okresie wakacji. W opinii Marcina Jańczuka, eksperta Metrohouse - tegoroczna jesień może okazać się jednym z najlepszych okresów sprzedażowych na rynku nieruchomości w ostatnich latach, tym bardziej, że od nowego roku o kredyt hipoteczny będzie trudniej, bowiem zgdodnie z nowa rekomendacją S -Komisji nadzoru Finansowego banki będą wymagać od kredytobiorców wkładu własnego i to niezaleznie od tego, czy będą chcieli kupić mieszkanie na rynku pierwotnym czy wtórnym.

MDM wpłynie na obniżki cen mieszkań w przyszłym roku.

Dodatkowo eksperci przewidują, że wprowadzenie od stycznia 2014 roku nowego programu rządowego Mieszkanie dla Młodych, który dotuje jedynie mieszkania z rynku pierwotnego, ograniczy popyt na rynku wtórnym. W związku z tym obniżki cen w 2014 roku mogą okazać się nieuniknione - uważa Marta Kosińska, ekspert Szybko.pl.

Zarowno dla sprzedających, jak i planujących zakup mieszkania płynie stąd jeden wniosek - warto się z tą decyzją pospieszyć. A jeśli kupimy mieszkanie z odzysku , to jeszcze tylko do końca roku możemy skorzystać z ulgi podatkowej dającej osobom budującym domy lub remontującym mieszkania możliwość odliczenia części podatku VAT od niektórych zakupionych materiałów.

Halina Lichocka

Czytaj także

Program MDM zmusi deweloperów do obniżenia cen mieszkań

08.12.2013
Program MDM zmusi deweloperów do obniżenia cen mieszkań
Foto: glowimages.com
Deweloperzy spuszczą z tonu, limity w programie Mieszkanie dla Młodych wpłyną na obniżkę cen mieszkań na polskim rynku - mówi Piotr Styczeń, były wiceminister Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, w rozmowie z Haliną Lichocką.
Posłuchaj
08'32 Rozm. z Piotrem Styczniem b.wiceministrem transportu- budown- i gosp. morskiej. /Halina Lichocka/

- Ma Pan trochę więcej czasu, więc skwapliwie z tego skorzystałam, żeby mógł Pan z pewnym może dystansem, ale z ogromną wiedzą, powiedzieć  nam o tym, co nas czeka w budownictwie mieszkaniowym. Zacznijmy może od tego, jakie mamy potrzeby? Ilu mieszkań brakuje obecnie w Polsce, bo szacunki są bardzo różne?

PS - Rzeczywiście szacunki są bardzo różne. My zrobiliśmy analizę tych szacunków i potrzeb w oparciu o ostatnie dane GUS-u : o liczbę gospodarstw domowych i liczbę lokali mieszkalnych w Polsce i okazało się, że do bezpośredniego zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych brakuje nam 700 tysięcy lokali mieszkalnych na tzw. rynku mieszkaniowym szeroko rozumianym.

Myślę, że do tego należy dorzucić około 80-100 tysięcy lokali zaspokajających potrzeby najuboższych i jeszcze nieoszacowaną liczbę lokali, o których ewentualnie już należałoby myśleć, mających powstać po wyburzeniu zasobów, które już powoli nie nadają się do użytkowania.

- Mówiąc o tych mieszkaniach dla najuboższych ma Pan na myśli mieszkania czynszowe, komunalne?

PS -  Czynszowe, ale te związane z działalnością gmin, tam gdzie potrzeby socjalne, gdzie czynsz socjalny, czyli 50% stawki bazowej, mógłby być stosowany przez  określony czas wobec tych osób, które nie mają po prostu środków na utrzymanie mieszkania.

- To są oficjalne szacunki, natomiast eksperci mówią, że w Polsce brakuje około 2 mln 400 tysięcy mieszkań i do tego,  dochodzi jeszcze z 1,5 mln mieszkań, które trzeba by gruntownie wyremontować?

PS - Ja sądzę, że to są szacunki przesadzone. Bardzo powoli zdobywamy liczbę mieszkań, która powinna być obecna na rynku, ale bez wywoływania kryzysowych zjawisk nadpodaży w określonych okresach, ale także takiego zdecydowanego braku. Sądzę, że próbę, którą próbowaliśmy wdrożyć, czyli zmianę ustroju najmu lokali mieszkalnych, w pewnej części zrealizowaną, poprzez najem okazjonalny dla osób fizycznych i podmiotów gospodarczych, należy traktować jako zwiększenie dostępności do zasobu mieszkaniowego.

- Czyli nie trzeba od razu kupować tego mieszkania?

PS - Po pierwsze nie trzeba kupować, po drugie należy zauważyć, że część lokali w ogóle jest nieobecna na rynku, ponieważ właściciele boją się skierować te lokale na rynek. Koszt ich utrzymania jest niewysoki, starają się sprostać płatnościom związanym z posiadaniem takiego lokalu, ale ostatecznie ten lokal nie jest zajmowany przez osobę czy rodzinę potrzebującą.

- Spójrzmy teraz na to, co rząd robi aby zwiększyć tę dostępność mieszkań, zwłaszcza ludzi młodych, którzy nie dysponują oszczędnościami i nie za dużo zarabiają, czyli nie stać ich na zbyt wysokie raty kredytu mieszkaniowego. Jak się sprawdził program "Rodzina na Swoim"?

PS - To był program, który działał na rynku mieszkaniowym i rozpoczął działania w momencie, w którym mieliśmy wzrost gospodarczy, kiedy dostępność do kredytów była bardzo wysoka, kiedy był problem tylko ze spłatą tych kredytów, więc wtedy, przy otwartym budżecie, bo każdy kto przystąpił do programu miał gwarantowaną dopłatę z budżetu Państwa, zaproponowaliśmy dopłatę do odsetek przez 8 lat.

To spowodowało radykalną zmianę wysokości raty w dół i w tym momencie taka rodzina, czy taka osoba korzystająca z programu "Rodzina na swoim" była prawdziwym beneficjentem pomocy publicznej, mogąc przygotować się po 8 latach na normalną spłatę.

Działaniem tego programu objętych zostało192 tysiące lokali mieszkalnych, właściwie zdarzeń kredytowych, w tym 10 i pół tysiąca w roku 2013, czyli właściwie rzecz biorąc do 2021 roku budżet Państwa będzie dopłacał do spłaty odsetek wszystkim beneficjentom programu.

Jednak ten program był realizowany po pierwsze, w warunkach kiedy kredyty były bardzo dostępne, , ale po drugie, także dość niebezpiecznych dla budżetu Państwa. Musimy szacować wydatki, móc je planować w skali jednego roku, czyli roku budżetowego,  dlatego zamieniamy ten program na nowy program na Mieszkanie dla Młodych.

- Czy planowane teraz wydatki Państwa na wsparcie kupna mieszkania w programie MDM czyli będzie mniej kosztowne dla budżetu?

PS - Po pierwsze, będzie bardziej planowe, to jest podstawa:  600 mln złotych w roku 2014 i kolejno 700 mln i tak dalej, ale wszystkie te wydatki są zaplanowane, limitowane, ogłaszane co do zakończenia działania programu w związku z wyczerpaniem kwoty w danym roku przez Bank Gospodarstwa Krajowego.

- Czyli w każdym roku musi się zmieścić określona liczba beneficjentów?

PS - Taką zasadę wkomponowaliśmy w ustawę i z taką zasadą ona wchodzi na rynek.

- I zamiast odsetek będziecie teraz dopłacać do wkładu własnego?

PS - Do wkładu własnego beneficjenta.

- Ta inicjatywa  akurat  jakby wychodzi naprzeciw podwyższeniu wymagań kredytowych, które wejdą 1 stycznia, bo nowa rekomendacja S Komisji Nadzoru Finansowego wprowadza taki wymóg posiadania wkładu własnego?

PS - Tworząc program mieszkaniowych nie możemy mówić tylko o tym, że dajemy możliwość zasiedlenia lokalu mieszkalnego poprzez prawo własności dla konkretnego beneficjenta. Musimy mówić także o działaniach systemowych i właściwie ten program wpisuje się w oczekiwania Komisji Nadzoru Finansowego.

- Czy celem tego programu jest głównie pomoc młodym, czy też pomoc deweloperom, bo ten program jest skierowany do nabywców mieszkań na rynku pierwotnym?

PS - Myślę, że deweloperom pomagać nie trzeba. W warunkach gospodarki rynkowej powinni być odporni na pewne zjawiska, ale z drugiej strony chcemy tym programem zachęcić rynek inwestycyjny do utrzymania tej liczby podaży lokali mieszkalnych, która miała miejsce dotychczas. Przypomnę, że Polska wydźwignęła się na liczbę 130-60 tysięcy rocznie oddawanych lokali mieszkalnych. W zeszłym roku 152 tysięcy, w tym roku zbliżamy się do 150 tysięcy.

To są dobre wyniki w warunkach  tej gospodarki, która dziś osiąga do 2% wzrostu PKB, a z drugiej strony, dobry z punktu widzenia zachowania mocy produkcyjnej na placach budów.

- A jednak ten program dyskryminuje w pewnym sensie mieszkańców mniejszych miejscowości, gdzie deweloperzy po prostu nie chcą budować mieszkań, obawiając się, że nie będzie tam klientów na te mieszkania?

PS-  Ale także w tych miejscowościach nie mamy akcji kredytowych. Za niskie płace, brak miejsc  pracy, powoduje, że osoby młode, do 35-roku życia, aktywne, wykształcone przechodzą do ośrodków, gdzie jest praca.Tam też są kredyty, ale my tym programem uruchamiamy takie małe inwestycje, pokazujemy, że i domek jednorodzinny i  suma takich domków jednorodzinnych wybudowana w danej miejscowości może spotkać się z akceptacją rynku. Wprowadzenie rynku wtórnego powodowałoby naturalną konkurencję, wypierającą przede wszystkim akcję inwestycyjną, potencjalną akcję inwestycyjną.

- Ale mieszkania to przecież nie tylko sama budowa? To także meble, sprzęt, sprzęt AGD i gdyby ludzie korzystając z dopłaty Państwa kupowali mieszkania także na wtórnym rynku, to musieliby je wyremontować, generalnie umeblować, to by też pomogło gospodarce, gdyby patrzeć z punktu widzenia korzyści dla całej gospodarki?

PS - Nie ma badań potwierdzających, że akurat takie zjawisko ma silny związek z kupnem lokalu. Zauważamy z kolei, że na rynku jest ogromna liczba lokali na rynku wtórnym, które już spotkały się z dotacją z budżetu Państwa w swojej historii. Zapraszamy ten rynek nie do programu finansowanego z budżetu Państwa, ale do obniżenia cen.

Proszę zobaczyć duża ulga budowlana, stare kredyty mieszkaniowe, ulga na wynajem, nawet "Rodzina na Swoim" przecież wejdzie też na rynek wtórny lada dzień, to można powiedzieć są programy, które już skorzystały z dotacji z budżetu Państwa. Powtórna dotacja chyba byłaby nadużyciem.

- Czyli  dzięki tym limitom cenowym, które również towarzyszą programowi Mieszkanie dla Młodych, liczycie na to, że deweloperzy spuszczą z tonu, obniżą ceny mieszkań?

PS -  Rok 2012 pokazał, że wskaźnik 1.0 mniejszy o 10% niż ten, który jest w MDM -ie spowodował ciśnienie na rynek inwestycyjny i obniżenie cen, dlatego że bardzo dużo lokali spotkało się w tym 2012 roku z rynku pierwotnego z możliwością zakupu przez uczestników programu.

- No zobaczymy jak to będzie po roku 2014?

PS - Będę obserwował to z dużym zainteresowaniem.

Rozmawiała Halina Lichocka

Czytaj także

Niezły początek roku na rynku nieruchomości

16.01.2014
Niezły początek roku na rynku nieruchomości
Foto: SXC
W ciągu pierwszych dwóch tygodni 2014 roku kontakt w sprawie wystawionych na sprzedaż lokali nawiązało o 40 procent więcej klientów niż przed rokiem w tym samym czasie.

To dane portalu domy.pl, który przeanalizował zapytania dotyczące swojej bazy ofert.

Najwięcej pytań dotyczyło mieszkań 2-pokojowych. Średnio co 3 pytający zainteresowany był M4, a co 8-my kawalerką.
Poprawa na rynku sprzedaży mieszkań postępuje powoli, ale jest zauważalna.
Z pierwszych obserwacji wynika, że ani zmiany w zasadach udzielenia kredytów hipotecznych związane wejściem w życie rekomendacji S, ani uruchomienie programu Mieszkanie dla Młodych jak na razie nie zaszkodziły rynkowi wtórnemu - zaznaczają analitycy portalu.
Z raportu wynika poza tym, że mieszkania 4-pokojowe cieszą się zdecydowanie większym zainteresowaniem wśród klientów na rynku wtórnym, niż pierwotnym . Wśród poszukujących ofert na rynku pierwotnym nowym M5 zainteresowanych było tylko 6,5% klientów.
abo

Czytaj także

Hipoteki: będzie łatwiej o kredyt

19.01.2014
Mieszkanie dla Młodych tylko na rynku pierwotnym
Mieszkanie dla Młodych tylko na rynku pierwotnym Foto: Glow Images/East News
Wydłużenie z 25 lat na 30 lat czasu na jaki banki liczą zdolność kredytową klientów nie zadziałało jak czarodziejska różdżka na możliwości kredytowe Polaków, ale oczekiwania dochodowe zauważalnie spadły.

Wejście w życie znowelizowanej rekomendacji S, regulującej rynek kredytów mieszkaniowych sprawiło, że od stycznia banki mogą obliczać zdolność kredytową klienta do obsługi 30-letniego zadłużenia, a pożyczać najwyżej na 35 lat.Przed 2014 r. mimo że dostępne były nawet kredyty 50 lat, banki musiały kalkulować możliwości klienta do oddania pieniędzy w ciągu 25 lat.

Gdy w grę wchodzą tak wysokie kwoty 5 lat czyni sporą różnicę. Rata dla 100 tys. zł kredytu oprocentowanego na 4,4 proc. (1,7 proc. marża plus 2,7 WIBOR 3M) na 25 lat to 550 zł, a na 30 lat 501 zł, czyli o 9 proc. mniej.

O tak dalece posuniętych obniżkach wymagań dochodowych nie ma jednak w bankach mowy. Średni minimalny próg dochodowy od jesieni zeszłego roku spadł o 1,2 proc. gdyby jednak nie zmiana rekomendacji, potrzebne byłyby dochody wyższe o 0,6 proc.

Co ciekawe, część banków pozostała przy poprzednich zasadach i nie obniża wymagań przy wydłużeniu czasu spłaty kredytu z 25 do 30 lat. Bez względu na to czy kredyt jest brany na 25 czy 30 lat takie same dochody potrzebne są w przypadku opisywanego przez nas przykładu w: Pekao, BZ WBK, Credit Agricole, DB PBC, BNP Paribas, i Nordei.

W styczniu średnie dochody netto konieczne do otrzymania 270 tys. zł kredytu na 90 proc. wartości nieruchomości wyniosły 3912 zł. W grę wchodzi spłata raty, w zależności od marży, między 1350 a 1400 zł, przez trzyosobową rodzinę z dużego miasta, w której oboje z małżonków pracują i nie mają innych zobowiązań.

Gdyby nie wydłużenie okresu na jaki banki mogą kalkulować możliwości klienta do spłaty kredytów hipotecznych z 25 do 30 lat, to nasi przykładowi klienci musieliby zarabiać średnio co najmniej 3981 zł, czyli o 22 zł więcej niż jesienią.

Wystarczy 3850 zł dochodów – jak w 2011 r.

Statystyki byłyby jednak zdecydowanie korzystniejsze dla klientów, gdyby nie mocna podwyżka progu dochodowego wyłącznie w jednym z banku. Bez tych zmian dziś trzyosobowej rodzinie wystarczyłoby na rynku do uzyskania 270 tys. zł kredytu na 30 lat – 3850 zł dochodów, o 109 zł mniej niż pod koniec 2013 r. Łatwiej byłoby też o kredyt na 25 lat – 3911 zł.

Banki w większości przypadków idą na ustępstwa i obniżają wymagania dochodowe również przy wyliczeniach kredytu na 25 lat. Taki ruch od października wykonało, aż 9 z 16 prezentowanych instytucji: Alior, BOŚ, BPS, BZ WBK, Credit Agricole, Deutsche Bank, EuroBank, Millennium, PKO BP. Kolejne sześć praktycznie nie zmieniło nic: BGŻ, BNP Paribas, mBank, Nordea, Pekao i Pocztowy. Wyjątkiem okazał się Getin Noble Bank. Jedyny, który w styczniu znacząco podniósł barierę i w miejsce 3340 zł wymaganych jesienią, dziś wpisał dochód na poziomie 4460 zł.

…choć rata dziś jest o ok. 300 zł niższa

Wcześniej o takie niemal jednomyślne działania nie było wcale łatwo, zazwyczaj gdy połowa graczy obniżała wymagania, druga połowa je podwyższała. Postawa może zaskakiwać, bo bynajmniej nie wynika ze spadku stawki WIBOR. WIBOR 3M, najczęściej doliczany do marży kredytów mieszkaniowych, prawie osiem miesięcy utrzymuje się w okolicy 2,7 proc. I biorąc pod uwagę, że wzrost stóp procentowych prognozowany jest na koniec roku, to co najwyżej skraca się czas do momentu, gdy WIBOR pójdzie w górę. Nie był to również efekt spadku marż, bo te powoli, dalej rosną. Jesienią przeciętna marża wynosiła 1,66 proc., a teraz jest to 1,72 proc.

Na tle wcześniejszych wymagań banków, obecne nie są jednak szczególnie zaniżone. Średnie progi dochodowe, podobnie jak dziś czyli ok. 3850 zł (bez uwzględnienia zmiany w Getinie) wyglądały pod koniec 2011 r. Wówczas banki również mogły liczyć zdolność kredytową klientów na 30 lat (a nawet i dłużej), ale stawka WIBOR wynosiła prawie 4,8 proc. Oprocentowanie kredytów mimo niższej marży przekraczało 6 proc., podczas gdy dziś jest to ok. 4,5 proc. W efekcie rata opisywanego kredytu była wtedy o ok. 300 zł wyższa.

W Pekao wystarczy już 3255 zł

Klienci z niższymi dochodami pierwsze kroki powinni kierować do Pekao. Pekao zarówno od starających się o kredyt na 25 lat jak i na 30 lat oczekuje 3255 zł i tym samym po kolejny raz obejmuje pozycję lidera naszego zestawienia.

Drugi na liście banków z najniższymi oczekiwaniami dochodowymi pozostaje BNP Paribas. Tutaj do pożyczenia 270 tys. zł zarówno na 25 lat jak i 30 lat, wystarczy 3307 zł zarobków. Na podium najbardziej liberalnych instytucji jest tym razem także Millennium z kwotą 3390 zł na kredyt 30-letni i 3510 zł na 25-letni. Do pierwszej piątki wchodzą również Alior, gdzie potrzeba minimum – 3420 zł (3550 zł przy kredycie na 25 lat) oraz BZ WBK, bez względu na czas trwania kredytu 25 czy 30 lat trzeba się tu wykazać dochodem w wysokości co najmniej 3687 zł. Sporo poniżej 4000 zł wystarczy też klientom w EuroBanku, PKO BP, Credit Agricole i mBanku.

Na zdecydowanie bardziej zamożnych czekają natomiast: DB PBC oraz Nordea i BPS. Tutaj trzyosobowa rodzina potrzebuje ok. 4500-4600 zł dochodów, aby uzyskać prezentowany kredyt z ratą w granicach 1400 zł.

Minimalny próg dochodowy jest jednym z ważniejszych elementów oferty kredytowej,  niejednokrotnie decydującym o tym czy klientowi w ogóle uda się pożyczyć pieniądze, lub też uzyskać oczekiwaną kwotę.

Open Finance, abo