Gospodarka

"Kompot jest produktem nielegalnym”

21.01.2014 15:32
W Szczecinie pod hasłem "Nielegalna tradycyjna polska żywność" rolnicy protestowali przeciwko prawodawstwu, które zabrania im przetwarzania owoców, warzyw, mleka, mięsa, które sami wyprodukowali.
Posłuchaj
00'30 Protest: "Nielegalne przetwory i wędliny" (IAR)
więcej

Przywieźli konfitury, kompoty, przetwory mleczne i wędliny z ekologicznych gospodarstw.

Zdelegalizowali tradycyjne polskie produkty

Edyta Jarszewska-Nowak, przewodnicząca Zachodniopomorskiego Oddziały Stowarzyszenia Producentów Żywności Metodami Ekologicznymi Ekoland, wskazywała na problemy rolników z małych gospodarstw wiejskich - Kompot w tej chwili jest produktem nielegalnym. Tak samo sok. Co z tego, że mamy sady, które rodzą owoce, skoro nie możemy ich wprowadzić do obrotu. Żeby to robić musielibyśmy przestać być rolnikami i zostać przedsiębiorcami, wybudować przetwórnie, takie, które będą spełniały wszystkie wymogi sanitarne, jak wielkie zakłady przemysłu spożywczego - mówiła.

Rolnicy chcą sprzedawać swoje produkty

Protestujący wystosowali list do rządu i premiera Donalda Tuska, w którym domagają się dostosowania przepisów sanitarnych do skali produkcji tak, aby były one korzystne dla małych i średnich gospodarstw rodzinnych. Chcą także, by zalegalizowano bezpośrednią sprzedaż przez rolników zarówno nieprzetworzonych, jak i przetworzonych produktów żywnościowych, jak to ma miejsce w innych krajach Unii Europejskiej.
abo

Komentarze1
aby dodać komentarz
barnamar2014-01-23 14:30 Zgłoś
Jak zwykle nasze władze przodują w służalczości wobec UE i nadgorliwie robią z Polski klienta i niewolnika zachodnich gospodarek! We Francji, Włoszech czy Szwajcarii mogą być prywatne winiarnie, piwowarnie, serowarnie masarnie i kto wie co jeszcze w gospodarstwach rolnych sprzedające swoje wyroby nie tylko swoim sąsiadom ale na całą unię dzięki internetowi! Ale w Polsce nie! Niedługo plantator truskawek żeby je spróbować będzie musiał kupować w supermarkecie, bo swoich nie będzie mógł sam dotknąć!

Czytaj także

GMO: za czy przeciw? (WIDEO)

Polacy są podzieleni - część z nas popiera genetyczne modyfikacje żywności, inni stanowczo protestują. Czwórka postanowiła sprawdzić, jakie GMO jest w rzeczywistości.
Posłuchaj
21'41 GMO w Czwórce
więcej
Obejrzyj
GMO w Czwórce

Przedmiotem gorących dyskusji jest ustawa o nasiennictwie. Została przyjęta przez Sejm i Senat, teraz czeka na ruch prezydenta, który czas na decyzję ma do 24 sierpnia. Kontrowersje związane są z nieuregulowaną sprawą genetycznych modyfikacji roślin. Czy są powody do obaw o bezpieczeństwo GMO?

Wpływ żywności genetycznie modyfikowanej na zdrowie ludzi podsumowany został w raporcie Światowej Organizacji Zdrowia z 2005 r. Dokument jednoznacznie stwierdza, że zagrożeń nie ma, a co więcej, modyfikacje przynoszą wymierne korzyści. Dr Lucjan Szponar, ekspert z Instytutu Żywności i Żywienia mówi, że najczęstszą modyfikacją jest oczyszczanie roślin z niebezpiecznych substancji i uzupełnianie wartościowych składników odżywczych.

- Ważne w prawidłowym odżywianiu są kwasy tłuszczowe wielonienasycone. Pochodzą one z ryb morskich, ale nawet połów wszystkich ryb nie pokryje naszego zapotrzebowania – mówi specjalista. Pomoc w uzupełnianiu niedoborów może przynieść GMO. - W Kanadzie opatentowano odmianę rzepaku, którą zmodyfikowano, by mogła syntetyzować właśnie takie kwasy tłuszczowe – wyjaśnia Szponar. Zaznacza, że mimo wszystko musimy być czujni – zdarzają się bowiem substancje, które nie są do końca trawione przez nasz organizm. – Do zmian chorobowych, jest  jednak jeszcze daleko - mówi.

Przeciwna modyfikacjom i żywności transgenicznej jest Klaudia Wojciechowicz z inicjatywy obywatelskiej "GMO to nie to". – Istnieją cztery punkty w których można mieć zastrzeżenia wobec GMO – wyjaśnia. To zagrożenia wobec ludzkiego zdrowia, zagrożenia dla środowiska. Istotne są także aspekty etyczne i realne zagrożenie gospodarcze – uzależnienia produkcji żywności w kraju od monopolistycznego producenta. – Od publikacji raportu WHO minęło 6 lat. W nauce to szmat czasu – argumentuje.
 
- Model biznesowy, który stoi za GMO jest monopolistyczny. Jedna firma odpowiada za 80% rynku genetycznych modyfikacji żywności. Rolnicy wiązani są umowami licencyjnymi na nasiona, przez co nie są właścicielami tego, co sami wyprodukowali – ostrzega Wojciechowicz.

Więcej szczegółów związanych z produkcją żywności modyfikowanej genetycznie, jej wadach i zaletach posłuchać można w dźwięku rozmowy. Jakie jest Wasze zdanie? Czekamy na komentarze.

pg

Czytaj także

Unia Europejska zaczyna żyć ekologicznie?

W audycji rozmawialiśmy m.in. o "eksperimental garden” – ogrodach zakładanych w europejskich miastach. Pomysł opiera się na własnej produkcji (w ogródkach) i sąsiedzkiej wymianie żywności.
Posłuchaj
29'17 Unia Europejska zaczyna żyć ekologicznie?
więcej

Od 1 lipca wszystkie ekologiczne produkty żywnościowe sprzedawane w opakowaniu i wyprodukowane na terenie UE muszą być odpowiednio oznakowane - tzw. EKO-LIŚCIEM.

- Chcemy, aby konsumenci mieli pewność, że produkty opatrzone takim logo zostały wytworzone zgodnie z rygorystycznymi unijnymi normami, dotyczącymi upraw ekologicznych – mówi komisarz Dacian Cioloș.

Naszymi gośćmi są: Zbigniew Gniatkowski z Komisji Europejskiej oraz Wojciech Szymalski z portalu "Chrońmy Klimat". Posłuchaj audycji Kasi Kornet i Jarka Kociszewskiego "Śniadanie Europejskie".

 


Czytaj także

Nie dla GMO. Protest przed Pałacem Prezydenckim

16.11.2012 14:24
Manifestanci uważają, że żywność genetycznie modyfikowana działa jak trucizna, dlatego chcą, by prezydent zawetował ustawę o nasiennictwie.
Nie dla GMO. Protest przed Pałacem Prezydenckim
Foto: greenpeace.pl
Posłuchaj
00'24 Przewodnicząca Stowarzyszenia Producentów Żywności Metodami Ekologicznymi EKOLAND Danuta Pilarska.
więcej

Przewodnicząca Stowarzyszenia Producentów Żywności Metodami Ekologicznymi EKOLAND Danuta Pilarska podkreśla, że zostało naukowo udowodnione, że regularne spożywanie GMO jest niebezpieczne dla zdrowia. To z powodu obecności dioksyny, która atakuje układ odpornościowy i płodny.

Jak przypominają organizatorzy protestu, przyjęta przez Sejm głosami koalicji PO i PSL ustawa dopuszcza możliwość uprawy modyfikowanych genetycznie roślin w naszym kraju. Obecnie czeka na podpis prezydenta.

Ludzie, którzy przyjechali do Warszawy protestować zwracają uwagę, że pierwsze efekty żywności genetycznie modyfikowanej już w Polsce widać. Zaobserwowali m.in. że w rejonach wielkich upraw rzepaku czy kukurydzy umierają pszczoły. Organizatorzy protestu powoływali się na ostatnie badania nad genetycznie modyfikowaną żywnością i produktem wykorzystywanym do produkcji takich upraw. Wykazały one iż jedzenie genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy oraz konsumowanie śladowych ilości nawozu chemicznego wywołało u szczurów rozwój nowotworów. Zwierzęta doznały także rozległych szkód w narządach wewnętrznych i przedwcześnie padły. Organizatorzy mówili , że badane szczury karmione były uprawianą w Ameryce Północnej tą samą odmianą kukurydzy, która jest powszechnie używana w żywieniu ludzi. Znajduje się ona w płatkach śniadaniowych, kukurydzianych tortillach czy snakach kukurydzianych.

Zobacz galerię - dzień na zdjęciach>>>

Czytaj także

Bez siatki? Dziękuję, nie skorzystam

20.03.2013 17:30
Żywność zwaną ekologiczną wciąż traktujemy podejrzliwie. Czy słusznie? Co świadczy o jej jakości i jak rozpoznać produkt ekologiczny?
Bez siatki? Dziękuję, nie skorzystam
Foto: Glow Images/East News
Posłuchaj
15'23 O żywności ekologicznej rozmawiają prof. Ewa Rembiałkowska i Roman Czejarek (Cztery pory roku/Jedynka)
więcej

- Najlepszym dowodem wysokiej jakości produktów jest ich bardzo szczegółowa kontrola i później certyfikacja. W Polsce istnieje dziesięć jednostek uprawnionych do wystawiania certyfikatów; ich  działalność kontrolowana jest przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi - wyjaśnia prof. Ewa Rembiałkowska, kierownik Katedry Żywności Funkcjonalnej i Ekologicznej i Towaroznawstwa z SGGW w Warszawie.

Prof.
Prof. Ewa Rembiałkowska

Jednostki takie sprawdzają uczciwość postępowania każdego rolnika. Dwukrotnie przyjeżdża do niego inspektor. Za pierwszym razem wizytę trzeba uzgodnić z rolnikiem, bo musi on pokazać księgi, w których obowiązany jest spisywać każdą czynność, jaką wykonuje podczas pracy. Gość "Czterech pór roku" podkreśla, że druga, niezapowiedziana wizyta, to bardzo dobry chwyt strategiczny, ponieważ ewentualnie pozwala przyłapać rolnika na nieuczciwości. - Jeśli inspekcja nie przebiegnie pomyślnie, o certyfikacie nie ma mowy - twierdzi prof. Rembiałkowska.

Jak w sklepie odróżnić żywność ekologiczną od nieekologicznej? Gość radiowej Jedynki radzi, by zwracać uwagę na opakowanie produktu. - Musi być na nim napisane "produkt rolnictwa ekologicznego", ponadto istnieje obowiązek oznaczenia takiej żywności specjalnym znakiem - zielonym liściem otoczonym białymi gwiazdkami. Daje to 100 procent pewności, że produkt jest rzeczywiście ekologiczny.

Zdarzają się podróbki, więc w razie wątpliwości poprośmy sprzedawcę o certyfikat, który ma obowiązek go nam pokazać - zapewnia prof. Rembiałkowska. Przestrzega też, żeby kupować tylko żywność zapakowaną. W siatce znajduje się karteczka z nazwiskiem i numerem telefonu producenta oraz nazwą jednostki certyfikującej. Kiedy zadzwonimy do producenta i potwierdzi, że to on dostarczył żywność do sklepu, możemy mieć pewność co do jej wysokiej jakości. Dlatego produktów bez opakowań w żadnym razie nie kupujmy - przestrzega pani profesor.

Rozmawia Roman Czejarek.

Zobacz więcej na temat: ekologia rolnictwo żywność

Czytaj także

Protest przeciw ubojowi rytualnemu. Gajos, Janda, Olbrychski i Turnau apelują do posłów

10.07.2013 15:55
Narażanie na przedśmiertne męczarnie świadomych istot, które zabijamy dla naszych potrzeb, jest przerażającym złem - napisano w apelu do posłów podpisanym przez przedstawicieli środowiska naukowego, artystycznego, medialnego i politycznego.
Demonstracja poparcia nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, która dopuszcza prowadzenie uboju rytualnego zwierząt
Demonstracja poparcia nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, która dopuszcza prowadzenie uboju rytualnego zwierzątFoto: PAP/Tomasz Gzell

List otwarty do Sejmu RP przygotowały Polskie Towarzystwo Etyczne, OTOZ Animals i Fundacja Viva! Akcja dla zwierząt. Zostanie on złożony w środę na ręce Marszałek Sejmu Ewy Kopacz.

"Zwracamy się z gorącym apelem o głosowanie przeciw zalegalizowaniu w Polsce zarzynania zwierząt bez ogłuszania. Narażanie na przedśmiertne męczarnie świadomych istot, które zabijamy dla naszych potrzeb, jest przerażającym złem, któremu sprzeciwia się zdecydowana większość Polaków (wg sondaży przynajmniej 65%)" - napisano w liście.

Według przeciwników uboju rytualnego, jest on pogwałceniem współczesnych standardów moralności publicznej, a jego narzucenie oznaczałoby poważny regres cywilizacyjny.

Twórcy listu nazywają tę formę zabijania zwierząt skrajną formą przemocy, która nie tylko powoduje ogrom cierpienia, ale także wysokie koszty społeczne.

"Dramatyczne obniżenie standardów etycznych przez przyzwolenie na okrutny ubój bez ogłuszania demoralizuje pracowników, nadzorców i hodowców, powodując brutalizację postaw w całym zakładzie. Jak wykazały badania, rzeźnie mogą mieć degradujący wpływ na całe lokalne społeczności. Dlatego ucywilizowanie uboju zwierząt leży w żywotnym interesie każdego narodu" - uważają autorzy apelu.

Jak podkreślono w liście, dopuszczenie potępianej techniki uboju nie służy też długoterminowym interesom mniejszości religijnych, które się jej domagają. Może powiem wywołać niechęć społeczną i nasilić dyskryminację.

"Dlatego apelujemy do wszystkich posłanek i posłów o przyjęcie mądrej i długoterminowej perspektywy, dzięki której Polska znajdzie się na czele, a nie w ogonie przemian, które zachodzą też w wielu innych krajach Europy, i przekładają się na działanie w coraz więcej znaczącym Parlamencie Europejskim".

Pod listem podpisało się 87 profesorów z największych ośrodków naukowych w Polsce. Swój sprzeciw wobec uboju rytualnego wyrazili też znani aktorzy, m.in. Janusz Gajos, Daniel Olbrychski, Maja Ostaszewska, Beata Tyszkiewicz i Małgorzata Braunek.

Wśród gwiazd, które zdecydowały się poprzeć apel są też np. Grzegorz Turnau, Magda Umer i Justyna Steczkowska.

W czwartek o godzinie 15 pod Sejmem odbędzie się demonstracja przeciwników legalizacji uboju rytualnego.

bk