Gospodarka

Branża motoryzacyjna: Europa nadal w dół, Polska lekko w górę

22.01.2014 13:48
Branża motoryzacyjna w Polsce zaczyna powoli łapać oddech. Mimo, że w Europie mieliśmy w 2013 r do czynienia ze spadkiem rejestracji nowych samochodów, to w Polsce liczba kupionych nowych aut wzrosła o 6 procent.
Branża motoryzacyjna: Europa nadal w dół, Polska lekko w górę
Foto: Glowimages.com
Posłuchaj
02'46 Branża motoryzacyjna w Polsce zaczyna powoli łapać oddech, mówi Polskiemu Radiu Jacek Opala z firmy Exact Systems./Dariusz Kwiatkowski, Polskie Radio/
więcej

Jak mówią eksperci, to jeszcze nie koniec kryzysu w branży, ale na pewno sytuacja się poprawie o czym świadczy rosnąca liczba kupujących w salonach samochodowych. -Ten rok może być drugim z rzędu, gdy w sprzedaż nowych aut w Polsce wzrośnie mówi Jacek Opala z firmy Exact Systems.

Przypomina jednocześnie, że w Europie był to już szósty z rzędu spadek liczy rejestracji nowych pojazdów.

Polacy kupili w 2013 r 290 tys. nowych samochodów

W ubiegłym roku w Polsce nabywców znalazło prawie 290 tys. pojazdów, co oznaczała wzrost o ponad 6 proc. w porównaniu do roku 2012.

Jak mówi Opala, to efekt poprawiających się nastrojów konsumentów, którzy uwierzyli w poprawę koniunktury gospodarczej oraz licznych akcji promocyjnych i wyprzedaży proponowanych przez dealerów samochodowych.

Sytuację uratował grudzień – żywiołowy wzrost sprzedaży nowych samochodów

O dobrych wynikach zadecydował ostatni miesiąc roku – w Europie w grudniu sprzedano ponad 900 tys. nowych samochodów, najwięcej od 2009 r. - w Polsce mieliśmy do czynienia w grudniu z 25-procentowym wzrostem – mówi Opala.

Według oceny eksperta w 60 procentach nabywcami nowych pojazdów w Polsce są właściciele firm, a w 40 proc. to klienci indywidualni.

Dariusz Kwiatkowski

Zobacz więcej na temat: handel motoryzacja samochody
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Rok 2014 - będzie rewolucja w motoryzacji?

17.12.2013 15:00
Stare przysłowie mówi, że lepsze jest wrogiem dobrego. Zasada ta nie obowiązuje jednak w świecie motoryzacji, gdzie producenci zasypują nas technologicznymi nowinkami i co rusz prezentują nowe modele "wszystkomających" aut.
Rok 2014 - będzie rewolucja w motoryzacji?
Foto: Glow Images/East News
Posłuchaj
12'58 Marcin Kubicki z magazynu "T3" opowiada o motoryzacyjnych prognozach na przyszłość (Czwórka/Czwarty wymiar)
więcej

- Tendencja jest taka, żeby konstruować samochody dużo mądrzejsze od nas. Przede wszystkim po to, żeby zminimalizować ryzyko wypadków - mówi Marcin Kubicki z magazynu "T3". - Najnowszy model Forda, który swoją premierę miał w Barcelonie, został wyposażony w liczne zautomatyzowane systemy wspomagające kierowcę, w tym systemy bezpiecznego parkowania, utrzymywania pojazdu na pasie ruchu oraz w sygnalizację pojawienia się innego pojazdu w martwym polu widzenia kierowcy.

Toyota Motor Corporation na początku grudnia ogłosiła, że jej auta już w najbliższych latach będą posiadały technologię Automated Highway Driving Assist. Pozwoli ona pojazdowi komunikować się bezprzewodowo z samochodem znajdującym się z przodu i dzięki temu utrzymać bezpieczną odległość w czasie jazdy. Po drugie zaś - będzie wspomagać kierowanie tak aby utrzymać pojazd na optymalnej linii jazdy w pasie ruchu. Tym samym, zdaniem fachowców, Toyota ze wszystkich producentów jest najbliżej wprowadzenia na rynek autonomicznego pojazdu.

- W technologicznym wyścigu bierze udział także Volvo, które jako uczestnik programu badawczego, pracuje nad możliwością bezprzewodowego ładowania samochodów elektrycznych z wykorzystaniem zjawiska indukcji elektrycznej - tłumaczy gość "Czwartego wymiaru". - Być może już wkrótce na rynku pojawi się auto ze specjalnych włókien. Dzięki takiemu budulcowi, samochód będzie działał jak bateria. Ale myślę, że takim wynalazkom zaufa dopiero następne pokolenie. Nam się to już raczej.

(kul)

Czytaj także

Jest szansa na rejestrację aut z kierownicą po prawej stronie

11.01.2014 08:49
Sygnały płynące ze strony rządu wskazują na to, że być może już niedługo będzie można rejestrować w Polsce samochody z kierownicą po prawej stronie, sprowadzane przede wszystkim z Wielkiej Brytanii.
Jest szansa na rejestrację aut z kierownicą po prawej stronie
Foto: Glow Images/East News
Posłuchaj
03'48 Czy warto sprowadzać auta z kierownicą po prawej stronie do Polski mówi Maciej Wroński ze Stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego./Dariusz Kwiatkowski, Polskie Radio/
więcej

Obecnie trwają prace zmierzające do ewentualnej zmiany przepisów, i w ten sposób Polska dostosowałaby się do unijnego prawa. Sądzimy się  w tej sprawie z Komisją Europejską, a przegrana w tej sprawie mogłaby być dla nas bardzo kosztowna . Czy jednak ceną za spełnienie unijnych wymogów nie będzie wzrost wypadków na drogach?

Nie wszystkim się podoba kierownica po prawej stronie

- Zrzeszamy bardzo wielu partnerów mających własne poglądy, niemniej jednak można powiedzieć, że w naszym Partnerstwie dominuje pogląd i to pogląd zgodny z trzeźwym rozsądkiem oraz oceną instytutów powołanych do tego, aby zajmować się bezpieczeństwem ruchu drogowego, iż niestety może to mieć wpływ na wzrost wypadków drogowych. Oczywiście nie będzie to jakaś kolosalna zmiana statystyk, jednak stoimy na stanowisku, że każda tragedia wywołana ze względu na złą decyzję, jest po prostu tragedia niepotrzebną - mówi Maciej Wroński ze Stowarzyszenia  Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego.

Europa naciska

Tymczasem Unia wywiera na Polskę duża presje w tej sprawie. Jest to przedmiotem postępowania przed Trybunałem Unijnym.

- W przypadku, gdyby Polska przegrała sprawę o obowiązujący dzisiaj zakaz rejestracji takich pojazdów, to może to mieć dla Polski skutki finansowe. Może zostać nałożona kara finansowa. Jest to duży dylemat dla rządzących. Ponadto jak oszacować, czy zwiększenie zagrożeń w ruchu drogowym jest warte tych pieniędzy, czy też nie. Dla mnie, człowieka związanego z problemami bezpieczeństwa drogowego,  wybór byłby jednoznaczny. Natomiast politycy muszą uwzględniać inne okoliczności – podkreśla Maciej Wroński.

Zysk na aucie niewielki

Samochody z kierownicą po prawej stronie są tańsze średnio jedynie o ok. 7 tys. zł. – Te samochody są tańsze, ponieważ dużo trudniej wprowadzić je na rynek europejski- mówi ekspert.  Ale czy chęć zaoszczędzenia 7 tys. zł warta jest życia i zdrowia? – pyta. Przecież pole widzenia i wyczucie przy niektórych manewrach jest w tym momencie zaburzone – zauważa ekspert.

Można co prawda dokonać przeróbek. Kosztuje to od 4 do 10 tys. zł, ale może to się jednak opłaca. – Być może taka przeróbka by się opłacała, ale czy mamy pewność, że zostanie ona dokonana w sposób fachowy, że taki pojazd rzeczywiście będzie bezpieczny.

Są pewne podstawowe układy, od których zależy nasze bezpieczeństwo na drodze. Przykładowo, obok układu hamulcowego, jest układ który umożliwia nam kierowanie pojazdem.

To nie tylko wymiana kierownicy czy pedałów

Ważną sprawą, o której należy pamiętać importując pojazd z Wielkiej Brytanii, jest nie tylko dostosowanie układu kierowniczego, ale przede wszystkim świateł mijania, które mogą mieć zupełnie inny układ dostosowany do ruchu lewostronnego. Dlatego ten wydatek jest związany nie tylko z wymianą układu kierowniczego, ale także trzeba pamiętać o światłach – wyjaśnia  Maciej Wroński ze Stowarzyszenia  Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego.

Ruch lewostronny obowiązuje też między innymi w Japonii, a znając zamiłowanie Polaków do samochodów produkowanych w Kraju Kwitnącej Wiśni można się spodziewać, że w wypadku dopuszczenia do rejestracji pojazdów z kierownicą po prawej stronie - także stamtąd może zwiększyć się import używanych aut.

Sylwia Zadrożna/Dariusz Kwiatkowski

Czytaj także

Aby odliczyć VAT nie wszyscy muszą mieć kratkę w aucie

16.01.2014 08:17
W tej chwili każdy przedsiębiorca może kupić nowy samochód osobowy i odliczyć przy takiej transakcji stawkę VAT. I to niekoniecznie tylko wtedy, kiedy taki osobowy pojazd ma zamontowaną kratkę.
Aby odliczyć VAT nie wszyscy muszą mieć kratkę w aucie
Foto: SXC
Posłuchaj
03'02 Ekspert podatkowy Tomasz Grunwald odpowiada czy każde auto musi mieć kratkę aby odliczyć pełny VAT /Arkadiusz Ekiert, Polskie Radio/
więcej
Obejrzyj
Ekspert podatkowy Tomasz Grunwald odpowiada czy każde auto musi mieć kratkę aby odliczyć pełny VAT /Arkadiusz Ekiert, Polskie Radio/

Dlaczego tak jest, tłumaczy Polskiemu Radiu doradca podatkowy Tomasz Grunwald.

Liczy się homologacja i ładowność

- Po pierwsze samochód  jest traktowany jako samochód ciężarowy, jeśli ma stosowną homologację, a po drugie ma odpowiednią  ładowność - ponad 500 kilogramów, przy przynajmniej trzech miejscach do siedzenia – wyjaśnia Tomasz Grunwald.

Jedna homologacja ważna we wszystkich krajach Unii

Jak tłumaczy doradca podatkowy, homologacja to certyfikat przyznawany danemu typowi samochodu. Od 2009 roku obowiązuje zasada, że jeśli taką homologację nadaje jeden kraj unijny, to reszta krajów w Unii Europejskiej musi to zaakceptować.

- To oznacza, że jeśli Hiszpania danemu typowi samochodu przyzna homologację pojazdu ciężarowego, to jest ona ważna na terenie całej Unii. Nie ma również wymogu zamontowania w aucie kratki, a o charakterze pojazdu decyduje homologacja – mówi Tomasz Grunwald.

Nie tylko kratka

Ekspert tłumaczy, że homologacja może być nadawana pod warunkiem zamontowania kratki lub innej przegrody, na przykład specjalnej pułki czy nawet siedzeń. Zależy to od tego, co dany kraj uzna to za wystarczającą przegrodę, która ma oddzielać część pasażerską od towarowej.

Najważniejsza homologacja

- Jeśli w Polsce chcemy kupić samochód z odliczeniem VAT, musimy spytać sprzedawcę czy dany typ auta ma stosowną ciężarową homologację. Jeśli padnie odpowiedź, że tak, to już nie musimy sprawdzać czy w środku jest kratka czy jej nie ma – wyjaśnia Tomasz Grunwald.

Kratka jest jednym z wielu elementów potrzebnych do uzyskania homologacji ciężarowej. Ale nie w każdym unijnym kraju taki element jest stosowany.

- Pamiętajmy, dla nas istotny jest ten „papier”, czyli dokument poświadczający ciężarową homologacje. Nieważne, jaką przegrodę zastosowano – podkreśla ekspert.

Arkadiusz Ekiert

Czytaj także

Kratka rozczarowuje dealerów: niewielki wzrost sprzedaży aut

16.01.2014 12:51
Kratka, dzięki której można teraz w Polsce odliczyć pełny VAT przy zakupie samochodu dla firmy zwiększyła co prawda sprzedaż nowych samochodów, ale przełomu sprzedaży nie ma. Dlaczego – tłumaczy Polskiemu Radiu prezes firmy Samar Wojciech Drzewiecki.
Kratka rozczarowuje dealerów: niewielki wzrost sprzedaży aut
Foto: Glowimages.com
Posłuchaj
03'27 Czy akcja auto z kratka bez VAT pomoże polskiemu rynkowi motoryzacyjnemu - odpowiada Wojciech Drzewiecki szef instytutu Samar ?Arkadiusz Ekiert, Polskie Radio/
więcej
Obejrzyj
Czy akcja auto z kratka bez VAT pomoże polskiemu rynkowi motoryzacyjnemu - odpowiada Wojciech Drzewiecki szef instytutu Samar ?Arkadiusz Ekiert, Polskie Radio/

- Owszem zmiany widzimy, ale po stronie małych przedsiębiorców, tam gdzie tych samochodów potrzeba mniej i gdzie istotne są koszty zakupu samochodu – mówi Polskiemu Radiu prezes firmy Samar Wojciech Drzewiecki.

Rynek liczył na duże firmy, a te nie kupują

Kratka zdaniem Drzewieckiego jest zdecydowanie mniej istotna z punktu widzenia przedsiębiorcy dużego. On nadal utrzymuje normalną formułę zakupu środków transportu i chwilowa możliwość odliczenia VAT nie mobilizuje aż tak bardzo do zakupów nowej floty.

… bo i tak duże firmy odlicza więcej z kupna drogich pojazdów

- Oczywiście oszczędzamy, bo sto procent VAT możemy odliczyć od ceny samochodu, ale w przypadku nowych przepisów, które szykuje rząd odliczenie będzie sięgało 50% i to bez limitu kwotowego. Tak, więc w przypadku dużych i drogich samochodów ten poziom odliczenia będzie zdecydowanie wyższy – argumentuje Drzewiecki.

Odliczanie VAT z powodu kratki to przejaw patologii polskich przepisów podatkowych

Zdaniem prezesa firmy Samar kratka pozwalająca na odliczanie VAT jest patologią. Idealnym rozwiązaniem powinno być takie, które pozwoliłoby na pełne odliczenie podatku zawartego w cenie samochodu. Auto w firmie powinniśmy tak samo traktować jak komputer, telefon i każde inne narzędzie, które potrzebne jest nam do codziennej pracy.

Aby odliczyć VAT nie wszyscy muszą mieć kratkę w aucie

- Kwestia prywatnego użytku samochodu służbowego to jest kwestia odpowiedniego systemu opodatkowania, które należy wdrożyć. Tylko ono przyczyni się do dynamicznego wzrostu sprzedaży samochodów do celów służbowych. Bo dziś trudno liczyć na przysłowiowego Kowalskiego, bo jego zasoby finansowe nie pozwalają na taki rozwój sprzedaży aut w Polsce – argumentuje Wojciech Drzewiecki.

Dlatego dla statystycznego Polaka wciąż bardziej atrakcyjny jest rynek samochodów używanych, lub nowych, ale w segmencie aut małych i tanich.

Sprzedaż nowych samochodów w Polsce niby wzrasta, ale…

Podsumowując ubiegły rok na rynku sprzedaży samochodów wiceprezes Samaru stwierdza, że odnotowano 6% wzrost.

- Jednak liczby, które prezentujemy w Samarze zawierają także tak zwany reeksport. A więc samochodu po rejestracji w Polsce zostały wysłane za granicę. Dlatego w rzeczywistości wzrost sprzedaży na polskim rynku jest zdecydowanie mniejszy. Ten rynek szacujemy na poziomie mniej więcej 230 tysięcy. Biorąc pod uwagę wielkość naszego kraju to ta liczba jest zdecydowania za mała – mówi Drzewiecki.

Jeśli chodzi o prognozowaną sprzedaż samochodów osobowych w tym roku, to prezes Samaru spodziewa się wzrostu na poziomie mniej więcej 5%. Podobna prognoza jest dla rynku samochodów dostawczych.

Arkadiusz Ekiert