Gospodarka

Podatek od handlu uchwalony przez Sejm. Przewiduje dwie stawki daniny

Ostatnia aktualizacja: 07.07.2016 07:13
Wprowadzenie dwóch stawek podatku od sprzedaży detalicznej - 0,8 proc. od przychodu między 17 mln zł a 170 mln zł miesięcznie i 1,4 proc. od przychodu powyżej 170 mln zł miesięcznie - zakłada ustawa o podatku od sprzedaży detalicznej, uchwalona w środę przez Sejm.
Audio
  • Sejm przyjął ustawę o podatku od sprzedaży detalicznej. Projekt poparło 234 posłów, przeciw było 207, a 2 wstrzymało się od głosu. Przed głosowaniem Krystyna Skowrońska z PO mówiła, że podatek wpłynie na wzrost cen. /IAR/.
  • Wiesław Janczyk z Ministerstwa Finansów przypomniał, że podatek jest skonstruowany w sposób, który spowoduje, że obejmie tylko nieznaczną część sklepów./IAR/.
Przedmiotem opodatkowania będzie przychód ze sprzedaży detalicznej, czyli sprzedaży dokonywanej na rzecz konsumentów.
Przedmiotem opodatkowania będzie przychód ze sprzedaży detalicznej, czyli sprzedaży dokonywanej na rzecz konsumentów.Foto: Pixabay

Za ustawą głosowało 234 posłów, przeciw było 207 posłów, dwóch wstrzymało się od głosu.

Dwie stawki podatku i kwota wolna

Ustawa zakłada wprowadzenie dwóch stawek podatku od handlu detalicznego: 0,8 proc. od przychodu między 17 mln zł a 170 mln zł miesięcznie i 1,4 proc. od przychodu powyżej 170 mln zł miesięcznie. Kwota wolna od podatku w skali roku będzie wynosić 204 mln zł.

Opodatkowany przychód ze sprzedaży detalicznej

Przedmiotem opodatkowania będzie przychód ze sprzedaży detalicznej, czyli sprzedaży dokonywanej na rzecz konsumentów (osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej oraz rolników ryczałtowych). Przychód ze sprzedaży detalicznej nie będzie obejmował należnego podatku VAT. W podstawie opodatkowania nie będzie uwzględniana sprzedaż na rzecz przedsiębiorców.

E-handel – bez podatku

 Ustawa nie przewiduje opodatkowania sprzedaży dokonywanej przez internet.

Ustawę przygotował rząd, ale w czasie prac sejmowych wprowadzono do niej szereg zmian. Posłowie doprecyzowali m.in. pojęcie działalności gospodarczej, opierając je na definicji zawartej w ustawie o podatku od towarów i usług (VAT). Ustawa zakłada też, że podatek pobierać się będzie od usług towarzyszących sprzedaży, jeśli będą one odrębnie zaewidencjonowane.

Podatek wejdzie od 1 września

Posłowie zdecydowali o przesunięciu terminu wejścia w życie ustawy z 1 sierpnia na 1 września 2016 roku. Przy założeniu, że podatek będzie obowiązywał od 1 sierpnia, dochody z niego rząd szacował na ok. 630 mln zł brutto i ok. 510 mln zł netto. W związku z przesunięciem terminu wejścia w życie wpływy te będą jednak niższe.

W 2017 roku, gdy podatek będzie obowiązywał cały rok, rząd szacuje wpływy z niego na 1,9 mld zł brutto.

W środę posłowie odrzucili wszystkie poprawki klubów opozycyjnych, m.in. poprawkę przesuwającą termin wejścia w życie ustawy na 1 stycznia 2017 roku, a także poprawkę zwalniającą z podatku branżę gastronomiczną.

Ciernista droga do nowego podatku

Ustawa o tzw. podatku od marketów budziła od początku dużo emocji. Komisja finansów odrzuciła m.in. wniosek o wysłuchanie publiczne w jej sprawie.

Celem ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej - jak mówili w trakcie prac parlamentarnych przedstawiciele PiS - jest zbliżenie zasad funkcjonowania małych osiedlowych sklepów i dużych sieci handlowych. Istniejące dotąd dysproporcje w podatkach powodowały bowiem - argumentowali - że rodzinne sklepiki znikały z rynku, a wielkie sieci handlowe się rozrastały.

Innego zdania byli przedstawiciele klubów opozycyjnych.

"Świat nie czeka na ten podatek, nie taki podatek obiecaliście Polakom" - zwracała się do rządu i PiS podczas debaty Izabela Leszczyna (PO). Przekonywała, że w ustawie "wcale nie chodzi o wsparcie małych, rodzinnych firm". "Po prostu rozpaczliwie szukacie pieniędzy" - oceniła. Przestrzegała, że wprowadzenie kwoty wolnej będzie prawdopodobnie zakwestionowane przez Komisję Europejską.

Paulina Hennig-Kloska (Nowoczesna) mówiła z kolei podczas debaty, że "dzień uchwalenia tej ustawy będzie czarnym dniem polskiego handlu", a po jej wejściu w życie ucierpią klienci, dostawcy i podwykonawcy. Cała branża handlowa - podkreślała - będzie bowiem musiała albo podnieść ceny, albo ciąć koszty. Nowy podatek - jej zdaniem - uderzy w najbiedniejszych, robiących zakupy w dyskontach, które zapłacą najwięcej. Z kolei "duże sieci międzynarodowe nie zapłacą ani grosza" - dodała.

Daninę od hipermarketów PiS zapowiadało w kampanii wyborczej. Miała dotyczyć przede wszystkim zagranicznych sieci handlowych. Pierwszą wersję podatku MF przedstawiło 2 lutego br. Zakładała ona, że podatek miał mieć dwie zasadnicze stawki. Stawka 0,7 proc. miała obciążać przychód nieprzekraczający w danym miesiącu kwoty 300 mln zł, stawka 1,3 proc. miała być płacona od nadwyżki przychodu ponad 300 mln zł w miesiącu. Inne stawki podatku od sprzedaży miały obowiązywać w soboty, niedziele i święta - 1,3 proc. (dla uzyskujących przychód poniżej 300 mln zł miesięcznie) oraz 1,9 proc. (powyżej tego progu). Kwota wolna od podatku miała wynosić 1,5 mln zł miesięcznie (18 mln zł rocznie).

Propozycje te wzbudziły jednak protesty wielu zainteresowanych środowisk, przede wszystkim handlowców. Podczas posiedzenia Rady Dialogu Społecznego 18 lutego minister finansów Paweł Szałamacha przyznał, że wersja projektu z 2 lutego jest w trakcie przepracowywania, jest bowiem szereg kwestii, które MF musi brać pod uwagę, np. to, że Komisja Europejska zdecydowanie negatywnie wypowiada się o stawce progresywnej. Mówił też, że wiele było głosów za podwyższeniem kwoty wolnej powyżej 18 mln zł rocznie, co uznał za zrozumiałe. Dodał też, że należy zważyć argumenty o zniesieniu oddzielnej stawki weekendowej.

13 kwietnia, podczas posiedzenia kierowanego przez Adama Abramowicza zespołu parlamentarnego, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk oraz wiceminister Janczyk przedstawili nowe założenia projektu. Zawierały one trzy progresywne stawki podatku: 0,4 proc. od miesięcznego przychodu między 1,5 mln i 17 mln zł, 0,8 proc. od przychodu między 17 mln i 170 mln zł, 1,4 proc. od przychodu miesięcznego ponad 170 mln zł. Kwota wolna miała wynosić 1,5 mln zł miesięcznie (18 mln zł rocznie). Nie było już - oprotestowanej przez handlowców - oddzielnej stawki weekendowej i opodatkowania sieci franczyzowych. W ostatecznej wersji projektu rząd, który zaakceptował projekt 14 czerwca br., wycofał się z najniższej stawki.

Kowalczyk już w ubiegłym tygodniu przyznał w rozmowie z PAP, że nie uda się utrzymać zapowiadanego na 1 sierpnia terminu wejścia w życie ustawy. "To trudna sprawa, oczywiście mogę żałować, że podatek ten nie został wprowadzony szybko i energicznie, ale staraliśmy się konsultować tę propozycję przede wszystkim z handlowcami. Pierwotne założenie, które mieliśmy - opodatkowania w zależności od powierzchni - zostało w toku konsultacji skrytykowane przez większość podmiotów. To spowodowało zmianę koncepcji. Kryterium powierzchni zastąpiliśmy kryterium obrotu" - tłumaczył, dopytywany o opóźnienia w pracach nad projektem

PAP, jk

Zobacz więcej na temat: handel podatki
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Konkurs

Czytaj także

Henryk Kowalczyk: podatek od sklepów będzie obowiązywał najpóźniej od 1 września

Ostatnia aktualizacja: 04.07.2016 14:32
Wejście w życie podatku od handlu detalicznego od 1 sierpnia może być kłopotliwe, ale najpóźniej zacznie on obowiązywać od 1 września - mówi szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk. Pod koniec roku zapadnie decyzja, czy będzie nowelizowany podatek bankowy - dodaje.
rozwiń zwiń

Czytaj także

MF: wpływy z podatku handlowego mniejsze niż planowano

Ostatnia aktualizacja: 05.07.2016 11:02
Tegoroczne wpływy z podatku handlowego mogą być mniejsze niż planował rząd. Administracja nie wyklucza, że danina wejdzie w życie we wrześniu, a nie jak pierwotnie planowano - w sierpniu.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Podatek od sklepów uderzy w polskich przedsiębiorców? Cała opozycja przeciw ustawie

Ostatnia aktualizacja: 06.07.2016 10:12
Wszystkie kluby opozycyjne wypowiedziały się podczas wtorkowej debaty przeciw projektowi ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej, argumentując, że wbrew zamiarom rządu, ustawa uderzy w polski handel.
rozwiń zwiń