Gospodarka

Inteligentny licznik: co zyska klient, a co zakład energetyczny

02.06.2014 16:20
Do 2020 roku co najmniej 80 proc. odbiorców energii w Polsce zostanie wyposażonych w inteligentne liczniki. Dzięki nim klienci zapłacą za zużyty prąd, nie prognozę, będą mogli optymalizować swoje wydatki a zakłady energetyczne radykalnie pozbędą się problemu kradzieży prądu.
Robert Masiąg, Energa Operator.
Robert Masiąg, Energa Operator.Foto: Polskie Radio
Posłuchaj
09'38 Dlaczego inteligentne liczniki zmienią elektryczną rzeczywistość w Polsce, tłumaczy Robert Masiąg, Energa Operator. /Arkadiusz Ekiert, Polskie Radio/.
więcej
Obejrzyj
Dlaczego inteligentne liczniki zmienią elektryczną rzeczywistość w Polsce, tłumaczy Robert Masiąg, Energa Operator. /Arkadiusz Ekiert, Polskie Radio/.

Od tradycyjnych odróżniają je między innymi: funkcja automatycznego przesyłania danych oraz interfejs do Infrastruktury Sieci Domowej.

Licznik inteligentny – inaczej zdalnego odczytu – tak samo jak licznik tradycyjny mierzy łączną ilość energii elektrycznej zużytej w danym gospodarstwie domowym przez wszystkie urządzenia elektryczne, np. lodówkę, pralkę, telewizor, bojler, grzejnik czy ładowarki.

W zakresie pomiaru działa podobnie jak licznik indukcyjny czy inne liczniki elektroniczne. Element, który odróżnia go od liczników starego typu, jest niewidoczny, lecz użyteczny dla konsumenta.

̶  Licznik zdalnego odczytu wyróżnia się możliwością przesyłania danych pomiarowych. Dane z licznika płyną po istniejącej instalacji kablowej do stacji średniego napięcia, a stamtąd przesyłane są do dystrybutora energii -  wyjaśnia portalowi gospodarka.polskieradio.pl  Robert Masiąg, Energa Operator.

Informacje o zużyciu prądu licznik inteligentny przekazuje w odstępach czasowych, które w Polsce nie mogą być krótsze niż 15 minut. Te informacje są szyfrowane i przetwarzane zgodne z Ustawą o ochronie danych osobowych, a dostęp do nich jest ściśle ograniczony.

Całość rozwiązania, w skład którego wchodzą liczniki, łącza telekomunikacyjne oraz systemy informatyczne, określana jest jako AMI (Advanced Metering Infrastructure). Dzięki zastosowaniu odpowiedniej infrastruktury telekomunikacyjnej możliwe jest przesyłanie informacji w dwóch kierunkach: od i do licznika.

̶ Umożliwia to konsumentom regularne odczyty zużycia energii, a dostawcy – bieżące monitorowanie działania sieci. Dwukierunkowy przepływ danych to także podstawa funkcjonowania i rozwoju energetyki prosumenckiej, w której posiadacze przydomowych instalacji wytwarzający energię na użytek własny będą mogli jej nadmiar sprzedawać do sieci. – wyjaśnia Robert Masiąg.

Dzięki inteligentnym licznikom odbiorca energii elektrycznej będzie płacił za konkretną ilość zużytej energii. Nie będzie już prognozowanej faktury.

- Dodatkowo na bazie takiego licznika będzie można uruchomić usługę przedpłaconej sprzedaży energii. Odbiorca doładuje sobie konto tak jak to ma miejsce na przykład w telefonie komórkowym – tłumaczy Robert Masiąg.

Dotychczas w całym kraju inteligentnych zainstalowano już ponad 450 tys. liczników, a wdrożenie stopniowo obejmować będzie kolejne gospodarstwa domowe. Informacje na temat wymiany liczników w swoim rejonie uzyskać można u swojego Operatora Systemu Dystrybucyjnego.

Arkadiusz Ekiert

Zobacz więcej na temat: energetyka energia elektryczna
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Energa zwiększa zyski, wypłaci dywidendę

12.05.2014 16:05
Grupa Energa odnotowała w I kwartale 2014 roku zysk netto na poziomie 323 mln zł, co oznacza wzrost o 79 proc. w stosunku do wyniku sprzed roku. Jednocześnie przychody spadły o 6 proc. do 2 748 mln zł. Na poprawę rezultatów wpływ miały segmenty wytwarzania i dystrybucji. O kondycji i planach koncernu mówi portalowi gospodarka.polskieradio.pl prezes Energi Mirosław Bieliński.
Prezes Energi Mirosław Bieliński.
Prezes Energi Mirosław Bieliński.Foto: Polskie Radio
Posłuchaj
03'02 - We wszystkich istotnych kategoriach zmniejszyliśmy koszty i bardzo racjonalnie wydajemy pieniądze na inwestycje - mówi prezes Energi Mirosław Bieliński./Arkadiusz Ekiert, Polskie Radio/.
więcej
Obejrzyj
- We wszystkich istotnych kategoriach zmniejszyliśmy koszty i bardzo racjonalnie wydajemy pieniądze na inwestycje - mówi prezes Energi Mirosław Bieliński./Arkadiusz Ekiert, Polskie Radio/.

- We wszystkich istotnych kategoriach zmniejszyliśmy koszty. Po drugie nie szkodzi nam zmniejszenie przychodów. Są one mniejsze a jednocześnie zysk EBITDA zwiększył się. Po trzecie bardzo racjonalnie wydajemy pieniądze na inwestycje. Staramy się zrealizować harmonogram wykorzystując jeszcze mniejsze środki. I jeszcze jeden element jest istotny. W zeszłym roku mieliśmy kilka takich zdarzeń jednorazowych, które wpłynęły na kształtowanie się wyników finansowych. W tym roku ich nie ma. To znaczy, że nasz biznes jest bardziej przewidywalny i sytuacja wokół nas i u nas w środku się stabilizuje – mówi portalowi gospodarka.polskieradio.pl prezes Energi Mirosław Bieliński.

Akcjonariusze Energi mogą liczyć na solidną dywidendę

Jednostkowy zysk netto, który jest podstawą do wypłaty dywidendy, wzrósł w I kwartale o 24 proc. i  wyniósł 725 mln zł.  Stabilna pozycja finansowa wspiera realizację ambitnej polityki dywidendy, która zakłada wypłatę 92 proc. jednostkowego zysku netto wypracowanego na przestrzeni roku. Intencją Zarządu jest konsekwentna realizacja polityki spółki w zakresie wypłaty zysku, a Energa powinna być postrzegana, jako spółka wypłacająca znaczące i przewidywalne kwoty w formie dywidend.

- Zakładam, że inwestor powinien być zadowolony, bo jeśli kupił nasze akcje i oczekiwał stabilności, defensywnego modelu biznesowego i dużej przewidywalności, to właśnie to się wydarzyło – mówi prezes Bieliński.

W marcu zarząd koncernu zarekomendował wypłatę 414 067 114 zł dywidendy z jednostkowego zysku z 2013 roku (1 zł na akcję). Ostatecznie o poziomie dywidendy Zwyczajne Walne Zgromadzenie ma zadecydować 20 maja.

Zgodnie z projektem uchwały w tej sprawie, dniem dywidendy ma być 27 maja 2014 roku, natomiast jako termin jej wypłaty zaproponowano 10 czerwca 2014 roku.

- Jeśli chodzi o strukturę naszych dochodów to istotnych zmian nie będzie. Nadal dominować będzie z dystrybucji energii. Zakładamy, ze w perspektywie dwóch, trzech lat zmienią się warunki regulacyjne dla segmentu dystrybucji i to, co jest jej siłą, czyli jakość, będzie premiowana. Naszą ambicją jest systematyczny rozwój wytwarzania energii szczególnie w oparciu o odnawialne źródła energii. Będziemy się cieszyć, jeśli udział dystrybucji w dochodach zmaleje, ale to wcale nie oznacza, że będziemy zarabiać mniej – wyjaśnia prezes Mirosław Bieliński.

Arkadiusz Ekiert

Czytaj także

Energetyka: Polska buduje monokulturę węglową

15.05.2014 21:43
15 mld zł wyda Polska przez najbliższe 7 lat na bloki węglowe. Nadal to paliwo pozostaje najbardziej konkurencyjnym kosztowo źródłem energii. Na pytanie, czy Polska może wykorzystać doświadczenia z tym paliwem innych krajów europejskich, odpowiada Maciej Sokołowski z Instytutu Europa na Uniwersytecie w Bazylei, w audycji Bardzo Ważny Projekt Radiowej Trójki.
Rosja bez ostrzeżenia wstrzymała dostawy węgla na Ukrainę.
Rosja bez ostrzeżenia wstrzymała dostawy węgla na Ukrainę.Foto: Glow Images/East News
Posłuchaj
06'10 O polskiej determinacji węglowej i jej konsekwencjach mówią Maciej Sokołowski z Instytutu Europa na Uniwersytecie w Bazylei oraz Beata Plomecka z Brukseli. /Wiktor Legowicz, Program 3 Polskiego Radia/
więcej

Ekspert podkreśla, że znalezienie podobnych do naszego kraju doświadczeń z węglem nie jest łatwe w Europie – Polska ma swoistą monokulturę węglową, którą chcemy jeszcze powiększać w przyszłości.

O węglu myślą tylko Niemcy

Podaje przykłady innych krajów: możemy się porównać do sąsiadów z północy – ale tam wykorzystywane są bardzo szeroko źródła odnawialne. Można mówić o energetyce jądrowej, ale jak zauważa ekspert, w tej kwestii w Polsce panuje cisza.

Prezes PGE Marek Woszczyk: polska energetyka nie chce węglowej rewolucji >>>

Jak mówi ekspert, jedyne co nam pozostaje, to porównanie się na naszych sąsiadów z Zachodu – Niemców. Ci, jak zauważa Sokołowski, w debacie publicznej w Brukseli odwołują się z jednej strony do wykorzystania źródeł odnawialnych energii, ale z drugiej - do odejścia od energetyki jądrowej.

- I właśnie w kontekście rezygnacji z atomu, w Niemczech pojawiają się nowe bloki węglowe. Firmy takie RWE czy szwedzki Vattenfall, czy E.ON, operujące na niemieckim rynku budują nowe bloki opalane tym surowcem – mówi Sokołowski.

Polska nowoczesna. Z punktu widzenia Katowic

Na pytanie, czy to nie wskazuje na to, że Polska nie jest znowu tak bardzo zacofana, stawiając również na węgiel, gość odpowiedział, że z punktu interesów widzianych z Katowic, Szczytu węglowego, który się tam niedawno odbył, na pewno nie jest tak źle, i te bloki będą Polsce potrzebne.

Europa jednak patrzy szerzej na polityke energetyczną

- Tyle, że jeśli popatrzeć szerzej na politykę energetyczną, w którą wpisuje się chociażby polityka klimatyczna Unii Europejskiej, gdzie rozmawia się już o drugim pakiecie, w którym pojawia się cel 40-procentowej redukcji CO2, to jak mamy tego dokonać, korzystając z takiej monokultury węglowej – pyta Maciej Sokołowski.

- Nawet jeśli zbudujemy najbardziej nowoczesne, supersprawne bloki węglowe, to osiągną one poziom sprawności na poziomie najwyżej 40-46 procent – mówi ekspert.

Beata Płomecka z Bruksel przypomniała, że Komisarz UE ds. energii Günter Oetinger w wywiadzie dla jednej z niemieckich gazet odrzucił pomysł Unii Energetycznej Donalda Tuska w części dotyczącej wspólnych zakupów gazu.

Witold Legowicz, jk

Czytaj także

Europejska energetyka po wyborach do PE: więcej realizmu, mniej OZE

26.05.2014 16:55
Już po pierwszych, niepełnych, wynikach wyborów do Parlamentu Europejskiego widać, że czekają nas spore zmiany, w tym dotyczące polityki energetycznej - może nastąpić złagodzenie polityki klimatycznej i zwiększenie nacisku na reindustrializację.
Europejską energetykę czeka większa dawka realizmu gospodarczego, opartego o wyliczenie prawdziwych zysków i strat z OZE.
Europejską energetykę czeka większa dawka realizmu gospodarczego, opartego o wyliczenie prawdziwych zysków i strat z OZE.Foto: Glow Images/East News

Wybory utrzymały dominację głównych sił politycznych, zwłaszcza EPL oraz S&D, które razem nadal będą miały ponad 50 proc. miejsc w nowym PE.

Warto jednak zwrócić uwagę, że cztery główne siły polityczne zmniejszyły swój stan posiadania, co można odczytywać jako oznakę zmniejszenia zaufania do dotychczasowych liderów i autorów polityki europejskiej. Patrząc na sytuację społeczno-gospodarczą w wielu (większości?) krajach UE spadek zaufania do głównych partii politycznych nie powinien dziwić.

Energetyczna zmiana

Jednym z najważniejszych obszarów prac Parlamentu Europejskiego jest szeroko pojęta energetyka. Dotychczasowy PE miał dość jednoznaczne i jednostronne nastawienie: opowiadał się za wysokimi celami redukcji emisji CO2 i wysokimi celami dot. rozwoju odnawialnych źródeł energii.

Europosłowie w swych działaniach pro-klimatycznych często szli dalej niż proponowała np. Komisja Europejska. Polscy deputowani, którzy stanowili klimatyczną mniejszość, zwracają uwagę, że nastawienie PE do polityki klimatyczno-energetycznej się zmieniało.

- Jeszcze niedawno posłowie do Parlamentu Europejskiego w niewielkim stopniu interesowali się skutkami gospodarczymi polityki klimatycznej UE. Traktowano ją jako element łączący UE. Teraz zaczyna się to zmieniać i w instytucjach unijnych coraz częściej zwycięża realizm nad ideologią - ocenił podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego prof. Adam Gierek, poseł SLD-UP do Parlamentu Europejskiego.

Konrad Szymański, euro deputowany PiS wskazuje, że dziś nastrój dyskusji o polityce energetycznej w UE, a nawet w Parlamencie Europejskim, który jest najbardziej odporny na zmianę, istotnie się zmienił.

Powrót do rzeczywistości

Można oczekiwać, że w nowym składzie PE ilość zwolenników zaostrzania polityki energetyczno-klimatycznej UE będzie mniejsza niż w obecnej, kończącej się kadencji. Z tego zdaje sobie sprawę np. Komisja Europejska, która mocno forsowała pomysł, aby w marcu br. przyjąć wysokie cele polityki energetycznej na rok 2030. W nowej rzeczywistości politycznej nowa Komisja nie musi być tak gorącym orędownikiem zaostrzania polityki klimatycznej jak była (jest) obecna KE.

Konrad Szymański w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego zwracał uwagę, że dyskusję o polityce energetyczno-klimatycznej UE trzeba podzielić na dwie części: przed i po kryzysie. Przed kryzysem problem kosztów tej polityki był całkowicie lekceważony, wszelkie wątpliwości zbijano tezą o "zielonym wzroście", który miał tworzyć nowe miejsca pracy.

- Powstały jednak wyliczenia mówiące, że wskutek polityki klimatycznej zagrożonych może zostać 28 mln miejsc pracy w UE a dzięki tej polityce i rozwoju OZE może powstać 4 mln miejsc pracy. To spowodowało, że teoria "zielonego wzrostu" została obalona - podkreślał Konrad Szymański.

W ostatnich miesiącach przedstawiciele Komisji Europejskiej często mówili o reindustrializacji w UE i przyśpieszeniu gospodarczych, stworzono na tę okoliczność specjalną strategię. Nowa Komisja przy pomocy Parlamentu Europejskiego będzie miała szansę na realne wdrożenie tego pomysłu - wyraźne przyśpieszenie gospodarcze, tworzenie nowych, stabilnych i dobrze płatnych miejsc pracy czy likwidacja obszarów biedy jest o wiele ważniejszym zadaniem niż 40 proc. redukcja emisji CO2 przez UE, która w skali świata będzie niezauważona.

Dariusz Ciepiela

Czytaj także

Będzie podwyżka cen prądu?

28.05.2014 09:28
Enea oraz Energa złożyły w Urzędzie Regulacji Energetyki wnioski o zmianę obowiązujących taryf na sprzedaż energii elektrycznej dla gospodarstw domowych - poinformowała Agnieszka Głośniewska, rzecznik prasowy regulatora.
Będzie podwyżka cen prądu?
Foto: Guam/Wikimedia Commons/CC

- Mamy już dwa takie wnioski od Enea SA oraz Energa Obrót. Są to wnioski o korektę obowiązujących taryf. Przedsiębiorstwa oczekują zmiany taryf na obrót energią elektryczną w związku z ostatnimi zmianami w systemie wsparcia dla kogeneracji - powiedziała Głośniewska.
Kogeneracja polega na jednoczesnym wytwarzaniu w elektrociepłowni energii elektrycznej i energii cieplnej. Proces ten daje oszczędności ekonomiczne i jest korzystny pod względem ekologicznym.
Ceny prądu powinny być w miarę stabilne >>>
Regulator zatwierdził na 2014 rok taryfy na sprzedaż energii ze spadkiem cen na rachunku w gospodarstwie domowym średnio o 2,5 proc.

PAP, awi

Zobacz więcej na temat: energetyka energia elektryczna

Czytaj także

Ceny prądu w górę. Średnio o 7-10 zł miesięcznie

28.05.2014 21:27
Wszystko wskazuje na to, że po ubiegłorocznych obniżkach cen prądu niebawem nie będzie śladu. Firmy energetyczne już ustawiają się w kolejce o pozwolenie na podwyżki. Według ekspertów, gospodarstwo domowe zapłaci za energię o 8-10 zł więcej miesięcznie niż dotychczas.
Licznik prądu
Licznik prąduFoto: fot. SXC
Posłuchaj
01'53 Dlaczego niebawem czeka nas podwyżka cen prądu tłumaczy Tomasz Chmal, ekspert Instytutu Sobieskiego. /Paweł Sołtys, Program 3 Polskiego Radia/
więcej

Dlaczego czekają nas podwyżki cen prądu, mówi w audycji Bardzo Ważny Projekt Programu 3 Polskiego Radia Tomasz Chmal, ekspert Instytutu Sobieskiego.

Pierwsze firmy złożyły wniosek o podniesienie taryfy, inne zrobią to niebawem

Już dwie firmy energetyczne – Enea i  Energa złożyły wniosek o zmianę taryfy i mimo, że nie mówią o jaką zmianę chodzi, to jak wyjaśnia Tomasz Chmal, nietrudno się domyśleć, że chodzi o podwyżki cen prądu.

- Myślę, że niebawem dołączą do nich inne firmy energetyczne – mówi ekspert. Przypomina, że w ubiegłym roku mieliśmy do czynienia z obniżkami i były ku temu powody. Teraz natomiast przedstawiciele energetyki mają uzasadnienie aby żądać podwyżek.

Wszystkiemu winna eko-energia

Jak wyjaśnia, 30 kwietnia weszła w życie nowelizacja prawa energetycznego, która nakłada na firmy energetyczne zajmujące się obrotem, obowiązek zakupu tzw. energii kolorowej – żółtej, fioletowej i czerwonej. Chodzi o energię produkowaną z wykorzystaniem biomasy, biogazu. Ta, jak mówi ekspert, wymaga wsparcia, stąd nowelizacja przedłuża wymóg zakupu ich certyfikatów do 2018 r, a tym samym firmy energetyczne będą musiały je kupić i zapłacić za nie więcej.

I na pewno, jak mówi ekspert, będą chciały przenieść wzrost kosztów na odbiorców końcowych. Na pewno, dodaje, śladem Enei i Energi pójdzie Tauron i PGE.

Podwyżka wyniesie 2 proc., czyli 7-10 zł  miesięcznie

Podwyżka nie będzie wielka i wyniesie ok. 2 proc. a to oznacza, że przełoży się na zwiększenie ceny kilowatogodziny o pół grosza, czyli rachunek dla przeciętnego gospodarstwa domowego wzrośnie o 7-10 zł miesięcznie.

Paweł Sołtys, jk