Gospodarka

Ustawa o OZE zostanie zaskarżona do TK. Chodzi o nierówne traktowanie prosumentów

21.09.2014 14:27
Fundacja ClientEarth chce zaskarżyć do Trybunału Konstytucyjnego zapisy mówiące, że prosumenci mogą odsprzedawać do sieci nadwyżki energii za 80 proc. rynkowej ceny w hurcie. W skardze autorzy argumentują, że to nierówne traktowanie podmiotów i wywłaszczenie.
Prąd
PrądFoto: Glow Images/East News
Posłuchaj
08'55 Dlaczego w Polsce mamy wciąż do czynienia z ułomnym prosumentem, wyjaśnia w PR24 Grzegorz Wiśniewski, prezes zarządu Instytutu Energetyki Odnawialnej. /Robert Lidke /Naczela Redakcja Gospodarcza PR SA/.
10'57 Przepisy dot. odnawialnych źródeł energii nie oferują nowych form wparcia dla prosumentów - ocenia Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej./Krzysztof Rzyman, PR24/
więcej

Jak poinformował Robert Rybski z ClientEarth, fundacja podejmuje działania, aby skarga trafiła do TK z parlamentu; w tym celu trzeba zebrać pod nią podpisy 50 posłów lub 30 senatorów.
Przedmiot zaskarżenia to zapis ustawy Prawo energetyczne, mówiący, że właściciel mikroinstalacji wytwarzającej energię (prosument) ma prawo do jej odsprzedaży do sieci po cenie równej 80 proc. średniej rynkowej ceny energii elektrycznej w hurcie w poprzednim roku kalendarzowym. Skarga - z powodu tożsamości regulacji - dotyczy również identycznego sformułowania, które znajduje się w projektowanej dopiero ustawie o odnawialnych źródłach energii (OZE).
"Sprzeczne z Konstytucją różnicowanie podmiotów"
To sprzeczne z Konstytucją różnicowanie podmiotów, znajdujących się w tej samej sytuacji prawnej, ingeruje w prawa majątkowe właścicieli i stanowi formę wywłaszczenia na rzecz innego podmiotu prawnego, a nie na cel publiczny - argumentuje ClientEarth w projekcie skargi.

Energia odnawialna: dlaczego w Polsce mamy ułomnych prosumentów >>>

Autorzy dowodzą, że jeśli dowolny podmiot zajmuje się tym samym - w tym wypadku produkcją energii - to powinien być tak samo traktowany, a w wypadku obowiązujących regulacji prosumenci są traktowani odmiennie od innych, bo za tę samą energię dostają mniej - 80 proc. tego co inni producenci.

"Zapis o 80 proc. ingeruje w prawa majątkowe właścicieli mikroinstalacji"
ClientEarth uważa, też, że zapis o 80 proc. ingeruje w prawa majątkowe właścicieli mikroinstalacji za pomocą ustawy, więc taka regulacja narusza istotę konstytucyjnej ochrony praw majątkowych.
Autorzy projektu podnoszą również, że 80 proc. to także forma wywłaszczenia, ale nie na rzecz podmiotu publicznego, lecz na rzecz innego podmiotu prywatnego, a do tego bez ważnego interesu publicznego.
"Ograniczenia w prowadzonej działalności gospodarczej"
Wskazują też na domniemaną niezgodność z innym artykułem Konstytucji, podnosząc, że z punktu widzenia konstytucyjnej zasady wolności działalności gospodarczej prosument - wytwarzając energię elektryczną w mikroinstalacji - prowadzi działalność o zarobkowym charakterze. - Z tego względu ograniczenia w prowadzonej działalności mogą być dokonywane wyłącznie w drodze ustawy oraz ze względu na ważny interes publiczny, którego w tym przypadku brak - czytamy.
PAP, awi

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Ustawa o OZE. Od niej zależeć będzie kształt polskiego sektora energii odnawialnej

25.08.2014 09:28
W tym tygodniu sejmowa komisja po raz pierwszy zajmie się projektem ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE). Formalnie celem przyszłej ustawy jest wdrożenie regulacji UE, w praktyce prawo to zdefiniuje kształt polskiego sektora energii odnawialnej.
Elektrownia wiatrowa
Elektrownia wiatrowa Foto: Glow Images/East News

OZE to jeden z priorytetów polityki energetyczno-klimatycznej Unii Europejskiej, a jeden z jej celów to 20-proc. udział tych źródeł w finalnym zużyciu energii. Dla Polski ten cel jest nieco niższy - średnio 15,5 proc.
Obecny system wsparcia dla OZE nieprzystający do rozwoju technologii
Źródła odnawialne na razie są droższe od konwencjonalnych i aby się rozwijały - trzeba je wspierać, czyli dotować. Ustawa o OZE ma m.in. kompleksowo uregulować te kwestie. Dzisiejszy system wsparcia branża OZE powszechnie uważa za nieprzystający do rozwoju technologii i zmieniającej się rzeczywistości. Od dłuższego czasu branża konsekwentnie wzywa do uchwalenia stabilnego prawa, które pozwoli jej się rozwijać.
Historia prac nad ustawą o OZE
Pierwszy projekt prawa, kompleksowo regulującego kwestie energetyki opartej na źródłach odnawialnych, został przedstawiony niemal trzy lata temu przez ówczesnego ministra gospodarki, wicepremiera Waldemara Pawlaka. Nie brakowało opinii, że koncepcja wsparcia dla OZE tam zaprezentowana byłaby bardzo kosztowna. Projekt nie wyszedł poza ministerstwo gospodarki. Półtora roku później premier Donald Tusk oświadczył, że Polska osiągnie europejski cel udziału OZE jak najtaniej, a niemal przed rokiem MG zaprezentowało nowy projekt, radykalnie zmieniający system wsparcia, proponując wprowadzenie tzw. systemu aukcyjnego oraz odrębnych przepisów dla prosumentów - właścicieli bardzo małych instalacji produkujących energię na własne potrzeby, ale z możliwością jej odsprzedania do sieci.
Ustawa o OZE w Sejmie. "Chodzi o bezpieczeństwo energetyczne Polski" >>>
Rząd przyjął projekt w kwietniu 2014 r., pod koniec lipca Sejm skierował go do komisji energetyki i surowców energetycznych, która po raz pierwszy planuje zająć się nim w środę. Zgodnie z zamysłem rządu, większość przepisów ustawy miałaby obowiązywać od 2015 r.
Wiceprzewodniczący komisji Tomasz Nowak ocenił, że prace w Sejmie nad projektem potrwają co najmniej dwa miesiące.
Wprowadzenie systemu aukcyjnego
W systemie aukcyjnym to rząd ma decydować, ile energii odnawialnej potrzebuje - m.in. dla spełnienia celów polityki klimatycznej UE. Aukcję wygra ten, kto zaproponuje najniższą cenę. W zamian dostanie gwarancję wsparcia przez 15 lat. Cena kupowanej energii będzie waloryzowana o poziom inflacji. W pierwszym projekcie polityki energetycznej do 2050 r. MG założyło, że po 2030 r. OZE wsparcia nie będą już potrzebować.
Minister gospodarki ustali tzw. cenę referencyjną
Zgodnie z projektem, aukcje będą oddzielne dla dużych i małych instalacji, minister gospodarki będzie podawał tzw. cenę referencyjną, czyli maksymalną, za jaką będzie można zakupić w danym roku energię z OZE. Wspieranie źródeł odnawialnych zostanie przerzucone na konsumentów, którzy mają mieć doliczoną do rachunku "opłatę OZE", która w 2015 r. ma wynieść 2,27 zł za każdą zużytą megawatogodzinę. Ocena skutków regulacji szacuje koszt przyszłej ustawy na ok. 4 mld zł rocznie.
OZE mogą zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne, ale brakuje rozwiązań prawnych >>>
Do działalności prosumenckiej - dla instalacji o mocy poniżej 40 kW nie będzie potrzebna koncesja ani działalność gospodarcza. Nadwyżkę energii będzie można odsprzedać do sieci za 80 proc. ceny rynkowej, ale rozliczanie będzie następować w okresie półrocznym, co - zdaniem wielu ekspertów - jest dla prosumentów korzystne.

PAP, awi

Czytaj także

Raport RWE: jak będzie wyglądać rynek energii w Polsce do 2015 roku?

01.09.2014 13:11
Do 2050 r. węgiel będzie nadal istotnym źródłem produkcji energii w Polsce. Wzrośnie jednocześnie znaczenie energetyki wiatrowej i fotowoltaiki, jednak transformacja energetyczna nie spowoduje wzrostu cen energii - to wnioski z najnowszego raportu RWE.
Raport RWE: jak będzie wyglądać rynek energii w Polsce do 2015 roku?
Foto: Glow Images/East News

Opublikowany przez europejski koncern energetyczny RWE raport "Scenariusze rozwoju technologii na polskim rynku energii do 2050 roku" analizuje trendy, które mogą być kluczowe dla rozwoju krajowej elektroenergetyki w kolejnych dekadach.
Dokument przedstawia cztery możliwe scenariusze rozwoju technologii, mogące kształtować rynek energii w Polsce. Analizy RWE potwierdzają, że do 2050 r. Polska będzie niezależna, jeśli chodzi o produkcję energii elektrycznej, a duże elektrownie węglowe będą nadal istotne w polskim miksie energetycznym. Do 2030 r. powstaną nowe bloki wytwarzające prąd z węgla o łącznej mocy 3-11 GW.
Węgiel będzie nadal ważny
Choć węgiel będzie nadal ważny, energia nie będzie już wytwarzana w zdecydowanej większości z tego paliwa. Także nowe, krajowe źródła energii, obejmujące wiatr, fotowoltaikę i gaz (w tym gaz z łupków), przyczynią się do utrzymania niezależności energetycznej; w efekcie ponad 80 proc. energii elektrycznej wytwarzane będzie ze źródeł krajowych.
Autorzy publikacji uważają, że dzięki temu Polska może zrealizować ambitne, wyznaczone przez UE, cele redukcji emisji CO2, a wprowadzenie nowoczesnych rozwiązań umożliwi zmniejszenie krajowej emisji dwutlenku węgla nawet o 100 mln ton do 2050 r. Eksperci podkreślają przy tym, że jest to ogromne wyzwanie dla wysokoemisyjnego sektora energetycznego opartego obecnie na węglu. Wskazują jednak, że w kolejnych latach krajowa energetyka będzie zmuszona odtworzyć znaczną część źródeł wytwarzania energii (bo wiele elektrowni jest starych) i może to zrobić w oparciu o nowe, niskoemisyjne technologie.
Opłacalna stanie się fotowoltaika
Co ciekawe, z raportu wynika, że w ciągu kolejnych pięciu lat - dzięki spadającym cenom technologii - opłacalna stanie się rozproszona fotowoltaika, czyli wykorzystanie światła słonecznego do produkcji prądu. W Polsce powstanie nowy segment odbiorców, łączących cechy konsumentów z producentami, czyli tzw. prosumenci - najpierw w sektorze usług, a następnie również wśród klientów indywidualnych.
Nie będzie wzrostu cen prądu?
Eksperci podkreślają, że ta transformacja sektora energii nie spowoduje wzrostu cen prądu. - Polska nie musi przecierać szlaków - rozwijając nowe technologie może dostosować swoją infrastrukturę do zmieniającego się otoczenia dużo sprawniej i korzystać ze spadku kosztów nowych technologii. () Z perspektywy rynku energii brak jest czynników, które powinny wpłynąć na podwyższenie ceny energii elektrycznej w dłuższym horyzoncie czasowym - czytamy w raporcie.

Ceny prądu będą już tylko rosły >>>
Z dokumentu wynika, że duży potencjał ma w Polsce kogeneracja. Małe i średnie jednostki wytwarzające ciepło z węgla zastępowane są elektrociepłowniami, zwłaszcza na paliwo gazowe. To obniża emisję CO2 oraz pozwala sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu na energię elektryczną.

PAP, awi

Czytaj także

Energia odnawialna: dlaczego w Polsce mamy ułomnych prosumentów

20.09.2014 17:53
Jak ocenia Grzegorz Wiśniewski, prezes zarządu Instytutu Energetyki Odnawialnej, w Polsce jest obecnie ok. 250 tys. prosumentów, czyli osób, które wytwarzają energię dla siebie, a nadwyżki chcą sprzedawać do sieci energetycznej. Niestety, chcą, ale nadal mają z tym kłopot, gdyż ustawodawca tak ustanowił taryfy sprzedaży energii przez małych wytwórców, że niewielu może na tym zarobić.
W Polsce nadal tylko niewiele osób wytwarza prąd elektryczny z odnawialnych źródeł energii i go sprzedaje do sieci.
W Polsce nadal tylko niewiele osób wytwarza prąd elektryczny z odnawialnych źródeł energii i go sprzedaje do sieci.Foto: Glow Images/East News
Posłuchaj
08'55 Dlaczego w Polsce mamy wciąż do czynienia z ułomnym prosumentem, wyjaśnia w PR24 Grzegorz Wiśniewski, prezes zarządu Instytutu Energetyki Odnawialnej. /Robert Lidke /Naczela Redakcja Gospodarcza PR SA/.
więcej

– Tylko kilka tysięcy osób wytwarza prąd elektryczny i do tej pory nie byli oni w większości przyłączeni do sieci – mówi prezes Wiśniewski. A to oznacza, że jest z tym problem, mówi. To oznacza, że mamy do czynienia z ułomnym prosumentem i to dlatego, że źle działa system.

Szef Instytutu precyzuje jednocześnie, że on zalicza do prosumentów tylko tych, którzy wytwarzają energię z odnawialnych źródeł. 99 proc. z nich to osoby, które wytwarzają ciepło przy pomocy mikroinstalacji – kolektorów, pomp.

Jak zauważa Grzegorz Wiśniewski, uczestniczący we Wschodnim Kongresie Gospodarczym w Białymstoku, Podlasie i województwa wschodnie, są doskonałym obszarem do rozwoju prosumenckiej energetyki, gdyż właśnie w tych regionach występują największe niedobory energii.

Ponadto tego typu rynkowi sprzyja duże rozproszenie siedzib ludzkich, które bardzo podraża tradycyjne inwestycje sieciowe.

Podkreśla, że im dalej od źródeł wytwarzania energii, a tak jest na tych terenach, tym wyższe koszty jej dostarczania.  Stąd jak ocenia, w tym regionie tradycyjna energia będzie kosztowała najwięcej – przez stale rosnące koszty jej dystrybucji.

Barierę stanowi cena sprzedaży prądu

Dlatego takie znaczenie w tym regionie ma wytwarzanie energii ze źródeł odnawialnych. Niestety nadal jedną z największych barier, uniemożliwiających w praktyce sprzedaż prądu do sieci jest ustalona przez ustawodawcę cena. O ile duży wytwórca sprzedaje energię po 40 groszy, to mały…po 14 groszy. Jak mówi Wiśniewski, w wielu przypadkach oznacza to konieczność dopłacania przez wytwórcę do instalacji, w która zainwestował, i której utrzymanie też kosztuje.

Dlatego prezes Instytutu uważa, że to rozwiązanie powinno być zmienione. A to oznacza, że w przypadku niewielkich dostawców i wytwórców energii odnawialnej, powinni oni mieć możliwość uzyskania większych pieniędzy ze sprzedaży swojego prądu, tak by inwestycja, która ponieśli, im się opłacała.

Robert Lidke, jk