Gospodarka

Renault przekraczał normy spalania, choć nie tak jak Volkswagen

16.01.2016 11:00
Kurs akcji firmy Renault spadł na giełdzie w Paryżu o 18 procent. Powodem była informacje o kontroli, przeprowadzonej w zakładach Renault.
Koncern na razie nie komentuje doniesień
Koncern na razie nie komentuje doniesieńFoto: PAP/EPA/DANIEL REINHARDT
Posłuchaj
00'45 Na giełdzie w Paryżu spadły także akcje Peugeota-Citroena - relacja Marka Brzezińskiego z Paryża (IAR)
00'46 Francuska minister środowiska Segolene Royal oświadczyła, że silniki diesla koncernu Renault przekroczyły normy emisji gazów zatruwających atmosferę. Nie stwierdzono jednak oszustwa takiego, jakiego dopuściła się firma Volkswagen relacja Marka Brzezińskiego (IAR)

Francuska minister środowiska Segolene Royal oświadczyła, że silniki diesla koncernu Renault przekroczyły normy emisji gazów zatruwających atmosferę. Nie stwierdzono jednak oszustwa takiego, jakiego dopuściła się firma Volkswagen.

Renault przekracza normy dotyczace dwutlenku węgla i tlenku azotu

Z analiz przeprowadzonych i opublikowanych przez ministerstwo środowiska wynika, że Renault przekracza przyjęte normy dotyczące dwutlenku węgla i tlenku azotu.

Podobnie wygląda sprawa w przypadku dwóch, niewymienionych publicznie z nazwy przez francuską minister środowiska marek samochodów produkowanych poza Francją.

Jednocześnie podkreślono, że nie ma żadnych podstaw, by posądzać koncerny, o których jest mowa w dokumencie, w tym Renault, o oszustwo i wprowadzanie klientów w błąd.

Segolene Royal chce tym samym zapewnić akcjonariuszy i pracowników, że wszystko jest w porządku.

Rano do firmy weszli inspektorzy

Działające w firmie związki zawodowe poinformowały, że do kilku jej zakładów weszli agenci instytucji, walczącej z oszustwami gospodarczymi. Akcja miała być związana z podejrzeniami o falszowanie danych, dotyczących emisji spalin przez samochody. Agenci, którzy zbadali stanowiska kontroli silników, zarekwirowali kilka komputerów osobistych, należących do menedżerów firmy.

- Były przeszukania w kilku obiektach Renault - powiedział agencji Reutera Florent Grimaldi z CGT. - Kierownictwo nie potwierdza, że chodzi o emisję NOx (tlenków azotu), ale biorąc pod uwagę sektory, które były kontrolowane sądzimy, że może to mieć z tym związek - dodał.

Koncern: sledczy nie znaleźli żadnych dowodów

Koncern podkreślił jednocześnie, że śledczy nie znaleźli dotychczas żadnych dowodów na wyposażanie pojazdów Renault w rozwiązanie, które umożliwiałoby manipulacje emisją spalin. Zapewniono o pełnej współpracy w śledztwie.

Peugeot: u nas nie było kontroli

Kurs akcji Renault na paryskiej giełdzie spadł o 20 procent, do poziomu 69.02 euro. Pociągnęło to za sobą spadek indeksu całej giełdy.

Konkurent Renault Peugeot, którego akcje też zniżkowały, oświadczył, że w jego zakładach nie było kontroli, a testy emisji spalin nie wykazały anomalii.

Nie tylko Volkswagen zamieszany w aferę spalinową? Alexander Dobrindt, minister transportu Niemiec: prowadzimy śledztwo:

Źródło: DE RTL TV/x-news

Zaczęło się od Volkswagena

Na początku września Volkswagen przyznał się do postawionych mu przez amerykańską federalną Agencję Ochrony Środowiska (EPA) zarzutów, że w swych samochodach z silnikami Diesla instalował zabezpieczenia przed nadmierną emisją tlenków azotu podczas testów. Ujawnienie tego faktu wywołało najpoważniejszy na przestrzeni ostatnich lat skandal w globalnej branży motoryzacyjnej.

IAR/PAP, awi

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Afera Volkswagena: kolejne auta wykazały nieprawidłowe dane. Sprawa dotyczy 75 tysięcy pojazdów

21.11.2015 18:39
Kolejne Volkswageny na amerykańskim rynku wykazały nieprawidłowe dane. Sprawa dotyczy 75 tysięcy pojazdów sprzedanych jeszcze w 2009 roku. To wyniki wnikliwego śledztwa, które prowadzi Agencja Ochrony Środowiska USA.
Sprawa dotyczy 75 tysięcy pojazdów sprzedanych jeszcze w 2009 roku. To wyniki wnikliwego śledztwa, które prowadzi Agencja Ochrony Środowiska USA
Sprawa dotyczy 75 tysięcy pojazdów sprzedanych jeszcze w 2009 roku. To wyniki wnikliwego śledztwa, które prowadzi Agencja Ochrony Środowiska USAFoto: Pixabay.com
Posłuchaj
00'55 Kolejne volkswageny na amerykańskim rynku wykazały nieprawidłowe dane, relacja (IAR) Jan Pachlowski

Agencja podczas dochodzenia udowadnia coraz to nowe oszustwa niemieckiego producenta samochodów. Prezes Volkswagena Michael Horn, ostatnio przesłuchiwany w amerykańskim Kongresie, przyznał, że przegląd aut, wśród których doszło do manipulacji, może potrwać wiele lat.

Śledczy tym razem poinformowali, że nieprawidłowości dotyczą 75 tysięcy luksusowych modeli. Wcześniej mówiono przede wszystkim o modelach, które były w szerokiej sprzedaży. Łącznie jest ich już jednak ponad 11 milionów. Manipulacje dotyczyły także należących do koncernu Volkswagena Porsche czy Audi.
Agencja Ochrony Środowiska dodatkowo podała, że w wyniku nowych ustaleń niemieckiej firmie może grozić grzywna wynosząca już nie 18 miliardów dolarów, a ponad 21. We wrześniu władze USA poinformowały, że wyniki dotyczące emisji spalin aut koncernu Volkswagena z silnikiem diesla były nawet czterdzieści razy wyższe niż wskazywały oficjalne dane. Sprawą zainteresował się wówczas nawet Biały Dom.

Afera Volkswagena dotyczy ok. 2,4 miliona aut w Niemczech. "Koncern jest zmuszony do zmian"

RUPTLY/x-news

Volkswagen zaprzecza, jakoby spadała mu sprzedaż

Volkswagen zaprzeczył w sobotę informacji gazety "Frankfurter Allgemeine Zeitung" ("FAZ"), jakoby sprzedaż jego samochodów spadła od czasu, gdy przyznał w tym miesiącu, że podawał zaniżone dane dotyczące emisji CO2.

Według "FAZ" spadek sprzedaży jest znaczny; gazeta powołała się na niewymienionego z nazwiska dealera samochodów, który stwierdził, że w interesie zapanował zastój. Skandal z emisją CO2 dotyczy także rocznika modelowego 2016. - Takich samochodów nikt nie chce kupować - twierdzi "FAZ" i dodaje, że zachęty finansowe, oferowane przez Volkswagena, nie wystarczają.

Rzecznik Volkswagena napisał w mailu przesłanym agencji Reutera, że koncern nie potwierdza przytoczonej przez "FAZ" wypowiedzi dealera. Dodał, że informacje pozyskiwane przez koncern w rozmowach z różnymi sprzedawcami, a także dane, którymi dysponuje Volkswagen, "składają się na inny obraz sytuacji w Niemczech".

Zasięg afery to 800 tys. pojazdów

Uwikłany już w skandal z manipulowaniem pomiarami emisji tlenków azotu w swych samochodach niemiecki koncern poinformował na początku listopada, że jego wewnętrzna kontrola wykryła także nieprawidłowości dotyczące ustalania emisji dwutlenku węgla. Wstępnie oszacowano, że w zasięgu tej nowej afery znalazło się około 800 tys. pojazdów, głównie z silnikami Diesla.

Coraz więcej kłopotów Volkswagen ma w Stanach Zjednoczonych. Koncern przyznał w czwartek tamtejszej Federalnej Agencji Ochrony Środowiska, że oprogramowanie służące manipulowaniu pomiarem emisji spalin instalował w znacznie większej liczbie pojazdów z sześciocylindrowymi silnikami Diesla, niż dotychczas przypuszczano.

Pierwotnie była mowa o 10 tys. pojazdów z roczników 2014-2016

Teraz okazało się, że owo oprogramowanie instalowano już w pojazdach z rocznika 2009 i że w sumie problem dotyczy w USA ok. 85 tys. samochodów marki Volkswagen, Audi i Porsche z 3-litrowymi silnikami dieslowskimi.

Brad Stertz, rzecznik Audi, wchodzącego w skład koncernu Volkswagena, przyznał w piątek, że w USA nie informowano o tym oprogramowaniu, mimo że nakazywały to przepisy. Zapewnił jednocześnie, że oprogramowanie to jest legalne w Europie i że nie jest tym samym rozwiązaniem, które Volkswagen stosował w czterocylindrowych silnikach dieslowskich, by rozmyślnie oszukiwać przy pomiarze emisji spalin.

PAP/IAR, abo

Zobacz więcej na temat: motoryzacja USA volkswagen

Czytaj także

Niemcy: kolejne śledztwo ws. Volkswagena. Pod lupą silniki Renault

24.11.2015 19:10
Niemiecka prokuratura wszczęła drugie oficjalne śledztwo w sprawie skandalu dotyczącego manipulacji testami spalin, jakich dopuszczał się Volkswagen. Pięciu pracowników VW jest łączonych z podejrzeniem o uchylanie się od płacenia podatków - podano we wtorek.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: Pixabay

Śledczy z Brunszwiku badają, czy właściciele samochodów VW z zaniżonymi wynikami emisji dwutlenku węgla płacili zbyt mały podatek drogowy - poinformował rzecznik prokuratury. Zdaniem śledczych straty wynikające z tego procederu mają być duże. Niemieckie media pisały wcześniej o kilku milionach euro. Przypominają, że wiele samochodów VW nie spełniało deklarowanych norm.

W rozmowie z agencją Associated Press prokurator Birgit Seel nie chciała podać nazwisk pracowników VW, których dotyczy postępowanie.

800 tys. pojazdów uwikłanych w aferę

Uwikłany w aferę z manipulowaniem pomiarami emisji tlenków azotu w swych samochodach niemiecki koncern poinformował na początku listopada, że jego wewnętrzna kontrola wykryła także nieprawidłowości dotyczące ustalania emisji dwutlenku węgla. Wstępnie oszacowano, że w zasięgu tej nowej afery znalazło się około 800 tys. pojazdów, głównie z silnikami Diesla.

Badanie: silnik Diesla w Renault Espace przekracza limit emisji spalin

Testy wykazały, że emisja tlenku azotu w samochodzie Renault Espace z silnikiem Diesla 1,6 dCi 25-krotnie przekracza normę Euro-6 - poinformowała we wtorek w oświadczeniu niemiecka grupa lobbująca na rzecz ochrony środowiska DUH. W rozmowie z PAP Renault zapowiedziało, że odniesie się do zarzutów DUH.

Niemieckie Stowarzyszenie Wspierania Ochrony Środowiska (DUH) podkreśliło we wtorek, że nadmierna emisja tlenku azotu w Renault Espace z silnikiem Diesla została wykryta podczas nowych europejskich cykli testowych (NEFZ). Wyniki opracowano na podstawie pięciu oddzielnych badań na rozgrzanym silniku przeprowadzonych na Berneńskim Uniwersytecie Nauk Stosowanych w Szwajcarii.
DUH wezwało jednocześnie do reformy europejskiego systemu dopuszczania samochodów do ruchu w poszczególnych państwach. Krytycy wskazują, że decydujące o tym władze państw są często blisko związane z koncernami motoryzacyjnymi.

Renault odpowiada na zarzuty

W odpowiedzi na zarzuty niemieckiego stowarzyszenia Renault poinformowało PAP, że "Espace spełnia odpowiednie przepisy, tak jak pozostałe jego samochody”. Francuski koncern zwraca też uwagę, że „procedury testowe stosowane przez Berneński Uniwersytet nie są zgodne z europejskimi regulacjami”. Renault powołało się też na badania ADAC z sierpnia 2015 roku, które pokazały, że model Espace spełnia wszystkie wymogi europejskiego prawa.

Potrzeba nowych procedur dopuszczania samochodów do ruchu

- Nieprawdopodobne, że tak zwane nowoczesne silniki Diesla, które zatruwają powietrze, którym oddychamy, jeżdżą dziś po drogach - podkreślił w oświadczeniu DUH współzałożyciel Międzynarodowej Rady Czystego Transportu (ICCT) Axel Friedrich. Zaapelował jednocześnie o całkowitą reorganizację dotychczasowej procedury dopuszczania samochodów do ruchu.

ICCT apelowało wcześniej o przeprowadzanie testów emisji spalin na używanych pojazdach, a nie na samochodach dostarczanych specjalnie do badań przez producentów z branży motoryzacyjnej. Rada podkreślała też konieczność testowania pojazdów w warunkach "rzeczywistych", a nie tylko w laboratoriach.

PAP, fko

Zobacz więcej na temat: volkswagen

Czytaj także

PE powołał komisję śledczą w związku ze skandalem Volkswagena

17.12.2015 15:20
PE powołał w czwartek komisję śledczą mającą zbadać naruszenia stosowania prawa UE oraz brak odpowiednich działań ze strony KE i państw członkowskich ws. manipulacji pomiarem emisji spalin. Dzięki temu procederowi przepisy omijał Volkswagen.
PE powoła komisję śledczą ws. Volkswagena
PE powoła komisję śledczą ws. VolkswagenaFoto: Pixabay.com

Komisja, w skład której wejdzie 45 europosłów, ma przedstawić swój raport w ciągu roku. Za jej powołaniem opowiedziało się 354 deputowanych, przeciw było 229, a 35 wstrzymało się od głosu.

Jak wynika z komunikatu PE, śledczy zbadają domniemane niedopełnienie przez Komisję Europejską obowiązku dokonywania oceny cyklów testowych stosowanych do pomiaru emisji zanieczyszczeń.

Zajmą się też podejrzeniem braku działań KE i organów państw członkowskich, które miałyby na celu nadzorowanie stosowania prawa i egzekwowanie wyraźnego zakazu wykorzystywania urządzeń ograniczających skuteczność działania testów.

Komisja przyjrzy się również działaniom państw członkowskich

Posłowie do PE przyjrzą się też domniemanemu niewprowadzeniu "przez państwa członkowskie przepisów dotyczących skutecznych, proporcjonalnych i odstraszających sankcji mających zastosowanie do producentów w przypadku naruszenia przepisów".

Przedmiotem śledztwa będzie też to, czy KE i państwa UE miały dowody stosowania urządzeń ograniczających skuteczność działania przed powiadomieniem o naruszeniu przepisów wydanym przez Agencję Ochrony Środowiska Stanów Zjednoczonych w dniu 18 września 2015 roku. O takiej możliwości pisała prasa.

KE nie ma uprawnień do wszczynania dochodzenia

Europosłowie już w październiku zażądali dochodzenia na szczeblu unijnym w sprawie manipulacji pomiarami spalin w koncernie Volkswagen. KE odpowiadała, że nie ma do tego uprawnień.

We wrześniu Volkswagen przyznał się do instalowania w swoich autach oprogramowania pozwalającego na manipulowanie pomiarem emisji spalin i zaniżanie pomiaru emisji tlenków azotu. Dotyczy to ok. 11 milionów samochodów tego koncernu na świecie. Sytuacja pogorszyła się jeszcze, gdy w listopadzie najpierw wyszło na jaw, że Volkswagen mógł zaniżać poziom zużycia paliwa i emisji CO2 w przypadku ok. 800 tys. aut, głównie z silnikami Diesla, a później - że problem ten może dotyczyć większej liczby samochodów z silnikami benzynowymi, niż poprzednio zakładano.

PAP, fko