Gospodarka

Jeśli masz wiedzę i nie boisz się ryzyka, to graj na giełdzie

Ostatnia aktualizacja: 29.05.2015 16:49
„Od 23 lat napędzamy polską gospodarkę” – to jedno z haseł kampanii wizerunkowej Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. GPW ma zachęcać do inwestowania i popularyzować wiedzę o rynku kapitałowym. Od czego jednak zacząć swoją przygodę na giełdzie?
Audio
  • Jeśli zaczniemy od razu, od prawdziwych pieniędzy i źle wyznaczymy pozycję na jaką wchodzimy, i zobaczymy, że nasz rachunek topnieje, to po prostu będzie nasza najszybsza przygoda z rynkami finansowymi – tłumaczy Tomasz Jaroszek, autor bloga doradca.tv. (Karolina Mózgowiec, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia)
Podstawową zasadą jest otwieranie pozycji giełdowej, która nie przekracza 1 proc. naszego portfela
Podstawową zasadą jest otwieranie pozycji giełdowej, która nie przekracza 1 proc. naszego portfelaFoto: Depositphoto

Na początek warto dużo czytać i śledzić, co się dzieje w gospodarce. A pierwsze kroki na giełdzie na pewno trzeba stawiać ostrożnie.

Pierwsze kroki – wirtualnie

Tomasz Jaroszek, autor bloga doradca.tv, od siedmiu lat aktywny inwestor radzi, by zacząć od rachunku maklerskiego w wersji demo.

– Chodzi o to, żeby zapoznać się z samą technologią, zanim wejdziemy na giełdę z prawdziwymi pieniędzmi. Zdarzają się bowiem takie głupie błędy, że wciśniemy nie ten przycisk i zawrzemy transakcję, na której stracimy pieniądze. Druga sprawa to poznanie podstawowych zasad, jakimi się rządzą rynki finansowe. Czyli jakie mamy zlecenia zabezpieczające, w jaki sposób otwieramy transakcje, jak je kończymy, jak prowadzi się otwartą transakcję. Bo jeśli zaczniemy od razu, od prawdziwych pieniędzy i źle wyznaczymy pozycję na jaką wchodzimy, źle użyjemy jakiejś dźwigni na rynku Forex i nagle zobaczymy, że nasz rachunek topnieje, to po prostu będzie nasza najszybsza przygoda z rynkami finansowymi – tłumaczy ekspert.

Na początek – mini inwestycje

Można też zacząć od małej kwoty na prawdziwym już rachunku maklerskim, jak podkreśla Roland Paszkiewicz z Centralnego Domu Maklerskiego Pekao SA.
– Nawet od minimalnej kwoty, która będziemy widzieli, i jak rośnie lub i jak niestety spada, ale będziemy widzieli też emocje towarzyszące tym realnym zyskom lub stratom. Będziemy też obserwowali, jak one negatywnie wpływają na nasze decyzje, będziemy mieć tego świadomość. Ponieważ to, co nas mocno obciąża, jeśli chodzi o wyniki uzyskiwane na giełdzie, to albo strach, albo chciwość – przypomina.

Owczy pęd niewskazany

Czyli nie sprzedajemy wtedy, gdy wszyscy sprzedają – i nie kupujemy, gdy wszyscy kupują.
– Emocje tłumu na giełdzie, czy powszechne przekonanie, że coś musi rosnąć, przeważnie jest związane z tym, że powszechnie to „coś” już ludzie mają. A jeśli 100 proc. ludzi posiada jakieś akcje z przekonaniem, że one mogą już tylko rosnąć, to nie będzie popytu na nie, bo wszyscy już je po prostu mają – zauważa Roland Paszkiewicz.

 Dywersyfikacja dobrze widziana

Przydatną wskazówką jest też to, by nie inwestować wszystkich środków w akcje jednej spółki.

– Podstawową zasadą jest otwieranie pozycji giełdowej, która nie przekracza 1 proc. naszego portfela. Jeśli mamy 10 tys. zł,  to 1 proc. wynosi 100 zł – i tyle maksymalnie mogę stracić na otwartej transakcji. Nigdy więcej. Gdy dochodzi do 100 zł, to od razu zamykam pozycję – tłumaczy Tomasz Jaroszek.

Dobrze poinformowani mają przewagę

Akcje jakich spółek wybierać? – jak mówi Roland Paszkiewicz, na małych spółkach można zarobić więcej, ale jest też większe ryzyko.
– Średnia stopa zwrotu na polskim rynku wskazuje, że właśnie na tych „maluchach” da się zarobić więcej, ale to jest okupione większym ryzykiem. Powinniśmy wykorzystywać naszą wiedzę, np. o danym sektorze. Czyli jeśli pracujemy w takiej firmie i mniej więcej znamy mechanizmy rządzące tym rynkiem, to jesteśmy w stanie ocenić, która z tych firm w danym sektorze, w danej branży radzi sobie dobrze – proponuje ekspert z CDM Pekao SA.

Cierpliwi mogą czekać na dywidendy

Właśnie dywidenda, czyli część wypłacana akcjonariuszom z rocznego zysku spółki kapitałowej, często przyciąga potencjalnych inwestorów.

–  Gdy spółka dzieli się zyskami ze swoimi udziałowcami, i wtedy można zarobić dużo więcej niż na lokacie, tylko to jest spokojne inwestowanie, bo dywidenda jest raz do roku.  Warto jednak odkładać sobie takie spółki dywidendowe w naszym portfelu – dodaje Tomasz Jaroszek.

A Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie to nie tylko obrót akcjami, czy innymi instrumentami finansowymi o charakterze udziałowym, ale też obrót obligacjami korporacyjnymi, komunalnymi, spółdzielczymi, skarbowymi i listami zastawnymi. To także tzw. giełdy towarowe.

Karolina Mózgowiec, mb

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Oszczędności Polaków będą trafiać z lokat na giełdę

Ostatnia aktualizacja: 04.04.2015 07:30
Polacy powinni przekonać się do inwestycji w akcje, bo stopy zwrotu z depozytów bankowych długo jeszcze pozostaną niskie – uważa Michał Cichosz, zarządzający funduszami w Skarbiec TFI.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Obligacje korporacyjne: śmieciowe czy wysokodochodowe?

Ostatnia aktualizacja: 10.05.2015 19:00
Na naszym wciąż jeszcze młodym rynku papierów dłużnych firm, trudno jeszcze wyodrębnić wyraźnie widoczne jego segmenty. Na świecie jednak już od dawna funkcjonuje podział na obligacje zwykłe i „śmieciowe”. Mimo źle kojarzącego się przydomka tych ostatnich, wcale nie są one obiektem pogardy inwestorów, choć bardziej wrażliwi określają je mianem wysokodochodowych.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Obligacje: rozwój rynku korzystny dla firm i gospodarki

Ostatnia aktualizacja: 24.05.2015 17:45
W wielu opiniach, dyskusjach i analizach, emisję obligacji i kredyt bankowy często traktuje się jako alternatywne źródła finansowania firm. Bardziej praktyczne wydaje się podejście komplementarne wobec obu tych form, a nacisk na promowanie obligacji, widoczny nie tylko na naszym rynku, ma na celu zrównoważenie istniejących dysproporcji w ich stosowaniu.
rozwiń zwiń