Gospodarka

Energia odnawialna: świat rezygnuje z energii atomowej, bo jest droższa niż z OZE

01.08.2015 09:32
Ustawa o odnawialnych źródłach energii (OZE) będzie poprawiana. Zmiany, przywracające taryfy gwarantowane dla prosumentów, dobrze oceniają organizacje społeczne i branża energetyki odnawialnej. Na rozwój OZE, kosztem energii atomowej, stawia też Francja, która niedawno przyjęła nową ustawę energetyczną.
Eksperci spodziewają się po wejściu w życie ustawy o OZE, czyli po 1 stycznia 2016 roku, boomu na rynku OZE
Eksperci spodziewają się po wejściu w życie ustawy o OZE, czyli po 1 stycznia 2016 roku, boomu na rynku OZE Foto: Pixabay
Posłuchaj
09'46 Polska powinna zrezygnować z planów budowy pierwszej w naszym kraju elektrowni atomowej. I stawiać na OZE, mimo że to droższe rozwiązanie niż energia z węgla – wyjaśnia gość Jedynki Jarosław Tworóg, wiceprezes KIGEiT. (Sylwia Zadrożna, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia)
13'18 Obecne przepisy nie pozwalają, aby prosument poza siecią energetyczną mógł sprzedać prąd elektryczny np. swojemu sąsiadowi – wyjaśnia gość Polskiego Radia 24 Grzegorz Wiśniewski, prezes Zarządu Instytutu Energetyki Odnawialnej. (Robert Lidke, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia)
00'26 Spółka Sunex jest producentem rozwiązań w dziedzinie techniki solarnej,a jej prezes Romuald Kalyciok, podkreśla, że przyszłość należy do OZE. (Dominik Olędzki, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia)
00'45 Polska powinna stawiać na OZE, zwłaszcza, że mogą one zapewnić nam bezpieczeństwo energetyczne, i nowe miejsca pracy – uważa Sławek Brzózek z Fundacji Nasza Ziemia. (Dominik Olędzki, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia)
01'01 Niemieccy konsumenci przekazują ponad 20 mld euro rocznie na rozwój OZE. Jest to opłata zawarta w rachunku za energie elektryczną – wyjaśnia Rafał Bajczuk z Ośrodka Studiów Wschodnich. (Dominik Olędzki, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia)
00'43 Polska w rozwoju OZE powinna wzorować się na takich krajach jak Niemcy czy Austria – uważa prezes Romuald Kalyciok z firmy Sunex. (Dominik Olędzki, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia)
01'04 Dr Maciej Sokołowski, ekspert do spraw OZE, zwraca uwagę, że Polska tak szybko nie zrezygnuje z węgla, ale musi jednak podążać za światowymi trendami. (Dominik Olędzki, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia)

A Francja to kraj, który obecnie jest jednym ze światowych liderów w produkcji energii z atomu, jednak chce to zmieniać, i do roku 2025 udział energii jądrowej w ogólnej produkcji energii ma spaść w tym kraju z obecnych 75 do 50 proc., a jednocześnie rosnąć ma znaczenie odnawialnych źródeł energii. Skąd taka decyzja? Czy chodzi tylko o klimat?

– Z rachunku ekonomicznego. Francja ma jedną z najlepszych technologii wytwarzania energii elektrycznej z atomu. Ale to jest  drogie źródło, a stale rosnące oczekiwanie, jeśli chodzi o bezpieczeństwo tych źródeł spowodowało, że tak jak kiedyś szacowano koszt 1 megawatogodziny na ok. 78–84 euro na wyjściu z elektrowni, na rynku hurtowym, to w tej chwili ta cena podskoczyła do ok. 110 euro. Zatem stała się wyższa od ceny takiej samej energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych. Stąd ta zmiana strategii. To jest czysto ekonomiczna decyzja –   wyjaśnia gość Jedynki Jarosław Tworóg, wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji (KIGEiT).

Francuska decyzja o zasięgu globalnym

Natomiast sama decyzja parlamentu francuskiego nie jest zaskoczeniem, ponieważ prezydent Hollande już rok temu zapowiadał, że taka ustawa będzie przyjęta. Ale  konsekwencje tego kroku wydają się nie do przeceniania.

– Po pierwsze do tej pory w Polsce mówiono, że świat oszalał na punkcie zmian klimatycznych, i nawet to, że już kilkadziesiąt państw podąża w tym kierunku, nie zmieniło tej oceny. Ponieważ widzieliśmy w tym zagrożenie dla polskiego węgla. Natomiast jeśli w tym kierunku, w tak dużym zakresie ruszyła Francja, posiadacz elektrowni atomowych, która praktycznie węgla nie wykorzystuje, to oznacza, że nie chodzi tutaj tylko o klimat i sprawy klimatyczne. Chodzi o strategię energetyczną, o światowy rynek zielonych technologii. To posunięcie francuskie ma olbrzymie implikacje międzynarodowe – wyjaśnia gość Polskiego Radia 24 Grzegorz Wiśniewski, prezes Zarządu Instytutu Energetyki Odnawialnej.

Francja będzie więc drugim krajem, obok Niemiec, który zdecydowanie stawia na OZE. Także Polska będzie zapewne musiała dołączyć do grupy krajów, które dużą część swojej energii produkują z OZE.

– Na pewno nie uda nam się utrzymać obecnej polityki dłużej niż kilka lat. Jest to więc zwiastun poważnych zmian także u nas – dodaje Grzegorz Wiśniewski.

Czy nie będzie polskiej elektrowni atomowej?

Te rozwiązania francuskie mogą być zatem inspiracją dla Polski. I to w bardzo szerokim zakresie.

– Ponieważ my nie mamy energetyki jądrowej, i dlatego powinny być one dla nas  raczej sygnałem, że jest to już przestarzała technologia bazująca na maszynach cieplnych, a są już nowocześniejsze technologie. I trzeba wykorzystać tę fantastyczną sytuację, którą mamy. Otóż mamy zdekapitalizowaną energetykę, czyli nie ma problemu, że musimy zamykać coś jeszcze bardzo dobrego, a możemy otworzyć nowy cykl inwestycyjny, z nowymi rozwiązaniami technologicznymi –  ocenia Jarosław Tworóg. I dodaje, że powinniśmy zrezygnować z budowy pierwszej w Polsce elektrowni atomowej.  – Mam nadzieję, że już to zrobiliśmy, tylko trudno jeszcze o tym głośno powiedzieć.

Węgiel nadal zostaje

A co w takim razie z węglem? Czy energia produkowana z węgla będzie mniej opłacalna niż z OZE? I rachunek ekonomiczny wypadnie inaczej?

Zdaniem eksperta z  KIGEiT, energia z węgla będzie mniej opłacalna, ale musimy kontynuować jej wykorzystanie. Nie tylko z przyczyn klimatycznych, ale z przyczyn czysto systemowych. Polska nie jest jeszcze gotowa systemowo na wykorzystanie technologii OZE.

– Nawet jeśli technologia bardziej pójdzie do przodu, i energia z OZE będzie jeszcze tańsza, to nasz system nie będzie umiał jej zaadaptować. Dlatego do końca życia wszystkich elektrowni bazujących na węglu i brunatnym, i kamiennym te elektrownie będą nam służyły. Co więcej, będą nam potrzebne, a nawet niejedną trzeba będzie zbudować, chociażby po to, żeby OZE mogło funkcjonować i się rozwijać – dodaje.

Nowelizacja ustawy o OZE

Ma to ułatwić przede wszystkim ustawa o OZE, i proponowane zmiany nowelizacyjne. Mają być jednak gwarantowane taryfy, stawki dla prosumentów, na poziomie 75 gr. I ma być łatwiej jeśli chodzi o wyliczanie tych wszystkich wskaźników.

– Nie doszło jeszcze do nowelizacji ustawy. Jedyna, która jest – to ta uchwalona w tym roku. Mówiło się o nowelizacji, której celem było wycofanie się z obecnego poziomu taryf gwarantowanych. W obecnym projekcie nowelizacji już się nie mówi o wycofaniu się ze stawki 75 gr dla 3 kW źródeł fotowoltaicznych. Motywacja jest ekonomiczna, jest świadomość, że one głównie będą budowane tam, gdzie i tak koszt kompleksowy, czyli dostawy energii i samej energii jest wyższy niż te 75 gr. Nie będziemy więc dopłacać do tego w tym sensie, że koszt całkowity wytworzenia energii nie będzie wyższy, natomiast zmieni się źródło finansowania. Teraz średnio płacimy znacznie powyżej 75 gr za 1 kW/h, tylko część płacimy w rachunku, a część w podatkach – przypomina Jarosław Tworóg.

Natomiast będziemy mieli proces przesuwania powolutku w kierunku bezpośredniego rachunku, co oznacza, że mniejsze będzie obciążenie w podatkach.

Czy przybędzie prosumentów?

Po wycofaniu się z tych zmian, utrudniających rozwój, będziemy mieli w przyszłym roku boom, jeśli chodzi o prosumentów. Czy to jest optymalna ścieżka, jeśli chodzi o samą organizację uruchomienia tego procesu, to przekonamy się po wejściu w życie ustawy o OZE, czyli po 1 stycznia 2016 roku.

– Na pewno doregulowanie tej ustawy na poziomie formalności będzie konieczne, ponieważ w niektórych miejscach jest ona uciążliwa administracyjnie – dodaje gość Jedynki.

A stawianie na odnawialne źródła energii, na prosumentów, to w Europie już standard.

– Odnawialne źródła energii to są inne wyższe technologie, ale również pewna przyszłościowa polityka energetyczna, oparta o rozproszone źródła energii, które dają zupełnie inne możliwości, chociażby tworzenia miejsc pracy, również takiego zaproszenia do wzięcia odpowiedzialności za produkcje i zużycie energii od całej masy obywateli, którzy jako konsumenci złoszczą się, że nie rozumieją co mają na tej fakturze za prąd. I co jest ważne, przyszłościowo takie rozproszone źródła energii są po prostu bezpieczne. W tej chwili wystarczy dosłownie kilka słupów w Polsce wywalić, byśmy mieli problem z dostępem do energii. W momencie kiedy mamy 300 tys. małych rozproszonych źródeł energii, to jesteśmy bezpieczniejsi. Jest to zupełnie inny system produkcji, przesyłania i dostępu do energii – ocenia Sławek Brzózek z Fundacji Nasza Ziemia.

Nasza polska specyfika odnawialna

Polska jest krajem specyficznym, jak na miejsce w którym się znajduje w Europie. Ponieważ mamy 600 mikroinstalacji elektrycznych, które zostały od 2012 roku przyłączone do sieci. Wcześniej było ich 30, a były to mikroelektrownie wodne.

– Natomiast mamy znacznie więcej instalacji elektrycznych, o których operator systemu elektrycznego nie wie, bo funkcjonują poza siecią, nie są przyłączone do sieci. Energię produkują tylko dla siebie – komentuje prezes Wiśniewski.

Na początku były one dlatego budowane, że Polska była krajem, który najbardziej utrudniał niezależnym, małym producentom dostanie się sieci. Obecnie te instalacje są też budowane,  ale świadomie, ze względu na zbyt niskie wsparcie prosumentów, którzy chcą się włączyć do sieci. I ze względu na ograniczenia związane z unijną pomocą publiczną.

– Okazuje się, że można uzyskać znaczącą dotację, ale właśnie pod warunkiem, że zbudowana instalacja nie będzie  przyłączona do sieci. Stąd jeśli chodzi o energię elektryczną to mamy ok. 3-4 tys. mikroinstalacji, z tego 600 przyłączonych do sieci.

I mamy ok. 300 tys. instalacji cieplnych OZE, są to m.in. kolektory słoneczne i kotły na biomasę, pompy ciepła – wylicza gość Polskiego Radia 24.

Od sąsiada prądu nie kupimy

Czy sąsiad, który produkuje np. energie fotowoltaiczną może nam odsprzedać jej część? Czy tylko za pośrednictwem sieci?

–To jest właśnie to brakujące ogniwo w systemie stanowienia prawa wsparcia dla energetyki odnawialnej. Na dzisiaj bowiem za wszelką cenę staramy się „dobrać konia do bata”. Chcemy wtłoczyć w scentralizowany system energetyczny bezpośrednio każdą mikroinstalację. A one powinny tworzyć mikrosieci w sensie technicznym, systemy hybrydowe i na tym powinniśmy  budować współpracę w grupach producenckich lokalnych, sąsiedzkich czy spółdzielniach energetycznych. Stąd taka sprzedaż sąsiedzka jest w tej chwili prawnie niemożliwa. Ale technicznie jest to możliwe, bo możemy się połączyć z sąsiadem kablem i dzielić się energią – tłumaczy Grzegorz Wiśniewski.

I dodaje, że jest jeszcze jedna możliwość. Obecny system centralnej elektrowni i prądu zmiennego będzie się przekształcał w kierunku, o którym 100 lat temu myślał Edison, czyli sieci lokalnych sieci prądu stałego i urządzeń odbiorczych prądu stałego. Wtedy będziemy mogli całkowicie funkcjonować poza siecią nie tylko w układzie izolowanym, ale wyspy z sąsiadami. I tworzyć wirtualne elektrownie.

Model niemiecki…

Czyli jednak pójdziemy śladem innych, tym bardziej, że na energetykę odnawialną stawiają też kraje sąsiedzkie, jak np. Niemcy. Wzorzec mamy więc bardzo blisko.

– Niemieccy konsumenci przekazują ponad 20 mld euro rocznie na rozwój OZE. Jest to opłata zawarta w rachunku za energię elektryczną, stanowiąca 1/5 opłaty za prąd. I z tych pieniędzy operatorzy, właściciele OZE – farm wiatrowych, farm słonecznych, biogazowni, produkują prąd po cenach gwarantowanych, wyższych niż cena rynkowa. Oczywiście w długim okresie to wsparcie ma być mniejsze, by za bardzo nie obciążać konsumentów – wyjaśnia Rafał Bajczuk z Ośrodka Studiów Wschodnich.

Tym bardziej, że w Niemczech to właśnie niemiecki konsument płaci, bo niemiecki przemysł korzysta z ulg.

…i inne modele

U nas też mają konsumenci dopłacać,  choć mniej niż zapowiadano. Nie 4,01 zł, a tylko 3,35 zł do megawatogodziny.

– Jak to będzie w Polsce wyglądało? To pytanie polityczne, a nie ekonomiczne. W naszym systemie założyliśmy duży poziom dotacji do energetyki. Niemcy wybrali politykę tworzenia cen rynkowych. Ta transformacja technologiczna OZE jest jednocześnie sposobem na doprowadzenie do całkowicie rynkowych relacji w obszarze energetyki – zauważa Jarosław Tworóg.

Niemcy to pierwszy wysoko rozwinięty kraj, który podjął taką decyzję ws. OZE. Po 10 latach tej transformacji także inne wysoko rozwinięte kraje chyba zauważyły zalety tego procesu, bo ten sam proces jest uruchamiany w Stanach Zjednoczonych, a to jest prawdziwa wykładnia innowacyjności i to jest kraj, który wyznacza kierunki rozwoju technologicznego.

– Więc widać już decyzje w USA, które konsumują decyzje niemieckie. I we wszystkich innych krajach OECD. Wszędzie tam przestawienie się na OZE, jako na lepsze rozwiązanie ekonomiczne, ma miejsce. I nie patrzmy tu na klimat. Klimat jest jednym z pozytywnych efektów tego działania. Przede wszystkim ważna jest ekonomia – podkreśla ekspert z KIGEiT.

Trend wyznacza Ameryka

W Stanach  współpraca dwóch gigantów na rynku energetyki słonecznej i samochodów elektrycznych, Solar City oraz Tesli Motors właśnie w zakresie produkcji akumulatorów sprawi, że panele słoneczne staną się najtańszym źródłem energii w USA.

– Co więcej, sama energia z paneli już jest najtańszą energią elektryczną w USA. Ale w Kalifornii dzieje się więcej. To pole doświadczalne, gdzie się reformuje w ogóle funkcjonowanie energetyki. Jest to pierwsze miejsce na Ziemi, gdzie się wdraża nowy system bilansowania, czyli stabilizacji systemów elektroenergetycznych, i do tej stabilizacji mają być używane nie zapasowe elektrownie, tylko magazyny energii. Amerykanie wydali w tym celu specjalny akt prawny, i wiele firm rozwija się dzięki tej decyzji – tłumaczy Jarosław Tworóg, wiceprezes KIGEiT.

A 30 lipca na warszawskiej giełdzie, na rynku głównym, zadebiutowała spółka Sunex, która produkuje m.in. klimatyzacje solarne, ale sprzedawać je chce na rynkach azjatyckich, we Włoszech czy w Hiszpanii. Ponieważ, jak mówią jej przedstawiciele, na rynku polskim trzeba poczekać aż wzrośnie świadomość i ludzie zaczną liczyć zyski w perspektywie np. pięciu lat. Ze względu na to, że jest to produkt bardzo innowacyjny i zaawansowany technologicznie, ma bowiem też wyższą cenę.

Sylwia Zadrożna, Robert Lidke, Dominik Olędzki, Małgorzata Byrska

 

 

 

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Zielona energia w rękach Sejmu

18.02.2015 14:45
Sejm będzie głosował nad senackimi poprawkami do ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE). Od poselskiej decyzji zależeć będzie opłacalność inwestowania w mikroinstalacje OZE w gospodarstwach domowych.
Elektrownia produkująca energię elektryczną przy pomocy turbin wiatrowych napędzanych energią wiatrufot.flickrsam churchill
Elektrownia produkująca energię elektryczną przy pomocy turbin wiatrowych napędzanych energią wiatru/fot.flickr/sam churchill
Posłuchaj
14'02 18.02.15 Dr Andrzej Kassenberg: „Jeśli Sejm zatwierdzi takie brzmienie ustawy, to inwestycja w OZE będzie nieopłacalna (…)”

Ewentualne odrzucenia przez Sejm poprawek do ustawy o OZE oznaczałoby brak gwarantowanych cen sprzedaży nadwyżek energii dla wytwarzających je gospodarstw domowych. Tym samym budowa mikroinstalacji OZE, którymi są np. panele słoneczne montowane w ogrodzie, stałaby się zbyt kosztowna i nieopłacalna dla właścicieli.

Dr Andrzej Kassenberg z Koalicji Klimatycznej i Instytutu na Rzecz Ekorozwoju stwierdził w Polskim Radiu 24, że odrzucenie ustawy zahamuje rozwój rynku zarówno producentów, jak i usług opartych o odnawialne źródła energii.

– Przygotowana poprawka dawała szansę na rozwój i producentów, i usług. Odejście od tego i nowe propozycje Senatu w tej kwestii zaprzepaszczą tę możliwość. Jeśli Sejm zatwierdzi takie brzmienie ustawy, to inwestycja w OZE będzie nieopłacalna albo bardzo mało opłacalna – wskazywał gość PR24.   

Ekspert z Koalicji Klimatycznej zwrócił uwagę na korzyści, które niesie ze sobą wykorzystywanie odnawialnych źródeł energii i budowa mikroinstalacji, a które mogą zostać zaprzepaszczone.

– Tania energia mogłaby wejść na rynek pracy i to w każdym miejscu w Polsce. Jeśli gdzieś jest elektrownia, to wokół niej tworzone są miejsca pracy. W przypadku wdrożenia OZE mielibyśmy elektrownię w każdej miejscowości. Pojawiliby się inwestorzy, firmy, rozwijaliby się producenci. Z kolei jeśli sami wytwarzamy energię, tym bardziej ją szanujemy – wymieniał dr Andrzej Kassenberg.

Polskie Radio 24/gm

Czytaj także

Polacy pokochali solary: boom na energię ze słońca

14.06.2015 15:16
Do kolejnego rekordu zdąża polska branża fotowoltaiczna. Tylko w ciągu ostatnich dwóch lat moc instalacji funkcjonujących w sieci oraz poza nią wzrosła kilkunastokrotnie. O przyczynach boomu w nowej polskiej specjalności - rosnącego popytu na energię ze słońca, mówi Maciej Sokołowski z Instytutu Analiz, Badań i Certyfikacji.
W Polsce w ciągu 5 najbliższych 5 lat zainstalowane zostanie ok. 100 tys. urządzeń pozyskujących energię ze słońca.
W Polsce w ciągu 5 najbliższych 5 lat zainstalowane zostanie ok. 100 tys. urządzeń pozyskujących energię ze słońca.Foto: Pixabay
Posłuchaj
03'38 Polacy pokochali solary - od dwóch lat lawinowo rośnie liczba ogniw fotowoltaicznych montowanych w gospodarstwach domowych. Dlaczego, wyjaśnia Maciej Sokołowski z Instytutu Analiz, Badań i Certyfikacji./Justyna Golonko, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia/

Ekspert potwierdza – wciągu ostatnich dwóch lat Polacy ruszyli na słoneczne łowy. ─ O ile przed dwoma laty zainstalowana moc w ogniwach fotowoltaicznych wynosiła niewiele ponad 1 Megawat, to obecnie jest to już ponad 20 MW mocy zainstalowanej. Prognozy mówią, że w ciągu 5 lat ta moc wzrośnie do ponad 800 MW – mówi Maciej Sokołowski.

Ogniwo fotowoltaiczne: inwestycja rządu 20-30 tys. zł

Jak zauważa, to dosyć łatwa formuła pozyskiwania energii, gdyż wystarczy na dachu zainstalować ogniwo aby zaspokoić roczny poziom wykorzystywania energii w gospodarstwie domowym.

Boomowi na energię z solarów sprzyjają malejące ceny tych urządzeń oraz możliwość otrzymania dofinansowania czy preferencyjnego kredytu. Jak wylicza ekspert ta inwestycja zamyka się w wydatku 20-30 tys. złotych i eksperci przewidują, że będzie maleć.

A to oznacza, jak wylicza ekspert, że w Polsce w ciągu 5 najbliższych 5 lat zainstalowane zostanie ok. 100 tys. urządzeń pozyskujących energię ze słońca.

Justyna Golonko, jk

Czytaj także

Odnawialne źródła energii, niczym tsunami – zmienią rynek energii

31.07.2015 16:42
Zmniejszenie udziału energii jądrowej w produkcji energii elektrycznej z 75 proc. do 50 proc. do roku 2025, 10 tys. euro wsparcia na zakup elektrycznego auta i bardzo wysokie stawki za emisję CO2 – to niektóre zapisy nowej francuskiej ustawy energetycznej. Francja wyraźnie stawia na OZE.
15 lat to jeszcze jest za krótki czas, żeby całość energii w Polsce była produkowana ze źródeł odnawialnych
15 lat to jeszcze jest za krótki czas, żeby całość energii w Polsce była produkowana ze źródeł odnawialnychFoto: Glow/images
Posłuchaj
03'11 Jeśli chcemy sobie wyobrazić system, który w 100 proc. będzie oparty na OZE, to do tego potrzebne są technologie magazynowania energii – podkreślają na antenie Czwórki eksperci. (Elżbieta Szczerbak, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia)

A jak sytuacja wygląda w Polsce? Czy za 15 lat gospodarstwa domowe nie będą potrzebowały energii elektrycznej pochodzącej z tradycyjnych elektrowni?

Europa zainteresowana OZE

Niemcy systematycznie zmieniają model swojej energetyki ze źródeł opartych na węglu i atomie – na energię wiatrową i słoneczną. Wiele wskazuje na to, że podobna rewolucja zaczyna się właśnie we Francji.

Zdaniem ekspertów także i Polskę to czeka, niezależnie od tego czy się z tym zgadzamy, czy nie. 

– To jest nieuniknione. W tej chwili jeszcze te źródła są droższe od tych istniejących konwencjonalnych, ale wydaje się, że ten przełom technologiczny za chwilę będzie taki, że to już nie będzie decyzja ministra gospodarki – tylko tak jak w innych sektorach, np. telefonii komórkowej, która zmieniła zupełnie obraz tego rynku, to będzie rodzaj tsunami – zauważa gość Czwórki Daria Kulczycka z Konfederacji Lewiatan.

Problem to magazynowanie…

Do tego efektu „tsunami” brakuje nam jedynie technologii magazynowania energii z OZE. Jeżeli uda się znaleźć rozwiązanie tego problemu, wówczas konwencjonalna energetyka będzie miała dużo mniejsze znaczenie.

– Jeśli chcemy sobie wyobrazić system, który w 100 proc. będzie oparty na OZE, to do tego potrzebne są technologie magazynowania energii. Tak, żeby gromadzić ją wtedy, gdy sprzyja aura czyli energię słoneczną w ciągu dnia, a wiatrową gdy wieje wiatr. I żeby oddawać ją do systemu wtedy, gdy nie ma tych źródeł energii – dodaje na antenie Czwórki Rafał Bajczuk z Ośrodka Studiów Wschodnich.

 …i dlatego węgiel jeszcze zostaje

Na razie jednak jest to pieśń przyszłości, co oznacza, że za 15 lat nadal będziemy korzystać z energii elektrycznej pochodzącej z tradycyjnych elektrowni.

– Na pewno sektor energetyczny się zmienia dzięki temu, że jest bardzo szybki rozwój nowych technologii, które pozwolą produkować energię w źródłach rozproszonych. I to jest ten kierunek, którym podążać będzie także Polska – podkreśla Daria Kulczycka.
Jednak 15 lat to jeszcze jest za krótki czas, żeby całość energii w Polsce była produkowana ze źródeł odnawialnych.

Przeszkody nie tylko technologiczne

Tym bardziej, że nawet rozwój energetyki obywatelskiej napotyka cały czas na problemy.

– OZE to energetyczna niezależność obywateli. Dlatego koncernom nie będzie zależało na tym, żeby Kowalski sam sobie produkował energię i wmawia się nam, że nie jesteśmy w stanie. A jesteśmy, tylko musimy wreszcie wziąć udział w tym wyścigu, jeśli chodzi o OZE. Bo to nie tylko instalowanie, ale przede wszystkim rozwój technologii, opatentowanie ich, zyski związane ze sprzedażą tych technologii. Jeśli nie, to będziemy bazować w przyszłości na obcych technologiach, jeśli tak dalej pójdzie, na tym co będzie nam dostarczać świat zewnętrzny. Ale tutaj nie ma dobrej woli, nie ma dobrego pomysłu, przede wszystkim ze strony rządowej. Miejmy nadzieję, że to się zmieni – ocenia gość Czwórki Paweł Średziński, z organizacji ekologicznej WWF Polska.

Nowocześnie czyli taniej

Liczą na to przede wszystkim obywatele. A m.in. od rozwoju nowych technologii w tym zakresie zależeć będzie też cena energii elektrycznej w przyszłości.

– Wiele też zależy od tego, jak się ten rozwój technologii potoczy. To, ile będzie kosztowała energia w Polsce zależy również od regulacji unijnych, z obłożenia podatkiem węglowym produkcji energii ze źródeł konwencjonalnych. Jeżeli ten podatek i koszty uprawnień do emisji CO2 będą tak wysokie jak w tej chwili, to przy tej strukturze produkcji energii, może ona podrożeć – prognozuje Daria Kulczycka z Konfederacji Lewiatan.

Czyli, co wyraźnie podkreślają eksperci, w interesie nas wszystkich jest rozwój sektora OZE.

Elżbieta Szczerbak, mb