Gospodarka

Pasze bez GMO oznaczają wzrost cen drobiu

Ostatnia aktualizacja: 12.06.2017 11:21
Przybywa firm mleczarskich deklarujących, że surowiec który przetwarzają, pochodzi z gospodarstw nie stosujących pasz z zawartością organizmów modyfikowanych genetycznie.
Audio
  • Dlaczego zakaz używania pasz z modyfikowanych surowców będzie trudny, szczególnie dla producentów drobiu oraz wieprzowiny, o tym w Agro Faktach radiowej Jedynki./Dariusz Kwiatkowski, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia/.
Krajowe pasze bez GMO podniosą koszty produkcji drobiu. Ich ceny mogą wzrosnąć o 30-40 procent.
Krajowe pasze bez GMO podniosą koszty produkcji drobiu. Ich ceny mogą wzrosnąć o 30-40 procent.Foto: pixabay

Choć w hodowli bydła nie używano ich w dużych ilościach, to informacja jest warta odnotowania, ponieważ od 2019 roku nie wolno będzie karmić zwierząt paszami z zawartością GMO.

− Coraz więcej dostawców mleka rezygnuje ze stosowania dodatków GMO w paszach, wyjaśnia  Paweł Kasprowicz, kierownik działu bydła w firmie De Heus.

I podkreśla, że zasadę „bez GMO” jako pierwsza zastosowała mleczarnia w Piątnicy.

− Dlatego możemy powiedzieć, że można produkować mleko dobrej jakości bez udziału surowców modyfikowanych genetycznie. Tę zasadę stosują też  kolejne mleczarnie – m.in. Mlekpol, Polmlek, mówi gość Agro Faktów.

Od 2019 r. zakaz stosowania GMO w paszach

− Zakaz stosowania w paszach GMO, którego wprowadzenie planowane jest od 2019 roku, będzie skrupulatnie przestrzegany, podkreśla wiceminister  Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Ewa Lech.

Podkreśla, że po jego wprowadzeniu, służby kontrolne będą bardzo skrupulatnie kontrolować jego przestrzeganie.

− Dlatego Polska stawia na rozwój krajowych źródeł białka, chcemy wprowadzić oznakowanie – „wolny od GMO”, mówi gość radiowej Jedynki.

Będzie kłopot z wyeliminowaniem pasz z GMO przy produkcji trzody i drobiu

Zdaniem Ewy Lech, wprowadzenie zakazu stosowania pasz z zawartością GMO nie będzie łatwe, szczególnie w dwóch działach produkcji zwierzęcej.

I wymienia produkcję trzody chlewnej i drobiu.

− Na razie nie mamy takiej ilości krajowego białka bez GMO, aby zaspokoić zapotrzebowanie w tej produkcji, mówi wiceminister.

Soja GMO nada konieczna w Polsce

W Polsce jest realizowany rządowy program rozwijania upraw odmian roślin wysokobiałkowych. Jednak Paweł Kasprowicz z firmy De Heus uważa, że całkowite zastąpienie soi modyfikowanej genetycznie paszami białkowymi rodzimej produkcji, nie jest możliwe.

Krajowe pasze bez GMO podniosą koszty produkcji drobiu

I podkreśla, że dotyczy to szczególnie producentów drobiu, którzy najbardziej boj się nie przedłużenia moratorium na stosowanie GMO.

− Jako najwięksi producenci drobiu w Europie, chcieliby pozostać konkurencyjni cenowo, a zmiana pasz – na bobik itd., wpłynie znacząco na koszty produkcji, mówi gość Polskiego Radia.

Soja bez GMO również jest droższa, ale to nie tylko cena

Również niemodyfikowana soja jest droższa. Wiceminister Ewa Lech przypomina, że trudności  jakie będą towarzyszyły rezygnacji z soi GMO, wynikają też z właściwości krajowych gatunków roślin białkowych. 

Jak podkreśla wiceminister, krajowe rośliny bez GMO niosą też za sobą problemy z przyswajalnością.

Polska importuje rocznie ok. 2 mln t modyfikowanej śruty sojowej

Miarą problemu związanego z rezygnacją z GMO, jest fakt, że Polska importuje  rocznie około dwóch milionów ton śruty wytworzonej z soi modyfikowanej genetycznie, a cała Unia Europejska - około 35 mln ton.

W ocenie Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz, wprowadzenie zakazu stosowania pasz z GMO może spowodować wzrost cen drobiu na rynku krajowym, nawet o 30-40 procent.

Dariusz Kwiatkowski, jk

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Konkurs

Czytaj także

Jurgiel: 100 mln zł rekompensat za straty na rynku mleka i wieprzowiny

Ostatnia aktualizacja: 23.02.2017 10:30
Rolnicy otrzymają 100 mln zł rekompensat za straty na rynku mleka i wieprzowiny - mówił w czwartek minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel.
rozwiń zwiń